NFL 2017: Epicka wymiana ciosów wizytówką 8. kolejki

nfl logo

CO. TO. BYŁO. ZA. MECZYCHO! Epicki, korespondencyjny pojedynek DeShauna Watsona z Russellem Wilsonem to wizytówka nie tylko minionego weekendu, ale i kwintesencja całego NFL. Ale nie tylko nad tym spotkaniem będziemy się rozwodzić.

Ósmy tydzień z najlepszą futbolową ligą na świecie dał nam dawkę wszystkich możliwych emocji, jakie tylko istnieją. Na Twickenham Stadium w Londynie Cleveland Browns jeszcze do przerwy prowadzili niewielką ilością punktów, w starciu z Minnesotą Vikings, aby po niej całkowicie zniweczyć swój dotychczasowy wysiłek. Później Buffalo Bills wyniszczyli Oakland Raiders na własnym stadionie i po siedmiu meczach są autorami najlepszego startu drużyny od ponad dwóch dekad.

Jednak to wszystko nie może się równać z tym, czego doświadczyliśmy po godzinie 21. Russell Wilson i DeShaun Watson prowadzili najlepszy korespondencyjny pojedynek w historii ligi notując w sumie osiem przyłożeń! Kto by pomyślał, że debiutant z Teksasu będzie lepszy w pierwszym sezonie od samego Kurta Warnera… Najlepsze podsumowanie tego meczu to słowa rozgrywającego Seahawks: „Dajcie mu już teraz nagrodę najlepszego debiutanta roku. Jest świetny!”. Zanim jednak głębiej przyjrzymy się tym występom, zbudujmy napięcie podsumowując to, co działo się na pozostałych arenach.

Buccaneers na krawędzi

To już czwarta z rzędu porażka Tampa Bay, po szczęśliwym początku od bilansu 2-1. Jameis Winston, po raz kolejny, został pozbawiony wszelkich atutów i zagrał poniżej wszelkich oczekiwań. Dirk Koetter powoli może odczuwać większą temperaturę wokół swojej osoby, bo drużyna, która miała rywalizować o najwyższe cele przeżywa poważny kryzys.

Zeszły sezon był dla Winstona sporym krokiem naprzód, a trzeci zdawał się być etapem, który wyniesie go o jeszcze kilka poziomów wyżej. Z nowymi możliwościami w ofensywie i po imponującym powrocie Douga Martina – wszystko zmierzało we właściwym kierunku. Niestety, ostatni miesiąc to kompletna porażka. Ich ataki są mocno uśpione, a defensywa nie jest w stanie być solidnym fundamentem (jak chociażby ma to miejsce w Denver). Aktualnie zajmują ostatnie miejsce w dywizji i przed nimi jeszcze większe wyzwanie niż przed sezonem.

Wiemy, że Jameis uszkodził sobie ramię w szóstym tygodniu i pogłębił uraz w siódmym, więc nie jest w pełni sprawny. To go jednak nie tłumaczy z jego dwóch, beznadziejnych przechwytów i fumble w momencie sacku. Nie poczynił żadnych postępów w porównaniu do zeszłego roku, jakkolwiek by to argumentować regresem czy kontuzją. Przytoczyć tu można kluczowe akcje spotkania w czwartej kwarcie przy wyniku 10-3.

  1. Początek ostatniej odsłony meczu i przerzucenie Martina przy drugiej próbie, a później przechwyt w kolejnej akcji. Pięć akcji później – przyłożenie dla Panthers.
  2. Sześć minut przed końcem meczu Winston doprowadza swoją ofensywę na 25 jard połowy rywala i… przerzuca Mike’a Evansa w sytuacji, gdzie musi paść przyłożenie, a następnie piłka trafia w ręce Luke’a Kuechly.

W teorii, czasu jest jeszcze dużo, ale przy aktualnej dyspozycji, walka o postseason wydaje się być misją niemożliwą. Harmonogram jest bezlitosny, poczynając od kolejnego starcia z New Orleans Saints (pierwszego z pięciu wyjazdowych meczów), a czasu na przegrupowanie już nie ma.

jameis

Bills znowu to zrobili!

Zwycięstwo ekipy z Buffalo nad Oakland Raiders, po raz pierwszy w tym sezonie, było pokazem ich wyjątkowo zrównoważonej siły. Choć zaczęli niemrawo, to w drugiej kwarcie całkowicie przejęli inicjatywę i kontrolowali boiskowe wydarzenia. Tyrod Taylor popisał się kilkoma imponującymi podaniami oraz zdobył kluczowe przyłożenie w czwartej próbie na jard od end zone. Co więcej, LeSean McCoy skończył zawody z 48-jardową akcją punktową.

Jednak na większą uwagę zasługuje defensywa, która prezentuje wysoki poziom od samego początku. Pomimo braku podstawowych cornerbacków, tj. Jordana Poyera oraz E.J. Gainesa, Bawoły nie mają problemu ze skuteczną grą w każdej linii obrony przez wszystkie cztery kwarty. Nazwiska bohaterów niedzielnego starcia mogą być dla postronnych kibiców mało znane, a warto je zapamiętać – Matt Milano, Trae Elston czy Preston Brown. Micah Hyde oraz Tre’Davious White również kontynuują swoją mocną kampanię. Sean McDermott ma zespół gotowy na każdy następny mecz, a spotkania, które dotychczas przegrali śmiało mogli wygrać.

Ostatni raz, kiedy Buffalo cieszyło się z postseason to rok 1999 i pamiętny Music City Miracle. Patrząc na to, co dzieje się teraz i jak sukcesywnie stają się kowalami własnego losu – ta wstydliwa passa może zostać w tym roku przerwana.

lesean-mccoykhalil-mack-edf8cb7b11e23d22

Dunlap ratuje sezon w Cincinnati

Chociaż obie drużyny występują w dwóch oddzielnych dywizjach AFC, to ich pojedynki uważane są za oficjalne derby tego rejonu USA. Cincinnati dzieli od Indianapolis raptem 110 mil (ok. 150km) i jadąc autostradą stanową 74 pokonuje się tę odległość w dwie godziny. Nic więc dziwnego, że na Paul Brown Stadium zjechało sporo kibiców Colts, liczących na zmazanie plamy ich drużyny z zeszłego tygodnia przeciwko Jaguars. Trzeba przyznać, że ta sztuka im się udała, a do pełni szczęścia zabrakło naprawdę niewiele.

Faworytem spotkania byli gospodarze, choć w pierwszej połowie meczu nie mogli złapać właściwego rytmu w ofensywie. Poza jednym rajdem Mixona na ponad 60 jardów i przyłożeniem AJ Greena, goście skutecznie rozbijali ich ataki, a najlepiej wychodziło to LB Barkeviousowi Mingo. Do tego bardzo skutecznie prezentowała się formacja specjalna, blokując kopnięcie Bullocka oraz wymuszając fumble Alexa Ericskona. Z akcji na akcję coraz lepiej też prezentowała się w formacja ofensywna Źrebaków, bazująca głównie na biegach weterana Francka Gore oraz odbierającym podania TE Jacku Doyle`u. Ten ostatni zaliczył znakomite zawody, łapiąc 12 piłek na łączną liczbę 121 yardów (1 TD). Do przerwy goście zasłużenie prowadzili 13-10.

Po zmianie stron do odrabiania strat wzięli się zawodnicy Bengals i dosyć szybko wyszli na prowadzenie. Świetne podanie pod presją zaliczył Dalton, a z pierwszego przyłożenia w karierze mógł się cieszyć WR Josh Malone. Zamiast jednak pójść za ciosem, gospodarze znowu oddali inicjatywę w ręce przyjezdnych. Gracze Colts z tego skorzystali, zdobyli kolejne przyłożenie, a chwilę potem zdobyli piłkę po fumble Mixona, dzięki czemu Adam Vinatieri mógł celnie kopnąć piłkę z pola, inkasując trzy punkty. Zrobiło się 23-17, a do tego w czwartej kwarcie z Tygrysów zupełnie zeszło powietrze, szybko stracili cztery próby w ataku, a po puncie piłka znalazła się ponownie w rękach gości, dzięki czemu mogli mieć spotkanie pod kontrolą. Wtedy wydarzyło się coś nieoczekiwanego, co czyni tę dyscyplinę tak nieprzewidywalną. DE Carlos Dunlap podbił piłkę zagrywaną przez Jacoby Brissetta a następnie sam ją złapał i pobiegł 16 jardów zdobywając przyłożenie dla Bengals, którzy wyszli na prowadzenie 24-23. Cała akcja wprowadziła mnóstwo pozytywnej energii w szeregi miejscowych, którzy odżyli i nie dopuścili graczy z Indianapolis do swojej połowy boiska już do końca spotkania.

Bengals tym zwycięstwem pozostają na trzecim miejscu w AFC North, z bilansem 3-4. Przed nimi teraz kolejne trzy mecze wyjazdowe które mogą być kluczowe dla losów całego sezonu. O ile defensywa gra na równym poziomie to ponownie zaczęły się problemy w ataku. Nie funkcjonuje dobrze para Dalton-Green, co musi ulec poprawie, jeżeli Tygrysy mają powalczyć o play-offy. Indianapolis z bilansem 2-6 zostali na ostatnim miejscu w AFC South. Ich kiepska sytuacja jeszcze bardziej się skomplikowała. Byli o krok od wygranej, wszystkie statystyki były po ich stronie, ale zawiodła ich największa broń, skrzydłowy T.Y Hilton, którego łączna zdobycz to marne 15 jardów.

Autor: Hubert Domański

Eksperymenty Jay’a Grudena

Ktoś może chcieć przetestować krótkotrwałą pamięć trenera Washington Redskins, bo to, co widzieliśmy w niedzielę było absolutnie nie do zaakceptowania. Chris Thompson ma już na swoim koncie ponad 400 złapanych jardów oraz kolejne 231 wybiegane. W starciu z Cowboys dostał szansę na tylko cztery biegi o łącznym zysku 18 jardów. Oczywiście, jako wideout zdobył kolejne 76, ale nie w tym rzecz. Dlaczego to Robert Kelley został wyznaczony do roli „motoru napędowego” ofensywy ze stolicy USA? W dodatku, czemu Kirk Cousins został wyeksploatowany do rzucenia 31 piłek, kiedy warunki atmosferyczne nie były do tego sprzyjające?

Krótko, plan meczowy ułożony przez Grudena nie miał, w mojej opinii, najmniejszego sensu i zwyczajnie pozbawił Redskins argumentów, które bezsprzecznie posiadają, aby móc prowadzić wyrównany pojedynek.

Całkiem inaczej może czuć się Jason Garrett, który od samego początku dobrze wiedział robić. Trzymał piłkę blisko murawy, w pewnych rękach Ezekiela Elliotta, który poruszał się z nią 33 razy. W tym czasie wygenerował 150 jardów oraz 12 punktów, dzięki czemu nawet nieudane rzuty Daka Prescotta (tylko 14 skutecznych podań na 22 próby) nie pozwoliły zaburzyć systematyczności w przesuwaniu znacznika pierwszych prób.

Strzelanina w Seattle

Wilson i Watson pokazali swoje unikalne umiejętności, oświetlając tablicę wyników, rzucając aż po cztery przyłożenia. Połowę z nich w ostatniej, szalonej czwartej kwarcie. Tym samym debiutant z Teksasu ma już na swoim koncie 19 akcji punktowych, co jest najlepszym otwarciem w historii ligi, a w klasyfikacji wszech czasów wyprzedził, m.in. Kurta Warnera. Niestety, osiągnięcie to przyćmił rozgrywający Seahawks, do którego należało ostatnie słowo – trzy akcje na łączną odległość 80 jardów i podanie do całkowicie nie pokrytego Jimmy’ego Grahama zakończyło spotkanie.

To był ledwie jeden, tak imponujący, rzut w tej serii ofensywnej, bo jeszcze równie imponujący był ten posłany w stronę Paula Richardsona. W niej Russell pokazał wszystko to za co jest uwielbiany – mobilność, prezencję w kieszeni i silne, stabilne ramie.

Stojąc na linii bocznej boiska mógł mieć wrażenie, że patrzy w lustro, bo takowym odzwierciedleniem był dla niego DeShaun Watson. Zadziwiające, jak wiele podobieństw można się w nich doszukać. Watson – podobnie jak Russell – nie był nominalnym starterem na początku swojej kariery, gdyż to miejsce należało do Toma Savage zanim skompromitował się w starciu z Jacksonville Jaguars. I jak Wilson, z każdym meczem potwierdza swoją jakość, a każde kolejne zagranie zadziwia nas, jak mógł nie wygrać pozycji startera w preseason.

Jasne, wciąż popełnia błędy, czego dowodem są dwa przechwyty i jego akcje nadal opierają się na równie genialnych akcjach pozostałych graczy. Tak jak chociażby w tej, na pięć minut przed końcem czwartej kwarty, gdzie to DeAndre Hopkins wykonał większość pracy w zdobyciu przyłożenia. To był moment chwały Texans, którzy byli o krok od zaskakującej i historycznej wygranej. Niestety, o wyniku zadecydował element, który w Houston był wizytówką tamtejszego futbolu – obrona.

Pozostałe obserwacje w pigułce:

  • Piłka wyraźnie szukała zawodników Cleveland Browns, ale tylko w pierwszej fazie meczu na Twickenham Stadium. Zawodnicy i kibice schodzili na przerwę pewni wiary, ale też pewnie niepokoju, bo ze zwycięstwem 13-12. Od tego momentu wszystko zaczęło się psuć. Nawet Sam Bradford i Dalvin Cook nie byli potrzebni, aby Vikings zdobyli 21, a w ostateczności 24, punktów. Tymczasem Browns stracili posiadanie po fumble, a Zane Gonzalez przestrzelił kopnięcie z pola. Hue Jackson śrubuje swój ujemny bilans z zespołem (1-23) i kto wie, ile czasu mu jeszcze w Cleveland zostało.
  • Defensywa Saints nadal zaskakuje. Bears sześciokrotnie meldowali się na połowie Świętych, ale zdołali zdobyć zaledwie tylko 12 punktów. Choć ogółem zainkasowali rywalom 300 jardów, to jednak obrońcy z Nowego Orleanu nie mylili się w kluczowych sytuacjach. W czterech z pięciu ostatnich spotkań tracą, co najwyżej, 17 punktów (nie licząc tego w Detroit). Jeśli ta jednostka będzie utrzymywała swoją formę, poprawiając się w jeszcze kilku elementach, to nie ma powodu, aby martwić się, że Saints nie będą liderowali w swojej dywizji. Śmiało można wystawić tezę, że posiadają najbardziej zbilansowany atak od czasów ich mistrzowskiej kampanii z 2009 roku.
  • Demony przeszłości powracają do Chargers. Kiedy wydawało się, że nad ekipą z Los Angeles powoli znika fatum bezmyślnych błędów, to mecz na Foxborough z New England Patriots był przykrym rozczarowaniem. Po genialnym biegu Melvina Gordona na przyłożenie, defensywa stwierdziła, że nie ma najmniejszego sensu kryć Roba Gronkowskiego w polu punktowym. Tom Brady wykorzystał to bezlitośnie. Później, w drugiej kwarcie, Travis Benjamin popisał się najgorszą akcją powrotną w historii NFL, co zakończyło się safety. W czwartej kwarcie, przy otwartym wyniku 12-7, Phillip Rivers prowadził fantastyczną serię z imponującą precyzją. Kiedy znalazł się na 23 jardzie przed end zone (z 14 sekundami na zegarze), corner Jonathan Jones przechwycił podanie rozgrywającego kończąc zawody.
  • Marcus Peters jest na dobrej drodze do bycia poważnym kandydatem do nagrody Defensive Player of the Year. Cornerback z Kansas City całkowicie zdominował rywala w pierwszej kwarcie, przez co zniechęcił ofensywę Broncos do przeprowadzania ataków jego stroną boiska. Na 11 ostatnich piłek, które leciały w jego stronę: sześć nie znalazło się w rękach odbierającego, a dwie przechwycił. Równie dobry mecz w obronie Chiefs rozegrał Justin Houston, który dwoił się i troił na boisku, jakby potrafił się teleportować.
  • Denver Broncos powoli są zmuszeni do wystawienia Paxtona Lyncha. Siemian zagrał swój najgorszy mecz w sezonie i nie pozwolił nikomu powiedzieć coś pozytywnego o jego występie. Tylko 19 celnych piłek na 36 wyegzekwowanych, 198 jardów, 1 TD i 3 przechwyty to statystyki i tak mocno naginające rzeczywistość. Rzucanie piłki w biegu w przeciwnym kierunku do jego toru to głupota na poziomie licealnym, a samobójstwo w NFL.

Thursday Night Football
Ravens 40, Dolphins 0

Niedziela
Vikings 33, Browns 16
Falcons 25, Jets 20
Panthers 17, Buccaneers 3
Saints 20, Bears 12
Bengals 24, Colts 23
Patriots 21, Chargers 13
Bills 34, Raiders 14
Eagles 33, 49ers 10
Seahawks 41, Texans 38
Cowboys 33, Redskins 19
Pittsburgh 20, Detroit 15

Monday Night Football
Denver 19, Kansas City 29

Kuba Kaczmarek

About Kuba Kaczmarek

Z futbolem amerykańskim związany od 2006 roku. Redaktor NFL24 od 2013 roku, a od 2014 redaktor naczelny portalu. Kibicuje New England Patriots, jak również ma sympatię do St. Louis Rams. Zawodnik poznańskiego klubu futbolu amerykańskiego - Patriotów Poznań oraz redaktor portalu PiłkarskaPrawda.pl. Miłośnik wszelakich sportów.

4 Responses to NFL 2017: Epicka wymiana ciosów wizytówką 8. kolejki

  1. Wojtek pisze:

    O tak do wczoraj żałowałem że tak późno zainteresowałem się NFL i Seahawks 🙂

  2. kaliber pisze:

    Tymczasem mieliśmy sporo ciekawych wymian. QB Garoppolo w 49ers, WR Benjamin z Panthers do Bills, RB Ajayi do Eagles. Ci ostatni zaczynają powoli być coraz większym faworytem na PO.

Dodaj komentarz