Packers, Broncos i Seahawks po drugą wygraną? Zapowiedź Week 2 w NFL

us bank

Pierwsze rozdanie za nami i choć niespodzianek nie było zbyt wiele, to na brak emocji na inaugurację NFL nie mogliśmy narzekać. Ci, którzy zaliczyli jednak pierwsze wpadki, będą mieli okazję do rehabilitacji, a zwycięzcy inauguracyjnych meczów spróbują potwierdzić dobrą formę.

Niedziela, 19:00:

Carolina Panthers – San Francisco 49ers

Choć ekipa z San Francisco zaimponowała w pierwszym meczu ogrywając do zera Rams, to wszystko będzie zależeć od formy Panthers. Carolina, wraz z play-offami, w ostatnich sześciu meczach ma bilans 3-3, a Cam Newton rzucił w tych starciach 6 TD, ale też 6 INT. Powrót Benjamina w meczu z Broncos był więcej niż obiecujący, ale nie pozwolił na wygraną. Dla 49ers nie widzę większych szans na wygraną, wizja rozpoczęcia sezonu od 0-2 w wykonaniu Panthers jest tak samo realna jak to, że Kaepernick wejdzie na boisko i zacznie rzucać trzy TD na kwartę.

Cleveland Browns – Baltimore Ravens

Wiedzieliście, że Browns w zeszłym sezonie w ataku uzyskiwali tylko 3 jardy na mecz mniej od Packers? W Cleveland, co zresztą mogliśmy zobaczyć także w preseason, lubią ryzykować, lubią długie zagrania, ale lubią też popełniać mnóstwo błędów. Te Ravens zapewne będą stopniowo wykorzystywać. Zaskakujące (przynajmniej dla mnie) zwycięstwo z Bills w pierwszym meczu było sygnałem od Joe Flacco, że ten nie ma ochoty na kolejny sezon wpadek. Wszystko wskazuje na to, że zaczną więc sezon od 2-0, a w kolejnych tygodniach mają na rozkładzie Jaguars, Raiders, Redskins, Giants i Jets przed swoim bye week. wyczuwam sporą dawkę optymizmu w najbliższych tygodniach w Baltimore.

Detroit Lions – Tennessee Titans

Wygrana z Colts była całkiem imponująca, ale Lions bez Calvina Johnsona na pewno będą mieli w tym sezonie problemy. Póki co te problemy ograniczają się do dość sporej ilości kontuzji, ale nawet to nie powinno im przeszkodzić w pokonaniu Titans. Marcus Mariota nie wszedł w sezon tak imponująco jak Jameis Winston i choć Lions nie mają najmocniejszej defensywy, to w niedzielę znów może mieć spore problemy. Lions potrzebują tego zwycięstwa tym bardziej, że tydzień później grają na wyjeździe z Packers. Zastrzyk wiary, że wygrana z Colts nie była przypadkowa bardzo im się przyda.

Houston Texans – Kansas City Chiefs

Powtórka z zeszłorocznej Wild Card Round. Texans tym razem będą mieli rozgrywającego, choć Brock Osweiler wciąż jeszcze nie udzielił jednoznacznej odpowiedzi na to, czy jest QB wartym swojego kontraktu. Chiefs wciąż są jednak bardzo mocni i choć w sezon weszli z wielkimi problemami (kilkadziesiąt minut za późno), to straty do Chargers udało im się odrobić i moim zdaniem w Houston potwierdzą swoją dobrą dyspozycję. Jamal Charles prawdopodobnie wciąż będzie poza kadrą na to spotkanie, ale jego zbliżający się powrót może sprawić, że dla Chiefs ten mecz może być tylko drugim krokiem, na drodze do czegoś bardzo dużego.

New England Patriots – Miami Dolphins

Podstawowe pytanie brzmi: Czy Dolphins są w stanie powtórzyć tak dobrą grę w obronie, jaką prezentowali przeciwko Seattle? Miami wciąż ma swoje problemy, a Tannehill raczej nie jest tym QB, który wprowadzi ich do Super Bowl, niemniej w Seattle byli skazywani na pożarcie, a poradzili sobie bardzo przyzwoicie. W niedzielę faworytami będą oczywiście Patriots, wciąż bez Brady’ego, ale przeciwko Cardinals pokazali, że to dla nich żaden problem. Pod znakiem zapytania stoi też powrót Gronkowskiego, który trenuje z dużymi ograniczeniami w tym tygodniu i jeśli pojawi się na boisku, to zapewne tylko na kilka zagrań.

New York Giants – New Orleans Saints

Mecz, który zapewne zdominuje RedZone. Obie drużyny słyną ze świetnej ofensywy i obrony, która pozostawia spro do życzenia. Rok temu w tym starciu Drew Brees rzucił 7 TD, Eli Manning zaledwie jeden mniej. Tym razem zapewne będzie podobnie. Ciężko przewidywać, kto wygra w tej wymienia ciosów, ale minimalnymi faworytami są chyba zawodnicy z Nowego Jorku, zważywszy na to, że będą gospodarzami. Wydaje się też, że z dwóch złych defensyw, ta z Nowego Jorku jest jednak minimalnie mniej fatalna lepsza. One to watch? Zdecydowanie Victor Cruz, który z pewnością nie będzie miał ochoty być cały czas w cieniu Odella Beckhama.

Pittsburgh Steelers – Cincinnati Bengals

To może być najfajniejszy mecz weekendu. W pierwszym tygodniu A. J. Green dosłownie eksplodował i zdecydowanie rzucił wyzwanie Antonio Brownowi. Wydaje się, że między tą dwójką może rozstrzygnąć się walka o miano najlepszego WRa tego sezonu. Brown w pierwszym meczu sezonu również potwierdził świetną formę. W ostatnich 16 meczach złapał 151 podań na 2048 jardów (!). Ekipa z Pittsburgha jest moim cichym faworytem do wygrania Super Bowl w tym roku i mimo paru braków w defensywie, ich siła ofensywna jest tak ogromna, że nie wyobrażam sobie porażki Stalowych. W Wild Card Round ograli Bengals bez Browna, Williamsa, Bella i z Big Benem, który miał ogromne problemy zdrowotne. Wtedy wygrali tylko dwoma punktami, w niedzielę, choć to mecz na szczycie, przewiduje fajne, ale bardzo jednostronne spotkanie.

Washington Redskins – Dallas Cowboys

NFC East zapowiada się na znów wyrównaną, ale już nie tak słabą dywizję w tym roku. Obiecujący start Eagles i Giants sprawił, że ten mecz może mieć ogromne znaczenie dla obu zespołów, które nie chcą już na starcie wyrobić sobie dużej straty. Po świetnym preseason wskoczyć na wyższe obroty musi Dak Prescott, który w pierwszym meczu nie był już ewidentnym następcą Tony’ego Romo, a jedynie przyzwoitym QB. Najważniejsze dla Cowboys będzie to, by odnalazł chemię z Dezem Bryantem – z pięciu podań do Bryanta tylko jedno dotarło do adresata w meczu z Giants (ledwie 8 jardów). Bez lepszych cyferek na tym polu, Dallas nie ma większych szans na wygraną.

Niedziela, 22:05

Arizona Cardinals – Tampa Bay Buccaneers

Tampa Bay to zdecydowanie mój One-to-watch team w tym roku. Talent Winstona zostanie poddany pokaźnej weryfikacji i nawet najlepsze liczby nie będą wystarczające, jeśli Buccaneers nie zaczną wreszcie wygrywać. Ogranie (na wyjeździe!) w pierwszym tygodniu Falcons było świetne i jestem przekonany, że to nie ostatnia ich niespodzianka w tym roku. Czy już w drugim tygodniu sprawią kolejną? Łatwo nie będzie, ale na pewno mają na to papiery. Wydaje się, że w końcu zaczynają lepiej bronić, Winston robi to co potrafi najlepiej, a o grę dołem nikt się tam nie musi martwić już od jakiegoś czasu. Nie zmienia to jednak faktu, że faworytem będzie Arizona, podwójnie zmotywowana po porażce w pierwszym tygodniu z Patriots.

Los Angeles Rams – Seattle Seahawks

Russell Wilson nie lubi Rams, nie lubi ich zresztą całe Seattle. Oba mecze w zeszłym roku podopieczni Pete’a Carrolla przegrali z tym rywalem. Wilson przegrał z nimi już 4 mecze (z nikim innym nie ma gorszego bilansu), dodatkowo Rams sackowali go częściej niż jakikolwiek inny zespół (35 razy w 8 meczach). Rams nie są jednak faworytami tego meczu, na otwarcie sezonu przegrali do zera z bardzo kiepskimi 49ers, a Seahawks wyrwali z gardła zwycięstwo ekipie z Miami mimo fatalnej gry. Goście ewidentnie nie będą chcieli powtórzyć błędów z zeszłego roku, kiedy fatalny start sezonu (0-2, a później nawet 2-4) omal nie kosztował ich awansu do play-off. Jeśli jednak chcą walczyć o te najwyższe cele, mecze takie jak ten z Rams będą musieli wygrywać bez większego wysiłku.

Niedziela, 22:25

Denver Broncos – Indianapolis Colts

To będzie prawdziwy test dla Andrew Lucka. Rozgrywający Colts w meczu z Lions robił co mógł, by poprowadzić swoją drużynę do zwycięstwa, ale ostatecznie zawiedli go koledzy z drużyny, którzy nie potrafili zatrzymać Matthew Stafforda i spółki. Luck grał jednak jak natchniony, ale teraz stanie naprzeciw jednej z najlepszych defensyw w całej lidze. Von Miller i pozostali broniący Broncos z pewnością nie dadzą sobie tak łatwo rzucać punktów jak ekipa z Detroit. Denver nie wygra jednak bez dobrej postawy Trevora Siemiana, który w zeszły czwartek zaliczył obiecujący debiut przeciw Panthers, ale przed nim mnóstwo pracy, jeśli na stałe ma zostać bezdyskusyjnym starterem po Manningu, którego w meczu między tymi ekipami zabraknie po raz pierwszy od 1993 roku.

Oakland Raiders – Atlanta Falcons

To może być bardzo miły dla oka mecz. Falcons podrażnieni porażką z Tampa Bay muszą wygrać to spotkanie, żeby nie wydłużyć sobie drogi do play-off do niebezpiecznie długich rozmiarów. Duet Sanu – Jones z pewnością nie pokazał jeszcze wszystkiego co ma najlepsze. Matt Ryan musi ich obsługiwać podaniami na swoim najwyższym poziomie, bo defensywa Raiders zaliczyła latem kilka wzmocnień i wygląda na to, że ambicje tej ekipy są znacznie wyższe niż jeszcze przed rokiem. Choć bukmacherzy upatrują faworytów w gospodarzach, to wydaje mi się, że Julio Jones zaliczyli wielkie spotkanie i na swoich barkach poniesie zespół do zwycięstwa.

San Diego Chargers – Jacksonville Jaguars

Wbrew pozorom to może być jedno z najciekawszych spotkań niedzieli. Chargers już bez Kennana Allena, ale prawdopodobnie zadebiutuje Joey Bosa, który spróbuje zapolować na Blake’a Bortlesa. Linia ofensywna Jacksonville pozostawia mnóstwo do życzenia, w ekipie gości znów zabraknie Chrisa Ivory’ego, ale to może tylko spotęgować tendencje do gry podaniowej Jacksonville. Mimo braku Allensa w przypadku Chargers nie spodziewałbym się niczego innego, więc druga część dzisiejszego RedZone może być zdominowana przez efektowne zagrania z tego spotkania.

Poniedziałek, 02:30

Minnesotta Vikings – Green Bay Packers

To ma być noc Sama Bradforda. Vikings witają się z nowym stadionem meczem z odwiecznym rywalem, a Bradford ma idealną okazję, by efektownie przywitać się z publicznością. Na udowodnienie, że pierwszy mecz był zwyczajnym falstartem liczy z kolei Adrian Peterson. Defensywa Packers wciąż stanowi spory znak zapytania i choć podzielam zdanie bukmacherów, że Green Bay powinno tu spokojnie wygrać, to jestem w stanie sobie wyobrazić niespodziewanie dobry debiut Bradforda. Aaron Rodgers natomiast w ostatnich pięciu meczach granych w primetime jest 1-4, nma na koncie 6 TD, 4 przechwyty i passer rating na poziomie 77.6. Obrona Vikings niesamowicie utrudniła ostatnio życia Marcusowi Mariocie. Czy podobnie będzie i w tym meczu?

Piotr Stokłosiński

About Piotr Stokłosiński

W futbolu, tym europejskim, już 15 lat temu oszalał za Manchesterm United. W tym amerykańskim siedzi od niedawna, ale już z ciężkim sercem znosi wyczyny Eagles, a z nadzieją patrzy na poczynania Seahawks. Największy fan Richarda Shermana na wschód od Seattle.

2 Responses to Packers, Broncos i Seahawks po drugą wygraną? Zapowiedź Week 2 w NFL

  1. SceNtriC pisze:

    Z tego co wiem, Joey Bosa jednak nie wystąpi w dzisiejszym spotkaniu Chargers.

  2. DALLAS COWBOYS pisze:

    Payton Manning grał w NFL od 1998 więc nie zabraknie go pierwszy raz od 1993 .

Dodaj komentarz