Zapowiedź Week 11

nfl-logo

Czas leci bardzo szybko, i takim oto sposobem zbliżamy się do ostatniej fazy sezonu. Jedenasty tydzień zmagań w najlepszej lidze futbolowej na świecie przyniesie nam 13 spotkań, z których jedno odbędzie się po raz pierwszy od 2005 roku w stolicy Meksyku, Mexico City. Jesteście gotowi na zapowiedź? No to zaczynamy..

Ale najpierw o pauzujących drużynach, a odpoczywają sobie dłużej zawodnicy z Atlanty, Denver, San Diego oraz ekipa New York Jets.

Tydzień rozpoczynamy o 19:00 w niedzielę.

19:00

Cincinnati Bengals – Buffalo Bills

Trzy zwycięstwa, pięć porażek i remis. Ten sezon w wykonaniu Bengals zdecydowanie jest bardzo nieudany. Ogromne oczekiwania z zeszłego roku, nie przełożyły się na poziom gry drużyny z Ohio w tym sezonie. Dobrą wiadomością dla fanów Tygrysów jest z pewnością to, że żaden z kluczowych graczy nie ma urazu i na pewno na boisku zobaczymy Daltona, Greena czy Atkinsa. Złą wiadomością jest to, że muszą oni dać z siebie sto procent. O ile w przypadku A.J.’a można być spokojnym, cała reszta zrywa sen z powiek kibicom. A na przeciwko ich ulubieńców staje nie byle jaka ekipa, bo Buffalo Bills. O ile ostatnio nie idzie im tak jak na początku sezonu, to dalej są bardzo groźną drużyną, pełną talentów takich jak LeSean McCoy czy Tyrod Taylor. Będą gonili nie tylko za udziałem w Wild Card Round, ale również za zwycięstwem, bo od trzech spotkań ponoszą porażki.

Cleveland Browns – Pittsburgh Steelers

Jeden z kibiców Cleveland ma zamiar zorganizować paradę z okazji „perfekcyjnego” sezonu Browns z bilansem 0 – 16. Ale ze „świętowaniem” powinien się wstrzymać, klubowi z Believeland pozostało jeszcze parę meczów do końca sezonu, a ich następnym rywalem będą Steelersi. Drużyna ze Steel City gra koszmarnie w obronie, w poprzednim meczu dali na tacy zwycięstwo Cowboys dosłownie odsuwając się od nacierającego Elliotta. Big Ben, Antonio i „Juice” Bell robią co mogą, żeby zwyciężać, ale ich koledzy z defensywy niweczą szansę na korzystny wynik. Oczywiście nie spodziewam się, żeby Browns mieli jakiekolwiek szansę ze Steelers, ale nie grają już tak naprawdę o nic i mogą wszystko postawić na jedną kartę. Oglądający to spotkanie zobaczą kilka przyłożen, tego jestem pewien.

Baltimore Ravens – Dallas Cowboys

Dallas są genialni. Nie wiem czy jest teraz w lidze drużyna, która jest w stanie ich pokonać. Patriots? Raiders? Okażę się. Dak Prescott, na początku sezonu podchodziłem sceptycznie do jego gry, ale z każdym spotkaniem zaczynam nabierać przekonania, że decyzja o pozostawieniu go w roli startera, a posadzenia na ławce Tony’ego Romo, jest dobra. Chłopak robi wszystko, świetnie podaje, jest dobrym biegaczem. Idealnie współpracuje z Zeke’m Elliottem, a teraz jeszcze zaczął rozumieć się z Dezem. Oczywiście, linia ofensywna Kowbojów to temat na osobny artykuł, bo każdy z osobna i wszyscy razem zasłużyli na tytuł MVP, ale nawet z genialną O-line, słaby QB niewiele zrobi. A Dak wygrywa mecze. Mam wrażenie, że Baltimore nie będzie miało czym odpowiedzieć. O ile ich defensywa jest fantastyczna, Terrell Suggs i Eric Weddle to przyszli członkowie Hall Of Fame, to nie mogę przekonać się do tego, że Steve Smith da radę z secondary Dallas. Jest legendą, ale lata już nie te.. A i gra biegowa Ravens wygląda średnio. Pozostaje im liczyć na Mike’a Wallace’a i dobrą dyspozycję Joe’ego Flacco.

Detroit Lions – Jacksonville Jaguars

Gorzej niż jest teraz w Jaguars, być chyba nie może. Ta ekipa całkowicie zagubiła swoją duszę i umiejętności. Gdybym miał wymieniać zawodników, którzy najbardziej mnie rozczarowali w tym sezonie, to Blake Bortles i Allen Robinson znaleźli by się na takiej liście z pewnością. Nie jestem pewien czy Gus Bradley doczeka końca sezonu jako trener tego zespołu. Natomiast Detroit sprawdza się o wiele lepiej. Dodatni bilans, pierwsze miejsce w dywizji, świetna forma Matthew Stafforda. Odpoczęli po zwycięstwie na Vikings, nie powinni mieć problemu w meczu z Jaguarami. Pod znakiem zapytania stoją występy Ezekiela Ansaha i Theo Riddicka, ale raczej obaj powinni wystąpić. Stawiam na Lwy.

Indianapolis Colts – Tennessee Titans

Widzieliście, co Titans zrobili w ostatnim meczu z Green Bay Packers? Zmiażdżyli ich w każdym aspekcie gry. Marcus Mariota to przyszłość tej ligi, już teraz robi wielkie rzeczy. A DeMarco Murray rzuca lepsze przyłożenia niż rozgrywający Browns. Delanie Walker jest jak wino, im starszy tym lepszy, wysyłam go w tym roku do Pro Bowl na 100%! Indianapolis odpoczęło po zwycięstwie… również z Serowymi. Andrew Luck to motor napędowy, jest jak bomba. Może wybuchnąć w każdej chwili i rywale nie mają co zbierać. Szykuje nam się ciekawa walka o zwycięstwo, bowiem obie drużyny dalej liczą się w rozgrywce o playoffy.

Kansas City Chiefs – Tampa Bay Buccaneers

Oglądając takich graczy jak wspomniany Mariota, albo Jameis Winston jestem spokojny o przyszłość ligi. To gracze, którzy mimo młodego wieku, mogą pociągnąć swoją drużynę w najcięższych chwilach. To co w poprzednim meczu zrobił Jameis było fantastyczne. 312 jardów, dwa przyłożenia. Zabił niedźwiedzia w pojedynkę. Ale teraz staje naprzeciw jednej z najlepszych ekip ligi. Kansas to moim zdaniem jedna z pięciu najlepszych drużyn NFL, głównie w obronie są nie do przejścia. Eric Berry i Marcus Peters są groźni jak cholera, czyhają na przechwyty i biegi w stronę end zone rywali. Stawiam na KC, ale ekipa z Florydy może narobić zamieszania.

Minnesota Vikings – Arizona Cardinals

Vikings są słabi. Bardzo. Nie ma co się oszukiwać, zaczęli sezon od 5 zwycięstw, ale teraz kontynuują serię 4 porażek i wyglądają na boisku bardzo źle. O ile pojedynczy gracze jak Stefon Diggs grają bardzo dobrze, o tyle jako kolektyw im nie idzie. Twarda defensywa już nie jest tak twarda jak na otwarcie roku. Ich rywalami w tym tygodniu będą Arizona Cardinals, kolejny klub, który zawodzi potwornie. Przed sezon wielkie oczekiwania, fantastyczny gracze (Palmer, Fitz, Peterson), a mimo to mecze z ich udziałem wyglądają bardzo źle. Podejrzewam, że i tutaj będzie podobnie. Tak team Zimmera jak i Ariansa postawi na defensywę i fani zamiast fantastycznych akcji, zobaczą jedynie powolną rozgrywkę.

New York Giants – Chicago Bears

Czy może spotkać coś jeszcze gorszego Bears? Nie, chyba nie. Alshon Jeffery zawieszony na 4 spotkania, defensywa dziurawa jak ser szwajcarski, ofensywa w której na dobrą sprawę tylko Jordan Howard gra na genialnym poziomie. Na dodatek wielu zawodników i to kluczowych, ma status „questionable”. Nie wyobrażam sobie gry Bears bez McPhee czy Josha Sittona. Zwłaszcza gdy muszą grać przeciwko Giants. Drużyna z Nowego Jorku nie zachwyca jakoś szczególnie, ale zwycięża mecz za meczem, a Odell Beckham Jr., jakkolwiek by się go nie lubiło, albo uważało za dziwaka, jest zawodnikiem, który gdy odpali, to w pojedynkę wygra mecz. Eli Manning jest lepszym rozgrywającym od Jaya Cutlera. A w obronie szaleje Janoris Jenkins, który gra sezon życia. Nie widzę szans dla chłopców z Illinois.

22:05

Los Angeles Rams – Miami Dolphins

Jeff Fisher wysłuchał próśb fanów i posadził swojego „ukochanego” Case’a Keenuma na ławcę, a w spotkaniu z Dolphins zadebiutuje pierwszy wybór poprzedniego draftu, rozgrywający Jared Goff. Mówiąc szczerze, cieszy mnie ten ruch. Goff jest utalentowany, Rams raczej nie wejdą do Play Offs, a to dobry moment, żeby chłopak nabierał ogłady. Może zarząd Rams w końcu zwolni Jeffa i w przyszłym sezonie gość będzie starterem od początku.. Rywale z Miami są niesieni falą zwycięstw. W ostatnim meczu pokonali San Diego Chargers i to w bardzo dobrym stylu. Ich defensorzy czyhają na przechwyty, w ataku króluje Jay Ajayi. Ten gracz już na dobre wpisał się na listę najlepszych running back ligi. Podejrzewam, że Los Angeles nie będzie miało odpowiedzi na Delfinów, ale tanio skóry nie sprzedadzą. Jared Goff zaliczy na pewno lepszy występ niż Keenum.

22:25

San Francisco 49ers – New England Patriots

Nie wiem czy jest sens w ogóle zapowiadać ten mecz, ba, nie wiem czy jest sens, żeby w ogóle się odbył.. Może niech team Chipa Kelly’ego po prostu odda go Pats walkowerem. Co z tego, że New England zagrają bez Gronka? Niners nie mają żadnej odpowiedzi na Brady’ego, z takim rozgrywającym nawet ja zdobył bym ponad sto jardów górą. Stawiam na potężny blow out, myślę, że 5 przyłożeń najlepszego gracza w historii jest jak najbardziej realne.

Philadelphia Eagles – Seattle Seahawks

Eagles w końcu udało się wygrać, nie w fajnym stylu, ale pokonali bardzo mocną Atlante, więc morale w ekipie na pewno są wysokie. Carson Wentz będzie musiał mocno skupić się w spotkaniu z Seahawks, bo „Legion Of Boom” nie da mu chwili wytchnienia. Najgorsze dla niego jest to, że jego ulubiony cel, Zach Eartz ma status „questionable” i jego występ stoi pod znakiem zapytania. A Seattle wygrali w poprzednim meczu z Pats i to na pewno dało im potężnego kopa. Pokonać najlepszą ekipę ligi? Każdy by po tym „urósł”. Russell Wilson ma troszkę słabszy sezon, niż zwykle, ale na Eagles powinno wystarczyć. Jimmy Graham i Doug Baldwin zadbają o to, żeby zwyciężyć, a powrót Thomasa Rawlsa spędza sen z powiek defensywy „Orłów”.

2:30

Washington Redskins – Green Bay Packers

Green Bay są słabi.. już to pisałem. Tak, są wręcz tragiczni. Jeśli chcą wrócić do statusu „Super Bowl contender” muszą się bardzo szybko pozbierać. Póki co dostają cięgi od każdej ekipy. Wielu zrzuca winę na Aarona Rodgersa, ale to właśnie dwukrotny MVP ligi ciągnie ten zespół. Ma ograniczone pole manewru bo prawie cała jego ofensywna „ferajna” jest w szpitalu. Randall Cobb, Ty Montgomery, Eddie Lacy. Biegają tam jacyś graczy wzięci z rogów ulic Wisconsin… Packs podpisali ostatnio Christine’a Michaela, to jest dobry ruch. Gra dołem może w końcu przynieść efekty, mimo że Chris zawodził ostatnio w Seahawks. Waszyngton będzie stawiał ciężkie warunki. Duet Cousins – Reed to poteżna broń ofensywna, z którą ciężko będzie sobie poradzić zdziesiątkowanej secondary Serowych. DeSean Jackson powinien wystąpić w tym meczu, a jeśli nie, to dalej są Matt Jones i Pierre Garcon. Ciężko wytypować wynik tego meczu, wydaje mi się, że zdesperowani Packers zrobią wszystko, żeby ze stolicy wywieźć zwycięstwo.

22.11.2016 2:30

Oakland Raiders – Houston Texans

Panie i panowie, NFL wraca do Meksyku. Od 2005 roku amigos nie widzieli meczu na Estadio Azteca, ale teraz mają farta, bo do Mexico City przyjeżdża ekipa Raiders. Khalil Mack, Derek Carr, Amari Cooper czy Latavius Murray to gracze, którzy dadzą show przed prawie 80 tysięczną publicznością. A Texans przyjedzie z Lamarem Millerem, Jadeveonem Clowneyem i DeAndre Hopkinsem. Ktoś wątpi, że będzie to emocjonujący pojedynek? Obie drużyny wygrywają, ale w innych stylach. Raiders dominują rywali, Derek Carr robi cudowne rzeczy, jest kandydatem do tytułu MVP. A teksańczycy zwyciężają fuksem, Brock Osweiller jest słabym rozgrywającym, jeszcze gorszym liderem. Ale ma przebłyski, w których może zagrozić defensywie rywali. Tylko czy jego nerwy wytrzymają gdy 112 kilogramowa „bestia z Oakland” Khalil Mack będzie biegł w jego stronę? Szczerze wątpię. Stawiam na „Najeźdźców”. Mają mocniejszą moc ofensywną i lepszą obronę.

Autor: Kamil Plata

NFL24

About NFL24

Największa polska strona fanowska poświęcona futbolowi amerykańskiemu. Od 2009 roku dostarczamy fanom w Polsce najświeższych newsów, analiz oraz podsumowań z aren amerykańskich (NFL, NCAA, AFL) i kanadyjskich (CFL). Za główny cel stawiamy sobie promocję futbolu w Polsce – dyscypliny którą z roku na rok interesuje się coraz więcej naszych rodaków.

4 Responses to Zapowiedź Week 11

  1. kaliber pisze:

    Sezon dla Bengals praktycznie zakończony, nie dość że kolejny raz zagrali fatalnie w ofensywie to do tego Gio Bernard i AJ Green już więcej w tym roku nie zagrają. Czas na zmiany ale znająć właściciela będzie o to ciężko.

  2. Ptehu pisze:

    Widziałem tę porażkę Bengalsów na żywo. Szkoda, bo to mój pierwszy mecz NFL. AJ Green kontuzja na samym początku, rozgrywanie Daltona irytowało chyba wszystkich na trybunach, do tego 2x nieudane podwyższenie i wychodzi na to, że najlepsza akcją na meczu było, jak gościu 2 rzędy wyżej się oświadczył (for the record: powiedziała ‚tak’). Pzdr

    • kaliber pisze:

      Na żywo na Paul Brown Stadium? To gratuluję, byłem tam trzykrotnie, szkoda że akurat trafiłeś na tak kiepski występ miejscowych a ta kontuzja Greena chyba była kluczowa dla losów tego pojedynku.

      • Ptehu pisze:

        Tak jest, na Paul Brown. Zimno było niemiłosiernie, a i sama gra też nie rozpalała za bardzo, ale oczywiście nie żałuję 😉 organizacyjnie jest super i naprawdę czuje się podniosła atmosferę zwłaszcza na początku (przelot samolotów nad stadionem, hymn, fajerwerki etc). Pozdrawiam.

Dodaj komentarz