1&Goal: Wszyscy współczujemy Andrew Luckowi

hi-res-61d3c83b30db062c0b3ee72e2e52037e_crop_north

Pierwszy po 8-miesięcznej przerwie weekend z NFL dał tyle wrażeń, że wciąż jeszcze nie ochłonąłem, a już jutro kolejny TNF. Choć ciężko wyciągać daleko idące wnioski po pierwszych spotkaniach, ale już wiemy, że drużyny, które zapomniały w ostatnich miesiącach o obronie, w najbliższych miesiącach mogą zapomnieć o play-offach.

Obroną wygrywa się tytuły, to powiedzenie obowiązujące nie tylko w futbolu amerykańskim idealnie sprawdziło się w zeszłym roku za sprawą Denver Broncos. 5 miesięcy mówienia, że „Teraz już musi powinąć im się noga”, a oni wciąż wygrywali, mimo momentami koszmarnej gry Peytona Manninga. W czwartkową noc w buty legendarnego rozgrywającego wskoczył Trevor Siemain i wiecie co? Nie wierzcie statystykom. Panthers mają defensywę mocniejszą niż się wydaje, chłopak był notorycznie pod presją Kuechly’ego i spółki, a jednak wyszedł z tego meczu na tarczy. 2 przechwyty i 159 jardów może nie robią wrażenia, ale 11 pierwszych prób w 18 celnych podaniach już tak. Siemain grał cierpliwie, mądrze, radził sobie z presją i znajdował wyjście z sytuacji, które normalnie zakończyłyby się sackiem/przechwytem (podanie do Andersona na TD).

 

O młodym QB Denver zdążymy się jednak jeszcze narozmawiać, w drugim tygodniu Broncos grają z Colts, defensywą, która zaprzepaściła cały wysiłek Andrew Lucka w meczu z Lions.  Siemain będzie mógł pokazać tam pełnie swojego potencjału i zakończyć dyskusję o tym, czy to aby nie Paxton Lynch powinien być starterem. Robotę w czwartek znów zrobiła jednak defensywa. Przechwyt Harrisa Jr. w arcyważnym momencie, Von Miller, który choć na swój sack czekał do czwartej kwarty, to dorwał Newtona akurat, gdy Panthers byli pod ścianą. Nie licząc kilku głupich kar pod koniec meczu (które mogły kosztować Denver wygraną, to fakt), obrona obrońców tytułu była twarda, momentami nawet (zbyt) brutalna, ale za to skuteczna, zwłaszcza przeciwko podaniom, Newton nie przekroczył nawet 180 jardów podaniami i to mimo fantastycznej formy Kelvina Benjamina, o którym jeszcze będzie w tym roku głośno. Broncos bronią zupełnie jak rok temu, znów wygrywają tą defensywą mecze i będą to robić przez cały rok.

120714-NFL-von-miller-LN-PI.vresize.1200.675.high.41

Teraz spójrzcie na postawę nie tylko na postawę Colts, ale i Saints, kolejny raz fajerwerki w ofensywie zostały przyćmione przez fatalną, zwłaszcza w kluczowych momentach obronę. Ile jeszcze 400-jardowych występów musi wykręcić Drew Brees, żeby wrócić do play-off? Chargers zaprzepaścili kolejny świetny mecz Riversa tym, że w końcówce oddali Chiefs wygrany mecz. A Luck? Mógłby tylko zapytać kolegów „Jak dobry muszę być, żebyśmy zaczęli wygrywać mecze?”

A jak to działa w drugą stronę? Vikings defensywa uratowała. Ich mecz z Titans był daleki od ideału, ale dwa defensywne TD wystarczyły, żeby wpisać sobie w bilans pierwsza wygraną. Ravens również byli zaskakująco dobrzy w obronie, co pozwoliło im ograć z Bills mimo ledwie 13 zdobytych punktów. Na show w defensywie znów zanosi się w Seattle, gdzie Seahawks właściwie rozbroili Ryana Tannehilla. Rozgrywający Dolphins miał jedno podanie na 50 jardów, ale poza nim zdobył jedynie 108 jardów górą, nie miał żadnego TD, podawał na 55% skuteczności, a najskuteczniejszy Jarvis Landry choć złapał aż 7 podań, to uzyskał nimi łącznie 59 jardów. Seahawks zaczęli ten sezon tak, jak można się było spodziewać. Bardzo twardą obroną zarówno w grze dołem, jak i górą, Wagner grał jakby był w środku sezonu w najwyższej formie, Franck Clark i Cassius Marsh sprawili, że kibice w Seattle nie będą tęsknić za Cliffem Avrilem.

Seattle Seahawks cornerback Richard Sherman, right, greets teammate Kam Chancellor, left before an NFL preseason football game against the Oakland Raiders, Thursday, Aug. 29, 2013, in Seattle. (AP Photo/Elaine Thompson)

W zeszłym roku podopieczni Pete’a Carrolla zaczęli od dwóch porażek, teraz choć wymęczyli wygraną z Miami, już od startu mogą wskoczyć na najwyższe obroty. Wliczając mecz z Dolphins pierwsze cztery mecze grają z kolejno 30., 31., 27. i 24. ofensywą podaniową ligi w zeszłym sezonie. To idealny materiał dla Legion Of Boom by tym razem już od samego początku wrzucić piąty bieg, a gdy przyjdą trudniejsze mecze w drugiej połowie sezonu, defensywa może błyskawicznie robić swoją robotę i zostawiać wszystko w rękach Russella Wilsona.

Choć dobrą dyspozycję defensyw Broncos, czy Seahawks można było przewidzieć, to najfajniejsze historie tego sezonu wydają się dopiero pisać. O Siemainie już wspominałem, ale ten sezon może należeć do młodych QB nie tylko za jego sprawą. Jameis Winston grał jak pełnoprawna jedynka draftu, Carson Wentz był bardzo obiecujący i pozostaje czekać, czy dobrą formę potwierdzi w kolejnych meczach, a ci, którzy swoją jakość zdążyli już potwierdzić (Wilson, Newton, Luck), nie dali zbyt wielu sygnałów by posądzać ich o nagły zjazd formy a’ka Colin Kaepernick.

Najprzyjemniejszą niespodziankę mieli sprawić Prescott z Elliottem, którzy zasiedli za sterami ofensywy Dallas Cowboys, ale za mocni dla nich okazali się New York Giants. Ciężko posądzić Gigantów o przesadnie dobrą defensywę, ale w kolejnych meczach powyższy duet powinien mieć nieco łatwiej. Jeśli w meczach z Redskins, Bears i 49ers uda im się zagwarantować swojej drużynie 2 (3?) zwycięstwa, to w tak słabej dywizji jak NFC East może to być sygnał, że będą się liczyć w walce o wygraną, ale bez tego? Eli Manning, nawet bez obrony, powinien sobie poradzić mając do pomocy w końcu nie tylko Beckhama, ale i Victora Cruza.

To będzie długi i ekscytujący sezon, w którym najfajniejsze dopiero przed nami. Zaciętych końcówek i meczów na najwyższym poziomie w pierwszym tygodniu było dość sporo i są podstawy żeby wierzyć, że kolejne niedziele przyniosą nam jeszcze więcej wrażeń. Jedno już wiemy na pewno, bez obrony w tej lidze się nie da, a samą obroną można zdziałać znacznie więcej niż samym atakiem. To będzie ciężki rok dla Andrew Lucka.

Piotr Stokłosiński

About Piotr Stokłosiński

W futbolu, tym europejskim, już 15 lat temu oszalał za Manchesterm United. W tym amerykańskim siedzi od niedawna, ale już z ciężkim sercem znosi wyczyny Eagles, a z nadzieją patrzy na poczynania Seahawks. Największy fan Richarda Shermana na wschód od Seattle.

2 Responses to 1&Goal: Wszyscy współczujemy Andrew Luckowi

  1. Drawik pisze:

    Trevor Siemian a nie Siemain, no i czy na pewno wrócił na tarczy? Czyli jako przegrany? Chyba jednak chodziło o powrót z tarczą.

  2. DexterLuthor pisze:

    Dlaczego kibice Seattle mieliby tęsknić za Avril’em???

Dodaj komentarz