NFL 2016: W drodze na NRG Stadium

playoffs-nfl24-brown

W końcu poznaliśmy finalistów tegorocznego Super Bowl! Na murawach nie zabrakło emocji, choć trzeba przyznać, że niektórzy bardzo zawiedli…

Wszelkie NFL-owskie fora internetowe oraz strony zagrzmiały po tych spotkaniach. Najwięcej śmiechu wywoływali fani pokonanych drużyn, którzy byli wręcz pewni swych zwycięstw, podczas gdy kibice przeciwników zachowywali stoicki spokój. Choć myślę, że nie tyle co same porażki wywołały takie poruszenie, a raczej styl przy jakim do tego doszło. Co by jednak nie mówić starcia te zweryfikowały, kto naprawdę zasłużył na miejsce w meczu o Mistrzostwo!

Atlanta Falcons 44 – 21 Green Bay Packers

Właśnie takiego zwieńczenia historii Georgie Dome oczekiwali fani Falcons! Ich drużyna spisała się fenomenalnie, a zawodnicy wyglądali na galaktycznych przybyszy. Podopieczni Dana Quinna zdecydowanie zasłużyli sobie na uczczenie tego sezonu zwycięstwem w Super Bowl, ale przecież w finale zmierzą się z inną fenomenalną drużyną – Patriots. Na wstępie trzeba przyznać, że przyjezdni bardzo ułatwili sprawę rywalom, wyglądali, jakby przez tydzień oduczyli się grać w futbol, a ciężar wyniku spoczywał na barkach jednego człowieka – Aarona Rodgersa.

Na początku nie było tragedii, choć już na pierwszy rzut oka było widać lepszą sprawność gospodarzy. W pierwszej połowie, jakby zaczęli staczać się do zera – kompletnego, ponieważ jej rezultat wyniósł 24:0. Falcons grali, biegali, Matt Ryan rzucał i z łatwością zdobywał terytorium przeciwników. Defensywa była, jak najbardziej adekwatna do pseudonimu gości,  z tym że ten ser był dziurawy, rodem ze Szwajcarii… Mieli przebłyski świadomości, ale same przebłyski nie wystarczyły. Sokoły pokazały swoją wielkość, gdy podczas minutowego rajdu na końcu pierwszej połowy, zdołali przebić się do pola punktowego Packersów.

Czy Matt Ryan zakończy ten sezon sukcesem?

Julio Jones był kolejną wyróżniającą się postacią – skrzydłowy zdobył 180 jardów oraz dwa przyłożenia. Wszyscy wiemy, że nie jest to szczytem jego umiejętności, jednak to fenomenalny wynik, jak na starcie tej rangi! Ofensywa Green Bay ocknęła się dopiero przy stanie 31:0. W garść wziął się kapitan tonącego okrętu oraz jego wierna służba… zdecydowanie za późno…

Na początku czwartej kwarty gospodarze dokończyli zniszczenia. Packers próbowali jeszcze zrobić „huge comeback”, ale skończył im się czas. Falcons mają szansę na zdobycie mistrzostwa i tym samym dać radość mieszkańcom Atlanty, których to miasto nie ma szczęścia w najlepszych ligach amerykańskich sportów. To może być czas Sokołów. Mieszkańcy Wisconsin będą teraz pogrążeni w żałobie, bo przecież to się mogło udać, ale niewiele drużyn mogło zagrozić ich oponentom w tym sezonie!

Nastał również czas pożegnań…

New England Patriots  36 – 17 Pittsburgh Steelers

Tom Brady i spółka podeszli do tego spotkania, jak do każdego innego. Wykonali swoje zadanie, tym samym wchodząc do batalii o trofeum. Zwiastowano im je od początku tego sezonu, więc muszą urzeczywistnić „wróżbę”. Steelers mają za sobą masę nerwów, które na ich szczęście, bądź nieszczęście się skończyły. Od fantastycznego początku, przez drogę męki, po finał Konferencji! Sezon należy zaliczyć do udanych, ale zdaje się, że apetyty fanów przekroczyły niektóre granice. Wielu przecież mówiło, że Stalowi bez problemu poradzą sobie z Patriotami. Ich nadzieja była zgubna…

… Ale na pewno nie tego pana

Początek meczu nie zwiastował zbyt dobrze, zawodnicy zawodzili przy trzecich próbach, co mogło nudzić. Dopiero na cztery minuty przed końcem pierwszej części spotkania zaczęły dziać się przyjemne rzeczy dla oka. TB12 robił swoje, co cieszyło zdecydowanie fanów zebranych na stadionie, choć gorzej było z radością wśród gości.

W końcówce pierwszej połowy Steelers zdołali zagrozić pod polem punktowym Patriots. Nie potrafili jednak niczego zdziałać, co skończyło się jedynie kopnięciem na bramkę, a przecież mogło być inaczej, prawda? Mike Tomlin wolał atakować biegiem, na co nie pozwoliła defensywa gospodarzy. Różnica w rozegraniu była ogromna i nie chodzi tutaj o jakość zagrań. Tom Brady mógł bezgranicznie ufać swoim kolegom, łapali większość swoich piłek. Tego nie mógł powiedzieć Ben Roethlisberger – jego towarzysze mieli znaczne problemy z chwytaniem podań. Chris Hogan ma za sobą zdecydowanie dobry występ, zdobył 180 jardów oraz 2 przyłożenia, dokładnie tyle samo, co Julio Jones we wcześniejszym spotkaniu!

Patriots dokończyli robotę z końcem trzeciej kwarty, gdy w endzonie futbolówkę chwycił Julian Edelman. Właściwie emocje skończyły się na przełomie trzeciej i czwartej kwarty, gdy Stalowi znaleźli sę w redzone, ale chyba zjadła ich presja, co poskutkowało utratą piłki przy czwartej próbie oraz rozpoczęciem rajdu przez gospodarzy. Ci ze spokojem prowadzili piłkę, czym zadawali kolejne ciosy przyjezdnym. W międzyczasie doszło też do przejęcia piłki po złym podaniu Big Bena… Punkty na otarcie łez przyszły na trzy minuty przed końcowym gwizdkiem, a zdobył je Cobi Hamilton.

Czas, po raz kolejny pokazał, że jest jedną z najbardziej cennych rzeczy na świecie, o ile nie najcenniejszą. Na czwartą kwartę Patrioci wyszli pewni siebie i z myślą o obronie wyniku. Plan potrafili przełożyć na rzeczywistość i dowieźli victorię do końca. Patrioci zdecydowanie zasłużyli sobie na miejsce w finale, ich rywale również. Dla Bila Belichicka to będzie dziesiąte Super Bowl w karierze, a tego jeszcze ŻADEN trener w historii NFL nie dokonał. To zwiastuje nam wyjątkowe emocje w meczu o mistrzostwo!

About Patryk Segda

Najmłodszy członek redakcji. Kocha Stany Zjednoczone, stąd również zamiłowanie do futbolu amerykańskiego. Sympatyzuje z Dallas Cowboys, a ulubionym zawodnikiem jest Cam Newton. Uwielbia również soccer, gdzie wspiera Ajax Amsterdam oraz Zagłębie Lubin.

15 Responses to NFL 2016: W drodze na NRG Stadium

  1. ryszard górni pisze:

    dzięki za opis finałów konferencji i już nie mogę się doczekać” super bowl „.
    pozdrawiam . fan Toma Bredy i New England Patriots.

  2. Ochocinco pisze:

    Falcons zdecydowali się zagrać w swoich domowych czerwonych koszulkach w czasie Super Bowl. Co to oznacza? Teoretycznie niby nic aczkolwiek w ostatnich 12 Super Bowl drużyny ubrane na biało mają bilans 11-1 (Packersom w 2011 udało się wyłamać z tego). Stąd też można pokusić się o stwierdzenie, że Patriots (którzy w tym sezonie są 7-0 grając na biało) są w tej chwili statystycznie bliżej trofeum Lombardiego, choć wiadomo boisko i tak swoje zweryfikuje (warto jednak przypomnieć, że Broncos sezon temu mimo iż mogli grać w domowych strojach to jednak zdecydowali się zagrać w wyjazdowych aby zwiększyć szansę na wygraną, którą ostatecznie odnieśli).

    • kaliber pisze:

      Patriots i tak są bliżej tego trofeum, są faworytem meczu aczkolwiek o koszulkach nie wiedziałem, że jest aż taka różnica, ciekawa sprawa.

  3. DALLAS COWBOYS pisze:

    Atlanta pokonała Packers czyli teraz szczęście z barwami strojów przeskoczy na nich i to Falcons zdobędą SUPERBOWL …………………………………………………………………….

    • oceansizer pisze:

      Chyba jednak zwycięstwo w SB to nie kwestia szczęścia, bo jeśli tak jest, to po co w ogóle je oglądać. Lepiej zdać sie na opinię Małpki Eli ze stanu Utah, czy też popularnego jeżozwierza Teddy’ego :). One co roku wskazują wygranego.

  4. 73ndera73xans pisze:

    Najwazniejsze nie jest to kto wygra, tylko zeby mecz byl godzien nazwania go SUPER BOWL.

  5. rafal pisze:

    Atlanta jeśli będzie grać swoje to wygra. Jak postawi na swój bombastyczny atak to prędzej czy później patrioci się załamią. Jeszcze z tak trudnym rywalem w tym sezonie nie grali po za Seattle i wtedy przegrali u siebie. Cała wielka trojka z Pittsburgha zawiodła. Tak jak mówię jesli atak Falcons nie zawiedzie to złamie opór Patriots. W ogóle americans jest słaba i dlatego New England tak dominuję w National mieli by rywali na swoim poziomie i tak pięknie by nie było jak granie z Buffalo, NYJ Miami czy Houston. Stroje nie mają nic do rzeczy trzeba wyjść na boisko i grać a nie zajmować się zabobonami:)

  6. kaliber pisze:

    „Atlanta jeśli będzie grać swoje to wygra” tylko właśnie tego nie będą grać, inne warunki, inny stadion, presja, ciężki, doświadczony rywal ale oczywiście swoje szanse mają, dotarli do SB po świetnej grze i też pomocy Packers ale w finale to będzie już inna zabawa.

    • seba pisze:

      Żebyś się nie zdziwił…Patriots też nie będą u siebie. Mi tez przed PO wydawalo sie ze Atlanta spuchnie a rozjechali jak chcieli dwie dobre drużyny. Dla mnie to oni będą faworytem. Presją była wcześniej a poradzili sobie. To jest rok Ryana. Podkreslam-nie jestem fanem tej drużyny A z taką machina Patriots wcześniej nie grali.

      • kaliber pisze:

        Wszystko zweryfikuje boisko, oby to był emocjonujący mecz dla nas kibiców czego w tych play off mocno brakowało. Nie odbieram absolutnie szans Falcons ale jak miałbym stawiać to na Pats, wkrótce będziemy mogli podyskutować o tym SB na forum.

  7. rafal pisze:

    No właśnie muszą grać swoje. Dallas z Packers nie grali swojego footballu i był jeden wielki burdel a potem zaczęli grać jak grali w regular season to ich pięknie dogonili. Stadion nie ma nic do rzeczy według mnie bo grają też pod dachem więc są do tego przyzwyczajeni. To nie jest tak że jadą nagle na stary stadion Minnesoty gdzie zimno wieje i jeszcze pada śnieg slizgo jest.

Dodaj komentarz