„Szachownica otwarta, a pionki rozstawione” czyli Michał Chudy w Pick Six Extra

a13413756_1104997269546680_5154214449515118771_n

Jest taki zawodnik za naszą zachodnią granicą, który robi furorę i szturmem przebija się – wraz ze swoją ekipą Amsterdam Crusaders – po najwyższe laury w europie. O kim mowa? Zapraszamy na pierwsze spotkanie – nie ostatnie w NFL24 – z Michałem Chudym! #KadraCzeka 😉

Karol Potaś: Skąd wziął się w twoim życiu futbol amerykański?

Michał Chudy: Za dzieciaka, jak oglądało się filmy o sporcie, to futbol amerykański prezentował się zdecydowanie najlepiej. Wtedy urodziła się ciekawość do dyscypliny. Jednak prawdziwa miłość wybuchła w 2007 roku, jak podczas pobytu w USA miałem przyjemność oglądać mecze ligi licealnej… Od tej pory czekałem kiedy legendarna „ciotka” z Ameryki rozpocznie ten sport w Polsce.

Skąd pomysł na występy w Stali?

Nigdy w Stali nie grałem, grałem za to w Grizzlies, którą miałem zaszczyt współtworzyć. Stal była wtedy sponsorem i po rewelacyjnym sezonie pierwszoroczniaka, zainteresowała się mocniej tym projektem. Pod moją nieobecność w Gorzowie, chłopacy odpowiedzialni za dalszy rozwój Grizzlies jednak nie podołali i wtedy nastąpiło przejęcie przez STAL Gorzów.

Jak wspominasz ten krótki epizod?

Coś niesamowitego… Oczywiście poziom podwórkowy ale sama świadomość, że marzenie o grze w futbol się spełnia, to było najpiękniejsze. Dodatkowo, z kilkoma chłopakami byliśmy prekursorami tej dyscypliny w naszym mieście – co dodatkowo dodawało smaczku. Wisienką na torcie jest sam rezultat uzyskany w danym sezonie, którego szczerze mówiąc sami się nie spodziewaliśmy.

Od zawsze grałeś jako zawodnik pierwszej linii, ale nie kusiło Cię by zagrać kiedyś jako zawodnik punktujący? Np. jako silny biegacz „na redzone” w sytuacji 2/3 jardów od pola punktowego? Kto przydzielił Cię do tej pozycji?

Tutaj zdziwię Ciebie, ale na samym początku pozycja na której miałem grać… To właśnie FB (silny biegacz).  🙂

Niestety zerwanie przyczepów mięśni prostych brzucha, uniemożliwiło sprawne bieganie, więc z przymusu rozpocząłem od linii ofensywnej. Po Grizzlies wiedziałem, że nie lubię tej pozycji, gdyż jestem typem bardzo agresywnego zawodnika. W Cru – jak mnie testowali – od razu przydzielili mnie do DL jako DT. Pokochałem tę pozycję, ale nie zaprzeczę, że jak każdy zawodnik chciałbym punktować. Jeśli jednak chodzi o zmianę pozycji, osobiście nie mnie o tym decydować. Są znacznie mądrzejsze głowy ode mnie (czyt. trenerzy) i to niech one zdecydują, gdzie najbardziej przydam się dla zespołu. 

13444205_1106222649424142_11409705_n

Rok 2015 przywitałeś już na holenderskich boiskach. Taki był plan? Najpierw praca, potem futbol? Liczyłeś się z tym, że będzie Ciebie czekać przerwa od futbolu amerykańskiego?

Do Holandii wyjechałem oczywiście za pracą. Sezon Grizzlies – głównie z własnych środków – przypomniał, że trzeba zbierać fundusze, by mieć za co grać w kolejnym roku. Doskonale zdawałem sobie sprawę, że czeka mnie przerwa w futbolu. Jednak od razu jak tylko znalazłem się w Holandii, zacząłem szukać drużyny aby móc rozwijać swoją pasję. Pamiętając poziom meczu Polska – Holandia w Warszawie, byłem bardzo mocno ,,nagrzany”, żeby móc – chociaż na treningi – dołączyć do którejś z drużyn. Najbliżej miałem do Amsterdamu bądź Hilversum. Traf chciał, że Amsterdam pierwszy się odezwał – był zainteresowany szczególnie moimi warunkami fizycznymi – więc pojechałem się spróbować. Dalej poszło już samo…

Podczas swojego pobytu w Holandii zdobyłeś mistrzostwo w roku 2015 oraz wszystko wskazuje, że również w 2016. Co mógłbyś powiedzieć o lidze holenderskiej, jak jest medialna, jak to wygląda na trybunach, w telewizji?

Zgadza się. W sezonie 2015, Crusaders odzyskało – po kiepskich kilku latach – dominacje w Holandii, a sezon 2016… To jest dosłownie miazga. Jeśli chodzi o ligę holenderską i medialność, tutaj muszę Cię rozczarować. Holendrzy nie interesują się futbolem, więc to przekłada się również na trybuny etc. Dopiero po odzyskaniu mistrzostwa przez Cru, nastąpił głód aby kraj zaczął doceniać tę dyscyplinę sportu i przypomnieć lata świetności (1991-1997). Zatrudniono do Dutch Lions (reprezentacja NL) menedżerów odpowiedzialnych za rozpowszechnienie tej dyscypliny. Dało to duży sukces podczas spotkań reprezentacji, np. w Walwijku – Holandia vs Belgia zebrało ponad 5 tys widzów. Dodatkowo podpisano umowę na wszystkie mecze kadry na tym stadionie. Daje to bezpośrednie przełożenie również na kluby. Pozytywny impuls. Rok 2016 jest dopiero początkiem ofensywy medialnej i tutaj bardzo dużo robią działania Crusaders na arenie krajowej jak i w rozgrywkach europejskich.

Tyle o ile marketing kulał tutaj strasznie, to warunki do treningów są świetne. Pomimo, że pąństwo nie interesuje się za bardzo tym sportem, to jako kraj opiekuńczy, daje genialne warunki na rozwój każdej dyscypliny. Każda drużyna posiada własne boisko na tzw. sportowych parkach (kompleks wielu boisk do różnych dyscyplin) z własnymi siedzibami etc. Jednak to co futbol holenderski ma najlepszego do zaoferowania to szkolenie. Holandia zawsze słynęła z dobrych szkoleniowców (np. piłka nożna, ręczna). Mając na uwadze iż ta dyscyplina ma już ponad 30 lat, a w latach 90-tych miała tu swój rozkwit – wsparcie NFL dla futbolu w europie, Crusaders, które wygrywało Eurobowl i łącznie 5 – krotnie grało w finałach – to właśnie dzisiaj mamy tego efekty. Są trenerzy, którzy zdobywali Eurobowl oraz drugie i trzecie pokolenie futbolistów, które ma szanse grania/studiowania w USA, żeby później móc to przekazać na własnym podwórku… Życzyłbym bym sobie by w Polsce były takie możliwości.

Jak w lidze holenderskiej wygląda system z importami? Jak wielu może ich być na boisku, czy Ty jako Polak, też jesteś traktowany jako „import” czy może „importami” są tylko amerykanie?

Również tutaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej, tzn. nie ma tutaj żadnych ograniczeń. Kwestia finansów i szkolenia na własnym podwórku. Szczerze mówiąc, to nie potrzebuje się tutaj importów. Tak jak wspomniałem, dużo młodych studiuje w USA, plus sam fakt, że trenują u specjalistów od najmłodszych lat, to daje niesamowity efekt. Dodatkowo, Holandia to kraj multi-kulti więc jest tutaj bardzo dużo narodowości i nie rozróżnia się importów. Więc pomimo, że mam wyrobiony paszport zawodnika europejskiego, to jestem jako swój. 🙂

Grałeś też w rozgrywkach European Football League – zdobyłeś nawet w ubiegły weekend srebrny medal za co już teraz mega gratulacje – ale opowiedz – jeśli możesz – co to są za rozgrywki? Ile gra w nich drużyn, jak wygląda poziom samych ekip, porównując do tego, że w Lidze Mistrzów, Panthers grali np. z mistrzami Danii Triangle Razorbacks. Wydaje się, że poziom powinien być najwyższy, ale jak spojrzałem w pierwszych minutach na ławkę gości, to zobaczyłem, że jest tam stosunkowo niewielu – jak na takie spotkanie – zawodników. Końcowo okazało się nawet, że Duńczycy przyjechali w okrojonym składzie, w związku z m.in. oszczędnościami. Jak to jest w rozgrywkach European Football League, jaki jest tam poziom organizacyjny i sportowy?

Zgadza się, to już drugi rok w EFL. Dziękuję, jednak jest to nie tyle mój prywatny sukces, a tryumf całej drużyny.  Są to prestiżowe rozgrywki należące do organizacji EFAF i mają ponad 30 lat – ma ona 2 ligi, BIG6 oraz EFL. Big6 jest w Polsce bardziej znana, ale liga EFL bazuje na tych samych zasadach – 2 grupy po 3 zespoły, czyli łącznie 6. System rozgrywek jest również identyczny. Co do organizacji – zależy od drużyny. Jest to zawsze bardzo ważne wydarzenie, więc każdy stara się jak może – raz lepiej, raz gorzej. Tyle o ile w organizacji jest duża rozbieżność, to poziom sportowy zawsze bardzo wysoki – wystarczy popatrzeć na drużyny. W tym roku mieliśmy tzw. pecha i trafiliśmy trzy razy na drużyny GFL: Hamburg Huskies, Kiel Baltic Huricane, Frankfurt Universe. Tutaj nie ma żadnej mowy o odpuszczaniu i każdy gra maksymalnymi siłami. Cru specjalnie i wyjątkowo – po 22 latach – znowu ściągnęło amerykańskiego QB. Jeśli chodzi o porównaniu poziomów który lepszy EFAF EFL do IFAF Champions League? Zdecydowanie wskazałbym ten pierwszy. Jednak liga IFAF CL jest bardzo młodą i prezentuje się medialnie wyśmienicie, więc nie mam najmniejszych wątpliwości, że w najbliższych latach mogą role się odwrócić.

13436154_1106221996090874_1085551755_n

W nieoficjalnych rozmowach wspominałeś, że jest szansa, iż zakończenie sezonu w lidze holenderskiej otworzy Ci kolejny etap kariery zawodnika… Ale już w Polsce. Możesz coś więcej o tym powiedzieć? Na jakim etapie twoje plany bliskie są realizacji?

Tak, związane jest to z decyzjami osobistymi jak i chęcią rozwoju futbolu amerykańskiego w Polsce. Teraz jest szansa i ten właściwy moment, aby na chwilę opuścić Cru i coś udowodnić w rodzimym kraju. Powiem tak, szachownica otwarta, a pionki rozstawione. Jednak co do efektów, nie mogę zdradzać aby nie zapeszyć. Wszystko w swoim czasie.

13444106_1106222656090808_705596804_n

Zmierzając do końca, który zawodnik jest twoim idolem? Masz kogoś takiego, wzorujesz się na kimś?

Jared Allen. Grał dla Minessota Vikings po czym płakałem ze szczęścia jak przeszedł do Bears, choć później dziękowałem za decyzje o przejściu do Panthers. 😀 Jest to idealny DL pass rusher. Chciałbym mieć jego warunki.

Ostatnie. Wyobraź sobie sytuację… Gonią Cię jakieś wściekłe psy – np. te tresowane przez byłego zawodnika m.in. Philadelphia Eagles, Michaela Vicka – i musisz przed nimi uciekać, lecz dobiegłeś do krytycznego punktu gdzie skończyła się droga, ale przy brzegu z rzeką stoją dwie łódki, jedna nazwana Panthers, druga Seahawks. Na którą byś wsiadł i odpłynął? 😉 Dodam, że na wybór miałbyś kilka sekund. 😉

Rozumiem, że chodzi tu o polskie drużyny?

Powiedzmy, że o polskie łódki. 😉

Hmm uciekać? No dobra, jak już bym musiał to bez wahania Panthers. Uwielbiam tą robotę medialną co robią dla Polski. Również jeśli chodzi  o poziom sportowy to top europy. Kwestia jeszcze tylko dojrzałości sportowej i będzie drużyna marzeń.

Karol Potaś

About Karol Potaś

Pasjonat futbolu amerykańskiego od 2009 roku i SB XLIII. Oddany Oakland Raiders. Zawodnicy których ceni szczególnie to K. Warner, L. Fitzgerald i C. Woodson. Lubi trudne tematy i wyzwania, a w życiu kieruje się się zasadą "odważni nie żyją wiecznie, ale ostrożni nie żyją wcale".

4 Responses to „Szachownica otwarta, a pionki rozstawione” czyli Michał Chudy w Pick Six Extra

  1. kks pisze:

    W Eagles Vick, to był już po odbyciu kary i oczyszczeniu wizerunku. Bardziej na miejscu byłoby połączenie jego nazwiska, psów i drużyny Atlanta Falcons, bo to u nich grał podczas organizowania walk.

    • Karol Potaś Karol Potaś pisze:

      Jasne, że tak, ale podałem przykład Philadelphia Eagles, bo nie wszyscy nasi młodzi czytelnicy pamiętają jego sezony w Atlancie Falcons – chociażby fantastyczny rok 2002. Za to okres w Philadelphii to moment, kiedy zapamiętał się chociażby ze spotkania, z którego wspomnienia będę miał do końca życia (chodzi o https://www.youtube.com/watch?v=VDTKfhGYwrU) i wielu pamięta go tylko z okresu w Eagles, później tez krótko w Jets i Steelers.

  2. […] niedawny gość w Pick Six Extra – Michał Chudy został wczorajszej nocy z ekipą Amsterdam Crusaders Mistrzem Holandii, Gratulacje! Jest też […]

  3. […] już możemy powiedzieć to oficjalnie, Michał Chudy – nasz niedawny gość w Pick Six Extra – sezon 2016 dokończy w barwach Patriotów Poznań. Ma już za sobą debiut […]

Dodaj komentarz