NFL 2017: Czy w NFL są jeszcze rzeczy niemożliwe?

nfl-logo

Trzecią kolejkę NFL kibice zapamiętają na bardzo długo. Mecz życia Jaguars w Londynie, wygrana Eagles w ostatniej sekundzie spotkania, dramatyczna końcówka na Ford Field, fenomenalna pogoń Toma Brady’ego, a to tylko mała część tego, co miało miejsce w minioną niedzielę!

Dwa pierwsze tygodnie z National Football League dostarczały jedynie kolejnych argumentów w dyskusjach na temat: „Liga staje się coraz nudniejsza”. Większość meczów była uboga w punktowe akcje ofensywne i była świetną kombinacją dla fanów, którzy kochają tragedię, ale nienawidzą huśtawki emocji i napięcia. Niestety dla nich, ten tydzień to zmienił. Kiedy wszyscy szykowali garści memów dotyczące kolejnego, beznadziejnego Thursday Night Football, Rams na spółkę z 49ers pobili rekord w ilości zdobytych punktów i zaprezentowali masę ekscytujących akcji. Jak się okazało w niedzielę, to była dopiero przystawka. Niedźwiedzie z Chicago zawstydzili Stalowych z Pittsburgha (choć nie obyli się bez kompromitującej akcji) wygrywając pewnie w dogrywce 23-17. Falcons ledwo wytrzymali napór Lions, których akcja w ostatnich sekundach meczu zatrzymała się na jard przed polem punktowym. Tom Brady bez linii ofensywnej zdobywa prawie 400 jardów i pięć przyłożeń, przeciwko Texans, którzy byli zaskakująco konkurencyjnym zespołem. Gigantów pogoń w czwartej kwarcie, 24 zdobyte punkty, a wszystko po to, by przegrać w ostatniej sekundzie w niemożliwy sposób, z niemożliwej pozycji. Nie sposób też nie wspomnieć o Rodgersie, który nigdy nie wygrał dogrywki, nigdy nie pokonał Bengals i dokonał tego wszystkiego w jednym meczu, pomimo fatalnej linii ofensywnej i denerwującego go z pozycji linii bocznej McCarthy’ego. WE LOVE NFL! <3

Bears przejechali się po Steelers, ale to nie oznacza końca zmartwień

Taka wygrana, nad takim przeciwnikiem bez wątpienia buduje i kształtuje charakter zespołu. Mimo wszystko, to nie oznacza, że to koniec problemów w drużynie Johna Foxa. Mike Glennon wcale nie zagrał nadzwyczajnych zawodów. Dużo z jego zagrań było nader szczęśliwych, a pierwsze skuteczne podanie wyegzekwował dopiero po upływie sześciu minut. W dodatku goście tracili kontrolę nad piłką aż pięciokrotnie, mając sporo szczęścia, że stracili ją na rzecz przeciwnika tylko raz. Dwie z tych sytuacji miało miejsce cztery minuty przed końcem meczu. Mieli dużo szczęścia, że Steelers tego dnia nie potrafili wykorzystać swoich sytuacji. W innym przypadku, całkowicie inaczej mówilibyśmy teraz o tej akcji:

Ciesz się wtedy, kiedy będziesz pewny, że spełniłeś wszystkie warunki i punkty znajdują się na tablicy wyników… Tak banalna i prosta reguła, której uczą już na poziomie szkół licealnych. Już nie jeden zawodnik został skarcony za podobne zachowania, ale najwyraźniej Cooper musiał się o tym przekonać na własnej skórze. Licząc tę i masę pozostałych akcji, Niedźwiedzie mogli w spokoju kontrolować przebieg tego spotkania, a tak, drżeli o wynik do ostatniej akcji.

O wiele lepiej wyglądali po defensywnej stronie piłki. Zamknęli drogę L. Bellowi, skutecznie wywierali presję na Big Benie, trzykrotnie powalając go na murawę, a nawet wybijając mu piłkę z rąk. Zanotowali swoje piąte spotkanie, w których dwukrotnie odzyskiwali posiadanie (na 22 ostatnich), ale mieć nadzieję, że tak samo uciszą Rodgersa z Green Bay Packers, to jednak zbyt dużo. Nie po tym, co zrobił Cincinnati…

Panie i Panowie, Aaron Rodgers – Magik

Początek spotkania nie zapowiadał większych emocji, kiedy Bengals wyszli na prowadzenie 21-7. Nie miałem wątpliwości, że zmiana na stanowisku koordynatora ofensywy w Cincinnati poprawi grę w ataku, ale że stanie się to tak szybko – wcale. Bill Lazor znany był z fantastycznego wpływu na biegaczy oraz dezorientowania defensywy przeciwnika. Do tej pory wszyscy zachwycaliśmy się Joe Mixonem, ale Giovani Bernard również udowodnił, że jest bardzo dobrym zawodnikiem. Grał równo, popisał się efektownym 25-jardowym biegiem oraz złapał podanie na przyłożenie, wykorzystując nieporadność Blake’a Martineza z Packers. Goście skutecznie zamaskowali również swoje braki w linii ofensywnej, dzięki szybkim podaniom w wykonaniu Andy’ego Daltona. Tego nie potrafili zrobić gospodarze, którzy w przeciągu 40 minut dopuścili do sześciu sacków!

Bengals mogli to spotkanie znacznie spokojniej kontrolować. Niestety, przesądziły błędy rozgrywającego. Na myśl przychodzą mi dwie sytuacje: sytuacja 3rd&10 – A.J. Green biegnie ścieżkę „flat” gubiąc swoje krycie, a Dalton kompletnie tego nie widzi, ucieka z kieszeni i kończy akcje z „intentional grounding”. Druga to 3rd&1, Mixon ustawiony za plecami rozgrywającego, a ten zamiast oddać mu piłkę, odwraca się i próbuje sam z nią pobiec… Dość niezręczna sytuacja skończona kopnięciem z pola na niewiele ponad 3 minuty przed końcem meczu. Jak to wykorzystał Rodgers? W swoim stylu…

Co więcej, dlaczego Bengals wykorzystali swój ostatni timeout przed dogrywką? Żeby „wyrównać” szansę? Cóż, Bengals wciąż pozostaną Bengals. A Rodgers, Rodgersem!

Święci nadal w grze!

W Charlotte spotkały się zespoły będące na dwóch przeciwległych biegunach – 2-0 Panthers kontra 0-2 Saints. Dla tych drugich to spotkanie było na dobrą sprawę walką o uratowanie sezonu, gdyż w dywizji z mocnymi Falcons bilans 0-3 oznacza koniec sezonu. Świętym z pewnością nie mogła pomóc absencja Marshona Lattimore’a – jednego z niewielu jasnych punktów ich obrony. Jednak mimo przeciwności losu Saints zagrali kapitalne zawody, całkowcie kontrolując do spotkanie. Defensywa Panthers nie była w stanie zatrzymać gości, a ofensywa została stłamszona przez zaskakująco dobrą obronę Świętych. W końcu 3 INT, 4 sacki oraz dwa wymuszone fumble to nie lada linijka. O tym, jak brutalnie Panthers polegli, niech świadczy fakt zastąpienia Cama Derekiem Andersonem w końcówce spotkania.

Szum wokół Buccanneers właśnie ucichł

Ileż to myśmy się naczytali i nasłuchali o olbrzymich aspiracjach Korsarzy na ten sezon. Jameis Winston, Mike Evans, Cameron Brate, DeSean Jackson mieli i mają wynieść zespół na piedestał. Przed meczem wiedziałem, że pod tym względem będzie to dla nich najważniejszy test, gdyż przychodzi im się zmierzyć z elitarną defensywą, która jest w stanie zgasić nawet najjaśniejsze gwiazdy. Tymczasem, zagrali jedną z najgorszych pierwszych połów, jakie można sobie wyobrazić. Dorównać mogą im tylko New England Patriots z Super Bowl LI. W pierwszej kwarcie zainkasowali tylko trzy punkty, które były drobną osłodą masy niecelnych podań Winstona oraz jego jednego przechwytu. Te same problemy ciągnęły się za nimi w drugiej połowie, choć nagle zaskoczyli i wzbudzili emocje po dwóch następujących po sobie, punktowych seriach ofensywnych. Wszelkie nadzieje rozwiał jednak przechwyt Harrisona Smitha. Dlaczego Winston rzucił tę piłkę w miejsce potrójnego krycia? To już wie tylko on…

Prawdziwą gwiazdą był jednak Stefon Diggs. Case Keenum skupił na nim większość swojej uwagi w tym spotkaniu, czym zawodnik odpłacił się swoją solidnością. Zakończył mecz z ośmioma złapanymi podaniami, 173 jardami i dwoma przyłożeniami. W połączeniu z Adamem Thielenem (5 złapanych podań, 98 jardów) i Dalvinem Cookiem (27 biegów, 97 jardów, przyłożenie) ofensywa z Minnesoty z każdym zagraniem nabierała rumieńców i uciekała rywalowi. Case Keenum odkupił swoje winy z poprzedniego tygodnia i pokazał, że istnieje życie po stracie Bradforda.

Niespodziewany bohater z przedmieść Chicago

Jake Elliott jeszcze kilka tygodni temu był zawodnikiem practice squad Cincinnati Bengals. Nikt go nie znał, nikt o nim nie słyszał, wkroczył do ligi dopiero w tym roku. Tymczasem, wszedł na boisko w ostatniej sekundzie spotkania, aby zmierzyć się z kopnięciem na odległość 61 jardów. Będąc 12 zawodnikiem w historii NFL, który odważył się na taki wyczyn. Jeszcze żaden debiutant tego nie dokonał, Philadelphia na żywe oczy takich rzeczy nie oglądała – to nie mogło się udać… a jednak!

Czy Ty wiedziałeś co robisz?! – pytał go jeden z dziennikarzy tuż po meczu. – Cóż, po tym jak piłka znalazła się w tym miejscu, podszedłem do trenera i spojrzałem mu głęboko w oczy mówiąc: „Let’s do this”. – odpowiedział nie wzruszony, ale szczęśliwy. Ze wszystkich ludzi na stadionie i oglądających przed telewizorami, tylko on był pewien swoich umiejętności. Ponoć wielokrotnie na treningach próbował swoich sił z tego miejsca i czuł, że jest w stanie powtórzyć to w meczu. Ale w takim momencie, kiedy jest to kopnięcie o być albo nie być w walce o fazę play-off – trzeba mieć jaja ze stali.

Brissett tchnął życie w Colts, a Browns nie poradzili sobie z rolą faworyta

Po kilku „three-and-outs” z początku spotkania, ofensywa z Indianapolis nagle wprawiła w osłupienie defensywę Browns czterema kolejnymi, punktowymi seriami. Jacoby Brissett zapisał sobie kilka imponujących akcji, rozbierając na czynniki pierwsze obronę rywala swoimi biegami i podaniami do T.Y. Hiltona. W dwójkę zyskiwali pokaźne liczby jardów – 20, 25, 31, a nawet 61 za jednym razem! Skrzydłowy w minioną niedzielę pokazał jak szybko i skutecznie przyswoił sobie ofensywną filozofię Roba Chudzinskiego. Czego by nie mówić o Źrebakach, jedno dla kibiców jest pewne – koszmar Scotta Tolziena minął.

Z drugiej strony, nie można winić za całą krzywdę DeShone’a Kizera widząc ile kluczowych piłek upuścili jego skrzydłowi. Debiutujący rozgrywający miał swoje wzloty i upadki składające się z godnego podziwu 10-akcjowego drive’u, 75-jardowego przyłożenia przed przerwą i dwóch zawstydzających przechwytów. Jednak nawet 19-jardowy, akrobatyczny bieg Duke’a Johnsona i chwycone jedną ręką 26-jardowe podanie przez Jordana Leslie, nie są w stanie zamaskować braku gry biegowej i kosztownych strat zespołu w kolejnych meczach. Kizer wykonał wiele nieodpowiedzialnych rzutów, jak również nie zauważył w kilku sytuacjach lepiej ustawionych kolegów z drużyny, wciąż biegając z piłką jak dziecko we mgle.

Larry Legend, solidny Prescott i świetny Palmer, ale do czasu…

Rozgrywający Arizony Cardinals rozpoczął mecz z 11 kolejnymi, złapanymi podaniami przez jego skrzydłowych. W połowie czwartej kwarty, kiedy opierał się na Fitzgeraldzie był równie skuteczny (10/11). Tym samym pokazał, że wciąż potrafi powtarzalnie rzucać piłką, wciąż ma silne ramię i potrafi rozciągać pole. Jednak jego problemy zaczynają się w momencie, kiedy znajduje się pod presją. W momencie kiedy jego linia ofensywna nie daje mu odpowiedniej ilości czasu – jest beznadziejny. Rzuca złe piłki i podejmuje decyzje, których normalnie by nie podjął. Nie jest w stanie być mobilnym rozgrywającym, co podpowiada koordynatorwi ofensywy, że musi oprzeć swoją formację na szybkich, krótkich podaniach, a to niestety nie jest do końca filozofią Bruce’a Ariansa.

Jeśli wspomniałem o Fitzgeraldzie – to jeden z tych meczów, w których jedno świetnie złapane przez niego podanie jest przedsmakiem kolejnego. Może się starzeć, ale wciąż będzie konkurencją dla swoich obrońców. Nadał łapie piłki dosłownie wyrywających je z rąk defensive backów. Nie wyobrażam sobie jego przejście na emeryturę, co zbliża się wielkimi krokami…

Dak Prescott po zeszłotygodniowym blamażu nareszcie pokazał to do czego nas przyzwyczaił. To jeden z tych rozgrywających, który potrzebuje dobrej gry biegowej, żeby być skutecznym. Nigdy nie będzie zawodnikiem stojącym w kieszeni, rzucającym 30 kolejnych piłek. I nic w tym złego! W meczu z Cardinals znów widzieliśmy jego zdolności do wykonywania play-action, rollowania na zewnątrz kieszeni, rozciągania pola gry używając do tego siedmiu różnych skrzydłowych. Wszystko podparte równą, skuteczną grą biegową Elliotta.

Smutne życie Chargers w Los Angeles

Wiadomość o przenosinach Rams do Los Angeles przyjąłem z dużym optymizmem. Choć kibice nie byli zadowoleni z tej decyzji, to trzeba pamiętać, że Bawoły w Mieście Aniołów spędziły blisko 50 lat, a więc większość swojej historii. Miejsce to, na rzecz St. Louis, opuścili dopiero w 1995 roku, więc przy ponownych przenosinach pewna baza kibiców już istniała. Tego nie można powiedzieć o Chargers, którzy opuścili swoich sympatyków z San Diego na rzecz… pieniędzy. To największe okrucieństwo sportu, kiedy właściciele drużyn przekładają cyferki z własnego konta bankowego nad dziesiątkami tysięcy fanów, którzy byli zakorzenieni w drużynie od wielu pokoleń. Skutki widoczne są gołym okiem. StubHub Center podczas domowych meczów Chargers wygląda jak podczas International Series, gdyż dla kibiców z Carson daleko od sympatyzowania z nowym klubem, a bardziej interesują ich ekipy przyjezdne. Zatem przegrana 10-24 z Kansas City Chiefs wcale nie zasmuciła fanów zebranych na trybunach…

Zbiór wszystkich najlepszych akcji minionego weekendu:

Alternatywne podsumowanie tygodnia:

Wyniki wszystkich spotkań trzeciego tygodnia rozgrywek:

Thursday Night Football:
Los Angeles Rams 41, San Francisco 49ers 39

Niedziela, 24.09
Jacksonville Jaguars 44, Baltimore Ravens 7 (Londyn)

Buffalo Bills 26, Denver Broncos 16

Chicago Bears 23, Pittsburgh Steelers 17, OT

Atlanta Falcons 30, Detroit Lions 26

Indianapolis Colts 31, Cleveland Browns 28

Minnesota Vikings 34, Tampa Bay Buccaneers 17

New England Patriots 36, Houston Texans 33

New York Jets 20, Miami Dolphins 6

Philadelphia Eagles 27, New York Giants 24

New Orleans Saints 34, Carolina Panthers 13

Tennessee Titans 33, Seattle Seahawks 27

Green Bay Packers 27, Cincinnati Bengals 24, OT

Kansas City Chiefs 24, Los Angeles Chargers 10

Washington Redskins 27, Oakland Raiders 10

Monday Night Football
Dallas Cowboys 24, Arizona Cardinals 17

Kuba Kaczmarek

About Kuba Kaczmarek

Z futbolem amerykańskim związany od 2006 roku. Redaktor NFL24 od 2013 roku, a od 2014 redaktor naczelny portalu. Kibicuje New England Patriots, jak również ma sympatię do St. Louis Rams. Zawodnik poznańskiego klubu futbolu amerykańskiego - Patriotów Poznań oraz redaktor portalu PiłkarskaPrawda.pl. Miłośnik wszelakich sportów.

9 Responses to NFL 2017: Czy w NFL są jeszcze rzeczy niemożliwe?

  1. ryszard górni pisze:

    week 3 był super!!!!! kuba kiedy bedzie Pick Six???

    • Kuba Kaczmarek Kuba Kaczmarek pisze:

      Aktualnie, niestety, nie mamy czasu na nowe nagrania. Jeśli jednak sytuacja w miarę się uspokoi i będziemy dysponować większą ilością czasu i komfortem w tworzeniu treści na stronie, to od razu z pewnością coś nagramy 🙂 Pozdrawiam!

  2. Szarlatan pisze:

    Ezekhiel Elliot dostał w końcu bana na 6 meczy czy nie?

    • Kuba Kaczmarek Kuba Kaczmarek pisze:

      Jego wyrok wędruje od apelacji do apelacji. Aktualnie sprawa wylądowała w piątym kolejnym sądzie i na 2 października zaplanowane jest kolejne przesłuchanie (w Nowym Orleanie). Do tego czasu Ezekiel może grać. Jeśli sąd podtrzyma wyrok, to jego zawieszenie rozpocznie się ze skutkiem natychmiastowym, jeśli nie, to pogra do końca sezonu. Sprawa do dalszego monitorowania…

  3. Kubas pisze:

    Kiedy zapowiedź week 4? Jestem ciekaw jaki mecz lub mecze polisa obejrzeć?

  4. Kriz pisze:

    Mecz TNF byl mega, ogladalem na zywo, liczba zapisanych przeze mnie akcji wartych ponownego obejrzenia stracila sens, bo stala sie zbyt dluga 😀

    Czytajac powyzszy art i ogladajac film z najlepszymi akcjami week 3 jestem pod wrazeniem ile sie dzialo. FG i akcja z meczu Bears ze Steelers, pokazy Aarona i Brady’ego. TO wszystko to jakas masakra.

    Szkoda, ze skonczyl sie urlop i nie bede mial juz szans na ogladanie po nocach na Eleven. W tamtym sezonie dawali retransmisje w pon. i w pt. o 17.00, w tym jak na razie ani widu ani slychu o tego typu retransmisjach, wielka szkoda.

    Jak na razie Texans na plus, ciekawe czy to za sprawa Watsona i ile to potrwa.

  5. Kuba Kaczmarek Kuba Kaczmarek pisze:

    I niestety, co do Eleven, to raczej się nie zmieni przed startem fazy play-off. W zeszłym roku, najwyraźniej, oglądalność sezonu zasadniczego nie była zadowalająca… Szkoda, bo to drugi taki cios po Polsacie Sport..

  6. Kriz pisze:

    Pozostaja streamy meczow rozgrywanych o wczesnejszych godzinach, ale pomimo tego, ze mam naprawde mocny internet, to relacje nie chodza mi plynnie. Ciezko w naszym kraju o NFL, najbardziej zal braku retransmisji.

    Serce mnie boli, jak widze w programie tv jakie mecze mi uciekaja.

    Mala pocieche mam w Madden NFL, polecam milosnikom tematu. Gra wciagnela mnie naprawde mocno, choc do tej pory nie bylem zadnym graczem. Pomaga lepiej zrozumiec zasady tej dyscypliny, niezle sie przy niej wyrobilem i duzo zrozumialem z taktyki.

Dodaj komentarz