X SuperFinał okiem NFL24

XSF_logo

X SuperFinał PLFA bez wątpienia wpisał się złotymi literami w karty historii polskiego futbolu. Po krótkim „ochłonięciu” czas podsumować organizacyjny aspekt wydarzenia, a zrobią to dla was redaktor naczelny portalu Kuba Kaczmarek i redaktor Karol Potaś.

Karol Potaś: Jak oceniasz pomysł na jubileuszowy X SuperFinał PLFA w mieście Wrocław i czy Twoim zdaniem udźwignęło ono ciężar promocyjny i organizacyjny wydarzenia?

Kuba Kaczmarek: Wrocław od samego początku wydawał się strzałem w dziesiątkę. Śmiało można powiedzieć, że marka „Panthers Wrocław” była w mieście bardziej rozpoznawalna niż sam SuperFinał. Mieszkańcy słysząc „Panthers” od razu wiedzą o co chodzi. Sama promocja finału moim zdaniem była na o wiele większym poziomie niż w Gdyni, gdzie ze świecą było szukać plakatów i zaproszeń na IX SF. Tutaj praktycznie w każdym tramwaju czy autobusie wisiał plakat sobotniego wydarzenia, a i na miejskich billboardach można się było na nie natknąć. Sam piknik bardzo przypominał mi te pikniki spod Stadionu Narodowego. Dużo miejsca i atrakcji, choć nie obyło się bez pewnych mankamentów…

K.P. Dodał bym jeszcze aspekt świetnego położenia Stadionu Miejskiego, dzięki czemu kibice mieli wiele opcji, aby dotrzeć na obiekt. Tak, już na wstępie przywitaliśmy się z tym, że było stosunkowo mało informacji dla kibiców pod obiektem, którzy chcieli dotrzeć na swój sektor. Często nie mogli znaleźć odpowiedniego wejścia, przez co wędrówki wokół stadionu nie ominęły wielu osób (z nami włącznie). Dało się też zauważyć, że stoisk z jedzeniem było za mało, a jeżeli się już coś udało zamówić to trzeba było się uzbroić w dużą dawkę cierpliwości, nawet często ponad 40 – minutowej.

11713545_1011109588923465_737747434_n

K.K. No właśnie.. A propos jedzenia: Sam byłem świadkiem jak wiele osób po prostu anulowało swoje zamówienia. O godzinie 17:00 kasjerzy musieli tłumaczyć się z powodu braku asortymentu… Trzeba też nadmienić, że było stosunkowo mało miejsc siedzących, ale to akurat drobnostka.

K.P. To był Twój kolejny SuperFinał, który zobaczyłeś z perspektywy zawodowej. Jak mógłbyś ocenić i porównać do przeszłości to, z czym spotkaliśmy się w miejscu przeznaczonym do pracy dla mediów?

K.K. Nadal uważam, że organizacja pracy dla mediów najlepsza była na Stadionie Narodowym. We 11720450_1011140035587087_1802568318_nWrocławiu na samym początku musieliśmy dość dużo krążyć, ponieważ odbiór akredytacji był po jednej stronie stadionu, a wejście dla mediów na stadion po drugiej. Rozmawiając z innymi dziennikarzami natknąłem się również na ciekawe spostrzeżenie. Dość późno podano catering, więc osoby przyjeżdżające z daleka musiały ustawić się w kolejce po jedzenie na pikniku, a to – jak pisaliśmy wcześniej – graniczyło z cudem. Mimo wszystko największy minus to brak „rosterów” w materiałach prasowych. Zawsze dostawaliśmy wydrukowane notatki prasowe, składy, a tutaj tylko porównanie wyników z sezonu regularnego obu drużyn.

K.P. Jednak i tak te wszystkie minusy przebija WIELKI (wielkie litery nie przez przypadek ) plus za to, jak PLFA zorganizowała realizację telewizyjną, zarówno dla osób na stadionie (na wielkim ekranie) jak i tych zasiadających przed telewizorem. Była to rzecz absolutnie bez precedensu, przez co nie mogłem wyjść z podziwu w każdym momencie kiedy w grze była przerwa. Zobaczyć w zwolnionym tempie powtórki z zagrań m.in. analizę ścieżek, przesuwanie się formacji, pokazanie bloków, no i przede wszystkim szata graficzna. X SuperFinał medialnie był dla nas jak pierwszy lot na księżyc. Szacunek. Dodać też trzeba, że prezes Jędrzej Stęszewski zapewnił nas, że to dopiero początek.

K.K. Tak, masz rację. Co do samej transmisji, to również kibice spoza naszych granic byli pod wrażeniem jej realizacji, bo to przecież PIERWSZA taka transmisja w Europie. PLFA robi gigantyczny skok naprzód w rozwoju futbolu. Równie duży, co pierwszy SF na Narodowym.

11733508_867322263350139_826071721_nK.P. Tak samo trzeba podkreślić wielką rolę „Babsa” w promocji tego sportu w trakcie pikniku. Zajęcia z Nim biły rekordy popularności. Dzieciaki garnęły się do niego całą masą, a Ten dał im w zamian m.in. możliwość poćwiczenia przy futbolowych „maszynach”. Podsumowując, najlepszy futbolowy weekend w roku dobiegł końca, ale już z niecierpliwością czekam na następny SuperFinał. Chciałbyś może jeszcze coś dodać?

K.K. Nie zapominajmy jeszcze o bardzo dobrym komentarzu stadionowym Dawida Białego! Gdyby nie on, to pewnie nie wiedzielibyśmy kto i w jaki sposób zdobył przyłożenie, czy zatrzymał przeciwnika. W porównaniu do komentarza z Gdyni – bezkonkurencyjny. Oczywiście wszystko zależy od indywidualnego gustu. Kolejny SuperFinał za rok i już mówi się o potencjalnych kandydatach do goszczenia go – m.in. o Gorzowie i Toruniu. Obojętnie kto zostanie gospodarzem, mam nadzieję, że PLFA wyciągnie kolejne wnioski i znów pozytywnie nas zaskoczy.

A jak kibice oceniają organizację X SuperFinału? Zapraszamy do wyrażania swoich opinii w komentarzach!

NFL24

About NFL24

Największa polska strona fanowska poświęcona futbolowi amerykańskiemu. Od 2009 roku dostarczamy fanom w Polsce najświeższych newsów, analiz oraz podsumowań z aren amerykańskich (NFL, NCAA, AFL) i kanadyjskich (CFL). Za główny cel stawiamy sobie promocję futbolu w Polsce – dyscypliny którą z roku na rok interesuje się coraz więcej naszych rodaków.

2 Responses to X SuperFinał okiem NFL24

  1. alfa pisze:

    dziennikarzom podano catering, a kibice (w liczbie kilkutysięcznej mieli podczas meczu do dyspozycji otwartych cztery „domki” z napojami i jedzeniem. W niektórych jeszcze przed przerwą skończyło się piwo. skutkowało to tym, że kolejki były nie tylko w przerwie ale i w czasie meczu. w warszawie jednak nie spotkałem się z takimi rozwiązaniami…

  2. kamil pisze:

    Trzeba przyznać, że oprawa meczowa była na bardzo dobrym poziomie, a o to właściwie chodziło. Nie będę poruszał kwestii „żywieniowej” bo nie ma tu co dodać, trzeba nad tym popracować i tyle.
    Fakt jest taki, że na „takie” mecze warto czekać i chętnie widziałbym rozgrywki sezonu zasadniczego na tym właśnie obiekcie. Komfort spojrzenia na akcje „z góry”, do tego powtórki i zegar meczowy 😉 jest nieporównywalny z tym, co spotykamy na co dzień. Kto wie, może za kilka lat…

Dodaj komentarz