Przewrotność losu, czyli o nieprzewidywalności Draftu

nfl-logo

Draft to nie tylko miejsce, w którym spełniają się marzenia młodych zawodników, ale i jedno z najtrudniejszych taktycznie zadań dla poszczególnych włodarzy. Jak nieprzewidywalny potrafi być opisze Wam gościnnie Artur Ostański, autor blogu o Arizonie Cardinals.

Pierwsza fala free agency za nami. Kto miał podpisać nowy kontrakt ten już podpisał, w najbliższym czasie nie należy się spodziewać głośnych umów, gdyż drużyny skupiają się już raczej na drafcie. Obserwacje zawodników w Pro Day, rozmowy, spotkania w klubach, poprzedzone obserwacjami w trakcie sezonu NCAA – to wszystko by przypadkiem, gdyby konkurencja sprzątnęła sprzed nosa wymarzonego zawodnika wybrać kogoś równie wartościowego, a czasem nawet i lepszego.

Cofnijmy się trochę w czasie… W 2015 roku, dzięki Amazonowi powstał serial „All or nothing” pokazujący przebieg sezonu drużyny Arizona Cardinals. W pierwszym odcinku pokazano m.in. draft, a przede wszystkim skupiono się na jego drugim dniu. W nim mogliśmy obejrzeć, jak po przeprowadzeniu wielu analiz sztab decyzyjny Cardinals jest przekonany do wyboru w drugiej rundzie z numerem 58. RB Nebraski Ameera Abdullaha. Zawodnika na pozycję, którą na pustyni muszą koniecznie wzmocnić. Pokazana jest rozmowa telefoniczna prowadzona przez GMa i członka sztabu z zawodnikiem. Działacz wyraźnie wyraża zadowolenie, że będą mogli pozyskać wartościowego gracza. Nagle ich rozmowa zostaje przerwana, bo Ameer ma telefon na drugiej linii. To potrzebujący biegacza Detroit Lions wybierający z numerem 54., którzy decydują się na angaż Abdullaha. W sztabie Cardinals szok i niedowierzanie – „przecież już go mieliśmy”. Jednak nie ma czasu na rozpacz, za kilka minut trzeba podać swój wybór.  Cardinals decydują się na Marcusa Goldena z Missouri, czyli defensive enda przyzwyczajonego do systemu 4-3 (w końcu edge rushera też potrzebują). Natomiast w trzeciej rundzie wybierają RB z Northern Iowa, Davida Johnsona.

635666182572248338-david-johnson1

Dwa lata po tym drafcie można uznać, że Lions sprawili piękny prezent Cardinals. O ile ciężko powiedzieć, czy grając dla Cardinals Abdullah także doznałby kontuzji eliminującą go z prawie całego sezonu 2016, o tyle statystyki i postawa Johnsona nie budzą już żadnych wątpliwości. RB z Cardinals zaliczył w debiutanckim sezonie 125 biegów na 581 jardów i 8 TD, złapał 36 podań na 457 jardów i 4 TD. Zdobył też przyłożenie z kick returnu oraz cztery fumble (16 meczów/5 startów). Ameer Abdullah w swoim debiutanckim seoznie w 16 meczach (9 startów) biegał z piłką 143 razy zdobywając 597 jardów i 2 TD oraz złapał 25 podań na 183 jardy i 1 TD. Ponadto zaliczył pięć fumbli. W 2016 roku Abdullah w dwóch meczach zdobył 101 jardów w 18 biegach i złapał pięć podań na 57 jardów oraz 1 TD. Tymczasem David Johnson zaliczył imponującą serię 15-stu spotkań z rzędu, w których zdobywał przynajmniej 100 jardów (gdyby nie kontuzja w ostatnim meczu, pewnie zostałby pierwszym zawodnikiem ze 100 jardami w każdym spotkaniu). I bez tego był w pierwszej piątce biegających (1239 jardów w 293 próbach i 16 TD). Dodatkowo był drugim odbierającym w drużynie (80 złapanych podań na 879 jardów i 4 TD). Zaliczył też cztery fumble. David Johnson na tle RB z draftu 2015 wygląda chyba najlepiej – jest duży, silny, szybki, zwinny i skuteczny, a to rzadkie połączenie. Todd Gurley miewa przebłyski, ale potrafi zgasnąć, z kolei Melvin Gordon, po słabym debiutanckim sezonie, odżył w 2016.

Marcus Golden również wygląda na świetny wybór. O ile statystyki z debiutanckiego sezonu nie powalają – 21 tackli, 4 sacki i 2 forced fumbles – to warto dodać, że z tych czterech sacków, trzy, to efekt sześciu współsacków (zawodnik wywierał presję na rozgrywającym). W kolejnym sezonie jako starter już odpalił – 12,5 sacka 41 solo tackli i cztery wymuszenia strat i w moim odczuciu wywierał największą presję na QB ze wszystkich zawodników Cardinals. Z wybranych w tamtym drafcie pass rusherów nieźle wyglądają liczby tylko Prestona Smitha (Redskins #38) i Trey’a Flowersa (Patriots #101). Porównywalnie tylko Danielle Hunter (Vikings #88), który nie będąc starterem tylko w 2016 roku zaliczył 12,5 sacka (oraz 6 w 2015), miał jednak mniej wymuszonych strat. Kompan Goldena z Missouri, Shane Ray, będąc zmiennikiem Vona Millera i DeMarcusa Ware’a w Broncos zaliczył 12 sacków w 2 lata, przy czym w związku z emeryturą tego ostatniego może jeszcze odpalić.

Gdyby Abdullah był dostępny z numerem 58, to Cardinals nie mieliby ani Johnsona ani Goldena. Zamiast nich mieliby problem. Nie ma co gdybać kogo wybraliby w 3. rundzie po Abdullahu, niemniej widać jak bardzo Cards skorzystali z tego, że Lions „ukradli” im ich wymarzonego RB.

Mówi się, że jeżeli Bóg zamyka drzwi to otwiera okno. Trzeba tylko to okno znaleźć i przez nie wejść. A draft to loteria i o tym też trzeba pamiętać.

Autor: Artur Ostański

Arizona Cardinals PL

NFL24

About NFL24

Największa polska strona fanowska poświęcona futbolowi amerykańskiemu. Od 2009 roku dostarczamy fanom w Polsce najświeższych newsów, analiz oraz podsumowań z aren amerykańskich (NFL, NCAA, AFL) i kanadyjskich (CFL). Za główny cel stawiamy sobie promocję futbolu w Polsce – dyscypliny którą z roku na rok interesuje się coraz więcej naszych rodaków.

2 Responses to Przewrotność losu, czyli o nieprzewidywalności Draftu

  1. MrJettri pisze:

    Witam, taki lekki off-top, ale chciałem spytać: czy ktoś sprawdza mail redakcji? Pisałem w sprawie redakcji tekstów, ale odpowiedzi brak, przez co nie wiem, czy znaczy to, że nie potrzebujecie już ludzi w redakcji etc. Dziękuję jakby ktoś sprawdził i odpowiedział jakkolwiek 🙂

  2. osinho pisze:

    codziennie na pewno nie jest sprawdzany, ale bądź cierpliwy jeszcze trochę – odpowiedź na pewno dostaniesz – sam czekałem kilka dni na odpowiedź

Dodaj komentarz