NFL 2017: Bezpłciowi Dolphins formalnością dla Ravens

nfl logo

Choć już pierwszym gwizdkiem starcie Baltimore Ravens z Miami Dolphins nie wzbudzało większych emocji, to chyba nikt nie spodziewał się takiej różnicy w prezentowanej jakości. Goście okazali się dla gospodarzy nic nie znaczącą konkurencją, którą zapamiętamy głównie przez jedną akcję z udziałem Joe Flacco.

NFL nadal ma problem z orzekaniem kar w trakcie spotkania, które dotyczą mocnych uderzeń – tak brzmi kluczowa puenta z dzisiejszego spotkania. Choć liga cały czas podkreśla, że będzie coraz bardziej bezwzględna wobec zawodników, którzy nie będą panowali nad siłą swoich bezkompromisowych uderzeń, to rzeczywistość nadal brutalnie ją weryfikuje. Przykład tego mieliśmy minionej nocy, kiedy Kiko Alonso nie ostudził swoich emocji i bezlitośnie potraktował Joe Flacco. Oszołomiony natychmiast został przetransportowany poza linię boczną boiska, wpisany do protokołu powstrząsowego, podczas gdy obrońca gości został ukarany jedynie żółtą flagą.

Joe ma wstrząs oraz przecięte ucho – mówił na konferencji pomeczowej trener Harbaugh – Lekarze nie musieli podawać mu znieczulenia, to twardy facet, ale tylko taką wiedzą dysponuję na tę chwilę.

Na litość boską, co jeszcze musiałby zrobić, aby zostać wyrzuconym z boiska?! Kara 15 jardów za szkody wyrządzone Ravens, ale co najważniejsze narażenie zdrowia Flacco, jest mocno nieproporcjonalna do wykonanego czynu. Zapewne Roger Goodell nałoży teraz na Alonso zawieszenie (innej możliwości nie widzę), ale czy to coś zmieni, skoro to nie pierwsza taka sytuacja w tym sezonie?

Na szczęście dla Kruków, Joe nie był tej nocy niezbędny. Gospodarze pewnie i bez najmniejszych problemów rozprawili się z Delfinami, wygrywając aż 40:0. Przy okazji, Alex Collins udowodnił, że potrafi poruszać się z piłką notując rekordowe 113 jardów, a defensywa wykorzystała mnożące się problemy rywala zdobywając dwa przyłożenia po 50- oraz 63-jardowych przechwytach.

Bałagan w Miami

Jeszcze przed tym spotkaniem Dolphins mieli najlepszy bilans ostatnich 17 meczów sezonu regularnego (13-4), co klasyfikowało ich obok takich potęg jak New England Patriots (14-3) oraz Kansas City Chiefs (13-4). Jednak dzisiejszej nocy Delfiny były, co najwyżej, wrakiem dotychczasowego pociągu, a Deion Sanders w przerwie przepraszał Jay’a Cutlera za obwinianie go za problemy w Miami. Ma rację – problem usadowiony jest zdecydowanie głębiej. Matt Moore i jego zespół nie zrobili NIC przez całe spotkanie. W pierwszej kwarcie uzbierali 38 jardów, z czego 21 zdobył Ajayi w akcji otwierającej spotkanie, a drugie 20 Kenny Stills po podaniu Moore’a. Macie rację, coś tu się nie zgadza, 20+21=41, ale nie pomyliłem się. Przez resztę czasu, ofensywa gości straciła 3 jardy po beznadziejnych decyzjach rozgrywającego o wypuszczeniu w bój swojego biegacza, który ledwo co odebrał piłkę, a już leżał na murawie.

Tutaj duża zasługa Brandona Williamsa, który był motorem napędowym defensywy z Baltimore oraz całej obrony, która grała na swoim najwyższym poziomie przez całą noc. Co jednak nie oznacza, że przyjezdni, po prostu, byli beznadziejni. Ciężko nawet znaleźć akcję, która byłaby warta uwagi. No, chyba, że ta! (Komentarz Tony’ego Romo – bezcenny!)

Ravens wygrali? A, no tak!

Wyjątkowo rzadko zdarza się, że w NFL jesteśmy świadkami takiej różnicy klas, gdzie jedna drużyna jest zdecydowanie bardziej utalentowana fizycznie od drugiej. Tak jak Dolphins nie mieli problemów, żeby notować zwycięstwo za zwycięstwem, tak w Baltimore ciąży nad nimi jakieś fatum, z którego wracają całkowicie skompromitowani. Czyżby John Harbaugh przejął stery nad myślami Adama Gase’a? Choć Flacco skończył swój występ już w drugiej kwarcie, to wcale nie zwolniło Kruków od zdobywania punktów. 14 z nich należało do defensywy, a konkretnie C.J. Mosley’a oraz Jimmy’ego Smitha.

Przyznacie chyba, że nie potrzebowali do tego specjalnych umiejętności… Nawet w momencie, kiedy gospodarze próbowali być wrogami sami dla siebie, to i tak wychodzili z tego obronną ręką:

Głosić slogany w stylu: „powrót Ravens!” byłoby sporym nadużyciem. Największy wniosek po takim występie? Brandon Williams w linii defensywnej to zdecydowanie wartość dodana dla formacji obronnej. Gotów byłbym zaryzykować stwierdzeniem, że może to być prawdziwy „X-factor” Kruków. Ofensywa będzie musiała walczyć ze swoimi ograniczeniami, ale biorąc pod uwagę fakt, że aktualnie nie ma w stawce idealnych drużyn, to defensywa może utrzymywać Ravens w walce o fazę play-off.

Panie i Panowie, Alex Collins!

Jak wspomniałem, atak Kurków nie należy do najlepszych, ale występ Collinsa każe nam się zastanawiać, dlaczego wszedł do gry dopiero teraz. Piątorundowy wybór Draftu 2016 włodarzy Seattle Seahawks, pokazał nam się jako ciężki biegacz z umiejętnością wysokiej eskalacji przeciwnika i świetną pracą nóg. W tym ostatnim nic dziwnego, gdyż były biegacz uniwersytetu Arkansas potrafi świetnie… tańczyć po irlandzku. Wielokrotnie opowiadał w wywiadach, jak wielką jest to dla niego pasją i motywacją do pracowania nad szybkością pracy swoich nóg.

Oglądając jego grę dało się zauważyć entuzjazm połączony z agresywnym zdobywaniem kolejnych jardów. Wyglądał jak szczuplejsza wersja swojego vis-a-vis, Jay’a Ajayi, korzystający z lepszych bloków swoich kolegów. To pozwoliło mu, aby w zaledwie 18 biegach (przy dodatkowym podziale obowiązków z J. Allenem) przekroczyć barierę 100 jardów, po raz pierwszy w karierze. Ravens muszą wykorzystać drzemiący w nim potencjał, szczególnie po takim występie, który doda mu większej pewności siebie.

Co dalej?

Baltimore z bilansem 4-4 zdają się być interesującą drużyną w walce o, przynajmniej, Dziką Kartę. Szczególnie, że ich kalendarz staje się coraz bardziej przyjazny. W następnym tygodniu czeka ich wyjazd do Tennessee (mając 10 dni odpoczynku), następnie tydzień wolnego, aby po nim podjąć Packers bez Rodgersa oraz Texans i Lions na własnym stadionie.

Dolphins takiego szczęścia nie mają. W przyszłą niedzielę podejmą u siebie Oakland Raiders, następnie wyjadą do Carolina i znów wrócą do Miami oczekując Tampy Bay. Kolejne trzy tygodnie będą stawały pod znakiem New England Patriots, z którymi będą mierzyć się dwukrotnie.

Kuba Kaczmarek

About Kuba Kaczmarek

Z futbolem amerykańskim związany od 2006 roku. Redaktor NFL24 od 2013 roku, a od 2014 redaktor naczelny portalu. Kibicuje New England Patriots, jak również ma sympatię do St. Louis Rams. Zawodnik poznańskiego klubu futbolu amerykańskiego - Patriotów Poznań oraz redaktor portalu PiłkarskaPrawda.pl. Miłośnik wszelakich sportów.

One Response to NFL 2017: Bezpłciowi Dolphins formalnością dla Ravens

  1. Szarlatan pisze:

    Mnie zastanawia czemu przy okazji ataku Alonso nie było kary dla nikogo z ekipy Ravens. Wyraźnie zaatakowali gracza Miami.

Dodaj komentarz