NFL 2017: Wewnętrzny spór w NFC North czwartkowej nocy

nfl-logo

Sytuacja w NFC North, po trzech kolejkach, stała się nieco napięta. Trzy drużyny zanotowały po dwa zwycięstwa, natomiast Bears tylko jedno. Dzisiejsze spotkanie może sporo zmienić w układzie się w tej Dywizji.

Zima w Chicago prawdopodobnie skończyła się na dobre. Bears w końcu odnieśli zwycięstwo, jednak doszło do tego dopiero po dogrywce i w niezbyt przekonujących okolicznościach. To zdecydowanie potwierdza, że drużyna z Soldier Field nie potrafi się dobrze wstrzelić w ten sezon. Ostatnia victoria nad Pittsburgh Steelers może przynieść inny obrót spraw na murawach, na których będą się zmagać podopieczni Johna Foxa.

Trochę inne nastroje panują w przeciwnym obozie, Packers najpierw ograli Seattle Seahawks, następnie ulegli wyśmienitym Atlanta Falcons, a w minioną niedzielę uporali się z marnymi Bengals, którzy dopiero odnajdują się w tegorocznej rundzie zasadniczej, a ich sytuacja jest bardzo zbliżona do tej w Chicago.

Muszę przyznać, że to gospodarze wyglądają zdecydowanie lepiej na papierze, jak i na boisku. To właśnie im przyznam rolę bezapelacyjnych faworytów tego widowiska. Nie zaprzeczam też, że nie może zdarzyć się żaden niebiański cud, po którym mieliby wygrać Bears, ale jest to z pewnością dalekie od footballowych realiów – tych panujących obecnie w ekipie z Wietrznego Miasta.

Zarówno ofensywa, jak i defensywa Green Bay jest w lepszej dyspozycji, pod względem statystyk. Wszyscy wiemy, że football amerykański jest również grą psychologii, ale ta także nie emanuje sobą zbyt dobrze wśród zawodników Monsters of the Midway.

Na murawie na pewno nie zabraknie emocji związanych z legendarnym Aaronem Rodgersem. Rozgrywający przed rokiem tchnął nieziemską moc w swoich kolegów i rzutem na taśmę wylądowali w fazie pucharowej, w której również błysnęli hartem ducha i prawdziwym charakterem. Wszyscy na pewno pamiętamy, w jak bardzo dramatycznych okolicznościach pokonali Dallas Cowboys w Divisional Round. W tym roku z pewnością apetyty są podobne, a nawet i znacznie większe, ale do tego jeszcze bardzo długa droga, na której z pewnością spotkają wiele przeciwności.

W ofensywie nie zabraknie oczywiście Davante Adamsa, Geronimo Allisona, Randalla Cobba, Jordy Nelsona, którzy są jednymi z najjaśniejszych punktów wśród skrzydłowych. Nie należy zapominać też, o tym, że Ty Montgomery nadal pozostaje w niezłej predyspozycji.

Sądzę też, że w Chicago Bears brakuje pewnej konsekwencji w działaniach i pełnego skupienia graczy. Widzimy ewidentny potencjał w tym klubie, a jednak nikt nie skorzysta tego „czegoś” – perspektywicznych zawodników, wspaniałych kibiców. Jeżeli byśmy to wszystko dodali do siebie w stylu, w jakim powinno być ułożone – Bears meldowaliby się częściej w fazie pucharowej. To zapewne uderza w każdego sympatyka zespołu z Illinois, ale cóż – takie są właśnie realia, o których wcześniej wspomniałem.

Jeżeli w drużynie Niedźwiedzi nie imponuje gra podaniami, zawsze jest uzupełniana całkiem dobrymi akcjami biegowymi, w których oprócz linii ofensywnej błyszczą Jordan Howard oraz Tarik Cohen. Oczywiście nie wątpię w umiejętności Mike’a Glennona, ale wśród zagrywek Bears można liczyć głównie na biegaczy, a tym bardziej na Cohena, bo ten ewidentnie jest główną ostoją formacji.

Wśród defensywy Serowych na pewno wyróżniają się tacy zawodnicy jak: Blake Martinez, Josh Jones, czy też Morgan Burnett, którzy dość sprawnie blokują zawodników napierających z drużyn przeciwnych. Z kolei w ekipie Niedźwiedzi są Danny Trevathan, Kyle Fuller, Quintin Demps, a także Eddie Jackson.

Na kim konkretnie można zawiesić oko?

W Chicago trwa też wewnętrzna walka organów. Największa nadzieja drużyny obecnie przesiaduje na ławce rezerwowych. Mitch Trubisky, bo o nim właśnie mowa, aktualnie spędza swój czas w trakcie spotkań patrząc na murawę przez ramiona swoich kolegów z zespołu. Czy Mike Glennon wkrótce zasmakuje chleba z tego pieca? John Fox nie powinien bać się tego typu eksperymentów. Pamiętajmy o zeszłorocznej sytuacji Cowboys, gdy świeży rozgrywający natychmiast wylądował w świetle reflektorów. Życzę tegorocznemu debiutantowi tej samej sytuacji i otrzymania rychłej szansy.

Łatwo powiedzieć w tym sporcie, że należy uważać na defensywę, te przecież wyglądają dość podobnie w przypadku obu drużyn, w dotychczasowych meczach. Sprawy, tej z Chicago, wcale nie ułatwiają dwa, kluczowe powroty w ofensywie Green Bay. Po wykurowaniu swoich problemów zdrowotnych na arenę powracają Randall Cobb oraz Nick Perry, którzy z pewnością są w stanie bardzo namieszać w szeregach broniącego się rywala. Linebackerzy Bears będą mieli ręce pełne roboty z piekielnie dobrymi i mocnymi ofensywnymi graczami Packers.

To tylko tydzień czwarty, a obie drużyny zdążyły już nieco poplątać swoje drogi. Packers są na pewno w lepszej sytuacji i dogonili resztę stawki po porażce z Falcons. Dziś prawdopodobnie zwiększą swoją pozycję w walce o fotel lidera w NFC North.

Podsumowując – liczę na dobre spotkanie na Lambeau Field, po którym ze zwycięstwa będą cieszyć się gospodarze. Bears mogą wygrać, jeżeli tylko wykorzystają swoje atuty i nie zapadną w ponowną hibernację.

About Patryk Segda

Najmłodszy członek redakcji. Kocha Stany Zjednoczone, stąd również zamiłowanie do futbolu amerykańskiego. Sympatyzuje z Dallas Cowboys, a ulubionym zawodnikiem jest Cam Newton. Uwielbia również soccer, gdzie wspiera Ajax Amsterdam oraz Zagłębie Lubin.

Dodaj komentarz