PODSUMOWANIE DZIEWIĄTEGO TYGODNIA ROZGRYWEK NCAA

ncaa

W NCAA tradycyjnie już dzieje się dość dużo. Remigiusz Czyżewski i Wojciech Lehmann przygotowali podsumowanie kolejnej już serii spotkań, a w nim szczegółowa relacja z meczu Notre Dame Fighting Irish z Temple Owls oraz garść informacji z pozostałych aren. Serdecznie zapraszamy.

Notre Dame Fighting Irish-Temple Owls 24:20

Tej sobotniej nocy nad stadion Philadephii Eagles nadleciały „Sowy” z uniwersytetu Temple oraz ich kibice, wypełniając trybuny tak szczelnie, że nie było gdzie szpilki wetknąć. Program futbolowy Temple Owls zrobił niesamowity postęp startując od bilansu 2-10 przed dwoma laty, a kończąc na 7-0 w tym sezonie i miejscu w Top 25 rankingu, co jest ich najlepszym startem w historii. Ten mecz był pojedynkiem dwóch gwiazd obu zespołów. Po jednej stronie młody, dynamiczny i coraz lepszy QB Irish, DeShone Kizer a po drugiej potężny rudzielec o byczym karku, fantastyczny i siejący postrach w szeregach rywali, grający z numerem 8 LB Owls- Tyler Matakevich.

Początkowy drive Notre Dame pokazał, że kluczem do wygranej będzie przełamanie niesamowitej linii obrony Temple, która pokonując w pierwszym tygodniu rozgrywek po ponad 70 latach Penn State, zanotowała wówczas 10 sacków. Mimo wściekłych ataków defensywy gospodarzy, Notre Dame mozolnie przesuwali się do przodu i po blisko sześciu minutach i 12 akcjach DeShone Kizer zdobył TD biegowy pokonując 4 jardy do end zone i wyprowadzając swoją drużynę na prowadzenie 7-0. Po powstrzymaniu serii ofensywnej Temple, drugi drive Irish nie wyglądał już tak dobrze i wkrótce goście musieli wykonać punt, który był na tyle zły, że gra zaczęła się blisko połowy boiska. Widać było, że obrona Notre Dame też jest bardzo mocna  jednak po kilku akcjach Owls zbliżyli się do strefy końcowej rywala na, tyle, że ich kicker Austin Jones trafił FG z 41 jardów i pierwsza kwarta skończyła się  wynikiem 7-3. Tyler Matakevich był coraz bardziej widoczny, szalał na linii wznowienia, co rusz przedzierając się przez linię ofensywną rywala i serca kibiców wypełniła znowu nadzieja na sensacyjne rozstrzygnięcie. W końcu stało się! Po fatalnym snapie gospodarzy, który o włos nie skończył się safety, defensywa miejscowych jeszcze bardziej podkręciła tempo doprowadzając do INT. Zawodnicy Temple wykorzystali okazję i mimo że nie było łatwo, po długim rozegraniu (najdłuższy drive Temple w tym sezonie)  Brandon Shippen odebrał podanie na 12 jardów i wprawił w ekstazę tłum kibiców wyprowadzając Owls na prowadzenie 10-7. W tym momencie wydawało się, że „sowy”przejmują kontrolę, ale kolejne sekundy pokazały jak ważna jest koncentracja, która w starciu z takim zespołem jak Notre Dame musi być cały czas na najwyższym poziomie. Wystarczyła tylko chwila nieuwagi żeby DeShone Kizer wystrzelił jak z katapulty i przebiegł 79 jardów na TD po czym w end zone zamachał do kibiców rękami pokazując im jak lata sowa. 14-10 dla Irish. Pod koniec drugiego kwadransa Matakevich poderwał jeszcze swój zespół do walki przechwytując futbolówkę przed swoim polem punktowym i zaliczając tym samym 5 w sezonie INT, jednak wynik nie uległ już zmianie aż do gwizdka kończącego pierwszą połowę. W drugiej części gry walka rozgorzała ze zdwojoną siłą i stało się jasne, co jest głównym problemem gospodarzy w tym spotkaniu. Był to balans między defensywą i ofensywą. Podczas gdy formacja obronna Owls prezentowała się znakomicie szczególnie w pierwszej linii i wcale nie odstawała od obrony Notre Dame, ofensywa była wyraźnie słabsza a zdobywanie terenu przypominało drogę prze mękę. Udało się, co prawda wyłączyć praktycznie z gry najlepszego RB Irish bo Prosise nie miał w tym meczu nic do powiedzenia ale cóż z tego skoro QB Notre Dame wybiegał więcej niż cała drużyna „sów” razem wzięta i miał już na koncie 118 jardów. Kiedy „Irlandczycy” podwyższyli wynik na 17-10 po 23 jardowym FG, Owls musieli ruszyć do ataku w ostatnim kwadransie. Z najwyższym trudem zbliżyli się do end zone przeciwnika wykorzystując nawet jedną 4 próbę, co doprowadziło do wściekłości coacha Irish Briana Kelly tym bardziej, że Notre Dame popełniło kilka dziwnych błędów m.in. pass interference w ofensywie. Rozpoczął się jeden z najbardziej pasjonujących drive’ów drużyny z Pensylwanii w tym spotkaniu, kiedy to defensywa Notre Dame tytanicznie broniła się w swojej red zone i dwa razy ściągała piłkę oponentowi już w end zone. Niestety dla Irish jedna z tych akcji nie była czysta, bo nastąpiło uderzenie kaskiem, po którym „sowy” dostały kolejną szansę i wreszcie w sytuacji 4&goal Jahad Thomas wbiegł po TD i wyrównał stan meczu na 17-17.

Tyler Matakevich już samym wyglądem wzbudza strach w przeciwnikach

Tyler Matakevich już samym wyglądem wzbudza strach w przeciwnikach

Tyler Matakevich znowu pokazywał klasę i jest raczej pewne, że skauci z NFL już dawno mają go na oku  a po tym meczu notowania tego świetnego LB znacznie w ich oczach wzrosną a w każdym razie doprowadziło to do tego, że około 10 minut przed końcem Owls po raz pierwszy wyszli na prowadzenie 20-17 wprawiając stadion w ekstazę. W tym momencie szansa na sensację znacznie wzrosła jednak na zegarze mieliśmy jeszcze zbyt dużo czasu jak dla Irish, którzy zaatakowali po raz ostatni. Mimo, że Matakevich czyścił już niemal wszystko 2 minuty przed końcem Fuller złapał podanie na 17 jardów od Kizera i Notre Dame mogło się cieszyć z odzyskanie prowadzenia w stosunku 24-20. Finałowy drive nie był udany dla Owls gdyż skończył się INT i można było powoli „pakować manatki”. Jeszcze Brian Kelly po mistrzowsku zbił zegar przy 4 próbie Notre Dame i wziął time out na sekundy przed końcem. Przed oczami, co poniektórych stanął cud w Michigan z przed dwóch tygodni i właściwie mógł się on powtórzyć w momencie, kiedy QB Notre Dame omal nie zgubił piłki w ostatniej akcji jednak jakoś ją opanował i czas dobiegł końca. Temple Owls zabrakło dwóch rzeczy żeby wygrać to spotkanie. Po pierwsze- doświadczenia w starciach z drużynami z najwyższej półki  a po drugie- dobrego QB zdolnego przechylić losy spotkania w decydujących momentach. Matakevich zrobił, co mógł będąc bez wątpienia defensywnym MVP tej soboty, ale nie należy do jego zadań zdobywanie przyłożeń. Sowy z Pensylwanii zmusiły jedną z najbardziej utytułowanych drużyn NCAA do maksymalnego wysiłku jednak liczby mówią same za siebie. Notre Dame miało 299 jardów podaniami a Temple 188. Notre Dame pokazało w pełni zbilansowana grę a Temple wyraźnie odstawało w ataku. Owls nie musza się wstydzić tego pojedynku jednak, jeśli nie postarają się o lepszego rozgrywającego trudno im będzie marzyć o wielkich sukcesach. Może gdyby nie ten szalony „lot sowy” Kizera pod koniec pierwszej połowy sprawy potoczyłyby się inaczej…No, ale biednemu zawsze wiatr w oczy. Jak chodzi o Tylera Matakevicha to po tym co zaprezentował można powiedzieć tylko jedno-do zobaczenia w NFL!

Remigiusz Czyżewski

Oprócz arcyciekawej potyczki pomiędzy pomiędzy Notre Dame Fighting Irish, a Temple Owls dziewiąty tydzień zmagań w uczelnianym futbolu przyniósł garść stosunkowo ciekawych rozstrzygnięć. Seria spotkań rozpoczęła się już w piątkowy wieczór, a autorami pierwszych akordów byli gracze TCU Horned Frogs oraz West Virginia Mountaineers. Już tradycyjnie w tym sezonie ekipa TCU nie pozostawiła wielu złudzeń swoim przeciwnikom. Ósma z rzędu wygrana „Żab” (tym razem 10:40) to znowu potężna zasługa Trevine’a Boykina, który po raz kolejny zaliczył naprawdę świetny występ. Rozgrywający TCU w spotkaniu przeciwko „Góralom” zapisał na swoim koncie 388 jardów i 3 przyłożenia. Żeby tradycji stało się zadość głównym celem Boykina w tym meczu był skrzydłowy Josh Doctson, który zapisał na swoim koncie dwie zdobycze punktowe, notując przy tym aż 183 złapane jardy. Na uwagę oprócz bardzo dobrej gry góra zasługuje także świetna dyspozycja TCU pod kątem gry biegiem. Cały zespół w tym meczu zdobył dołem aż 228 jardów, a wkład w ten wyczyn zaliczyło aż siedmiu zawodników z Boykinem i Aaronem Greenem na czele. Po stronie pokonanych rozgrywający Skyler Howard będzie chciał prawdopodobnie bardzo szybko zapomnieć o tym meczu. Notując tylko 160 jardów miał bardzo przeciętną skuteczność rzutową na poziomie marnych 41%. Twarz West Virginii uratował natomiast running back Wendell Smallwood – autor 113 jardów zdobytych dla swojego teamu. Piątkowy wieczór uzupełniło starcie North Carolina Tar Heels z faworyzowanymi Pittsburgh Panthers. Dość niespodziewanie faworyci tego meczu ulegli swoim rywalom w stosunku 26:19 i przez to zanotują spory spadek w ogólnokrajowym rankingu Top 25. W sobotnich meczach ciężko szukać sporych niespodzianek. Nie oznacza to oczywiście, że takowych nie było. W większości spotkań jednak to faworyci stawali na wysokości zadania i wygrywali swoje spotkania według wcześniej przyjętego planu. Tak było w meczu Clemson Tigers z NC State Wolfpack, gdzie ekipa „Tygrysów” po dość zaciętym meczu odprawiła swoich rywali wynikiem 56:41. Ogromna w tym zasługa rozgrywającego Clemson Deshauna Watsona, który mecz zakończył z imponującym statystycznym dorobkiem w postaci 383 jardów i 5 przyłożeń. Doskonałe zawody rozegrał także biegacz Wayne Gallman – autor aż 172 jardów w grze dołem. Swoje zrobili także gracze Stanford, choć w meczu przeciwko Washington State do końca nie wiadomo było kto z tej batalii wyjdzie obronna ręką. Stanford jednak zdołali przechylić szalę na swoją stronę i umocnić się w czołówce rankingu Top 25. Dość łatwe zwycięstwa zaliczyły także zespoły Iowa Hawkeyes i Florida Gators. Ci pierwsi ograli słabiutkich Terrapins z Maryland 15:31, Gators natomiast w stosunku 3:27 wygrali z Georgia Bulldogs. Ten mecz był kolejnym potwierdzeniem jakim talentem ekipa z Florydy dysponuje na tyłach obrony. Rozgrywający Bulldogs Faton Bauta był aż czterokrotnie przechwytywany przez obrońców Gators, którzy dyrygowani przez niesamowitego Vernona Hargreavesa III siali spustoszenie na linii rozgrywający – skrzydłowi drużyny z Georgii.

Vernon Hargreaves III z meczu na mecz udowadnia swoją nieprzeciętną wartość

Vernon Hargreaves III z meczu na mecz udowadnia swoją nieprzeciętną wartość

Oprócz popularnego „VHIII” przechwyty w tym meczu zanotowali Marcus Maye, Keanu Neal oraz linebacker Jarrad Davis. Najbardziej zacięte spotkanie miało miejsce w Lubbock w stanie Teksas, gdzie miejscowi Texas Tech Red Raiders podejmowali Oklahoma State Cowboys. Przyjezdni zdołali wygrać to spotkanie imponującym wynikiem 70:53, jednak to Red Raiders jako niżej notowany team pokazał się w tym meczu z lepszej strony. Patrick Mahomes i spółka dość porządnie dali się we znaki swoim rywalom, aplikując im dość trudne warunki w tym meczu. Sam Mahomes na pozycji rozgrywającego zanotował bardzo dobry występ okraszony 480 jardami i 4 przyłożeniami. Świetnie grali również Jakeem Grant i Ian Sandler. To jednak nie starczyło na mocniejszych Cowboys, wśród których aż trzech zawodników notowało punktowe podania. Bohaterem zespołu był jednak skrzydłowy James Washington, który zebrał aż 200 złapanych jardów tylko przy 4 próbach. To naprawdę imponujące osiągnięcie. Największą sensację w tym tygodniu spotkań okazali się gracze Miami Hurricanes. Upokorzeni tydzień temu przez Clemson Tigers wynikiem 0:58 zawodnicy z Miami tym razem wspięli się na wyżyny swoich możliwości i sprawili swoim zdegustowanym kibicom nie lada niespodziankę, wygrywając na wyjeździe z wyżej notowanymi Duke Blue Devils 30:27. Do historii futbolu uczelnianego przejdzie na pewno ostatnia akcja tego meczu, która w efekcie przyniosła zwycięstwo drużynie z Miami. Na 4 sekundy przed końcem meczu Blue Devils wznawiali grę kopnięciem. Hurricanes po odbiorze piłki aż ośmiokrotnie podawali sobie piłkę na boki do lepiej ustawionych zawodników. Akcja, która przypominała bardziej zagranie z meczu rugby okazała się na tyle skuteczna, że Hurricanes ze własnej linii 10 jarda przedostali się w pole punktowe przeciwnika, kończąc w ten sposób mecz. Dopiero po meczu okazało się, że mniej więcej w połowie tego zagrania sędziowie powinni zakończyć mecz, ponieważ jeden z graczy Miami upadł na murawę, dotykając pośladkami boiska i jednocześnie trzymając piłkę w dłoniach. Taka sytuacja jest jednoznaczna z końcem akcji. Sędziowie w tym całym zamieszaniu to przeoczyli, a Hurricanes mogli cieszyć się imponującej wygranej.

Pozostałe ciekawe wydarzenia:

* Rozgrywający Missouri Tigers Maty Mauk został z przyczyn dyscyplinarnych zawieszony do końca obecnego sezonu.

* Frank Beamer, długoletni trener ekipy Virginia Tech Hokies po obecnym sezonie postanowił przejść na sportową emeryturę. Beamer prowadzi Hokies od 1987 roku.

* Zespół Texas Longhorns w tym sezonie spisuje się poniżej możliwości. To co nie udaje się na boisku, udaje się poza nim. Uczelnia podpisała właśnie kolejną umowę sponsorską z firmą Nike, na mocy której przez kolejne 15 lat gracze z Teksasu będą grać w najlepszym na świecie sprzęcie sportowym. Wartość umowy to bagatela 250 milionów dolarów.

Aktualny ranking Top 25:

1. Ohio State Buckeyes
2. Baylor Bears
3. Clemson Tigers
4. LSU Tigers
5. TCU Horned Frogs
6. Michigan State Spartans
7. Alabama Crimson Tide
8. Notre Dame Fighting Irish
9. Stanford Cardinal
10. Iowa Hawkeyes
11. Florida Gators
12. Oklahoma State Cowboys
13. Utah Utes
14. Oklahoma Sooners
15. Memphis Tigers
16. Michigan Wolverines
17. Florida State Seminoles
18. Houston Cougars
19. Ole Miss Rebels
20. Toledo Rockets
21. North Carolina Tar Heels
22. UCLA Bears
23. Temple Owls
24. Mississippi State Bulldogs
25. Texas A&M Aggies

Liderzy tygodnia:
Najwięcej jardów w ten weekend rzucił Chase Litton z zespołu Marshall a było ich 486 w wygranym 34-10 meczu z Charlotte 49ers.
Najskuteczniejszym RB był tym razem Larry Rose III z drużyny New Mexico State Aggies. Larry przebiegł w sobotę 212 jardów a jego uniwersytet wygrał w emocjonującym spotkaniu z Idaho Vandals 55-48.
Najlepszym WR był Davonte Allen z Marshal łapiąc podania na łączną odległość 232 jardów. Allen potrzebował na to dokonanie 12 odbiorów futbolówki podcza gdy James Washington z Oklahoma State Cowboys złapał 200 jardów tylko w 4 odbiorach!

Heisman watch:
W klasyfikacji Heisman Trophy robi się coraz ciekawiej. Na prowadzeniu nadal Leonard Fournette ale po piętach mocno depcze mu już Trevone Boykin. Oto aktualne notowanie:
1. Leonard Fournette RB, LSU
2. Trevone Boykin QB, TCU
3. Christian McCaffrey RB, Stanford
4. Corey Coleman WR, Baylor
5. Ezekiel Elliott RB, Ohio State
6. Derrick Henry RB, Alabama
7. Dalvin Cook RB, Florida State
8. Paxton Lynch QB, Memphis

Wojciech Lehmann

About Wojciech Lehmann

Futbolem amerykańskim zaineteresowany od 2003 roku. Od tamtej pory mocno rozczarowany kibic zespołu Tampa Bay Buccaneers. Pasjonat gry formacji defensywnych, zwłaszcza zawodników z pozycji cornerback i safety. Futbolowi idole to Ray Lewis, Lawrence Taylor, Deion Sanders i Rod Woodson. Aktywnie zaangażowany także wydarzenia z aren koszykarskich i siatkarskich.

2 Responses to PODSUMOWANIE DZIEWIĄTEGO TYGODNIA ROZGRYWEK NCAA

  1. M pisze:

    Takie małe pytanie o Notre Dame Fighting Irish. Z czego wynika ich przynależność konferencyjna? W futbolu są niezależni, a np. w koszykówce grają w ACC

  2. Remigiusz Czyżewski Remigiusz Czyżewski pisze:

    prawdopodobnie wynika to z korzyści finansowych gdyż Notre Dame jak chodzi o futbol ma wysoki kontrakt telewizyjny

Dodaj komentarz