NFL Draft, czyli gra za zamkniętymi drzwiami

2017_NFL_Draft

Czas optymizmu, ale i wszechobecnego stresu – tak można by opisać zbliżającą się noc w Filadelfii. To czas, w którym warto zdać sobie sprawę z mnogości emocji, które będą kumulowały się w murach Muzeum Sztuki w Eakins Oval, w Filadelfii. Nadzieja, stres, smutek, ekstaza, optymizm, odpowiedzialność… i można by tak wymieniać w nieskończoność, ale to cała istota tej nocy.

Ciężkie jest życie National Football League w okresie mieszczącym się pomiędzy Super Bowl i startem sezonu regularnego. W momencie, kiedy kluby chowają się za ścianami budynku własnej organizacji – gdzie przeciętny śmiertelnik nie ma prawa wstępu – osoby odpowiedzialne za wizerunek najbogatszej ligi na świecie starają się wykorzystać każde, nawet najmniejsze wydarzenie. W taki sposób, aby sprawić, żeby nikt o nich nie zapomniał, a o to nie jest trudno. Przecież zarówno amerykańscy, jak i europejscy kibice mają czym się interesować – playoffs w NBA i NHL, faza pucharowa Ligi Mistrzów, a nawet MLS, który z rozmachem stara się przyciągnąć uwagę. Z tego względu organizowane są Scouting Combine, choć z każdym rokiem coraz mniej fanów i dziennikarzy „nabiera się” na ten zabieg marketingowy. O ile z pewnością jest to bardzo ważny okres dla skautów i trenerów poszczególnych klubów, to jednak dla przeciętnego kibica jest to tak ważne, jak kolejne odcinki TVNowskich paradokumentów.

2011 NFL Draft

Draft to już całkiem inna skala na osi priorytetów. To już 82-letnia tradycja zapoczątkowana w Ritz-Carlton Hotel w Filadelfii. W bogatym kalendarium, to dla klubów najistotniejszy weekend. W ciągu tych trzech dni sztab najważniejszych ludzi w poszczególnych organizacjach ma w swoich rękach jej przyszłość.

To czas, w którym 450 zawodników siedzi przy stolikach lub na kanapach w swoim domowym zaciszu z nerwowo drgającą ręką na słuchawce swojego telefonu, oczekując na weryfikacje wieloletniej pracy. W przeciągu 72 godzin mają dostać odpowiedź, czy ich poświęcenie związane z ciągłym podnoszeniem swoich umiejętności na szkolnych boiskach i uniwersyteckich ligach – kosztem uzyskania wykształcenia i zawodu – miało na pewno sens. Jeśli usłyszą swoje nazwisko wybrzmiewające z ust Rogera Goodella będą mogli powiedzieć o sobie, że w tym momencie są najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Jeśli nie – ich marzenia mogą legnąć w gruzach, a przyszłość stać się przytłaczającym ciężarem. Wielokrotnie, oglądając nabór starałem się sobie wyobrazić, co dzieje się w głowach tych młodych ludzi. I wiecie co? Za cholerę nie potrafiłem sobie tego logicznie zobrazować. Prawdopodobnie nikt z nas siedzących po drugiej stronie barykady nie był nigdy tak blisko raju. Żadna książka ani dokument nie jest w stanie oddać tych przeżyć, oczekiwania, ewentualnej radości lub smutku. Dlatego odpuściłem te myśli i zacząłem studiować to, co dzieje się w innym miejscu tego samego budynku. Kiedy na ekranach monitorów i telewizorów widzimy loga kolejnych drużyn i tykający zegar odmierzający czas na podjęcie przez nich decyzji, zazwyczaj bierzemy porządny łyk kawy, robimy sobie przerwę na toaletę, jednym słowem – staramy się zabić ten czas. Nie zdajemy sobie jednak sprawy z tego, że w tym momencie, specjalny sztab ludzi podejmuje najważniejsze decyzje w swojej karierze i tworzy historię.

fot. Sports Illustrated

fot. Sports Illustrated

O tym, co wówczas dzieje się za przysłowiową „kurtyną” napisał niedawno Jeff Diamond na łamach portalu Sporting News. Były prezydent Tennessee Titans oraz były wiceprezydent i menedżer generalny Minnesoty Vikings świetnie oddał sytuacje jakie dzieją się za zamkniętymi drzwiami sekretnych pokojów. Wstęp do nich mają tylko prezydent, menedżer generalny, trener główny, dyrektorzy college’u, skauci i lekarz prowadzący. Koordynatorzy formacji ofensywnych i defensywnych pojawiają się tylko okazjonalnie, bo cały sztab trenerski ma swój wkład tylko na specjalnym spotkaniu poprzedzającym Draft. Okazjonalnie w pokoju gości też właściciel klubu, ale zazwyczaj tylko podczas pierwszej rundy.

Kiedy już wszyscy zbiorą się w jednym miejscu, następuje przygotowanie tablicy, na której zapisani zostają najlepsi zawodnicy. Sklasyfikowani w oparciu o oceny, które zostały nadane im w ciągu kilku tygodni przygotowań. Dodatkowo GM oddziela pięciu graczy, na których najbardziej mu zależy. Kolejność zawodników na gotowej liście oparta jest nie tylko na kombinacji ogólnych ocen, ale i potrzeb zespołu. Kiedy drużyna posiada solidnego rozgrywającego, który nie sygnalizuje końca kariery, wówczas potencjalni gracze z tej pozycji lądują w późniejszych rundach (o ile w ogóle).

Cały proces jest owiany zagorzałą dyskusją, w której każdy przedstawia swoje racje. Padają pytania: czy lepiej wybrać najlepszego dostępnego zawodnika, czy skupić się przede wszystkim na potrzebach zespołu? Trenerzy chcą zaspokoić swoje aktualne potrzeby najszybciej i najlepiej jak się da, a prezydent i GM myślą w kontekście przyszłości.

Kamery często wkradają się do pokojów jeszcze przed Draftem pokazując sztab ludzi, którzy spokojnie siedzą i Alonso_Kiko_draft_card-downsizedsprawdzają swoje notatki. To tak naprawdę czas na wyciszenie, zweryfikowanie swoich przewidywań i odpoczynek po długich, wyczerpujących rozmowach.

Następnie na ekranach telewizorów widzicie jedynie logo i odmierzający czas, ale wtedy wszystko jest już jasne… chyba, że dojdzie do atrakcyjnej oferty i wymiany. Tylko dlatego ten czas może dłużej płynąć. We wczesnych rundach, kluby do ostatnich chwil czekają na propozycje wymiany, zanim podadzą wypełnioną kartę wyboru przedstawicielom Ligi.

Draft przedstawia mieszankę wzlotów i upadków pod względem sukcesu zespołu, ale wszyscy dobrze wiedzą, że tak naprawdę potrzeba dwóch, trzech lat, żeby dana „inwestycja” faktycznie się zwróciła.

Braliśmy jednego z pięciu zawodników z naszej gotowej listy i uzupełnialiśmy wolne pole kolejnym, najwyżej notowanym zawodnikiem. Jeśli zdarzyło się, że kilku graczy się pokrywało, to braliśmy tego, którego pozycja jest nam najbardziej potrzebna. Draft, w którym najmocniej dyskutowaliśmy godzinę przed naszym wyborem, miał miejsce w 1998 roku, kiedy to pracowałem z Vikings. Wówczas zastanawialiśmy się nad Randy’m Mossem, który bezsprzecznie mieścił się w naszym TOP 5, ale jego charakter i problemy pozaboiskowe wzniecały wiele kontrowersji. Kilku z nas uważało, że bardziej potrzebujemy wzmocnienia w defensywie, ale wtedy odezwał się skaut z West Virginia, który mocno poparł Mossa. Wtedy (ja jako GM, trener Dennis Green i dyrektor ds. personalnych zawodników Frank Giliam) zgodnie stwierdziliśmy, że jeśli Moss dotrwa do 21. wyboru, to będzie on naszym pierwszym wyborem. Byliśmy jednak pewni, że zgarną go Dallas z ósmym wyborem lub Titans z szesnastym. Ale pierwsi wzięli DE, a drudzy skrzydłowego w osobie Grega Ellisa. Kiedy cztery kolejne drużyny sięgnęły po innych prospektów, a Lions Terry’ego Faira, wszyscy popadli w ekstazę i już wiedzieliśmy co robić. – wspomina Diamond.

Jak się okazało to był najlepszy wybór Vikings w całej jej historii. Moss już w debiutanckim sezonie zaliczył 17-ście przyłożeń i został jednym z najlepszych skrzydłowych w historii ligi.

Równie pamiętny był mój ostatni Draft z Wikingami w 1999 roku. Pamiętam, jak przy naszym 11. wyborze dyskutowaliśmy o dwóch zawodnikach. Nasz trener koniecznie chciał rozgrywającego Daunte Culpeppera (nasz ówczesny QB Randall Cunningham miał już 36 lat), a skauci oczekiwali na DE Jevona Kearse’a. Ostatecznie wybraliśmy tego pierwszego, bo był to najbardziej logiczny wybór. Ja jednak natychmiast chwyciłem za telefon i starałem się o kolejny wybór od innej drużyny, żeby zgarnąć też i Kearse’a. Niestety nie udało mi się, bo pięć wyborów później zdecydowali się na niego Titans.

Los jednak potrafi być przewrotny i dwa miesiące później Jeff został zatrudniony w Tennessee jako ich prezydent. Dzięki temu mógł cieszyć się z oglądania fantastycznej gry defensywnego liniowego, który w debiutanckim sezonie zaliczył 14,5 sacków oraz 10 razy wymusił stratę piłki przez przeciwnika pomagając drużynie w drodze do Super Bowl.  Daunte Culpepper błysnął dopiero w drugim sezonie, a jego największym sukcesem był występ w Conference Championship Game. W 2005 roku odniósł poważną kontuzję kolana zrywając trzy z czterech więzadeł w kolanie (ACL, PCL i MCL). Choć próbował wrócić do formy i korki zawiesił dopiero w 2010 roku, to jednak już nigdy nie odnosił poważniejszych sukcesów.

Wspominany Randy Moss w barwach Minnesota Vikings / fot. Sporting News

Wspominany Randy Moss w barwach Minnesota Vikings / fot. Sporting News

Jak słusznie napisał J. Diamond, Draft to niezwykle emocjonujący czas dla wszystkich tych, którzy siędzą w tym małym pokoju. Kiedy zawodnicy widniejący na ich tablicy zostają wybrani przed nimi następuje mieszanka szoku, delikatnej niespodzianki, przerażenia, komplementów lub pogardy w oparciu o reakcje na pewne wybory. Najgorsze co może spotkać klub, to strata zawodnik o jedno, dwa miejsca przed nimi. Wtedy wkrada się panika.

Nadal sympatyzuję z prezydentami i menedżerami generalnymi niektórych zespołów. Przyglądam się im, kiedy analizują prospektów przed dokonaniem ostatecznego wyboru. Czuję ich podekscytowanie i zdenerwowanie przed tym decydującym dniem i zdaję sobie sprawę, że to jest ta prawdziwa emocja, o którą chodzi w Drafcie.

Czas optymizmu, ale i wszechobecnego stresu – tak można by opisać zbliżającą się noc w Filadelfii. To nie jest czas oceny, czy dany zawodnik sprawdzi się w danej drużynie, czy na pewno spełni pokładane w nim nadzieje lub czy wykorzysta swoje umiejętności. To czas, w którym warto zdać sobie sprawę z mnogości emocji, które będą kumulowały się w murach Muzeum Sztuki w Eakins Oval, w Filadelfii. Nadzieja, stres, smutek, ekstaza, optymizm, odpowiedzialność… i można by tak wymieniać w nieskończoność, ale to cała istota tej nocy.

Na koniec – jeśli nie macie co robić przed startem Draftu, który rusza o 2 w nocy – zachęcam do obejrzenia popularnego filmu Draft Day, który powinien Was odpowiednio wprowadzić w nastrój dzisiejszego wydarzenia 🙂

Kuba Kaczmarek

About Kuba Kaczmarek

Z futbolem amerykańskim związany od 2006 roku. Redaktor NFL24 od 2013 roku, a od 2014 redaktor naczelny portalu. Kibicuje New England Patriots, jak również ma sympatię do St. Louis Rams. Zawodnik poznańskiego klubu futbolu amerykańskiego - Patriotów Poznań oraz redaktor portalu PiłkarskaPrawda.pl. Miłośnik wszelakich sportów.

Dodaj komentarz