Boom or Bust – NFC East

nfl-logo

Od tegorocznego draftu minęło już trochę czasu, za nami są też pierwsze obozy przygotowawcze, a kibice zespołów NFL coraz intensywniej zastanawiają się jak będą wyglądać ostateczne kadry ich ulubionych drużyn. Postaram się umilić Wam ten okres oczekiwania, przedstawiając moje prognozy dotyczące tego, którzy z wybranych w tym roku zawodników sprawią swoim kibicom miłą niespodziankę, a którzy przyprawią ich o ból głowy. Zaczynamy od wschodniego wybrzeża – na pierwszy ogień idzie dywizja NFC East.

Washington Redskins

Boom – Su’a Cravens, OLB/SS

Już przed draftem oceniałem go jako pierwszorundowy talent. Ostatecznie do Waszyngtonu udał się w rundzie drugiej. Świetny, hybrydowy zawodnik mogący grać zarówno po bokach formacji linebacków jak i strong safety.

Na jego korzyść przemawia na pewno duże doświadczenie (trzy lata gry przeciwko silnym zespołom z PAC -12). W każdym z sezonów gry na uczelni zanotował przynajmniej 50 tackle. Bardzo dobrze radzi sobie zarówno przeciw grze biegowej jak i górą.

Wstępnie Redskins zapowiadają, że zamierzają go wykorzystać w swoim rosterze jako safety. To niespecjalnie dziwi, bo sam zawodnik jest często porównywany do legendy Steelers, Troya Polamalu.  Cravens to, w moim prywatnym rankingu, jeden z faworytów do tytułu Defensive Rookie of the Year.

Bust – Kendall Fuller, CB

Talent ma na pierwszą rundę i tego nikt mu nie odbierze, udowadniał to nie raz na boisku. Niestety ostatni rok gry na uczelni nie był dla niego udany. Zerwanie MCL i zakończenie sezonu z zaledwie trzema występami na koncie – tak prezentuje się jego ubiegłoroczny bilans.

O ile jeszcze sam uraz nie jest na tyle poważny, żeby permanentnie odbić się na poziomie gry Fullera, to już prawdopodobieństwo jego odnowienia jest wysokie. Można mieć też wątpliwości, czy nie będzie miał oporów psychicznych i bał się gry kontaktowej w powietrzu.

Choć Kendall Fuller jest uważany za najbardziej utalentowanego z czwórki braci, to jednak już na początku jego kariery widać sporo znaków zapytania. Pokładane w nim nadzieje mogą jednak okazać się płonne.


Philadelphia Eagles

Boom – Jalen Mills, CB/FS

Jalen Mills to na pewno duży talent, jego spadek do siódmej rudny był dla wielu niespodzianką. Widzę tutaj dwa czynniki odpowiadające za taki stan rzeczy. Po pierwsze kontuzja kolana, która wyłączyła go z gry przez większość część sezonu. Drugi aspekt, wpływający na spadek jego notowań w drafcie, wynika bezpośrednio z pierwszego. Z uwagi na to, że na ostatnim roku gry na uczelni zdecydował się na zmianę pozycji, nie miał zbyt wielu okazji do udowodnienia na niej swojej klasy i zdobycia niezbędnego doświadczenia.

Na korzyść Millsa przemawia słabość secondary Eagles. Tak jak w wielu innych drużynach mógłby być wstrzymywany przez trenerów i czekać dłużej na swoją szansę, to tutaj nie będę zaskoczony jeżeli zobaczymy go na boisku od pierwszego tygodnia rozgrywek.

Dobrze ułożony technicznie, cechuje go bardzo dobra intuicja i zdolność podejmowania decyzji. Jestem przekonany że stać go na udowodnienie, że jest najlepszym wyborem Eagles w tym roku.

Bust – Carson Wentz

Cena za jaką dołączył do Eagles śrubuje oczekiwania wobec niego wręcz do granic nieba. Owszem ma warunki fizyczne, odporność psychiczną i cechy lidera. Pytanie tylko na ile sprawdzi się w grze z najlepszymi, do czego dotychczas okazje miał sporadycznie (North Dakota State co prawda występuje w Division I NCAA, ale na poziomie FCS).

Kolejny problem, jaki czeka Wentza, to pozycja w drużynie. Co prawda z obozu Orłów płyną ciepłe słowa na temat jego postawy, ale czy na tyle żeby już w pierwszym sezonie zagrozić pozycji: Sama Bradforda i Chase Daniela? Z resztą w zasadzie każdy rozgrywający, który wybiegnie w podstawowym składzie Eagles będzie miał ciężkie zadanie. Linia ofensywna formacją elitarną nie jest, korpus biegaczy również nie budzi strachu rywali, a i wśród wide receiverów ciężko znaleźć takiego o którym bezsprzecznie można by orzec, że może być liderem zespołu z aspiracjami.

Wentz jest zawodnikiem utalentowanym. Mam jednak naprawdę poważne wątpliwości w jakim stopniu sprosta pokładanym w nim nadziejom.


New York Giants

Boom – Sterling Shepard, Paul Perkins

W przypadku nowojorskich Gigantów zdecydowałem się na wyróżnienie dwójki graczy ofensywnych. Obaj powinni okazać się olbrzymimi wzmocnieniami swojej nowej drużyny. Z oboma wiązane są olbrzymie nadzieje, co potwierdzają kursy bukmacherów z Las Vegas, którzy typują obu graczy Giants w 10 głównych kandydatów do Offensive Rookie of the Year.

Sterling Shepard rozkochał w sobie kibiców z niebieskiej strony Wielkiego Jabłka już przed draftem. Jeżeli prześledzi się fora kibiców, to właśnie skrzydłowy Oklahomy był najczęściej umieszczany na kibicowskich listach życzeń. W samych superlatywach o nowym partnerze wypowiada się też Odell Beckham Jr. i to do tego stopnia, że rzucił mu wyzwanie pobicia jego rekordu z pierwszego sezonu gry dla Giants.

Z kolei, piątorundowy wybór Giants, Paul Perkins, ma szansę z miejsca stać się siłą napędową zespołu w grze biegowej. Jego konkurenci to starzejący się Rashad Jennings i nie spełniający pokładanych w nich nadziei Shane Vereen oraz Andre Williams. To właśnie były gracz UCLA może okazać się największym beneficjentem bardzo silnego korpusu skrzydłowych Gigantów, który powinien absorbować nie tylko defensive backów, ale i w dużym stopniu linebackerów, zostawiając tym samym więcej miejsca choćby dla Perkinsa (a ten zanotował w ubiegłym sezonie najwięcej ominiętych tackle ze wszystkich running backów, którzy dołączyli do NFL w tegorocznym drafcie).

Bust – Eli Apple

Problemem najwyżej wybranego przez Giants gracza w tym roku nie jest brak umiejętności czy problemy z charakterem, ale zbyt wielka konkurencja do gry w pierwszym składzie zespołu z MetLife Stadium. Zarówno Dominique Rodgers-Cromartie, jak i pozyskany w free agency Janoris Jenkins wydają się pewniakami do gry w pierwszym składzie. Pewne nadzieje na częstsze występy Apple może mieć w związku z zapowiadanymi zmianami w systemie defensywnym Giants (gra trójką CB jednocześnie). Aczkolwiek trudno przewidzieć jakby odnalazł się w takiej roli.

Za to jego sytuacji nie poprawia bardzo dobra forma Donte Deayon UDFA z Boise State, który pokazuje się ze znakomitej strony w czasie obozów przedsezonowych. Na pewno nie zrezygnuje z walki o minuty na boisku już w czasie sezonu zasadniczego.

Nie spodziewam się, żeby Eli Apple zawiódł oczekiwania swoimi umiejętnościami, sądzę jednak, że w nadchodzącym sezonie może nie dostać dość okazji, żeby je pokazać i udowodnić, że zasłuż na wybór w top-10 draftu.


Dallas Cowboys

Boom – Charles Tapper

Drugi gracz Oklahomy którego typuję jako potencjalne objawienie sezonu. Na pierwsze cztery mecze zawieszony jest duet podstawowych defensive endów Cowboys – Randy Gregory i Demarcus Lawrence, kolejnej szansy w zespole nie dostał też Greg Hardy. W tej sytuacji to właśnie w pierwszoroczniaku trenerzy i kibice z Dallas mogą upatrywać –  nawet – szans na uratowanie play-offów.

Mimo wszystko mam wrażenie, że nikt nie oczekuje od niego gry na aż takim poziomie. Jeżeli zaliczy niezłą inaugurację sezonu powinno to nie tylko przyśpieszyć jego rozwój, ale wręcz daje mu szansę na zaistnienie jako gwiazda.

Tapper nie ma na koncie jakiegoś powalającego sezonu, ale z nadzwyczaj dobrej strony pokazał się podczas scouting combine. Jeżeli uda mu się potwierdzić te możliwości na boisku, to jest szansa na bardzo miłą niespodziankę.

Bust – Ezekiel Elliott

Niesamowita presja leży na tym zawodniku. Dawno nie było tak wysoko wybranego biegacza w drafcie. A przy tym i oczekiwania wobec niego są olbrzymie. Nawet na naszym rodzimym podwórku słychać było tuż po drafcie głosy, że Elliott ma stać się jednym z najlepszych, o ile nie najlepszym, biegaczem w lidze. W końcu ma przed sobą „taką” linię ofensywną.

Dlaczego więc bust? Przede wszystkim, o ile oczekiwania są olbrzymie, to stojące za tym umiejętności są już ciut mniejsze. Owszem Elliott to bardzo dobry gracz, nie ma jednak przesłanek, żeby widzieć w nim chociażby ubiegłorocznego debiutanta Todda Gurley’a.

Widzę w nim kandydata na bardzo dobrego running backa, ale raczej nie spodziewam się żeby wywarł swoją grą, aż taką różnicę jak sądzą najwięksi optymiści. Szczególnie, że często pomijany jest jego imprezowy styl życia, który popsuł już karierę nie jednemu dobrze zapowiadającemu się zawodnikowi.

Piotr Rożniata

About Piotr Rożniata

Pierwsze próby zrozumienia zasad footballu podjął jako 15-sto latek. Wieloletni kibic New York Giants i (nieco krótszy) ligi akademickiej NCAA. Miłośnik efektownego ofensywnego footballu i twardej gry w defensywie.

3 Responses to Boom or Bust – NFC East

  1. Nygus pisze:

    Czy będzie w tym roku wydany skarb kibica. W zeszłym roku to była rewelacja

  2. Karol Potaś Karol Potaś pisze:

    Oczywiście i to nie tylko skarb kibica. 🙂

  3. Nygus pisze:

    Super, czekam z niecierpliwością

Dodaj komentarz