Draft 2017 i Draft Fest w Baltimore

Do tegorocznego draftu pozostało już coraz mniej czasu, więc pora na tekst z nim związany. Mariusz Chodubski Draft 2017 zobaczył na żywo i swoje spostrzeżenia przelał na papier specjalnie dla Was. Tekst nie jest nowiutki, lecz idealnie komponuje się w czas około draftu. Zapraszamy.

Na początek walne się w pierś, bo zawaliłem i to po dwakroć. Jak mawiał klasyk – “moja mea culpa”, ale rok temu nie znalazłem czasu by skrobnąć co nieco po Draftcie w Philly. Gdy w końcu naszło mnie na pisanie, to po wypluciu z siebie niniejszego tekstu, przeleżał on na moim kompie kolejnych kilka miesięcy, bo wciąż było coś innego po drodze do załatwienia. Przepraszam, że tekst nie jest świeży. Jego zamierzeniem było zapchanie choćby w małym stopniu między sezonowej pustki. Mam nadzieje, że będzie się Wam dobrze czytało.

A wiec…draft w Philladelpii -byłem, widziałem, bawiłem się świetnie i za nic nie mogłem pojąć czemu miasto nie otrzymało szansy na powtórkę w tym roku. Oszałamiający sukces jakim był ubiegłoroczny Draft sprawił, że w kolejce ustawiło się ponad 20 miast chętnych gościć u siebie kibiców. Tak oto liga zrozumiała jak wielkim spektaklem może być to wydarzenie. Po latach trzymania go w klatce  nowojorskiego Radio City Music Hall, najpierw spróbowano ostrożnie – 2 lata w Chicago, które rozbudziły zainteresowania fanów i samym draftem, ale przede wszystkim wszystkimi wydarzeniami mu towarzyszącymi, które na polach Benjamin Franklin Parkway rozciągającymi się pod słynnymi schodami Rocky’ego nabrały zupełnie nowego wymiaru.


THOM CARROLL/PHILLYVOICE

Oszacowano, że przez 3 dni miasteczko tam stworzone odwiedziło ponad ćwierć miliona ludzi. Ogromna scena zbudowana na schodach, krytykowana przez mieszkańców długimi tygodniami ostatecznie zaprezentowała się fenomenalnie. Atmosfera w ciągu dnia była fantastyczna, a atrakcji co niemiara. Miejsce z pamiątkami prosto z Hall of Fame w Canton, gdzie z bliska zobaczyć można było wszystkie mistrzowskie pierścienie. Absolutnie fantastyczna sprawa! Sesje autografów, boiska dla dzieciaków, gdzie można było spróbować sił w combine drills. Scena, gdzie można trzasnąć sobie foto z koszulka swojego zespołu, jak to czynią wybrani w Draftcie gracze. Było także Lombardi Trophy, które niecałe 10 miesięcy później wróciło w to samo miejsce na szczycie autokaru Eagles.

Gdy zapadł zmierzch i rozpoczęła się 1 runda, nie było już jednak tak fajnie, a stanie w tłumie, gdzie co chwila przepycha się wokół ciebie pijana sztafeta dzieciaków z collegu przypominała raczej polskie juwenalia niż święto footballu. Sam Draft, gdy między wyborami nie ma dosłownie nic do roboty, ciągnie się w nieskończoność. Doceniłem wtedy gadające głowy, które zapychają ten czas w telewizyjnym studiu. Dla kibiców Eagles, bo tych co oczywiste była ogromna większość, wieczór był raczej frustrujący. Większość miała nadzieje na wybranie gracza do ofensywy, by pomóc Wentzowi, ale wszyscy lepiej rokujący gracze zniknęli szybko z tablicy, a każdy ich wybór kwitowany był soczystymi wyzwiskami. W tłumie paradował gość z wyciętym z kartonu naturalnej wielkości Christianem McCaffrey’em w koszulce Eagles. Gdy okazało się, że powędrował do Panter, cała ta misterna konstrukcja została rozerwana przez jego pijanych kamratów, a potem ciśnięta w tłum. Latające nad głowami puste puszki, jakieś 50m ode mnie jakaś bójka – jakbym wrócił na Kortowiade w Olsztynie☺ Cale szczęście po wyborze Eagles, skwitowanym z reszta gwizdami, tłum rozszedł się niemal całkowicie, a ja mogłem podejść pod sama scenę, by spokojnie poczekać na wybór Ravens, a potem także udać się w kierunku parkingu, bo dłużyło się to wszystko strasznie. Na odchodne przeszedłem, koło miejsca, gdzie prezentowano Lombardi Trophy. W ciągu dnia kolejka ciągnęła się w nieskończoność, ale teraz stoją tam ledwie 2 osoby. Szybki zawijas wokół metalowych barierek i cyk. Jak się okazało, byłem ostatnią osoba w kolejce, bo za chwile ochrona złożona z 2-metrowych, bez karkowych osobników pakowała trofeum do skrzyni.

Podsumowując, atrakcje przewidziane dla kibiców były ogromnym sukcesem, sam draft w moim odczuciu raczej średnio i to głównie ze względu na bezpieczeństwo. Włodarze ligi musieli dojść do podobnych wniosków, bo Dallas w tym roku przygotowało powierzchniowo 2 razy więcej atrakcji dla fanów niż Philly, ale ograniczyło publiczność na samym draftcie, który odbywał się w zamkniętym stadionie Cowboys, gdzie zapanować nad tłumem jest zdecydowanie łatwiej. Z komentarzy wnioskuje, że były to dobre wybory. Kolejka do organizacji przyszłorocznych edycji będzie więc jeszcze większa. Za rok kibiców zaprosi do siebie Nashville, czyli słońce, zimne piwo i gorące BBQ.

Ja w tym roku obejrzałem pierwsze trzy rundy z pierwszego rzędu mojej kanapy, ale w sobotę zabrałem całą rodzinę na Draft Fest do Baltimore, gdzie Ravens przygotowali sporo atrakcji. W samej organizacji od 2 lat Ravens zmieniają bardzo wiele. Rok temu solidnie rozbudowano ośrodek treningowy w Owing Mills, przez co zespół otwarte dla fanów treningi gościć musiał na swoim stadionie. W tym roku maszyny ruszyły z kolei na stadionie, który tuż po zakończeniu poprzedniego sezonu został zamknięty dla zwiedzających i otwarty został na nowo dopiero na mecze przedsezonowe. Draft Fest, który w zeszłym roku odbywał się przy stadionie, przeniesiono więc 15 min spacerem dalej, do pięknej przystani w centrum Baltimore. Jeśli będziecie mieli okazje odwiedzić to miasto, to jest to absolutnie punkt obowiązkowy. Reszta miasta, cóż różne są gusta, ale tak niestety wyglądają duże miasta, gdzie przemysł, który ściągnął tam do pracy setki tysięcy ludzi, umarł i osierocił całe dzielnice. Sama przystań, a szczególnie usytuowane tam National Aquarium jest na pewno godne polecenia.

Co rzuciło mi się w oczy gdy w końcu dotarliśmy na miejsce? Gdzie są wszyscy ludzie?! Szybko okazało się, ze dobre kilkaset osób stoi w kolejce po voucher na autograf, z którym następnie należy udać się do kolejnej kolejki, która w ślimaczym tempie przesuwa się wśród stolików, gdzie siedzą zaproszeni byli i obecni gracze. Lista zaproszonych naprawdę solidna – Flacco, C.J. Mosley, Ronnie Stanley, Tony Jefferson, Jacoby Jones, Dennis Pitta.. Godzinka, luźno szacując, w każdej z kolejek z dzieciakami u boku by dostać jeden autograf? Nie, nie i nie. Ruszyliśmy w dalszy obchód i absolutnie nie żałuje. Na końcu przystani zorganizowano otwarta przestrzeń, gdzie dzieciaki mogły się wyszaleć na dmuchanym torze przeszkód lub w mini-drillach footballowych. Ok, miałem chwile by na spokojnie zobaczyć co na innych scenach piszczy. Tłum wyraźnie zgęstniał, ale przyjemnie przeciska się przez kolorowy korowód niesamowitych indywidualności. Starsza i niziutka kobieta, na oko – luźno po 80-tce, w purpurowej peruce i koszulce R.Lewisa, niemowlaki wystrojone w mini koszulki Flacco, grupka czarnoskórych mamusiek odstrojona cała na biało, ale z oczojebnymi purpurowymi pomponami, orkiestra Ravens, która zawsze przygrywa pod stadionem, by potem zasiąść na jednym z dolnych sektorów. W końcu Capitain Dee-Fense, jedna z bardziej barwnych postaci wśród miejscowej kibicowskiej braci.

Czym prędzej ominąłem male stragany sponsorów, gdzie wciskano wnioski o karty kredytowe by dostać marne gadżety, ale przystanąłem przy kole fortuny, gdzie wygrywasz nagrodę jaka wypadnie na kole. Celem była wielka dmuchana purpurowa łapa, ale skończyłem z małym dzwoneczkiem, oczywiście chińskiej produkcji, gdzie ktoś od czapy chlapnął naklejeczke z logiem Ravens. Na pewno nie żałuje jednak 15min w kolejce, bo bacznie sępiłem co dzieje się obok. Tam znajdowało się stanowisko, gdzie można było cyknąć sobie fotkę z zawodnikami. Wg mnie dużo lepsza pamiątka niż autograf, ale każdy lubi co innego. Kolejka po voucher? Zerowa, więc zachodzę w głowę, gdzie tu jest jakiś haczyk. W końcu podbijam tam, z dzwoneczkiem w reku, i okazuje się, ze vouchery dostępne są jedynie na 15.30. Szybki rzut oka na zegarek – 11.25, no słabo, bo dzieciaki na pewno nie wytrzymają tu 4 kolejnych godzin. Co gorsze, nie wiadomo po co stoisz, bo oficjalnego rozkładu gości na dzień nie ma. Jest lista, która obejmuje naprawdę solidne nazwiska – Flacco, Jefferson, Judon, Jacoby Jones, Dennis Pitta by wymienić kilku, którzy będą tam dostępni.  Czytając listę graczy, moje oczy jednak najbardziej świeciły się na widok Jonathana Ogdena i Jamala Lewisa, czyli dwóch absolutnych legend z genialnej ekipy, która przywiozła do Baltimore pierwsze mistrzostwo w styczniu 2001. Jeden z najlepszych LT w historii ligi, który jako pierwszy z Kruków wszedł do Hall of Fame i który przez większość swej kariery torował drogę temu drugiemu, genialnemu RB, który był bez wątpienia najjaśniejszą postacią strasznie topornej ówczesnej ofensywy. Jeden z siedmiu ledwie rusherow, którzy przekroczyli 2000 jardów w sezonie. No i stoją, 10m ode mnie, uśmiechnięci i czekający na kolejnych fanów w kolejce. Zostało ich raptem 3, a po nich z okazji skorzystała uśmiechnięta policjantka, która Ogdenowi nie sięgała nawet do pachy. Po niej nie było już nikogo, więc czym prędzej podbiłem do ekipy ogarniającej kolejkę czy nie dałoby rady wpasować mnie szybko miedzy tych dwoch jegomościów. Serca im zmiękły, gdy powiedziałem, że 4h jechałem do Baltimore (ok, lekko podkoloryzowałem) o szybko moja 15.30 zmieniono na 11.30. Jak wrażenia? Powiem Wam, ze nie chciałbym być na boisku, gdzie na przeciwko mnie stałby Ogden. Ja mam ok 183cm, ale przy nim wyglądałem mikroskopijnie. Lewis na pewno nabrał wagi od swych najlepszych czasów na boisku, ale gdy kładę mu rękę na plecach wciąż czuć pod koszulka solidne mięśnie. Solidnie rozbawiłem ich gdy powiedziałem im, że jestem z Polski, gdzie ich mecze oglądnąć mogłem jedynie w archiwach na rosyjskich stronach internetowych.

Drepcze dalej bo widzę w oddali jakiś tłum pod scena zbudowana obok XIX-wiecznej fregaty USS Constellation, skąd już niedługo Ogden ogłosić miał wybór Kruków w 4 rundzie. Okazało się, że tłum napiera, bo pod sceną kilku z graczy rozdaje autografy. Kilka szybkich zwodów i stoję 2m od barierki, ale bliżej już się nie wcisnę. Za nią krążą Marlon Humprey – ubiegłoroczny 1-rundowy wybór, który zaliczył świetny sezon i potężnie zbudowany Carl Davis, DT. Poza chińskim dzwoneczkiem w reku nie mam nic co mógłbym podsunąć do podpisania, ale widzę, że Humphrey bierze od ludzi telefony by zrobić selfie z właścicielem. Nie dopchałem się niestety, bo organizatorzy w końcu poprosili o przejście dalej. Zacząłem więc taktyczny odwrót przez napierający z tyłu i rozczarowany tłum, gdy nagle wybucha prawdziwa euforia. Na scenie pojawili się Hayden Hurst i Lamar Jackson, którzy niespełna 40 godzin wcześniej dołączyli do kruczej ekipy.

Twitter Baltimore Ravens

Sporo czasu minęło zanim tłum ucichł na tyle, by prowadzący na scenie mógł zadać im jakieś pytania. Oddalam się po chwili, bo poza kurtuazjami nie maja na razie nic ciekawego do powiedzenia, ale wśród kibiców czuć coś specjalnego, gdy patrzą na Lamara. Moje dzieciaki tez solidnie się wybawiły, więc cała zadowolona rodzina mogła udać się w podróż powrotną.  Dla mnie jako wieloletniego fana Ravens, spotkanie klubowych legend było czymś absolutnie kosmicznym. Mind blown i przebieram nogami na samą myśl, że w sierpniu czekała mnie podróż do Canton, gdzie odbyć się miała ceremonia przyjęcia do Hall of Fame nowego rocznika. O tym w kolejnym wpisie, na który obiecuje, że nie będziecie musieli tak długo czekać.

Mariusz Chodubski

NFL24

About NFL24

Największa polska strona fanowska poświęcona futbolowi amerykańskiemu. Od 2009 roku dostarczamy fanom w Polsce najświeższych newsów, analiz oraz podsumowań z aren amerykańskich (NFL, NCAA, AFL) i kanadyjskich (CFL). Za główny cel stawiamy sobie promocję futbolu w Polsce – dyscypliny którą z roku na rok interesuje się coraz więcej naszych rodaków.
Kategorie: NFL. Autor: NFL24. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
NFL24

O NFL24

Największa polska strona fanowska poświęcona futbolowi amerykańskiemu. Od 2009 roku dostarczamy fanom w Polsce najświeższych newsów, analiz oraz podsumowań z aren amerykańskich (NFL, NCAA, AFL) i kanadyjskich (CFL). Za główny cel stawiamy sobie promocję futbolu w Polsce – dyscypliny którą z roku na rok interesuje się coraz więcej naszych rodaków.

2 thoughts on “Draft 2017 i Draft Fest w Baltimore

  1. Witam kolegow managerow,
    chcialbym za pomoca tego komentarza przekazac swoj wybor dla Titans.
    With the 51th pick in the 2019 NFL24.pl Mock Draft, the Tennessee Titans select…Erik McCoy, C/G, Texas A&M.
    PS. zarowno w pierwszej jak i w drugiej rundzie wikingowie bardzo skomplikowali mi wybor.

    Wybieraja Steelers…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *