NFL 2016: Podsumowanie 4. kolejki

nfl logo

W miniony weekend NFL wróciło do Europy na spotkanie International Series, ale czy mecz spełnił oczekiwania kibiców? Ponadto byliśmy świadkami wielu niespodziewanych wyników. Czwarta niedziela z najlepszą futbolową ligą na świecie za nami!

Niespodzianka w Chicago!

W Chicago fani Niedźwiedzi w końcu mogli cieszyć się z przerwania fatalnej passy swoich ulubieńców, o czym nie mogą mówić kibice Lwów, dla których to już trzecia porażka z rzędu. W Detroit sympatycy futbolowego klubu zapewne zamartwiają się, co dalej z ich drużyną, bo po wygranej nad Colts nie osiągnęli niczego więcej.

Zarówno John Fox, jak i Jim Caldwell powinni zakupić sobie ogromne rolki taśmy klejącej, aby zalepić dziury w defensywie swoich drużyn, ale zdecydowanie większą musiałby posiadać szkoleniowiec Lions, którego DL jest jedną wielką niewiadomą po tym meczu.

Fatalnie zaprezentował się Matthew Stafford oraz jego linia ofensywna. Rozgrywający mógłby pomyśleć o zmianie zawodu, po tym jak został nieźle poturbowany (głównie przez „wyłomy” w jego murach obronnych), a także po liczbie popełnionych błędów. Zawodnik zakończył spotkanie z 64% celnych podań, a nadomiar złego doszło do zaliczył też 2 INT. Ekipa Lwów wyglądała momentami jak grupa dzieci zagubionych we mgle, co świetnie pokazują ostatnie sekundy drugiej kwarty, gdy Jacoby Glenn pokazał, że na tak fatalne zagrania nie ma miejsca na najwyższym poziomie (Golden Tate ruszył na oślep z nadzieją na dobre podanie, CB wykorzystał okazję i przejął futbolówkę).

Brian Hoyer zagrał zdecydowanie lepiej od swojego vis-a-vis. Jego % celnych podań wyniósł 78, a po jego podaniach doszło do dwóch przyłożeń (Royal oraz Miller).

Wszystkich sympatyków futbolu amerykańskiego zastanawia zapewne, gdzie podziała się DL Niedźwiedzi, gdy w czwartej kwarcie piłkę po puncie wykonanym przez Pata O’Donnella, przechwycił Andre Roberts i zdobył TD po returnie. Warto dodać, że jego bieg podaprty został bardzo dobrymi blokami ze strony jego kolegów. Było jednak za późno na uzyskanie korzystnego rezultatu, ponieważ cała sytuacja miała miejsce w końcówce meczu. OL Lwów w końcu pokazała się z dobrej strony i na sam koniec zdobyła dwupunktowe podwyższenie.

Samo spotkanie może zadowalać, ale nie wszystkich. Zobaczyliśmy masę błędów oraz mocnych starć, gdzie niejeden fan zapewne odwrócił głowę w niektórych momentach meczu. Na twarzach kibiców Niedźwiedzi zapewne pojawiły się uśmiechy, bo ich zawodnicy w końcu zaliczyli dobre zawody, a wynik mógłby być dla nich jeszcze lepszy. Smutnym dla Lwów zapewne jest, że w miarę pozytywny wynik zawdzięczają swojemu K – Mattowi Praterowi, który dwukrotnie zdobył FG.

Kto odda piłkę?

Spotkanie pomiędzy Washington Redskins i Cleveland Browns można zaliczyć do gatunku: kto nie zgubi piłki ten wygra mecz. Pomimo, że Browns prowadzili po pierwszej trzech kwartach 20-17, później trzykrotnie stracili piłkę na rzecz przeciwnika, który skrzętnie to wykorzystał i ostatecznie przegrali 31-20.

Cody Kessler i jego ofensywa zaliczyła – trzeba przyznać – solidny występ w Waszyngtonie, ale do czasu kiedy przyszły błędy, których klasowa drużyna powinna się wyzbyć. Trzy straty z rzędu w końcówce meczu nigdy nie wróżą dobrze i tak stało się też i tym razem, kiedy Redskins udało się zdobyć dwa przyłożenia na wagę zwycięstwa. Mecz, który zaczął się pełen nadziei ostatecznie znów zadaje pytania w głowach kibiców: „a co jeśli…”.

Pierwsza kwarta optymistyczna dla przyjezdnych nie była. Formacja defensywna nie była w stanie znaleźć złotego środka na Kirka Cousinsa i jego ofensywę. Stracili przez to 115 jardów i 14 punktów. Nie potrafili skutecznie zatrzymać biegów gospodarzy, ani też wywrzeć odpowiedniej presji na rozgrywającym, co pozwoliło mu na skuteczne rzuty w stronę rozkojarzonej secondary Cleveland. To wystarczyło, aby TE Jordan Reed dwukrotnie zameldował się w endzone swoich rywali.

Druga kwarta to już lepsza gra gości w ofensywie, bo już pierwsze trzy posiadania pozwoliły na odrobienie strat punktowych (choć nie obyło się i bez przechwytu). Potrafili pokazać pewien balans w ofensywie, biegając z Isaiah Crowell’em i skutecznie egzekwując podania Kesslera. Również i w defensywie, CB Jamar Taylor popisał się pięknym przechwytem, który pozwolił na szybkie odzyskanie piłki. Do końca pierwszej połowy punktowali już później tylko kopacze i dlatego wynik wciąż był remisowy 17-17.

browns2

Trzecia kwarta to kontrolowanie meczu przez ekipę z Cleveland. Ofensywa zbijała czas na zyskiwaniu kolejnych jardów, ale gorzej już szło z wykończeniem serii, przez co zdołali zapunktować tylko raz i do tego przez kopnięcie na bramkę. Choć była szansa w drugim drive’ie na zameldowanie się w endzone przeciwników, ale Hue Jackson wysłał w bój swojego fullbacka, który zgubił piłkę tuż przed linią punktową…

Czwarta kwarta ukazała prawdziwą twarz Browns. Dwie straty piłki i dwa przyłożenia gospodarzy, czyli gorsza wersja powtórki z pierwszej kwarty spotkania. Słabość ekipy z Cleveland została po raz kolejny potwierdzona i wychodzi na to, że drużyna nie jest jeszcze gotowa do wygrywania swoich spotkań. Czy można z optymizmem spojrzeć w przyszłość? Cóż, kolejne starcie z New England Patriots i wracającym Tomem Brady…

Natomiast jeśli chodzi o gospodarzy: Kirk Cousins tylko jedną kwartę zagrał na dobrym poziomie. Zaliczył okropny przechwyt kompletnie nie czytając krycia defensywy, dzięki czemu CB Taylor mógł zanotować sobie INT. Ponadto tylko pięć z 26 rzuconych przez niego piłek przeszło więcej niż 10 jardów. Mecz wygrała dobra postawa gry biegowej. Matt Jones podparty dobrymi blokami ze strony linii ofensywnej pozwoliły przemieszczać się z piłką i zdobywać cenne punkty.

kirkcousinswashingtonredskinssad

Flashback z pozostałych spotkań:

Jacksonville 30-27 Indianapolis

O International Series bardziej szczegółowo będziemy jeszcze pisać, ale trzeba sobie jasno powiedzieć, że mecze NFL na terenie Europy nie rozpieszczają kibiców. Indianapolis Colts zagrali bardzo źle zarówno w secondary, jak i w linii ofensywnej, a i też nie było widać żeby trener znajdował na to wszystko jakieś lekarstwo. Można by powiedzieć, że jedyną osobą, która nie zawiodła był Adam Vinateri (dwa skuteczne kopnięcia z linii 53 i 49 jarda).
Jaguars mieli na ten mecz prosty plan: zatrzymać Andrew Lucka i widać było, że robili wszystko, żeby móc zmiażdżyć rozgrywającego z Indianapolis. W tym aspekcie prym wiódł Paul Posluszny, który zanotował 1,5 sacka. Druga najważniejsza statystyka z tego meczu to brak przechwytu po stronie Blake’a Bortlesa (do tej pory jego bilans w meczach bez INT wynosił 5-3).

Buffalo Bulls 16-0 New England

Cuda się nie zdarzają i każdy – nawet Bill Belichick – ma granicę swoich nadzwyczajnych pomysłów, które pozwalają mu uciec spod topora. Mecz z Buffalo Bills zweryfikował drużynę z Bostonu i po raz pierwszy od 1993 roku przegrali mecz na własnym stadionie z zerowym dorobkiem punktowym. Rex Ryan skutecznie przeanalizował mecz swojego rywala z Houston Texans i defensywnie rozbroił machinę Belichicka. Fani Patriots – zapomnijcie o tym meczu, jakby w ogóle go nie było i cieszcie się, że Tom Brady wraca we właściwym momencie. Bills wykorzystali szansę, ale ofensywnie wciąż mają spore problemy. Choć trzeba oddać, że posada trenera Buffalo jest już mniej gorąca niż na początku sezonu, bo udało mu się wyrównać bilans z 0-2 na 2-2.

Oakland 28-27 Baltimore

Kibice Baltimore Ravens, z pewnością, długo będą wspominać mecz z Oakland Raiders i kto wie, czy nie zdecyduje on o być albo nie być na koniec sezonu. Ofensywa i defensywa Baltimore Ravens wydawać by się mogło, że wyraźnie górowała nad przeciwnik, a mimo to drużyna przegrała przez dwie, kluczowe akcje (punt return Raiders w pierwszej kwarcie oraz fumble Joe Flacco w ostatniej odsłonie meczu). Drużyna Sebastiana Janikowskiego wygrała zaledwie drugi mecz (licząc od 2010 roku), w którym zdobyła mniej niż 265 jardów w ofensywie! MVP spotkania bezsprzecznie powinno powędrować w ręce Michaela Crabtree, który zdobył trzy przyłożenia. Więcej o tym meczu możecie przeczytać na fanowskiej stronie RaiderNationPolska!

Atlanta 48-33 Carolina

Carolina Panthers w tym roku bardziej przypominają potulne kotki aniżeli złowrogie Pantery. Mecz z Falcons nie jest dla nich katastrofą tylko z tego względu, że zostali zrównani z ziemią, ale i przez fakt na kontuzje: Cam Newton (wstrząśnienie), Thomas Davis (ścięgno udowe), Devin Funchess (palec u nogi). Natomiast Falcos mogą sobie ten mecz obramować złotą ramą i wywiesić na klubowej ścianie chwały. Julio Jones zanotował 300 jardów co jest szóstym najlepszym wynikiem w historii NFL. Podobnie zresztą Matt Ryan, który wykręcił ponad 500 jardów i stał się 19-stym zawodnikiem Ligi, który tego dokonał. Szczęśliwi Ci, którzy mieli tę dwójkę w swoim składzie Fantasy.

Houston 27-20 Tennessee

To już czwarty tydzień rozgrywek a Marcus Mariota notuje kolejny regres. Jedynie 44,8% kompletnych podań to nie najlepsze statystyki, szczególnie, że Texans nie mieli J.J. Watta, a więc rozgrywający był w o wiele bardziej komfortowej sytuacji. Czy w Tennessee czas już na panikę? Na pewno robi się nerwowo. W Houston za to nie muszą płakać za swoim defensywnym liniowym, bo mają Willa Fullera, który niemal w pojedynkę rozprawił się z Titans. Oprócz TD w ofensywie, zanotował akcję powrotną po puntcie na 67 jardów co przypieczętowało wygraną jego drużyny. Jedyne o co można się martwić, to o Brocka Osweilera, który zanotował dwa przechwyty i utrzymuje średnią przynajmniej jednego „picku” w każdym meczu…

Seattle 27-17 over New York

Nareszcie mogliśmy zobaczyć starego, dobrego Russella Wilsona! Przeciwko defensywie New York Jets był nie do zatrzymania! W pewnym momencie pierwszej połowy jego statystyki wynosiły: 10/11 celnych podań na 191 jardów i 2 przyłożenia, co dawało mu QB Rating na kosmicznym poziomie 158.3 (a grał przecież z kontuzją MCL). Jednocześnie kibice Jets muszą być mocno zmartwieni oglądając swoją drużynę w akcji. Ryan Fitzpatrick nadal utrzymuje słaby poziom, a na dodatek nie dostaje żadnej pomocy ze strony swoich biegaczy. To może być dla tej drużyny bardzo smutny sezon…

Dallas 24-17 San Francisco

Cowboys bez Deza Bryanta? Rok temu byłoby to nie do pomyślenia! Na szczęście teraz na boisku rządzi Dak Prescott, który nie zwalnia tempa (245 jardów i 2 TD), a dodatkowo dostaje pomoc od innego rookie, Ezekiela Elliota, który już chyba na dobre się przebudził (138 jardów i 1 TD). W Dallas jest nadzieja!
Zgoła odmienne odczucia mogą mieć fani 49ers. O ile dwa pierwsze serie ofensywne dały im punkty, tak z każdym kolejnym formacja zaczęła coraz to bardziej zawodzić. Osiem ostatnich posiadań? Punt, punt, przerwa, field goal, punt, punt, interception, nieskuteczość przy czwartej próbie…

Los Angeles 17-13 Arizona

O ile wcześniej Rams wygrywali mecze przez kombinacje świetnej defensywy i Todda Gurley’a, tak nareszcie drużyna dostała wsparcie od Case’a Keenuma, który wziął sprawy w swoje ręce i rzucił dwa przyłożenia. Zabrakło dobrej gry Gurley’a, ale to nie przeszkodziło ekipie z Los Angeles w wygranej. Czyżby w kolejnym meczu mielibyśmy obejrzeć drużynę kompletną?
Cardinals wciąż zmagają się z problemem z utrzymaniem piłki – aż pięć strat w jednym meczu, to o wiele za dużo… Tak nie wygrają żadnego meczu.

New Orleans 35-34 San Diego

Dla Drew Breesa był to mecz specjalny, bo przecież przyjechał do San Diego po raz pierwszy od 2005 roku, czyli kiedy to reprezentował jeszcze barwy Chargers i zaczynał swoją karierę. Tak jak wcześniej cieszył miny fanów tego miasta zdobywając kolejne punkty, tak teraz ich zasmucał. Saints wygrali z dorobkiem 35 punktów, pomimo, że zdobyli w ofensywie 275 jardów, a ostatni mecz, w którym notowali takie statystyki można było oglądać w roku 1967!
Dla Chargers to o tyle sromotna porażka, że pozwolili rywalom odrobić 13 punktową stratę w czwartej kwarcie (i to w ostatnich pięciu minutach!), co jest już ich trzecim takim przypadkiem w tym sezonie! Ta porażka jednak boli jeszcze bardziej przez fakt, że mecz rozgrywany był na własnym stadionie.

https://twitter.com/NFLUK/status/782728806553427968

Denver 27-7 Tampa Bay

Ta defensywa nie zwalnia tempa! Aktualni mistrzowie NFL utrzymują poziom z zeszłego roku i można by dodać, że DEF jest jeszcze lepszy niż przed rokiem. Jedyna zła (?) wiadomość dla fanów Broncos jest taka, że w drugiej kwarcie z boiska zszedł Trevor Siemian, więc na boisku musiał zastąpić go Paxton Lynch. Nie był to olśniewający debiut w jego wykonaniu: 14/24 kompletnych podań, 170 jardów i 1 TD.
Dla Tampy mecz bardziej do zapomnienia. Po raz pierwszy od momentu, kiedy za centrem ustawił się Jameis Winston drużyna zdobyła mniej niż 273 jardy i została całkowicie zdominowana przez przeciwnika.

Pittsburgh 43-14 Kansas City

Cóż za powrót! Po zeszłotygodniowym blamażu, Pittsburgh Steelers uciszyli wszystkich krytyków, którzy dopatrywali się spadku formy drużyny. Big Ben udowodnił, czemu akurat takie przezwisko nadali mu fani i zdobył tyle przyłożeń, co niecelnych podań (5) i poprowadził Steelers do zwycięstwa 43-14! Zła wiadomość dla pozostałych klubów jest taka, że Le’Veon Bell zapowiedział, że jego koledzy mogą zdobywać tyle punktów co tydzień…
Dla Chiefs dobra wiadomość jest taka, że czeka ich „bye week”, a więc będą mogli spokojnie usiąść i zastanowić się na czym polega gra w futbol. Dostali kawał ciężkiej lekcji od Stalowych, która musiała wszystkich wprowadzić w konsternację.

Kuba Kaczmarek oraz Patryk Segda

NFL24

About NFL24

Największa polska strona fanowska poświęcona futbolowi amerykańskiemu. Od 2009 roku dostarczamy fanom w Polsce najświeższych newsów, analiz oraz podsumowań z aren amerykańskich (NFL, NCAA, AFL) i kanadyjskich (CFL). Za główny cel stawiamy sobie promocję futbolu w Polsce – dyscypliny którą z roku na rok interesuje się coraz więcej naszych rodaków.

2 Responses to NFL 2016: Podsumowanie 4. kolejki

  1. Niners fan pisze:

    „Big Ben udowodnił, czemu akurat takie przezwisko nadali mu fani i zdobył tyle przyłożeń, co niecelnych podań (5) i poprowadził Saints do zwycięstwa 43-14” – raczej powinno być Steelers 🙂

  2. Waldek pisze:

    Brawo, tak właśnie widzę podsumowanie kolejki.
    2-3 mecze obszerniej a reszta skrótowo.
    Brawo dla autora. Dobra robota.

Dodaj komentarz