NFL 2017: Defensywny weekend

nfl logo

Mówią, że defensywny futbol zarezerwowany jest wyłącznie dla koneserów. Ten tydzień pokazuje, jak bardzo są w błędzie. Na spotkaniach 7 tygodnia mogliśmy zawiesić oko, znów nie brakowało emocjonujących końcówek, kontuzji i niespodziewanych zwrotów akcji.

Pustynia na tablicy

Podobnie jak na rozsianych po całej Arizonie pustyniach, tak na tablicy przy ekipie gospodarzy, nie moglibyśmy wczoraj nic znaleźć. NFL po raz pierwszy zagościła w miejscu kojarzonym jednoznacznie z dyscypliną, która była protoplastą futbolu. Twickenham, świątynia angielskiego rugby pozwala rozegrać jeszcze więcej spotkań w Londynie. Choć bardziej konserwatywni kibice rugby mogą to uważać za profanację, tak myślę że większość chętnie zobaczyłaby porządne, futbolowe starcie. Problem tylko taki, że wczoraj zamiast wyrównanego spotkania, obejrzeliśmy tzw. Shutout.

Powiedzieć, że wczorajsze spotkanie pozbawiło kibiców Cards nadziei na playoffy, to jak nie powiedzieć nic. Wcześnie boisko opuścił Carson Palmer, który z racji złamania lewej ręki przez 8 tygodni nie wróci na boisko. 37-letni weteran boisk NFL miał w tym sezonie momenty i lepsze i gorsze, ale to właśnie pod niego budowana była ofensywa z Phoenix. Zastąpił go Drew Stanton, który grał strasznie anemicznie. Sytuacji Cards nie poprawiała postawa linii ofensywnej, wskutek czego ponownie odpalić nie mógł kolejny weteran, Adrian Peterson.

Patrząc na same nazwiska, Cardinals byliby topowym zespołem… 7 lat temu. Zmiana pokoleniowa wydaje się być nieubłagana. Palmer ma już swoje lata, a i forma nie ta. Podobnie Larry Fitzgerald i Adrian Peterson – fajnie jest mieć w zespole doświadczonych zawodników, ale trzeba też mieć na uwadze to, że za chwilę będą chcieli odwiesić pady na kołek.

Nie byłoby jednak shutoutu, gdyby nie defensywa jednego z najgorętszych, o ile nie najgorętszego zespółu w lidze. Rams pod wodzą nowego sztabu radzą sobie nadspodziewanie dobrze. Do gry front seven, a w szczególności Ogletree i Donalda nie można było się przyczepić. Jeżeli dodamy do tego Todda Gurleya, który potrafi dorzucić 160 jardów na mecz do dorobku swojej drużyny, a także młody duet Goff-Kupp, mamy faworytów dywizji NFC West.

Oba zespoły udają się teraz na bye week, zaś NFL powróci na Twickenham za tydzień, kiedy to Browns podejmą Vikings.

Krajobraz po Rodgersie

Po kontuzji odniesionej przez Aarona Rodgersa jasnym było, że zespół z Green Bay straci trochę na jakości. Nie wszystkie trybiki w ofensywnie Packers pod wodzą Hundleya działały poprawnie, a sam Brett miał ewidentne problemy z wstrzeleniem się w tempo swoich kolegów. Co prawda po raz kolejny popis umiejętności dał Aaron Jones, ale to wdrożenie Hundleya do drużyny powinno być priorytetem na nadchodzący bye week.

Mimo wszystko, to dopiero druga połowa ukazała dominację Świętych i niesamowicie efektywnej ofensywy pod wodzą Drew Breesa. Weteran Saints rzucił na ponad 330 jardów i TD, dostając też solidne wsparcie od Marka Ingrama. Łącznie, ofensywa z Nowego Orleanu wykręciła 485 jardów, dowodząc po raz kolejny że jest zupełnie samowystarczalna i tak długo jak defensywa będzie wykonywała swoje zadania, tak długo Saints będą wygrywać.

Drużyna z Nowego Orleanu plasuje się na pierwszym miejscu w swojej dywizji, mając taką samą liczbę zwycięstw co Panthers, jednak z dużymi szansami na dowiezienie. Packers tymczasem muszą wykrzesać z siebie wszystko, by na ewentualny powrót Rodgersa w tym roku, mieć jeszcze jakieś szanse na ugranie czegoś więcej niż dobry pick w Drafcie.

Wszelkie wątpliwości rozwiane, Mistrz podąża we właściwym kierunku

Wygrana New England Patriots nad Atlantą Falcons 23-7, w meczu „rewanżowym” za zeszłoroczne Super Bowl LI, to krok we właściwym kierunku dla aktualnych mistrzów do udoskonalenia swojej tegorocznej kampanii. Mimo wszystko, Bill Belichick nadal nie może spać spokojnie. Defensywa prezentuje się znacznie lepiej – w szczególności w red zone – jednak wciąż ma problemy z kryciem w głębi pola. Z pewnością, buduje fakt zatrzymywania rywala w kluczowych momentach oraz Matta Ryana w egzekwowaniu trzecich prób (2/9), jak również brak większych wtop, jak miało to miejsce na początku sezonu.

Ofensywnie, Patriots, są w stanie grać niemal wciąż nowym ustawieniem i to bez tracenia jakości. Komfort, jakim dysponuje Josh McDaniels, jest imponujący, a sam przeciwnik zmuszony jest do grania w swoim bazowym ustawieniu. Tym bardziej, kiedy Tom Brady włącza tryb „no huddle”. Jedynym problemem wciąż jest ochrona rozgrywającego przez linię ofensywną w zagrywkach podaniowych, ale kiedy udaje się zachować „czystą kieszeń” – ten wykorzystuje to niemal natychmiast.

Drużyna z Nowej Anglii wciąż nie jest drużyną na miarę przedsezonowych zapowiedzi. Do ideału jej daleko, ale prawie na półmetku sezonu zasadniczego, nie ma zespołów perfekcyjnych.

New York Jets v New Engalnd Patriots

Chargers nabierają rozpędu!

Po pierwszych tygodniach sezonu, kiedy mogliśmy oglądać starych, dobrych Chargers – z wieloma błędami w ataku, niewykorzystanymi kopnięciami z pola, nieudolnością w utrzymaniu prowadzenia w czwartych kwartach – ekipa z Los Angeles od dwóch tygodni, jakby odżyła. Wygrali trzy spotkania z rzędu i włączyli się do walki o play-offs. Wynik 21:0 przeciwko Denver Broncos (niby na własnym boisku, ale z widownią złożoną w większości z kibiców gości) to mocna deklaracja, szczególnie, że dla przyjezdnych to pierwszy mecz bez punktów od 400 kolejnych występów! Teraz to obrona nadaje zespołowi impetu i pozwala Riversowi na bardziej konserwatywne prowadzenie ofensywy, która najbardziej efektywna jest wtedy, kiedy kontroluje czas skutecznymi biegami (od czasu do czasu rozciągając grę podaniami, aby stworzyć wrażenie kompletnej).

Co najbardziej imponowało w starciu z Broncos, to fakt, że gra biegowa nie była ich najmocniejszym punktem, ale gdy potrzebowali dobić przeciwnika w czwartej kwarcie, to potrafili zrobić to w 10 akcjach, zdobywając 92 jardy! To zespół, który widać, że potrafi się bawić, nie straszne im są wszelkie dekoncentrujące sytuacje, z mentalnością „my przeciwko otaczającemu nas światu”.

Stalowi na czele!

Mecz dwóch rywali z dywizji, tradycyjnie zapowiadał się bardzo interesująco. Steelers po wpadce z Jaguars dwa tygodnie temu, znakomicie pokazali się w Kansas City, gdzie pokonali Chiefs. Bengals po fatalnym starcie i zmianie koordynatora ofensywy zdecydowanie poprawili swój wizerunek – wygrali dwa mecze i pokazali, że jeszcze nie powiedzieli ostatniego słowa w walce o awans do play-off.

Pierwsza połowa to bardzo wyrównane starcie. Obie formacje ofensywne dosyć łatwo zdobywały teren do „red zone” rywali. Zarówno Roethlisberger jak i Dalton zaliczyli po dwa celne podania na przyłożenie. Dobrze biegali też obaj biegacze – Bell i Mixon. Pod koniec tej części gry pierwsze problemy zaczęli mieć przyjezdni z Cincinnati, co gospodarze wykorzystali i po dwóch kopnięciach Boswella wyszli na prowadzenie 20-14.

W drugiej części gry sytuacja na boisku zmieniła się diametralnie. Ofensywa Bengals przestała funkcjonować, a na domiar złego podania Daltona dwukrotnie zostały przechwycone przez obrońców z Pittsburgha. Rozgrywający najpierw przestrzelił AJ Greena i po rykoszecie piłkę przejął Haden, a następnie przy podaniu do Malone`a piłka trafiła w ręce Williama Gay’a. Z drugiej strony, Steelers mając świetne pozycje na boisku po przechwytach, nie potrafili dobić przeciwnika. Obrona Tygrysów dopuszczała tylko do kopnięć z pola, ale Boswell miał perfekcyjny dzień i kopnięcie za kopnięcie, z czasem, wynik zaczął się powiększać.

Ostatecznie mecz zakończył się zasłużonym zwycięstwem Stalowych 29-14. W drugiej części meczu miejscowi weszli na wyższy poziom w defensywie i to zadecydowało o ich wygranej. Dalton był pod coraz większą presją, do tego Bengals przestali grać dołem (do czego duże pretensje po meczu miał Mixon). Co innego mógł powiedzieć Bell – 35 akcji było rozgrywanych przez niego, w których zaliczył 134 jardy. Na szczęście, w trakcie całej rywalizacji obyło się tym razem bez złośliwości, niepotrzebnych fauli i nieczystych zagrań. Pittsburgh z bilansem 5-2 zdecydowanie prowadzi w AFC North. Cincinnati pozostali na trzecim miejscu z wynikiem 2-4.

Co się dzieje z Panthers i Titans?!

Nie ma wątpliwości co do poziomu talentu jakim dysponują te dwa kluby. Jednak po tych siedmiu tygodniach ich formę można ocenić, co najwyżej, na przeciętną ze sporymi ograniczeniami w tworzeniu efektownych i efektywnych akcji oraz narzucaniu rywalowi swojego stylu w ataku. Ciężko określić filozofię gry ekipy z Caroliny. Ich linia ofensywna jest całkowicie nieprzydatna w akcjach biegowych, a przeciwko przeciętnej obronie z Chicago dopuściła do aż pięciu powaleń swojego rozgrywającego (nie mówiąc już o monotonnej presji).

Cały czas zadajemy te same pytania. Czy preferują pionową czy poziomą grę podaniową? Czy zdolność Newtona do biegania będzie częścią tego ataku (zone read, quarterback draw, etc.)? Gdzie ta kreatywność w systemie zagrywek, która pozwoli zachwiać pewność rywali?

Tennessee wydaje się mieć bardziej zdefiniowany plan gry, ale nie potrafi nim manewrować w momencie, kiedy formacje defensywne ich zatrzymają. Browns nie potrafili znaleźć sposobu na Murray’a, Henry’ego i całą grę biegową, dzięki czemu odnieśli sukces. Ale dlaczego nie potrafili wykorzystać gry podaniowej przeciwko pojedynczemu kryciu, przy braku dwóch podstawowych cornerbacków?

Dlaczego Titans w jednym tygodniu są gotowi do gry, a w kolejnym wyglądają bezbarwnie? Gdzie kreatywność w planie meczowym i przy wywoływaniu kolejnych akcji? Skąd ten brak produktywności przy trzecich próbach?

W tym wszystkim największą ironią jest jednak to, że pomimo braku odpowiedzi na wszystkie te pytania, nikt im w dywizji specjalnie nie ucieka i nadal są w środku wyścigu o play-off.

Umarł król, niech żyje król… po raz kolejny

Dywizja AFC East jest w tym roku doprawdy dziwnym miejscem. Przyzwyczajeni do hegemonii Patriots, spodziewaliśmy się ich dominacji w kolejnym sezonie. Tymczasem wschód AFC jest jedną z najbardziej zaciętych  w NFL. Choć nadal faworytami pozostają Pats, na dobrą sprawę może wygrać każdy.

Nawet Jets, przed sezonem skazywani na porażkę, mogą urwać swój kawałek z tortu. Potwierdzili to zarówno w pierwszym meczu z Dolphins, jak i drugim, który był pierwszym dywizyjnym rewanżem w sezonie 2017. Dopóki piłkę dla Dolphins rozgrywał Jay Cutler, Jets mieli kontrolę na spotkaniem. Jednak to, że dali Delfinom przez cały czas trzymać kontakt zemściło się na nich w ostatnich dwóch kwartach.

Z Cutlerem Fins zdobyli dwa przyłożenia, ale stracili jedno wskutek przechwytu praktycznie na własnej linii. Nikt na pewno nie spodziewał się że Jay będzie godnym zastępcą Ryana Tannehilla, ale to co pokazał Matt Moore w drugiej połowie, stawia go na pewno wyżej od weterana boisk NFL. 188 jardów 2 TD i INT to co prawda wynik zbliżony do osiągnięć byłego gracza Bears z tego spotkania, jednak to pod jego batutą ofensywa ruszyła wyraźnie do przodu. Wydaje się, że powtórzy się historia sprzed roku. Dolphins będą musieli polegać na swoim signal callerze, który może i jest solidny, ale nie daje tyle jakości co podstawowy QB. Apropos sytuacji z QB, doprawdy żenujące było zachowanie Dolphins którzy cieszyli z kontuzji Cutlera (pęknięte żebra) gdy ten schodził z boiska.

Całe środowisko NFL zapewne zadaje sobie pytanie, co Todd Bowles zrobił z Jets, że zamiast walczyć o pierwszy pick, nieśmiało ustawiają się w kolejce po dziką kartę. Josh McCown po nieudanej przygodzie z Browns chyba w końcu (na koniec kariery) odnalazł swoje miejsce na ziemi.

Po 7 tygodniach aż 3  z miejsc w PO jest okupowanych przez ekipy z AFC East, a Jets tracą do tego elitarnego grona tylko jeden mecz.

Defensywa wygrywa… mecze?

Kilka lat temu Raiders wygrali mecz jedynie punktami zdobytymi przez Sebastiana Janikowskiego. Tym razem niemal wszystkie (poza PAT i FG Connora Bartha) punkty dla Bears zdobył safety Eddie Jackson (oba TD po 75 jardów!) i starczyło to do tego, by ze starcia z Panthers wyjść obronną ręką.

Zwycięstwo to zwycięstwo, jednak kibice drużyny z Chicago nie mogą go brać bezkrytycznie. Mitchell Trubisky, który miał wjechać do NFL niczym Generał Anders na białym koniu, w tym spotkaniu rzucił marne 4/7 podań na 107 jardów, z czego aż 70 załatwiło mu skądinąd piękne podanie do Tarika Cohena.

Z drugiej strony mogą oni bić pokłony swojej defensywie która absolutnie nie dała Camowi rozwinąć skrzydeł, dwukrotnie go przechwytując i 9-krotnie zatrzymując na trzeciej próbie. Panthers po udanym początku sezonu zaliczyli lekki zjazd i zrobią wszystko by za tydzień odkuć się w meczu z Bucs. Spotkanie o tyle ważne, że z rywalem z dość zaciętej dywizji.

Przegląd reszty boisk podczas Week 7

  • Zeke rozbił wczoraj bank, w spotkaniu z 49ers notując 219 jardów i 3 przyłożenia. Wynagradza tym samym nieprzespane noce jego właścicieli w fantasy football którzy żyją w nieustannym strachu podtrzymania zawieszenia dla zawodnika Cowboys.
  • Giants po zeszłotygodniowym wybryku „wrócili na ziemię” i zanotowali kolejną porażkę. Tym razem z Seahawks i coraz bardziej rozkręcającym się Wilsonem.
  • Latavius Murray pozwala kibicom Vikings zapomnieć o kontuzji Cooka, notując 113 jardów i TD w niedzielnym zwycięstwie z Ravens.
  • Jaguars nie zostawili suchej nitki i zagrali na „zero z tyłu” z Indianapolis Colts. Dla Źrebaków ten sezon może być spisany już na straty, gdyż nie wiadomo kiedy (i czy w ogóle)  wykuruje się Andrew Luck.
  • Bucs odnieśli już trzecią porażkę z rzędu, tym razem ulegając na wyjeździe Bills. McCoy nie dał defensywie żadnych szans notując łącznie 122 jardy.
  • Eagles nie zwalniają tempa i kolejne spotkanie kończą zwycięstwem. Tym razem w ramach MNF rozprawili się z rywalami z dywizji, Redskins. Carson Wentz zaliczył świetne spotkanie, rzucając 17/25 podań, 268 jardów, 4 TD i INT.

Wyniki wszystkich spotkań 7. kolejki:

Thursday Night Football

Kansas City Chiefs 30, Oakland Raiders 31

Niedziela

Buffalo Bills 30, Tampa Bay Buccaneers 27

Chicago Bears 17, Carolina Panthers 3

Tennessee Titans 12, Cleveland Browns 9 (OT)

New Orleans Saints 26, Green Bay Packers 19

Jacksonville Jaguars 27, Indianapolis Colts 0

Los Angeles Rams 33, Arizona Cardinals 0 (International Series)

Miami Dolphins 31, New York Jets 28

Minnesota Vikings 24, Baltimore Ravens 16

Dallas Cowboys 40, San Francisco 49ers 10

Los Angeles Chargers 21, Denver Broncos 0

Seattle Seahawks 24, New York Giants 7

Pittsburgh Steelers 29, Cincinnati Bengals 14

New England Patriots 23, Atlanta Falcons 7

Monday Night Football

Washington Redskins 24, Philadelphia Eagles 34

Najlepsze akcje ostatniej kolejki:

Autorzy: Kuba Tłuczek, Kuba Kaczmarek, Hubert Domański

NFL24

About NFL24

Największa polska strona fanowska poświęcona futbolowi amerykańskiemu. Od 2009 roku dostarczamy fanom w Polsce najświeższych newsów, analiz oraz podsumowań z aren amerykańskich (NFL, NCAA, AFL) i kanadyjskich (CFL). Za główny cel stawiamy sobie promocję futbolu w Polsce – dyscypliny którą z roku na rok interesuje się coraz więcej naszych rodaków.

7 Responses to NFL 2017: Defensywny weekend

  1. Jakub pisze:

    Witam.Niezapomnijcie o zapowiedzi nastepnej kolejki.pozdrawiam.

  2. Szarlatan pisze:

    „Packers tymczasem muszą wykrzesać z siebie wszystko, by na ewentualny powrót Rodgersa w tym roku, mieć jeszcze jakieś szanse na ugranie czegoś więcej niż dobry pick w Drafcie.”

    Gdzieś na jakimś forum znalzłem informację, że Rodgers może wrócić na wigilię. Poszło takie info ze źródeł zbliżonych go Green Bay czy to zwykła plota?

    • Kuba Kaczmarek Kuba Kaczmarek pisze:

      Każdy tak do końca nie jest pewien ile potrwa ten powrót… Patrząc jednak na wypowiedzi lekarzy, to za sześć tygodni powinien być zdolny do rzucania piłką. Wówczas wtedy okaże się, w jakiej będzie dyspozycji i ile czasu będzie potrzebować, aby wrócić do odpowiedniego rytmu.

    • DexterLuthor pisze:

      Rehabilitacja to jedno ale jeżeli Packers będą bez szans na awans to pewnie Rodgers nie zagra do końca sezonu

  3. ajfhd pisze:

    Trzeba przyznać, że sezon jest wyjątkowo różnorodny i poza Browns oraz 49 większośc drużyn ma szansę na baraże.
    Kto z początku sezonu obstawiał, że Giants będą najgorsza drużyną NFC East, albo że Święci będą na czele NFC South a sokoły będą w rozsypce? A L.A Rams? funta kłaków chyba nawet właściciel na nich nie stawiał.
    AFC jest bardziej stabilne i tam wielkich zaskoczeń nie ma, poza Raidersami i tym, że Jets coś tam udaje się ugrywać.

  4. DexterLuthor pisze:

    Ja stawiałem na Saints 🙂

    • kaliber pisze:

      Od momentu naszej polemiki i narzekań na forum Saints mają bilans 4-0, gratuluję. Stawka w tym sezonie jest bardzo wyrównana, jak to się tak dalej potoczy to może być fascynujący finał walki o dzikie karty.

Dodaj komentarz