Witamy na pustyni – LV Raiders

C78bDWPX0AA2pee

Stało się to, co dla większości z nas było do przewidzenia. W nocy z poniedziałku na wtorek odbyło się głosowanie, które miało ostatecznie potwierdzić relokację organizacji Raiders na pustynie w Newadzie zwaną Las Vegas. Głosowanie przyjęło rozważany stan sprawy wynikiem 31-1, a jedynym właścicielem, któremu nie odpowiadały przenosiny Raiders do LV był Stephen Ross, właściciel Miami Dolphins.

a

Zacznijmy od samego początku. Las Vegas to inaczej Miasto Grzechu, które znajduje się w stanie Nevada, a ściślej w hrabstwie Clark. Miasto to powstało w 1905 roku, a oficjalnie prawa miejskie uzyskało w roku 1911. Powierzchnia miasta wynosi około 340km², a liczba ludności(według danych z 2010 roku) to około 600 tysięcy osób. Poniższa tabela przedstawia udział procentowy poszczególnych ras ludzkich wewnątrz społeczeństwa Las Vegas.

Profil demograficznyUdział procentowy
Europejczycy62.10%
- nie znający hiszpańskiego47.90%
Afroamerykanie11.10%
Latynosi(w tym Hiszpanie)31.50%
Azjaci6.10%

Część z was zapyta dlaczego umieściłem tutaj tą tabelę. Z tego samego powodu, dla którego powstał ten tekst. Prawdę powiedziawszy, ja, jako kibic Oakland Raiders po prostu obawiam się, że w Las Vegas nie będzie komu chodzić na nasze mecze, a już na pewno nie zbudujemy stałego fan-base.

Według ogólnie panujących przesądów, kibic Raiders to raczej latynos, a ściślej imigrant z Meksyku, więc jest jakaś realna szansa, że w Las Vegas znajdzie się takich kilku. To oczywiście taki domysł, bo przecież nie powinniśmy się doszukiwać większych analogii wewnątrz społecznych w dwóch tak różnych od siebie miastach-aglomeracjach.

Przedstawiając przyszły dom Raiders ze strony sportowej, możemy zamknąć się w kilku słowach, które właściwie nie powiedzą nam nic. Na ten moment, żadna liga z Wielkiej Czwórki nie ma drużyny w Mieście Grzechu, jednak to nie NFL jako pierwsze wyciągnęło rękę po pieniądze z pustyni. Od następnego sezonu(tj. 2017/18) w na lodowiskach ligi NHL walczyć będzie pierwsza profesjonalna drużyna z Las Vegas – Vegas Golden Knights. Będą oni rywalizować w konferencji zachodniej, wewnątrz dywizji Pacific.

Nie wiem dlaczego, ale uważam, że to właśnie od tej drużyny zależy bardzo dużo. Chodzi mi o to, że będą oni przecierać szlaki – co za tym idzie – wyznaczać standardy jeżeli chodzi o poziom organizacji zawodów, jakość samego widowiska, a więc poziom sportowy, kończąc na tym co bardzo mnie trapi czyli kibicach. Zdaje sobie sprawę z tego, że są to dwie różne sytuacje: Raiders to marka budowana przez kilkadziesiąt lat(pomijając, że to czwarte miasto tej organizacji), natomiast Knights to całkowicie nowa drużyna, której historia dopiero zaczyna się pisać. Raiders mają już swoją duszę, swoje legendy i wzorce, za którymi podążają trenerzy, zawodnicy i oczywiście kibice.

Pytanie jest proste: Czy kilka lat temu w Las Vegas było na tyle ludzi oglądających NFL w domach, a szczególnie oglądających Silver and Blacks, aby wypełnić ten piękny stadion, który ma powstać do 2019/20 roku? Mówi się, że Raider Nation są nie tylko w całych Stanach Zjednoczonych, ale również na całym świecie, pytanie tylko, czy jest ich wystarczająco dużo aby stadion był po prostu rentowny?

Uważam, że tacy ludzie się znajdą, jednak nie będzie to już ten duch, który widzieliśmy w Kalifornii.

Problemem, jaki stawiam na piedestale tego felietonu jest wpływ środowiska Las Vegas na organizację Raiders. Mam na myśli to, że Miasto Grzechu jest wręcz idealnym miejscem na kręcenie wielkich interesów – co doskonale wpisuje się w filozofię NFL – a kompletnie mija się z moim pojęciem o sporcie. Dla mnie sport, to przede wszystkim rywalizacja dwóch drużyn, a nie biznes kręcony na biletach, nachosach, hamburgerach itd. Mam wrażenie, że to idealne miejsce dla Rogera Goodella, który na pieniądze jest łasy niczym Wujek Sknerus.

Nie można stwierdzić, że oddziaływanie samego LV na drużynę sprawi, że to z czego słyną Raiders jakoś się zmieni, chociaż nie powiecie mi, że Las Vegas kojarzy wam się z tym, z czym kojarzą się S&B. Przede wszystkim chodzi mi tutaj o wzorce wizerunkowe, które są najważniejsze dla postronnych kibiców. Logo Raiders już od dawna nie jest tylko i wyłącznie logiem drużyny futbolowej, ale manifestem, który kojarzy nam się z gangsterskim podejściem do życia raperów z Los Angeles. Wspomnę tutaj swój felieton odnośnie loga Raiders i tego, jak logo to wynieśli na salony raperzy z grupy NWA. Dzisiaj raperzy z LA będą mieli swoich Rams i Chargers, a brudny, twardy wizerunek Raiders zamienią żetony i stoły do Black Jacka.

Mark Davis powiedział, że nie pozwoli na to aby obrać inną drogę rozwoju ze względu na przenosiny do Las Vegas. Khalil Mack powiedział, że to biznes i trzeba być profesjonalistą, natomiast to, co napisał Derek Carr złamało serce wszystkim, a głównie jemu. W swojej notatce wspomniał o tym, że kibice z Oakland są dla niego jak Rodzina, a on sam pokochał to miasto. Każdy zawodnik na pewno podejdzie do tego indywidualnie, będzie to ciekawa obserwacja, jak oraz czy w ogóle Miasto Grzechu wpłynie personalnie na zawodników z Tarczą.

Raiders muszą mieć plan, jak przyciągnąć na stadion kibiców z całej Newady. Nie liczyłbym na to, że duża część kibiców Raiders z Kalifornii będzie w stanie podróżować niemal 1000 km aby obejrzeć swoich podopiecznych. Wszystko zależne jest od tego, jak Raiders uda się wtopić w społeczeństwo Las Vegas i to jest kolejna rzecz, która jest dla mnie ciężka do wyobrażenia. Muszę się przyznać, że ciężko jest mi wyobrazić sobie jak wygląda – nazwijmy to – rdzenny mieszkaniec Las Vegas. Wydaje mi się, że są to ludzie przyzwyczajeni do życia chwilą, nie baczenia na tradycję i historię, a to nie sprawdzi się tak w drużynie Raiders, jak w każdej innej drużynie z ligi Wielkiej Czwórki, gdzie historia jest praktycznie najważniejsza. Chcielibyśmy aby rodzice przychodzili na mecze z dziećmi, a one od małego chłonęły wzorce organizacji Raiders – to byłaby sytuacja idealna – nie można założyć, że tak nie będzie, jednak z moim sceptycznym podejściem, jestem bliżej stwierdzenia, że tak nie będzie, niż, że jednak się to wydarzy.

Ostatecznie, moja opinia na temat przenosin jest wpół pozytywna i negatywna. Nowy stadion to nowa jakość, która pasuje do tego co ostatnio dzieje się w drużynie Oakland Raiders. Negatywne jest to, że nie wierzę w oddanie rozrywkowej społeczności Las Vegas. Ich oddanie do drużyny to rzecz, której nie potrafię sobie wyobrazić, nie wiem jak myślą ludzie wychowani w Mieście Neonów. Nie możemy również opierać drużyny na turystach – nie tędy droga.

Wierzę w Marka Davisa i w jego dobre intencję. Wierzę w to, że zawodnicy Raiders się nie posypią i ciągle będą na fali wznoszącej. Jednak nie do końca pewny jestem tego, czy mieszkańcy Las Vegas to ludzie, którzy zagwarantują wrzawę na stadionie na dobre i na złe.

Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej na temat samych przenosin to polecam przeczytanie wpisu na stronie RaiderNationPolska.com.pl w którym opisałem suche fakty związane z głosowaniem i samymi przenosinami organizacji.


Kamil Słonka

About Kamil Słonka

Autor portalu o Oakland Raiders, którym kibicuję od 2009 roku. Moim ulubionym zawodnikiem jest Mike Vick. Lubię ostry, siłowy i szybki futbol. Poza futbolem destyluję rapu z Kalifornii i nie pogardzę piwkiem przy meczu Boston Celtics.

5 Responses to Witamy na pustyni – LV Raiders

  1. alfa pisze:

    oakland, LA i LV – które miasto było czwarte?

  2. Piteroo pisze:

    Wydaje mi się że masz troszkę filmowy obraz Vegas, oczywiście to miasto kasyn i wszelkiej rozrywki ale ciężko mi sobie wyobrazić by w 2 mln metropolii mieszkali sami bywalcy kasyn. Masę ludzi przyjeżdżało tam do pracy, zakładało rodzinny i żyje tak jak statystyczny mieszkaniec innych miast w USA. O ile jestem bardzo sceptyczny co do samych przenosin to jednak akurat o frekwencję bym się nie martwił.

  3. Szarlatan pisze:

    W USA wszystkie ligi są nastawione na zysk, a nie na sportową rywalizację. Goodell nie ma z tym nic wspólnego.

    Ekipa z NHL będzie cieńka jak dupa węża. Pozbiera odpadki z innych ekip i olbrzymim sukcesem będzie jeśli nie skończy ostatnia w lidze.

Dodaj komentarz