Panthers Wrocław: W drodze po nowe doświadczenia

IX Superfinal

Kontynuujemy naszą podróż po Topligowych klubach Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego. Dzisiaj w ogniu naszych pytań stanął menadżer klubu Panthers Wrocław, Jakub Głogowski.

Nie da się ukryć, że futbol amerykański w naszym kraju to dziedzina głównie dla hobbystów i maniaków. Mimo tego od ponad 10 lat staramy się utworzyć profesjonalną ligę i marketingowo dorównać pozostałym sportom w naszym kraju, próbując przebić się do mainstreamowych mediów. Kolejne kluby rosną jak grzyby po deszczu, ale tylko nieliczni – można by ich nazwać wręcz szaleńcami – starają się z „miasteczka” utworzyć „królestwo”. Takimi szaleńcami można nazwać, m.in. Panthers Wrocław, którzy od dwóch lat wiodą prym nie tylko na poziomie organizacyjnym, ale i sportowym w naszej lidze. Do pełni szczęścia i potwierdzenia swojej siły brakuje im jedynie – albo i aż – mistrzostwa, które skutecznie odbiera im ekipa Seahawks Gdynia. W tym roku głównym celem będzie udowodnienie, że to tylko wypadek przy pracy, a pomóc w tym mają rozgrywki europejskie.

Z Kubą Głogowskim, menadżerem wrocławskiego klubu, porozmawiamy o wspomnieniach ze słynnego wieczoru z dnia 11 lipca, zastanowimy się nad przyczynami porażki, ale i też porozmawiamy o przyszłości organizacji Panthers Wrocław, zarówno na naszym krajowym „podwórku” jak i Europie.

IX Superfinal

NFL24.pl: Na początek cofnijmy się jeszcze do poprzedniego sezonu, w którym byliście niemal bezkonkurencyjni, niestety z „małą” poprawką na ten ostatni, najważniejszy mecz, czyli X SuperFinał. Domyślam się, że to musiał być dla was trudny czas….

Jakub Głogowski: Witam serdecznie. No oczywiście, że był. Ciężko powiedzieć nawet, że wyłącznie ten wieczór, bo efekty czuliśmy jeszcze przez kolejne kilka miesięcy. Nie wiem, czy wszyscy zawodnicy tak samo ciężko znieśli w swoich głowach tę porażkę, ale dla nas, dla sztabu trenerskiego, dla sponsorów, no to śmiało można powiedzieć, że to były bardzo ciężkie miesiące, kiedy, tak naprawdę, trzeba było znaleźć przyczyny tej klęski i wytłumaczyć się przed sponsorami, wyjaśnić im co się wydarzyło.

No właśnie, wydawać by się mogło, że zwycięstwo w ostatnim meczu rozgrywek to tylko Superfinał_Wrocław3-1-1024x683formalność, a rzeczywistość okazała się bardziej brutalna. Ostatecznie do jakich wniosków doszliście i gdzie można doszukiwać się przyczyny?

Czego tak naprawdę zabrakło… Myślę, że przede wszystkim koncentracji, przy zbyt dużej pewności siebie. Dodatkowo trzeba rozpatrywać pojedyncze błędy zawodników w momentach kluczowych. Błędy można popełnić w każdym meczu, tylko kiedy drużyna jest skupiona i przewaga jest na tyle duża, np. jak w sezonie zasadniczym, to tych błędów nawet nie widać, bo one tak naprawdę nic wtedy nie wnoszą. A tutaj nawet jeśli drużyna jest w pewnym stopniu skoncentrowana i została, można powiedzieć, częściowo zaskoczona postawą graczy Seahawks, to nagle wszystko zaczęło się walić.

Sztab trenerski na nowy sezon pozostaje praktycznie bez zmian, ale wzmocniliście go takimi osobistościami jak: Ryan Ellis czy Jakub Samel. Co możesz nam o nich powiedzieć?

Jeśli chodzi o samego Ryana Ellisa, to jest z nami najkrócej, ale zebrał jak najbardziej pozytywne opinie od zawodników i wciąż je zbiera. Jest bardzo dobrym trenerem, pracuje dużo ze skrzydłowymi i odpowiada za drużyny specjalne. Natomiast Kuba Samel odpowiada za linię ofensywną i muszę przyznać, że okazał się bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Naprawdę ma potencjał jako trener i czuje się znakomicie w swojej roli.

Swój klub wzmocniliście również nową posadą, czyli dyrektorem sportowym w postaci Ricka Rhoadesa. Przybliż nam proszę genezę tej decyzji.

Rick Rhodeos był z nami już rok temu, ale przez bardzo krótki okres przed rozpoczęciem sezonu. Chcieliśmy, żeby został z nami na dłużej, ale przez różne zobowiązania, m.in. w szkole, w której pracuje, nie było to możliwe. W tym roku również nie będzie go z nami przez cały sezon, ale będzie dzięki temu kierował naszymi interesami w Stanach. Z jednej strony możemy to postrzegać jako minus, ale z drugiej daje nam to możliwość próby rozbudowywania naszej amerykańskiej sieci kontaktów, za co z pewnością będzie odpowiedzialny.

Decyzja tak naprawdę zapadła kiedy dowiedzieliśmy się jaka jest jego dostępność w tym roku, jakie ma plany on sam i jego małżonka (to też jest bardzo ważne). Kiedy tylko pojawiła się chęć z jego strony, aby nas wspomóc, to była to dla nas wiadoma rzecz, że musimy to zrobić tak, aby to było możliwe. Pozycja dyrektora sportowego może brzmieć trochę zawile dla wielu osób. Do jego zadań będzie należeć dbanie o jakość szkolenia w klubie, jego jednolitość, jak i rozwój sztabu organizacyjnego. Z drugiej strony będzie też odpowiadał za naszą defensywę wraz z Johnem Falvey’em, ponieważ teraz na treningach mamy tak naprawdę trzech trenerów ofensywnych i jednego defensywnego. Będzie miał kontakt ze wszystkimi członkami zarządu (w tym ze mną) tak żeby mógł wyłapywać nasze słabsze strony, mocne strony i dzięki temu, żeby Panthers, jako klub i organizacja też mogła wejść na kolejny etap rozwoju.

Poruszyłeś ciekawy temat, o który zresztą miałem zapytać. Kiedy zakładaliście Panthers Wrocław, to zapowiadaliście, że waszym celem będzie współpraca z miastem Charlotte. Możesz nam zdradzić na jakim etapie jesteście teraz? Bliżej niż dalej?

Ciężko powiedzieć, żeby było to bliżej, ale na pewno współpraca z Rickiem, którą wcześniej poruszałem, będzie nas do tego stopniowo przybliżać. Jest w Stanach i mając te kontakty jakie ma, na pewno będzie mu na tym zależało. W tym roku planujemy dość mocno poruszyć ten temat. Od początku mówiliśmy, że jest to gdzieś tam naszym celem, ale też wiedzieliśmy, że jeśli nagle skontaktujemy się z tak wielką organizacją jak Panthers, jako nowo powstały klub, no to nasze wiadomości odbiją się od ściany. Dopiero teraz możemy im pokazać poziom organizacji, czy chociażby SuperFinał we Wrocławiu, na którym było 14000 osób, dzięki czemu od razu budujemy wizerunek poważnego klubu.

Nie obyło się bez wzmocnień kadrowych. Trzech obcokrajowców, w tym nowy rozgrywający EJ White, który wydaje się być bardziej mobilnym zawodnikiem od swojego poprzednika. Tym samym rodzi się pytanie: co z Bartkiem Dziedzicem, który jest przyszłością naszej reprezentacji i ma prowadzić naszą narodową drużynę do zwycięstw w przyszłorocznych The World Games.

Po pierwsze i najważniejsze to mamy w tym roku więcej ciężkich spotkań, chociażby w postaci meczów w Lidze Mistrzów i PLFA. Ciężko byłoby powiedzieć, żeby celem naszych trenerów nie było przygotowanie podstawowego rozgrywającego naszej reprezentacji na The World Games, więc wszyscy zdają sobie z tego sprawę, że to jest priorytet i będziemy się tego trzymali. Na pewno Bartek będzie dostawał więcej szans, a EJ White, jak dobrze zwróciłeś na to uwagę, jest bardziej mobilnym rozgrywającym i dzięki niemu uruchomimy kolejne opcje ofensywne, których w poprzednich dwóch latach w Panthers nie mieliśmy. To będzie celem na ten sezon, jak również budowa jeszcze większego, szerszego o dodatkowe kilka procent playbooka od tego, którego zawodnicy już znają.

Rickie Stevens to wasz nowy biegacz. Czym różni się od Marcusa Simsa?

Rickie to zupełnie inny typ runningbacka. Jest dużo mniejszy, masywniejszy i ma inny styl biegania. Jeżeli miałbym powiedzieć polskim kibicom, kogo przypomina, to powiedziałbym, że Jamala Schultersa w roku 2013, kiedy był w czasach swojej świetności. Dzięki niemu cała ofensywa będzie mogła być ułożona trochę inaczej. Na pewno w pierwszych meczach będziemy musieli się do niego dostosować, bo to będzie zupełnie inny typ RB.

Defensywę wzmocniliście Joshem Alaezem, zawodnikiem, który nominalnie jest linebackerem, ale potrafi też grać na innych pozycjach. Jak to będzie wyglądało w waszej drużynie?

Przede wszystkim będzie LB, ale gdy wystąpi taka potrzeba to z pewnością zagra też i na innych pozycjach. Jednak pozycja LB to nasz główny cel, ponieważ w zeszłym roku jego imiennik Josh Hartigan był kontuzjowany przez niemal cały sezon, więc nie mieliśmy takiego stuprocentowego, dopracowanego zawodnika na tej pozycji, który spełniał by wymagania i oczekiwania naszego trenera. Josh na pewno jest dużo zdrowszym i młodszym zawodnikiem i wydaje mi się, że idealnie się tutaj wpasuje. Poznaje playbook i po pierwszych treningach widać, że jest zupełnie inny, więc mam nadzieję, że będzie to ta osoba, której szukaliśmy. Na razie tak to wygląda.

 

Na liście waszych zawodników zobaczymy kolejne polskie nazwiska, które jednocześnie reprezentują nasz kraj w meczach międzynarodowych. Praktycznie ¾ reprezentacji, to wasz zespół. Łączy się z tym jakaś presja?

Na pewno trenerzy zdają sobie sprawę z tego, na jakim poziomie są Ci zawodnicy, ale pomijając już fakt, że wydaje się, że mamy szerszy roster, dla nas ważniejsze jest, że mamy dużo zawodników, którzy mogą grać na więcej niż jednej pozycji. I to było dla nas kluczem i na to tak naprawdę liczymy. Już po pierwszych treningach widać, że wchodzą na wyższy poziom. Dzięki tak dużej ilości zawodników muszą się bardziej starać i nie ma tak naprawdę zawodnika, który ma pewne miejsce w pierwszym składzie. Taki system pozwala im nabyć umiejętności, które później można wykorzystać na więcej niż jednej pozycji. Wydaje się, że to może przynieść im i drużynie same plusy.

Jako pierwsza drużyna w historii będziecie brali udział w futbolowej Lidze Mistrzów. Jaki główny cel przyświecał tej decyzji? Jest to dla was wyzwanie jedynie sportowe, czy również i organizacyjne?

Organizacyjnie nie wiem, czy tak naprawdę jest to jakieś większe wyzwanie, bo patrząc na organizację meczów w Europie, to topowe kluby w Polsce, nie tylko dorównują, ale również przewyższają wiele znanych zagranicznych marek. Tu chodziło przede wszystkim o aspekt sportowy. Z jednej strony chcemy się sprawdzić, no bo jeśli chcemy żeby nas doceniano i uznawano w naszym kraju, to po to są te rozgrywki międzynarodowe. Nie ma co ukrywać, że rozgrywki międzynarodowe przyciągają więcej, tzw. „typowych Januszy”, czyli kibiców, którzy mogą się zainteresować, ale nie są fanatykami. A z drugiej strony sami chcemy się sprawdzić. Jeśli od początku, kiedy powstawali Panthers, mówiliśmy, że tworzyliśmy tę drużynę po to, żeby mogła rywalizować w Europie, no to, jak widać, nie rzucaliśmy słów na wiatr. Dlatego teraz będziemy walczyć. Jedną z przyczyn porażki w SuperFinale – o czym wspominałem na początku – było to, że zawodnicy w trakcie sezonu szli jak burza i nie doświadczyli rywalizacji na równym sobie poziomie nie grając nawet jednego wyrównanego meczu. Spotkania w Europie, rozłożone w czasie, mają na celu sprawdzenie zawodników i w razie porażki możliwość odpowiedniego wyciągnięcia wniosków i pewnego rodzaju otrzeźwienia. Także przed nimi jeszcze dużo, dużo pracy i dzięki temu mamy nadzieje, że przygotujemy się jeszcze lepiej do SuperFinałów. Europa przygotuje nas na trudne mecze, różne przeciwności losu, które mogą nas spotkać, w tym, na porażkę. Wydaje się, że to same plusy. Oczywiście, teraz pojawiają się głosy, że to będzie dla nas wyczerpujące, bo jest więcej meczów. Tylko nikt nie zauważa tego, że w tym sezonie Topligi jest mniej spotkań niż w zeszłym sezonie i tak naprawdę finalnie liczba meczów dla nas się nie zmienia. Więc uogólniając nie będzie to wielka zmiana.

ifaf

Swego czasu dochodziły do nas informacje o problemach ze stadionem, na którym macie rozgrywać swoje mecze. Finalnie udało się tę sprawę załatwić?

Tak, stanęło na stadionie Oławka. Tam będziemy rozgrywać wszystkie mecze w sezonie. Dalej jednak walczymy o to, żeby ten Puchar Europy rozegrać na stadionie Oporowska. Ale tego jeszcze nie wiemy, gdyż jeszcze rozmawiamy z miastem Wrocław na ten temat. Liczymy na to, że to nam się uda.

W sezonie przygotowawczym chodziły plotki, że chcieliście zmienić ligę na niemiecką. Ile w tym jest prawdy, a ile mitu?

(śmiech) Nie, zdecydowanie nie była to prawda. Nie było takiego planu, ponieważ mówiąc wprost, nie ma to żadnego sensu. Sponsorów nie interesuje jakaś tam drużyna grająca w Niemczech, tylko tu w Polsce. Kibice chcą patrzeć na walkę o Mistrzostwo Polski. Pomijając aspekt finansowy i organizacyjny byłoby to trudne do zrealizowania. Nie miałoby to dla nas żadnego sensu, nie ma co tego ukrywać.

Założyliście na ten sezon pierwszy w Polsce Klub Kibica. Dla fanatyków to świetna sprawa, ale jak zachęcić tych „typowych Januszy” do skorzystania z takiej oferty?

Przede wszystkim Karta Klubu Kibica jest jednocześnie biletem na cały sezon (nie tylko zasadniczy). Kibic zyskuje wstęp na wszystkie spotkania, co jest o tyle ważne, że tak naprawdę tych meczów jest dużo: sparing z Calanda Broncos 19.03, sezon zasadniczy, druga runda Topligi i później – mamy nadzieje – półfinał, a w między czasie Puchar Europy, łącznie 7 spotkań. W tym momencie opłaca się to finansowo, a oprócz tego mamy szeroką listę rabatów, która stale się powiększa. Rozmawiamy z różnymi firmami, które odzywają się do nas również z własnej inicjatywy, więc znajdziemy tutaj rabaty na jedzenie w restauracjach, treningi personalne, diety, czy inne rzeczy. Także jest to naprawdę szerokie spektrum możliwości, a to wcale nie koniec niespodzianek, bo wkrótce w naszym sklepie pojawi się nowa kolekcja naszych ubrań i za każdym razem, kiedy będą się one pojawiały, to będzie dostępny pre-order tylko dla posiadaczy karty kibica.

Łączycie PLFA z Ligą Mistrzów. W takim razie co będzie waszym priorytetem?

No oczywiście chcielibyśmy zajść do Final Four Ligi Mistrzów, ale jeśli uda nam się wygrać chociaż jeden mecz, to wtedy będzie to w pewnym sensie historycznym sukcesem, no bo jak pamiętamy nasze poprzednie występy nie były udane. Nie chcę oceniać, co już wiele osób robi, które drużyny są w naszym zasięgu, kto jest faworytem tej grupy, ale liczymy na to, że uda się wygrać. Jak wygramy oba mecze to awansujemy, a jak wygramy jeden to i tak będzie duży sukces. Na to liczymy i mam nadzieję, że uda się to zrealizować.

Organizacyjnie jesteście bezkonkurencyjni, w aspekcie sportowym – na rynku krajowym – ustępujecie tylko Seahawks Gdynia. Gdzie widzisz Panthers za 5, 10 lat? Jakie macie plany na rozwój klubu?

Na pewno chcielibyśmy, żeby na naszych meczach było co raz więcej kibiców, bo przecież mówi się o tym w Polsce, że nie tylko we Wrocławiu, ale i w innych miejscach kluby się rozwijają. Chcielibyśmy, żeby za tym rozwojem szła i frekwencja. Jest ona oczywiście coraz większa, ale mogłaby być jeszcze większa. Po drugie, marzy nam się by być kompleksowym klubem, który szkoli najmłodszych. Chciałbym dojść do momentu, w którym, tak jak we wiodących sportach, jak piłka nożna, nie będzie trzeba robić rekrutacji. Do seniorów trafiałyby osoby, które przeszły przez kolejne etapy szkolenia i dzięki temu automatycznie rósłby poziom tej dyscypliny. Przecież tak naprawdę, jakby powiedzieć co jest główną przyczyną, dlaczego zawodnicy ze Stanów, Niemiec i Austrii są od nas lepsi, to głównie dlatego, że zaczynają od najmłodszych lat. U nas, gdyby wyliczyć średnią, nawet w drużynach które mają juniorów, to by wyszło, że średnio zawodnik zaczyna grać w futbol w wieku lat 17, czyli o 10 lat za późno. Wtedy też nie będziemy mówili o niszowym sporcie, bo w innych aspektach nie odstajemy od nikogo, ale ciągle oczywiście się słyszy, że jest to sport niszowy. To jest w pewien sposób frustrujące.

W takim razie życzę Ci zrealizowania tych planów, jak również sukcesów w nadchodzącym sezonie. Dziękuję bardzo za rozmowę.

Również dziękuję, pozdrawiam.

IX Superfinal

Kuba Kaczmarek

About Kuba Kaczmarek

Z futbolem amerykańskim związany od 2006 roku. Redaktor NFL24 od 2013 roku, a od 2014 redaktor naczelny portalu. Kibicuje New England Patriots, jak również ma sympatię do St. Louis Rams. Zawodnik poznańskiego klubu futbolu amerykańskiego - Patriotów Poznań oraz redaktor portalu PiłkarskaPrawda.pl. Miłośnik wszelakich sportów.

3 Responses to Panthers Wrocław: W drodze po nowe doświadczenia

  1. pawlito pisze:

    zerowa treść, jak do szkolnej gazetki

    • Werker pisze:

      Ciesz się, że w ogóle jest taki wywiad! To i tak ogromny postęp! Inna sprawa, że wcale nie jest tak źle.

    • Karol Potaś Karol Potaś pisze:

      Do @pawlito. Wcześniej nie widziałem tego komentarza, dlatego tak późno odpisuje. Hmm nie rozumiem, co w tym wywiadzie się Panu nie podoba? Która treść i pytanie wydaje się zbędne? Z góry dziękujemy za odpowiedź, dzięki której będziemy mieli wskazówkę czego unikać na przyszłość. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz