JUSTIN HOUSTON, A POLITYKA MEDIALNA NFL

nfl logo

Sezon 2014/2015 już dawno za nami. Za nami także cały szereg podsumowań minionych rozgrywek. Rozdano już wszystkie trofea, wszystkie nagrody. Wyróżniono najlepszych młodych zawodników, najlepszych trenerów, menedżerów. Niestety w trwającym właśnie gorącym offseason zapomniano o jednej bardzo ważnej i wyrazistej postaci.

Nagrody z serii NFL Honors przyznane w tym roku nie wzbudziły większych sensacji, ani kontrowersji. Najlepszym zawodnikiem ligi został Aaron Rodgers, najlepszym obrońcą J.J. Watt, a najlepszym pierwszoroczniakiem Odell Beckham Jr. itd. Co do słuszności tych nagród nie ma najmniejszych wątpliwości. Liga NFL i całe środowisko wokół niej ma jednak to do siebie, że fakt przyznania samej nagrody nie zamyka dyskusji na temat tego, kto w zakończonym sezonie był najlepszy. Ten temat „ciągnie” się jeszcze długo po zakończeniu ostatniego tygodnia sezonu okraszonego atrakcyjnym meczem o Super Bowl. Ciągłość ocen wykonywanych przez futbolową rodzinę wzbudza zatem kolejne dyskusje. I dobrze, bo zamykanie się w sztywnych ramach statuetek mija się odrobinę z celem. Niestety kolejna fala podsumowań w tym roku staje się coraz bardziej kontrowersyjna. Wszystko za sprawą Justina Houstona – linebackera Kansas City Chiefs.

Justin Houston kolejną ofiarą polityki medialnej NFL?

Justin Houston kolejną ofiarą polityki medialnej NFL?

Houston to tegoroczny unikat wśród wszystkich obrońców. Niestety jego PR z każdym dniem się pogarsza. Zawodnik, który ostatni sezon zakończył z fenomenalnym wynikiem 22 sacków powinien z automatu stać się żywą ikoną ligi. Niestety tak się nie stało. Nie wiadomo z jakich przyczyn osiągnięcie Houstona zostało zdegradowane. Pozostali liderzy w ilości sacków zdobytych w ciągu jednego sezonu czyli Michael Strahan, Mark Gastineau, Jared Allen, Reggie White, Chris Doleman, J.J. Watt czy Lawrence Taylor niemal z marszu stali się wizerunkowymi postaciami ligi, na stałe zapisując się w annałach jako obrońcy godni naśladowania. Niestety wynik Houstona w lidze przeszedł i przechodzi nadal bez echa. Pytanie dlaczego?

Mark Gastineau to legenda New York Jets

Mark Gastineau to legenda New York Jets

Zarówno NFL jak i jej biedniejsza siostra – koszykarska NBA – od kilku dobrych lat propagują wśród swoich fanów trend mający na celu zwrócenie uwagi na defensywny aspekt gry. W NBA krąży opinia, że jeśli dany zawodnik rzuca mnóstwo punktów, a w obronie pozostaje najsłabszym ogniwem nie ma szans stać się elitarnym graczem. To między innymi dlatego James Harden, obrońca zespołu Houston Rockets mimo dużych zdobyczy punktowych nie ma szans stać się w tym roku MVP ligi. W NFL jest podobnie. W myśl twierdzenia „offence may sell tickets, but defence wins championships” to na obronę kładziony jest największy nacisk wśród poważnych analityków. Oczywiście kibiców przyciąga nie tyrający w obronie Houston, a popisujący się akrobatycznymi chwytami Odell Beckham Jr. Nic w tym dziwnego, bo kibic ma prawo wyboru fascynujących go elementów gry. Gorzej niestety bywa z tą bardziej poważną warstwą środowiska NFL. Analitycy, którzy na co dzień popisują się olbrzymią wiedzą niestety coraz częściej podążają za mainstreamowym myśleniem przeciętnego kibica z wiaderkiem popcornu i puszką Budweisera w dłoniach. Wspomniany wyżej Justin Houston jest żywym na to dowodem i ofiarą nowego, szkodliwego lobby.

Odell Beckham to idealny materiał na nowego "role modela" NFL

Odell Beckham to idealny materiał na nowego „role modela” NFL

W podobny sposób można spojrzeć także na zeszłoroczne osiągi J.J. Watta z Houston Texans. Watt w stu procentach zasłużył na miano najlepszego obrońcy. Jednak jeśli bliżej przyjrzymy się faktom, okaże się, że zawodnik Texans swoje trofeum otrzymał nie tylko za grę w defensywie. Na pytanie czym Watt zasłużył sobie na defensywnego MVP wielu fachowców w tym roku kompletnie bzdurnie odpowiadało argumentem kilku zdobytych przyłożeń jako tzw. „eligible receiver”. Zapomniano o kolejnym sezonie z ponad 20 sackami. Dlaczego? Bo nie taką drogę pokazuje komisarz Goodell ze swoją świtą.

Watt ofiarą w konsekwencji nie został. Największym przegranym zeszłego sezonu okazał się jedynie Justin Houston, którego mimo przyznania franchise tag nie jest w stanie dostatecznie zadowolić finansowo nawet jego zespół z Kansas City.

NFL od dłuższego czasu obiera złą drogę. Począwszy od medialnego, sztucznego kreowania tego co dla kibica najlepsze, po zmiany w przepisach, które ze sportu kontaktowego tworzą powoli sport dla nietykalnych. Słuszne powoli stają się obawy Eda Reeda, który już kilka lat temu wróżył lidze NFL rychły koniec jeśli polityka medialna będzie podążała w tak złym kierunku. Oceny Houstona, Watta, Beckhama to dobry dowód na to, że liga stwarza szkodliwe dla siebie środowisko. To co jeszcze 10 lat temu było nierozłącznym i najbardziej atrakcyjnym elementem, dziś schodzi na plan dalszy. Jak tak dalej pójdzie za kilka lat NFL będzie ligą, gdzie defensywa będzie tylko złem koniecznym. Przykre, ale prawdziwe. Justin Houston już płaci za najnowszą politykę organizacji. Politykę wciskania kibicom z pomocą mediów tego co najlepiej się sprzedaje z wyraźnym ograniczeniem pozostałych teoretycznie równie atrakcyjnych zagadnień. Kto wie, czy w przyszłym roku cierpieć z tego powodu nie będą Watt czy Luke Kuechly.

Siła mediów we współczesnym sporcie jest potężna. Wystarczy coś stale wpajać fanom, by odcisnąć na nich trwałe piętno. Oby NFL w stu procentach nie naśladowała NBA, która już jest popsuta właśnie przez narzucanie kibicom swojego punktu widzenia.

Wojciech Lehmann

About Wojciech Lehmann

Futbolem amerykańskim zaineteresowany od 2003 roku. Od tamtej pory mocno rozczarowany kibic zespołu Tampa Bay Buccaneers. Pasjonat gry formacji defensywnych, zwłaszcza zawodników z pozycji cornerback i safety. Futbolowi idole to Ray Lewis, Lawrence Taylor, Deion Sanders i Rod Woodson. Aktywnie zaangażowany także wydarzenia z aren koszykarskich i siatkarskich.

6 Responses to JUSTIN HOUSTON, A POLITYKA MEDIALNA NFL

  1. PP pisze:

    Nie wierzę w to że Harden nie ma szans na MVP w NBA w tym roku. Przez praktycznie wszystkich wymieniany jest jako kandydat do tej nagrody.

  2. X pisze:

    Harden się ogarnął z obroną w tym sezonie, wygląda na to że w poprzednich sezonach mu się po prostu nie chciało, teraz się przestał obijać i broni w miarę przyzwoicie.

    • pigmenst pisze:

      Poprawa obrony Rockets to zasługa przede wszystkim T.R. Dunn byłego asystenta Adelmana od defensyw dzięki temu i sam Harden wygląda lepiej , inna sprawa że większość graczy NBA jeśli jest pierwszą ofensywną opcją w zespole obronę traktuje nieco po macoszemu Harden nie jest tu wyjątkiem wystarczy zobaczyć jak w tym sezonie Jimmy Butler pogorszył się w defensywie kiedy zaczął mieć więcej obowiązków w ataku … autor tekstu powinien lepiej skupić się na NFL bo o NBA pojęcia ma chyba niespecjalne.

  3. Wojciech Lehmann Wojciech Lehmann pisze:

    Autor tekstu proponuje troszkę poczytać słów fachowców o obronie Hardena. Przykład Butlera to chyba przykład mocno odosobniony. Patrząc na prawdziwych i uznanych MVP warto spojrzeć na to jak grali oni w obronie i porównać ich grę z aktualnym poziomem defensywy Hardena. Mowa o Jordanie, Bryancie, Jamesie, Garnecie, a z tych którzy nie bywali MVP o Pippenie, Paulu, Westbrooku. Wszyscy ci grali w ataku na poziomie Hardena lub wyższym, obrony Hardena i wymienionych zawodników wolałbym nie porównywać z troski o samego Jamesa. Poza tym przykład Hardena to tylko mały promil tekstu, który jest zupełnie o czym innym. Chętnie wróce tu po sezonie zasadniczym i gdy Harden otrzyma MVP lub DPOY głośno odszczekam swoje słowa. Pozdrawiam:)

  4. Ochocinco pisze:

    Harden w wyścigu po MVP jest obecnie na 3 pozycji za LeBronem i Currym, który jest pierwszy. Jego obrona jest dobra tyle, że jak napisał Pigmenst, gdy został pierwszą w opcją w ataku to obronę zdarza mu się odpuszczać (W Thunder był dopiero 3 opcją po Durancie i Westbrooku). Nie rozumiem też w jaki sposób NBA narzuca zdanie kibicom? W NBA kibice i fachowcy potrafią docenić obronę a tych, którzy jej nie grają zbesztać, więc taki Houston gdyby był zawodnikiem NBA nie zostałby zapomniany.

Dodaj komentarz