PODSUMOWANIE DZIĘSIĄTEGO TYGODNIA ROZGRYWEK NCAA

ncaa

Kolejny weekend z uczelnianym futbolem przeszedł do historii. Historii, która dzięki kilku bardzo ciekawym spotkaniem znów pisze się na naszych oczach. Bez wątpienia ten sezon NCAA jest szczególny. Masa nowych twarzy i zupełnie inny, nowy układ sił z Clemson Tigers na czele. Obok kolejnego potwierdzenia wielkości teamu „Tygrysów” garść pozostałych newsów ze studenckich boisk.

Florida State Seminoles-Clemson Tigers 13:23

Są takie mecze, po których masz ochotę wbiec na boisko i wyrwać z murawy kępę trawy żeby po latach pokazywać swoim dzieciom mówiąc z dumą- byłem tam w ten listopadowy wieczór 2015 roku, to było wspaniałe! Stan euforii, jaki opanował kibiców Clemson po końcowym gwizdku pokazuje najlepiej, jakie emocje wzbudza futbol w USA i jak popularny jest college football gdzie prawie każdy mecz jest o wszystko. Co poniektórzy gdyby mogli pewnie zdemontowali by bramkę i postawili ją sobie w ogródku na wieczną pamiątkę tego wydarzenia. Dla Clemson Tigers to była naprawdę gra o wszystko. Najlepszy sezon, od 1981 kiedy to po raz ostatni triumfowali w rozgrywkach NCAA, play off na wyciągniecie ręki i olbrzymia presja wyniku. Kibice byli świadkami epickiego boju na bardzo wysokim poziomie nieodbiegającego specjalnie od tego, co widzimy na boiskach zawodowej NFL, o czym świadczy również sam wynik zadający kłam obiegowej opinii, że w college to tylko radosny atak i nikt nie myśli o obronie. To był prawdziwie męski pojedynek,  w którym trzeszczały kości i nikt nie miał zamiaru odpuścić choćby jednego jarda terenu. Clemson ostatnio nie mają szczęścia do Noles i przegrywali z nimi zarówno u siebie jak i na wyjeździe przez ostatnie 3 lata i to zarówno kiedy w Seminoles grał jeszcze laureat Heisman Trophy Winston (bolesna klęska u siebie  w stosunku 14-51) jak i bez Winstona kiedy był on zawieszony dyscyplinarnie (17-23 po dogrywce w zeszłym roku w Tallahassee). Na ich korzyść w sobotę działał fakt, że QB Florida State Sean Maguire grał dopiero swój 3 mecz w roli startera i na dodatek pierwszy raz grał na wyjeździe. Początek tego starcia wyglądał jakby linie defensywne Tigers ucięły sobie drzemkę lub też nie przemyślały jeszcze wszystkiego do końca, ponieważ już w drugiej akcji gości Dalvin Cook wystrzelił jak z procy i pomknął 75 jardów do end zone wyprowadzając swój zespół na prowadzenie 7-0. Miejscowi fani jeszcze się nie otrząsnęli z szoku, kiedy RB Noles ponownie wyrwał do przodu popisując się biegiem na 38 jardów i już na początku meczu miał na koncie 113 jardów biegowych. Wydawało się  w tym momencie, że rankingi NCAA stawiające Clemson na 1 miejscu w kolejce do play off są mocno przesadzone i, że nastąpi ciąg dalszy serii zwycięstw FSU nad konferencyjnym oponentem. Clemson otrząsnęli się nieco po INT w swojej red zone jednak defensywa Seminoles pokazywała wyraźnie, że jest jedną z najlepszych formacji tej ekipy  w tym roku, aplikując rywalowi m.in. 2 sacki niemal pod rząd. Niemogący dobrze wejść w mecz gospodarze próbowali zagrania typu fake, które nawet było udane tyle, że zniweczone przez błąd własny w postaci illegal formation. Wynik zmienił się na 7-3 po dobrym field goal z odległości 37 jardów jednak pretendujący w tym sezonie do Heisman Trophy Dalvin Cook nadal wchodził w szeregi obronne rywali jak w masło kończąc pierwszą kwartę z fantastycznym wynikiem 129 jardów. Na początku drugiego kwadransa gry jeden z najlepszych kickerów w całej historii NCAA, Roberto Aguayo podwyższył na 10-3  z łatwej dla siebie odległości 23 jardów. Stało się jasne jak słońce w samo południe, że ten mecz nie będzie łatwy dla miejscowych jednak kibice nadal gorąco wierzyli w przełamanie i dopingowali swoich tak głośno, że wielki czytnik pomiaru natężenia dźwięku na Memorial Stadium wskazał ponad 105 decybeli. Druga kwarta to fantastyczny popis gry obronnej z obu stron, która czasami jest równie fascynująca jak ofensywne fajerwerki. Przedzieranie się na terytorium rywala przypominało pokonywanie zasieków z drutu kolczastego a obaj koordynatorzy defensywni wznieśli się na wyżyny swojego kunsztu i całej wiedzy o tym aspekcie gry. W pewnym momencie po kolejnym udanym zagraniu defensywnym Noles ich koordynator wpadł w taki szał radości, że koledzy musieli go trzymać żeby się nie przewrócił albo nie wpadł w tym uniesieniu na boisko. Futbol to również dodatkowe smaczki na side line. W miarę upływu czasu można było zaobserwować, że ofensywa Noles coraz bardziej kuleje, czego wyrazem był brak konwersji przy 3 próbach. Nieco rozkręcił się QB Tigers, Deshauwn Watson, kiedy to najpierw obsłużył partnera z drużyny dobrym podaniem a następnie popisał się niezłym biegiem zdobywając kilka cennych jardów. Ostatecznie skończyło się jednak kolejnym field goalem z odległości 25 jardów i oba zespoły zeszły na przerwę przy prowadzeniu Florida State 10-6. Początek trzeciego kwadransa stał pod znakiem przeciętnej gry obu rozgrywających, bo zarówno Watson jak i Maguire nie potrafili zagrać skuteczniej ani konwertować przy trzecich próbach skutkiem, czego obejrzeliśmy kilka puntów. Ważne było jednak, że najlepszy RB gości, czyli Cook nie hasał sobie już tak swobodnie jak na początku. Kibice Clemson marzyli o przyłożeniu jak wędrowiec na pustyni marzy o łyku wody i w końcu się doczekali. Nareszcie weszło dobre podanie Watsona na 38 jardów i Tigers po raz pierwszy objęli prowadzenie. Maguire w kolejnym drivie zaprezentował 2 niezłe podania, lecz wyczuwało się, że są one raczej łutem szczęścia niż prawdziwym odzwierciedleniem umiejętności tego QB. Clemson w końcu znaleźli patent na Dalvina Cooka i skutecznie wybijali mu z głowy pomysły o tak długim i skutecznym rajdzie jak w pierwszych sekundach spotkania. Roberto Aguayo podszedł do kolejnego FG i zrobiło się 13-13.

12207804_176833082661968_17393506_n

Z odległości 41 jardów Aguayo trafia przeważnie nawet z zamkniętymi oczami (chyba, że ktoś go zablokuje tak jak w ostatniej akcji z Georgia Tech dwa tygodnie temu). W czwartej kwarcie Seminoles musieli zacząć grać bardziej podaniami, bo linia wznowienia była tak gęsta od defensorów Clemson, że nikt nie miał prawa się przez nią przedrzeć. Cook szarpnął jeszcze do przodu, piłka wypadła mu z ręki i stadion eksplodował radością licząc na fumble jednak weryfikacja akcji skończyła się tylko niekompletnym podaniem. Sean Maguire nie wyglądał w tym momencie na człowieka, który jest  w stanie wygrać ten mecz. Jego gra była zbyt niepewna, bojaźliwa i pozbawiona wiary w końcowy sukces. Jimbo Fisherowi na pewno przemknęło przez głowę, że może jednak postawienie na Seana w takim spotkaniu nie było najlepszym pomysłem. QB powinien być liderem ciągnącym swój zespół do przodu do końcowych sekund w każdej sytuacji, herosem, który nigdy się nie poddaje i ma niezłomna wiarę w pomyślne zakończenie. Sean Maguire nie był kimś takim w tę sobotę. Był raczej słabszym ogniwem i w pewnym stopniu decydującym o porażce czynnikiem. Clemson Tigers wyszli na prowadzenie 16-13 po kolejnym FG z bliższej odległości (34 jardy) i dalej bronili jak lwy. Niemal dosłownie dało się słyszeć trzask kości, kiedy zatrzymali Seminoles przy czwartej próbie. Szala zwycięstwa zaczęła się przechylać na stronę gospodarzy. Bieg, po TD na odległość 25 jardów wyprowadzający Clemson na bezpieczniejsze prowadzenie 23-13 rozgrzał Memorial Stadium niemal do białości. Noles próbowali się jeszcze odgryźć, ·lecz Tigers byli już w transie i kiedy doprowadzili do fumble Dabo Swinney wzniósł ręce w kierunku nieba dziękując Bogu za szczęśliwe zakończenia a oczy zaszły mu łzami wzruszenia. Opisanie tego,  co się później działo na stadionie wymagałoby osobnego artykułu. Tłumy kibiców wypadły na boisko otaczając szczelnie będącego w radosnym szale Swinneya, który wykrzykiwał entuzjastyczne hasła  udzielając wywiadu telewizyjnego w pomarańczowej czapeczce z charakterystycznym logo Clemson Tigers. Rozpoczęło się święto, bo Clemson  wygrali tym meczem Atlantic Division konferencji ACC i 5 grudnia zagrają w finale tej konferencji w Charlotte. Czy stać ich na powtórkę z 1981  roku? Na ten moment trudno jest jeszcze na to pytanie odpowiedzieć. W pamięci utkwił mi piękny obrazek, kiedy Dashauwn Watson spokojnie schodzi do szatni obok szalejącego tłumu, jakby trochę nieobecny i zadumany. On wie, że to jeszcze nie koniec. Może miał już w głowie ostatnie mecze sezonu? Rywale będą  mniej groźni, bo Syracuse, Wake Forest jak również South Carolina wydają się być spokojnie do ogrania przez tak dobrze poukładaną drużynę jak Clemson. A może myślał już o play off? Ohio State? Alabama? Kto następny? Tak czy owak byliśmy świadkami znakomitego widowiska, które było jedną z najlepszych reklam futbolu akademickiego, jakie ostatnio widziałem. Mecze pomiędzy Clemson a Florida State powoli stają się klasykami i pokazują dobitnie, że konferencja ACC mimo, że niedoceniana przez wielu kibiców, jest jedna z najgroźniejszych w całej FBS a drużyny, które w niej grają stać na walkę o najwyższe cele.

Remigiusz Czyżewski

Mecz Florida State Seminoles z Clemson Tigers to tylko jeden z najgłośniejszych akordów dziesiątego tygodnia spotkań uczelnianego futbolu. Wiele ciekawych rzeczy działo się także w konfrontacji na szczycie gdzie LSU Tigers dość łatwo ulegli swoim rywalom z Alabama Crimson Tide. Spotkanie to na długo przed jego rozegraniem zapowiadało się na bardzo wyrównaną walkę pomiędzy running backiem LSU Loenardem Fournette’em, a niezła obroną Crimson Tide. Jak to często bywa rzeczywistość mocno zweryfikowała zapowiedzi. Jeden z liderów rankingów na najlepszego zawodnika obecnego sezonu zaliczył najgorszy w tym roku. Fournette nie umiał w przeciągu całego meczu poradzić sobie z bardzo dobrze dysponowanymi dwoma pierwszymi liniami obrony Crimson Tide. Dobra postawa defensywy pozwoliła gwieździe Tigers na zdobycie zaledwie 31 jardów biegiem przez cały. Dla zawodnika takiego kalibru jak Fournette musiało być to potężne rozczarowanie. Na szczęście kibiców, którzy ostrzyli sobie apetyty na dobra grę biegową uratował Derrick Henry z Crimson Tide, który okazał się niespodziewaną gwiazdą tych szlagierowych zawodów. Henry zdobył w całym spotkaniu aż 210 jardów biegiem, notując przy tym imponujące 3 przyłożenia, czym totalnie przyćmił swojego vis a vis z przeciwnej drużyny. Henry’emu w doprowadzeniu do zwycięstwa swojego teamu bardzo mocno pomogła cała defensywa. To właśnie ta formacja w każdej kwarcie znajdowała kilka bardzo efektownych sposobów na nieźle usposobioną ofensywę rywali. LSU w tym meczu było po prostu nieskuteczne. Ich podstawowa ofensywna broń zawiodła na całej linii, bo 31 jardów zdobyte w całym meczu to jednak powód do dużego wstydu. Nastawiona od początku tego sezonu na duży nacisk na grę biegiem ekipa LSU nie umiała znaleźć antidotum na dobrą grę defensywną rywali. Z kolei defensywa Tigers była w tym meczu bardzo rozregulowana. Cała masa nieudanych zatrzymań musiała gdzieś znaleźć odzwierciedlenia. Dla Tigers znalazła w najgorszym możliwym miejscu bo w wyniku końcowym. Alabama Crimson Tide pokonała LSU Tigers 16:30.

Derrick Henry (z lewej) totalnie przyćmił swojego bardziej medialnego vis a vis

Derrick Henry (z lewej) totalnie przyćmił swojego bardziej medialnego vis a vis

Sensacyjnie z kolei zakończył się mecz pomiędzy faworyzowanym Michigan State Spartans, a Nebraska Cornhuskers. Przegrana w dramatycznych okolicznościach Michigan State 38:29 stawia ten zespół w bardzo trudnej sytuacji pod kątem występów w play-offach. Wielu nawet zaczyna bardzo głośno mówić o zaprzepaszczeniu szans na grę o najwyższe cele w tym sezonie. Wygraną w tym trudnym meczu ekipie z Nebraski zapewniła w ostatniej chwili para Tommy Armstrong – Brandon Reilly. To ich dwójkowa akcja o długości 30 jardów pozbawiła jakichkolwiek złudzeń „Spartan”. Teraz ich sezon może uratować jedynie jakiś sportowy cud.

Inną duże sensacją było dość wysoka porażka TCU Horned Frogs z konferencyjnym rywalem z Oklahoma State Cowboys. Wynik 29:49 dla OSU mówi sam za siebie. Na boisku znowu szalał Trevone Boykin. Słowo „szalał” jest tu kluczowe bo oprócz dość tradycyjnych w jego wykonaniu zdobyczy jardowych (445 jardów) Boykin zanotował aż 4 przechwyty, z czego aż dwa padły łupem Chada Whitenera. Horned Frogs tym spotkaniem po raz kolejny zmarnowali szansę na play-offy. Grając na co dzień w słabej konferencji trudno marzyć o najwyższych trofeach gdy z głównym rywalem zbiera się takie baty. Po stronie Cowboys dobry mecz zaliczył rozgrywający Mason Rudolph, który popisał się aż pięcioma punktowymi podaniami.

Dobry mecz za to rozegrali faworyci do kolejnego z rzędu mistrzostwa NCAA czyli zespół Ohio State Buckeyes. Tym razem kierowani przez Cardale’a Jones gracze z Ohio poradzili sobie z Minnesota Golden Gophers, wygrywając wynikiem 14:28. Powrót Jonesa na pozycje pierwszego rozgrywającego był jednak chyba tylko wyjątkiem, ponieważ dotychczasowy pierwszy quarterback J.T. Barrett odbywał jednomeczowe zawieszenie. Warto dodać, że gra pod Jonesem nie była zbyt płynna. Wiele wskazuje na to, że w przyszłym tygodniu znów zobaczymy Barretta wybiegającego w wyjściowym składzie Buckeyes.

Pozostałe ciekawe wydarzania:

* 7:9 Takim niesamowicie skromnym wynikiem zakończyło się spotkanie Vanderbilt Commodores z Florida Gators wygrane przez tych drugich. To nie jedyna skromność tego meczu. Rozgrywający Commodores Johnny McCrary zaliczył w tym meczy jedynie 30 jardów skutecznie w tym meczu wykonując tylko trzy rzuty. Dodajmy, że na boisku spędził cały mecz.

* Kibice Ole Miss Rebels musieli być niesamowicie sfrustrowani podczas ostatniego meczu ich ulubieńców z Arkansas Razorbacks. Podrażnieni bardzo dobrą grą rozgrywającego Arkansas Brandona Allena zaczęli masowo dzwonić na policję by ta zabrała świetnie grającego quarterbacka z ich stadionu. Informację potwierdził posterunek policji w Oxford. Totalne kuriozum.

* Rasistowski skandal w NCAA. Czarnoskórzy gracze zespołu Missouri Tigers solidarnie zbojkotowali zajęcia swojej drużyny. Wszystko to jest reakcją na wyraźnie rasistowskie tendencje w zachowaniu Tima Wolfe’a – członka kierownictwa uczelni, który od dłuższego czasu regularnie staje się bohaterem rasistowskich skandali na terenie uczelni.

Liderzy kolejki:

Najwięcej jardów podaniami w tym tygodniu rozgrywek zdobył QB Cincinnati Bearcats Gunner Kiel. Mimo zdobyczy 523 jardów Cincy przegrali z Houston Cougars 30-33. Warto przypomnieć, że Gunner zaliczył w tym sezonie 2 nokauty kończące się wstrząsem mózgu w tym bardzo nieprzyjemne uderzenie w meczu z Memphis, po którym wylądował w szpitalu. Jak widać Kiel doszedł już całkowicie do siebie.
Najlepszym RB w ostatni weekend był Derrick Henry z Alabamy Crimson Tide, który pogrążył LSU wybiegając przeciwko nim 210 jardów i przyćmił tym samym swojego vis a vis jednego z głównych kandydatów do Heisman Trophy Leonarda Fournette.
Człowiekiem, który tym razem miał „najwięcej kleju w rękach” jest WR Baylor Bears, Corey Coleman. W wygranym 31-24 starciu z Kansas State Wildcats złapał podania na łączą odległość 216 jardów dorzucając do tego 2 TD.

Heisman watch:

Po ostatniej kolejce w klasyfikacji Heisman Trophy mamy spore przetasowania. Przede wszystkim pozycję lidera po bardzo słabym występie w Alabamie stracił Leonard Fournette. Aktualna kolejność według amerykańskich ekspertów przedstawia się następująco
1. Deshauwn Watson, QB, Clemson
2. Derrick Henry, RB, Alabama
3. Christian Mc Caffrey, RB, Stanford
4. Leonard Fournette, RB, Alabama
5. Ezekiel Elliott, RB, Ohio State
Na dalszych pozycjach w tym typowaniu znajdują się Trevone Boykin z TCU i Corey Coleman z Baylor.

Wojciech Lehmann

About Wojciech Lehmann

Futbolem amerykańskim zaineteresowany od 2003 roku. Od tamtej pory mocno rozczarowany kibic zespołu Tampa Bay Buccaneers. Pasjonat gry formacji defensywnych, zwłaszcza zawodników z pozycji cornerback i safety. Futbolowi idole to Ray Lewis, Lawrence Taylor, Deion Sanders i Rod Woodson. Aktywnie zaangażowany także wydarzenia z aren koszykarskich i siatkarskich.

Dodaj komentarz