Regular Season za nami! Kto zaskoczył, kto zawiódł?

colorrush-600-091216

Sezon regularny dobiegł końca, a wzyscy fani futbolu amerykańskiego z niecierpliwością wypatrują sobotniego wieczoru, kiedy to w Houston rozpocznie się Wild Card Round. Zanim jednak w pełni poczujemy atmosferę postseason, przyjrzyjmy się największym pozytynym zaskoczeniom i negatywnym rozczarowaniom minionego sezonu regularnego.

Pozytywne zaskoczenia:

Dallas Cowboys – Żywy dowód na to, że odbudowa drużyny w NFL nie musi trwać latami i obfitować w niskończoną ilość zwolnień trenerów i nietrafionych picków w drafcie. Ezekiel Elliott i Dak Prescott odmienili Dallas Cowboys. Obaj co prawda niewyobrażalnie korzystają na najlepszej w lidze linii ofensywnej, ale to nie ma żadnego znaczenia, skoro pozwala w konsekwencji na najlepszy bilans w całej NFC. Obaj są w obiegu dyskusji na temat tego, kto powinien zostać MVP, a ich efektywność w ofensywie sprawnie przykrywa momentami gorsze mecze defensywy.

Skok jakościowy z czterech wygranych meczów w zeszłym sezonie nie może pozostać niezauważony. Oczywiście, nie da się ukryć, że Cowboys mieli w tym wszystkim sporo szczęścia, ale koniec końców szczęście sprzyja lepszym, prawda?

Matt Ryan – Gdybym miał obstawiać pieniądze na to, kto wygra Super Bowl, na tę chwilę byliby to Atlanta Falcons (prawdę mówiąc już to zrobiłem). Matt Ryan przepędził wszystkie złe duchy, udowodnił, że druga połowa sezonu nie jest jego prawdziwym „ja” i eksplodował z formą, wykorzystując wszystkie atuty swoich kolegów z ofensywy. 4944 jardy w sezonie regularnym to szalony wynik i choć nie był pod tym kątem najlepszy w lidze, to on wprowadził swój zespół do postseason. W dodatku posyłał podania na TD do 13 różnych reciverów w tym sezonie. Matt Ryan jest moim MVP tego sezonu, ale dla swojego legacy, desperacko potrzebuje dobrego postseason.

https://twitter.com/NFL_Stats/status/814846648199380992?ref_src=twsrc%5Etfw

Rookies – To był rok pierwszoroczniaków, co nie? Pomijam nawet wspomnianych Prescotta i Elliotta, którzy grają tak, jakby przez lata mieli być gwiazdami tej ligi. Reszta również spisywała się dobrze i choć niektórzy nieco rozczarowali, to moim zdaniem mamy jeden z lepiej zapowiadających się roczników w ostatnim czasie.

Joey Bosa mimo opuszczenia kilku pierwszych meczów i problemów z podpisaniem kontraktu z Chargers, gdy już wszedł na boisko, łatał dziurę, którą pozostawił po sobie J.J. Watt. Nie w całości oczywiście, ale było czuć, że idzie nowe. Tyreek Hill robi szalone rzeczy w Kansas City, Jalen Ramsey po niemrawym początku wreszcie zaczął spełniać oczekiwania. Laremy Tunsil i Robert Nkemdiche może nie spełnili oczekiwań, ale zdecydowanie mieli swoje momenty.  Na wyróżnienie zasługują też Jordan Howar, Michael Thomas i Leonard Floyd. Pozostaje wierzyć, że wielu z nich, w przeciwieństwie do Todda Gurley’a, w swoim drugim sezonie zagra tylko lepiej.

Rozczarowania:

Super Bowl teams – Ktoś jeszcze pamięta  czasy, gdy Carolina Panthers otarła się o perfekcyjny rekord w zeszłym sezonie? Cam Newton i spółka zniknęli nam z radaru i ciężko nawet powiedzieć kiedy to się stało. Gdy ogląłem mecz otwierający sezon, ich porażkę z Broncos uznałem za niewiele znaczącą. Taki mecz bardzo ciężko wygrać, zwłaszcza mentalnie, gdy wielu z zawodników wciąż pamiętało Super Bowl 50. Kelvin Bencjamin wyglądał obiecująco i byłem przekonany, że w trakcie sezonu będzie ostatnim elementem tej układanki. Kto by przypuszczał, że wszyscy pomylimy się co do Panthers tak bardzo.

Broncos z kolei gdzieś zgubili ten x-factor, który pozwalał im regularnie wygrywać mecze przed rokiem. Obrona znów była w ścisłej czołówce ligi, Trevor Siemian nie wyglądał jak kolejny Peyton Manning, ale dał sporo przesłanek, by zasłużyć sobie na jeszcze sezon, może nawet dwa na rozwój i ogrywanie się w NFL. Nie wiem, czy kiedykolwiek poprowadzi swoją drużynę do mistrzowskiego pierścienia, ale wyobrażam sobie go jako bardzo solidnego QB, gdy nieco okrzepnie.Co gorsza dla ekipy z Denver, z posadą head coacha żegna się Gary Kubiak. Niewielu jest szkoleniowców, którzy w dwa lata doprowadzą zespół do wygranej w Super Bowl, po tym jak tylko dwa lata wcześniej Seattle Seahawks w Super Bowl 49 zmasakrowali ekipę Broncos. Kubiakowi to się jednak udało i bardzo ciężko będzie znaleźć godnego zastępcę.

NFL – No fun league robi się irytująca. Władze ligi tracą chyba kontrolę nad niektórymi rzeczami i niebardzo wiedzą, jak wycofać się z pewnych, kiepskich, rozwiązań. Kary za nieodpowiednie obuwie, niewłaściwe cieszynki? Z podobnymi problemami mierzy się też NBA, ale to władze największej obecnie sportowej ligi świata muszą się zmierzyć m.in. z dramatycznie spadającą oglądalnością w telewizji. Jeśli odpowiedzią mają być powyższe rozwiązania + czwartkowe ‚hitowe’ mecze, na które otwarcie narzekają już nawet sami zawodnicy, to nie wróżę najlepszej przyszłości komisarzowi ligi.

Andrew Luck – Zrozumiem, jeśli ktoś powie, że się czepiam. Luck nie ma za sobą złego sezonu. Ba, pod wieloma kątami ma za sobą sezon najlepszy w karierze. 63,5% skuteczności podań, 7.8 jarda na próbę, nawet najlepszy wynik w wybieganych jardach. Dodatkowo 96.4 QBR, ledwie o jedną dziesiątą gorszy wynik od swojego rekordu z sezonu 2014.

Nie zmienia to faktu, że mówimy o gościu, który dostał przed chwilą największy kontrakt w historii NFL. Władze Colts zainwestowały w niego 140 milionów dolarów, obdarzyły bezgranicznym zaufaniem i dały opinii publicznej do zrozumienia, że chcą, by to właśnie ten chłopak przywrócił ekipie Chucka Pagano dawny blaks. Tymczasem Colts znowu odbili się od postseason pomimo dramatycznie słabej dywizji, możemy zwalać to na dramatyczną obronę, ale hej, ta okazała się stracić mniej punktów niż w zeszłym roku! Tymczasem chłopak ze Stanford ma już 27 lat, pięć przyzwoitych sezonów za sobą i ma być LeBronem Jamesem futbolu amerykańskiego, to najwyższa pora na jakiś pierścień, bez wymówek w postaci kolegów z drużyny.

 

Piotr Stokłosiński

About Piotr Stokłosiński

W futbolu, tym europejskim, już 15 lat temu oszalał za Manchesterm United. W tym amerykańskim siedzi od niedawna, ale już z ciężkim sercem znosi wyczyny Eagles, a z nadzieją patrzy na poczynania Seahawks. Największy fan Richarda Shermana na wschód od Seattle.

20 Responses to Regular Season za nami! Kto zaskoczył, kto zawiódł?

  1. osinho pisze:

    Robert Nkemdiche miał momenty?
    Przepraszam bardzo, ale poproszę autora artykułu z o link do jakiejkolwiek ciekawej akcji Roberta Nkemdiche w NFL. Z tego co ja widziałem to tak naprawdę go nie widziałem zbyt wiele na boisku, ten DL zagrał w tym sezonie w zaledwie 5 meczach (i to nie z powodów zdrowotnych), miał jedna asystę przy powaleniu i 1 pass deflection – naprawdę imponujące momenty. Nkemdiche nie miał żadnego momentu o spełnieniu oczekiwań to nie ma co mówić. Autor chyba myślał o jakimś innym zawodniku. Jak dla mnie oceniając na dzień dzisiejszy Robert Nkemdiche to najgorszy wybór Cardinals w zeszłorocznym drafcie.

  2. osinho pisze:

    Rozumiem, że Arizona Cardinals jako drużyna nie zawiedli?

  3. kaliber pisze:

    Niespodzianki: Cowboys, Chiefs, Lions (po stracie Megatrona) ale także Titans i Buccaneers obudzili się z letargu po latach.
    Rozczarowania: Panthers, Broncos, Cardinals ale dla mnie najbardziej BENGALS, którzy po raz pierwszy od 6 lat nie awansowali do PO.
    Indywidualnie nie będę wyróżniał, to gra zespołowa. Nie postawiłbym na Falcons jako wygranych w SB. Ich maks to będzie wygranie 1 meczu u siebie i to wszystko.

    • osinho pisze:

      właśnie, Matt Ryan wygrał w post-season tylko jeden mecz (bodajże przeciwko Redskins z RG3), w pozostałych nie prezentował się najlepiej – może się okazać że to QB tylko na sezon zasadniczy

  4. Szarlatan pisze:

    Porównanie QB Atlanty i Green Bay:

    Procentowy udział QB w ilości touchdownów:
    Aaron Rodgers: 78% (40 z 51 wszystkich przyłożeń)
    Matt Ryan: 66% (38 z 58 wszystkich przyłożeń)

    Falcons running backs: 1,757 jardów, 19 TDs
    Packers running backs: 1,263 jardów, 6 TDs

    Kto miał trudniej, a za kogo część roboty odwalali biegacze?

    • Szarlatan pisze:

      Poprawka: Rodgers miał jeszcze 4 przyłożenia zdobyte biegiem, co daje razem 44/51 i 86% udziału w całości!

  5. Arti pisze:

    Niespodzianki: Cowboys, absolutnie Chiefs i sądzę, że mogą być grożni tak więc mam nadzieję, że Patriots będą czujni w walce o finał SB. Co do rozczarowań to jednak Cardinals, Broncos, Panthers – nie wiem, czy się zgodzicie ale jednak trochę Packers, były spotkania w których całkowicie się gubili i gdyby nie Rodgers…już dawno by łowili rybki. Zgadzam się z Szarlatanem – Ryan miał przebłyski może nawet całkiem fajne staty, ale… Falcons to nie ten poziom na pewno nie na finał SB nawet nie postawiłbym na finał NFC.

    • Szarlatan pisze:

      Ja się czepnąłem tylko Ryana, nie całości Sokołów. Mają dwóch genialnych running backów, którzy dodają pełny drugi wymiar ofensywie drużyny z Atlanty. Gdyby jeszcze gral Tony Gonzales… Zresztą nie chodzi o to, że QB Falcons gra słabiej niż inni rozgrywający. Nic z tych rzeczy, on ma po prostu łatwiej.

      Co do Rodgersa, który ciagnie całe Green Bay. Owszem, ciągnie, ale równie genialny Drew Brees już ładnych parę lat play-off widzi tylko w TV. Możnaby jeszcze kilka nazwisk więcej niż przyzwoitych QB wymienic. Także moim zdaniem trenerzy też w Wisconsin dorzucają swoja cegiełkę do sukcesów. Warto pamiętac, że NFC North w ciągu ostatnich ośmiu lat aż siedem razy wysyłała dwie drużyny do play off. Także nie jest tam łatwo, a Green Bay ciągle na powierzchni.

      No i ten najłatwiejszy w historii terminarz… Przeciwnicy Packer mieli sumaryczny ilans 109-97-2 (przeciwnicy z diwizji liczeni tylko raz). Także było raczej ciężej niż łatwiej. Dla porównania bilans rywali Panter z zeszłego sezonu wynosi 92-116. I już znana jest jedna z przyczyn takiego spadku formy Newtona i spółki w minionym roku.

  6. Mariusz pisze:

    Zainteresowałem się NFL dopiero rok temu, więc z pozycji żółtodzioba, który nie jest zakochany w statystykach mogę napisać, że największym zaskoczeniem jest Cam Newton. Nie wiem czy znaleziono na niego sposób, czy się wypalił ale człowiek który był oceniany jako odkrycie/najlepszy zawodnik sezonu 2015 w tym spisywał się wyraźnie słabiej. Rok temu na tle innych QB wyglądał niczym młody bóg, teraz jego „rajdy” to często pożałowania godne widowisko, wystawiające drużynę bardziej na możliwość kontuzji podstawowego rozgrywającego niż dające jakieś „przełomy”. Przykro mi się na to patrzy. Wiem, że nie samym QB futbol stoi ale jednak przykład A. Rogersa, lub braku Bradyego w pierwszych 4 meczach pokazuje jak jest to istotna postać.

    Jest jedna drużyna, która pasuje według mnie i do pozytywnych zaskoczeń i do rozczarowań. Mówię o Wikingach. Fantastyczna seria zwycięstw do czasy bye week, a potem takie klopsy jak z Niedźwiedziami…

  7. Szarlatan pisze:

    Moim zdaniem Newton nie wyglądał w roku 2015 ja młody bóg. Liczby tego nie potwierdzają – mniej niż 4000 jardów w powietrzu, prcent celnych podań poniżej 60% i passer rating poniżej 100. To statystyki poprawnego rozgrywającego, nie żadnej gwiazdy. Podobne „osiągi” ma Andy Dalton, który jest uznawany za papierek lakmusowy do oceny QB – jeśli ma sie gorszego QB od Daltona, to trzeba szukać nowego; jeśli lepszego to wszystko jest ok.

    Poza tym ostatnio jak z kapelusza wyskakują ciemnoskóre gwiazdy na pozycji QB i zwykle szybko gasną. Był RGIII, był Kaepernick, był Bridgewater. Newton pasuje jak ulał – jeden ponadprzeciętny. Narazie broni się jedynie Russel Wilson z Seattle. Ciekawy jestem gdzie za kilka lat będzie Dak Prescott, bo moim zdaniem to narazie jest produkt geniaonej linii ofensywnej.

  8. Mariusz pisze:

    No ale to Cam został MVP sezonu 2015. A co oznaczają czarnoskóre gwiazdy QB wyskakujące z kapelusza? Kolor skóry rozumiem ale reszty struktury tezy już nie. Przecież w NFL czarni to chyba z 70% graczy. W defensywie to z 90%.

    • Szarlatan pisze:

      Z racji uwarunkowań genetycznych lepiej wychodzi ciemniejszym rozgrywającym bieganie. To pomaga w grze, ale także pozwala zostawić po sobie dużo lepsze wrażenie, często aż za dobre. Zawsze przychodzi chwila, że weryfikowana jest umiejętność celnego rzucania i podejmowania dobrych decyzji rzutowych. Z najnowszych gwiazdek, jak już wspomniałem, tylko QB Seattle zdał egzamin pozytywnie. Nalezy jednak pamiętać o takich graczach jak Donovan McNabb czy Warren Moon. Onie byli jednak mimo wszystko „pocket passers”, nie „dual threat qb”.

      • Piotr Rożniata Piotr Rożniata pisze:

        Zatrzęsienia d-t QB można spodziewać się dopiero w przyszłym sezonie. Na tę chwilę w czołowej 5 (Kizer, Trubisky, Watson, Mahomes i Kaaya) nie ma żadnego PP QB. Dalej wcale nie lepiej bo są jeszcze choćby Kelly i Dobbs. Z typowych rozgrywających, grających bardziej w kieszeni są właściwie tylko Webb i Rudolph. Ale moim zdaniem są to gracze którzy poziomu wspomnianego tutaj Daltona mogą nie osiągnąć nigdy.

        • ikon pisze:

          Jak dla mnie najlepszy z całej ekipy jest Deshaun Watson i mam szczerą nadzieję że dotrwa do wyboru Bears – bo ogólnie widzę że ma niezbyt mocny PR wśród scoutów

          • Piotr Rożniata Piotr Rożniata pisze:

            Watson ma za sobą bardzo średni sezon. Nie wiem czy nie wytrzymał presji, czy może problemy są jednak bardziej w umiejętnościach. Ale fakty są takie, że grał niedojrzały football. W jego grze brakowało dokładności, słaby decision-making (28 INT w ciągu dwóch lat w tym 15 w tym roku). Zobaczymy jak sobie poradzi z Bamą w finale i podczas scouting combine.

          • ikon pisze:

            Wiesz Piotrek, statystyki są nie do końca miarodajne, jak po kilku latach udało mi się juz zaobserwować. Żeby daleko nie szukać, Prescott uchodził raczej za back upa lub długoterminowy projekt. Winston z kolei w swoim ostatnim sezonie przed draftem miał najwięcej INTs w całej NCAA – sztuk 18. W całej karierze uczelnianej też miał 28, co wzbudzało wiele wątpliwości, również wśród nas, komentujących na tej stronie. Może nie jest on Ryanem czy Rodgersem a na ostateczną ocenę Prescotta jeszcze przejdzie czas ale myślę że ani w Tampie ani w Dallas nie plują sobie w brodę.

            Odnośnie Daka, dodatkowo mówi się że to produkt linii ofensywnej Cowboys ale nawet jeśli coś w tym jest to ja nie widzę problemu. W końcu to gra zespołowa a z pustego jak to mówią i Salomon nie naleje. Przykład – Colts albo jeszcze do nie dawna Lions.

            P.s sorry że tutaj ale nie wiem dlaczego, nie mogłem odpisać się pod twoim komentarzem

  9. michu_bronx pisze:

    Pozytywy : Dolphins po słabym początku są w PO, Chiefs zgoda , jest ciekawa drużyna na PO.
    Defensywa Giants no i największe to jednak Cowboys.
    Rozczarowanie : zeszłoroczni finaliści i Cardinals.

    Co do Ryan absolutnie MVP jak dla mnie tego sezonu, co do szans Falcons to zgadzam się że wszystko w rękach i nogach ofensywy, ale jak pokazuje historia w końcówce sezonu najważniejsza jest defensywa.

    Co do mobilnych rozgrywających to największą ich wadą jest niestety podatność na kontuzje, na razie Wilson omija i dlatego nadal utrzymuje poziom , zobaczymy jak to będzie z Prescottem

  10. oceansizer pisze:

    Ryan niewątpliwie in plus w tym sezonie i kandydat do tytułu MVP. Warte wzięcia pod uwagę jest ratio Brady’ego TD/INT ( 28/2), czyli najlepszy wynik w historii przy 300 próbach. Dla mnie jednak TB12 jest nr jeden w tym sezonie – to, co facet wyczynia w wieku 39 lat jest rewelacyjne.

    Pozytywy: O-Line Pats i to co z nią zrobił Scarnechia – w zasadzie ci sami ludzie, co rok temu, ale wyniki o niebo lepsze – w końcu TB12 mógł się czuć bezpiecznie w regular season.
    KC raczej nie traktuję w kategoriach niespodzianki, bo to mój czarny koń od kilku lat, ale zawsze brakowało tej kropki nad i ( i niech w tym sezonie tak pozostanie 🙂 ).Na pewno Dallas zaskoczyło aż tak dobra postawą, czy przełoży się to na playoofs – zobaczymy.

    Rozczarowania: Na pewno więcej spodziewałem sie po Eagles i ich brak w playoffs, to dla mnie porażka.W głównej mierze to postawa całego korpusu WR Eagles była jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy. Postawa Broncos, Cards oraz Panthers jest też zaskoczeniem. Jest oraz Bills jak zwykle zwycięzcy FA i offseason, przegrani regular season.

Dodaj komentarz