Prawdziwy rollercoaster na zakończenie sezonu!

Super Bowl

Tegoroczny Super Bowl zaczął się dość niewinnie, jednak stopniowo nabierał tempa, co mogło się źle skończyć dla osób o słabych nerwach!

Myślę, że w końcu dostaliśmy mecz, którego oczekujemy od fazy pucharowej. Do tej pory żadne starcie nas nie rozpieściło, ale niedzielny mecz był daniem głównym, deserem oraz wisienką na torcie w jednym! Trzeba przyznać, że wszystko rozpoczęło się dość pogodnie, pierwsza kwarta była dość nudna, a drużyny niczym się nie wyróżniały.

Druga kwarta okazała się być nieporozumieniem. New England Patriots praktycznie nie istnieli. Zarówno defensywa, jak i ofensywa zawodziły. Szczególnie niezadowolony z siebie był Tom Brady, którego moc, jakby uleciała… Do tego doszło przejęcie, które zakończyło się przyłożeniem Roberta Alforda, który był jednym z wyróżniających się punktów swojej załogi. Okazję oczywiście wykorzystali Falcons, którzy zdobyli w niej aż trzy przyłożenia!

Tym zagraniem Tom Brady zdobył uznanie wśród jeszcze większej liczby „fanów”!

Gorzej być nie mogło. Cała Nowa Anglia zamarła, kiedy na tablicy wynikowej widniało 21-3. SZOK! Nikt nie spodziewał się takiego obrotu spraw, a tym bardziej fani Patriotów, których spora część podeszła do przeciwników z lekceważącym stosunkiem. Wielu już zwątpiło w odmianę losów, bo ekipa Billa Belichicka wyglądała miernie…

W przerwie swój popis umiejętności dała również Lady Gaga. Oczywiście gusta są różne. Dla części występ piosenkarki był kwintesencją wszystkiego, co najlepsze w muzyce. Drudzy uznali, że było to po prostu słabe, a jeszcze innych obchodziły jedynie sportowe zmagania tego wydarzenia. Osobiście egzystuję gdzieś między pierwszą a drugą opcją…

Po przerwie w dalszym ciągu nie było widać poprawy ze strony Patriotów, a Sokoły prezentowały znacznie spokojniejszą grę… Grę, która ich później zgubiła… Zdawało się, że w szóstej minucie zniszczenia dokończył Tevin Coleman, gdy zdobył kolejne TD dla swojej załogi. Ale w naturze zawodników tego sportu wciąż jest, że walczy się do ostatniego gwizdka, co już kilka razy udowodniono w minionych rozgrywkach.

Jeżeli ktoś chciałby zobaczyć najlepszych skrzydłowych świata i cuda, których są w stanie dokonać, również można było to znaleźć. Julian Edelman, Julio Jones dali pokaz prawdziwego kunsztu! Niesamowicie spisywali się też James White oraz Taylor Gabriel, którzy do końca życia zapamiętają to widowisko. Pierwszy zdobył trzy przyłożenia – tego się nie robi w rundzie zasadniczej, a co dopiero w Super Bowl!

Mijała trzecia kwarta, czas naglił, zegar tykał, a Patriots w końcu się obudzili. Wielu uważało, że jest zdecydowanie za późno na powrót do gry. Po raz kolejny udowodniono nam, że poddanie się jest oznaką słabości w footballu. Bostończycy stali się jednością, która wyszła z dna na szczyt, w przeciągu „półtorej” kwarty! Niemożliwe stało się możliwe, a przysypiający fani z Europy na pewno się przebudzili. Tom Brady rozpędził swoją maszynę do niewyobrażalnej prędkości. Otwarcie przyznam – Falcons bardzo im w tym pomogli, chociażby przy fatalnych decyzjach w grze ofensywnej.

Bezmyślna gra skończyła się powaleniem Matta Ryana, a w rezultacie tego, Sokoły, zostały zmuszone do punta. Wynik był dla nich w tamtym momencie korzystny, prowadzili i można było spokojnie to dowieźć. Niestety, sztab stwierdził, że będą próbować zdobyć terytorium, skończyło się totalną klęską, a raczej głęboką rozpaczą…

Czwarta kwarta? Chyba nie do opisania, a do zobaczenia! Gdy tylko ją ujrzałem, doszedłem do wniosku, że Patriotów musiał odwiedzić Rick Astley, bądź w przerwie włączono im:

Przykro się patrzyło na Falcons, z groźnych przeciwników zmienili swoją postawę na niewinne, maleńkie kotki, które rzucono na pożarcie lwom. Sądzę też, że po prostu zabrakło sił, a i też wkradła się nerwowość, bo nikt nie spodziewał się takiego obrotu spraw. Kto by pomyślał, że drużyna z Nowej Anglii zmieni się nie do poznania? Zawodnicy z Georgii spoczęli na laurach, wybrali najgorsze z możliwych wyjść, dlatego dogrywka pozostawała kwestią formalności. Nawet, gdyby to zawodnicy Dana Quinna rozpoczęli doliczony czas gry, prawdopodobnie prędko pożegnali by się z futbolówką.

Zwycięski Brady to szczęśliwy Brady…

Trudno zapomnieć o tym, co stało się z 5 na 6 lutego w Houston. Trudno też to wyjaśnić, bo do tej pory nigdy nie było takiego przypadku. Bill Belichick dzień po meczu mówił dziennikarzom: „Obudziłem się kolejnego dnia i musiałem obejrzeć ten mecz jeszcze raz, bo wciąż myślałem, że śnie.” To chyba najlepsze podsumowanie, prosto z ust najlepszego trenera wszech czasów w NFL, który przecież na wszystko ma receptę i trudno go zaskoczyć. Tylko Patriots mogli zamienić swój najgorszy mecz sezonu w mecz wybitny. Choć cały sezon obfitował w jedynie garstkę prawdziwych, emocjonujących batalii – ten zrekompensował nam wszystkie zawody. Z pewnością będziemy jeszcze o tym spotkaniu pisać przypatrując się mu z różnych perspektyw, a poza tym, o takim meczu można tworzyć tomowe książki. Wszystko po to, żeby zachować te dziedzictwo dla potomnych.

 

 

 

About Patryk Segda

Najmłodszy członek redakcji. Kocha Stany Zjednoczone, stąd również zamiłowanie do futbolu amerykańskiego. Sympatyzuje z Dallas Cowboys, a ulubionym zawodnikiem jest Cam Newton. Uwielbia również soccer, gdzie wspiera Ajax Amsterdam oraz Zagłębie Lubin.

11 Responses to Prawdziwy rollercoaster na zakończenie sezonu!

  1. Arti pisze:

    No cóż, do New England Patriots idealnie pasuje określenie, że „nawet bezzębna bestia jest nadal bestią” i to pokazali Patriots. Doświadczenie, jak stare wygi wyczekali, dali się wyszumieć i zaatakowali wykorzystując absolutnie każdy nawet najdrobniejszy błąd przeciwnika (Catch Juliego Edelmana palce lizać) i za to ich kocham tak jak całą organizację z Bostonu!!!. Walka do końca 🙂

  2. drzazga pisze:

    Do końca miałam nadzieję, że wygra Atlanta …

  3. Mariusz pisze:

    Ręce opadają, kiedy czytam komentarze wszystkich tych mądrych po szkodzie. Atlanta miała drugą próbę na 23-24 jardzie, 4 minuty do końca i miała dwa razy kolankować? Litości, nie bądźcie żałośni, kto tak gra? FG podczas drugiej próby przy tej ilości czasu? Macie jakikolwiek przykład z historii futbolu na tego typu rozwiązanie? Oczywiście każdy z was brał pod uwagę, że Ryan w kolejnym zagraniu zostanie powalony, a w następnym dostaną 10 jardów karty za przytrzymywanie ostatecznie lądując na 45 jardzie…
    Jedyny błąd Atlanty, to to że powinni skupić się na akcjach biegowych, aczkolwiek po jednej z takich NEP stracili piłkę i swoje pierwsze punkty.

  4. Bartek pisze:

    Jak to kto tak gra??? Mike McCarthy:P
    Odnośnie tej sytuacji, to chciałbym zauważyć, że na początku 4 kwarty, zaraz po nieudanym onside kicku Atlanta miała piłkę na 30 yardzie Patriotów (czyli jak najbardziej w zasięgu kopacza), a mimo to dała się odrzucić. I w końcówce spotkania, trenerzy pomni chociażby tego zdarzenia, powinni zdecydowanie zaordynować akcje biegowe! Nawet gdyby mieli stracić kilka jardów. Moim zdaniem to był jeszcze większy błąd OC niż akcja przy INT Butlera dwa lata temu.

    • Szarlatan pisze:

      Zabawne jak ta łatka przylgnęła do McCarthy’ego, który nie wróżnia sie specjalnie z ligowej średniej jeśli chodzi o ryzyko. Trafiła się jedna spektakularna wtopa dwa lata temu i nagle się zleciały wszystkowiedzące hieny. W tym sezonie więcej było pretensji o nieudane czwarte próby niż o bezpieczne granie.

      • Bartek pisze:

        Mimo wszystko to i tak McCarthy zaliczyl wowczas wtope mniejsza niz obecna Atlanty. W tamtym meczu nie mial tak komfortowej sytuacji, zeby kopnac FG na 11 pkt przewagi na 3 minuty przed koncem. A sprawe zawalili zawodnicy, a konkretnie tight end ze special teamu. A gdyby w niedziele Falcons mieli McCarthy’ego jako HC lub OC to na pewno nie byloby tak nonszalanckiego grania w koncowce.

    • Mariusz pisze:

      Mówisz o sytuacji pod koniec 3 kwarty, kiedy atlanta na 31 jardzie miała 2 próbę i potrzebowała jarda aby ją zaliczyć? Proszę cię nie kpij. Poważnie myślisz, że ktokolwiek na świecie pomyślał sobie: „mamy 17 minut gry, prowadzimy 19 punktami, jesteśmy na 31 jardzie, mamy 2 próbę i potrzebujemy jarda aby ją zaliczyć. Wołamy kopacza!”. Tutaj masz cały skondensowany mecz (niemal czysta gra, plus werdykty sędziów i powtórki najciekawszych zagrań), oglądnięcie całości zajmuje około 40 minut- http://www.nflfullhd.com/patriots-vs-falcons-05-feb-2017/ powtórz sobie zanim znów będziesz wypisywał farmazony.

      • Bartek pisze:

        Fakt, było to w trzeciej kwarcie.
        Oczywiście, że nie ma opcji,żeby kopać już przy drugiej próbie, miałem na myśli to, że potrzebny był bieg (i w sumie był, niedokładnie pamiętałem z nocy, myślałem że było podanie; mea culpa). Tyle, że niestety wyłapali holding i field goal range poszedł się w tej sytuacji kochać.

Dodaj komentarz