NFL 2016: Podsumowanie 5. kolejki

nfl-logo

Piąta niedziela z NFL za nami! W piątą kolejkę wchodziliśmy z trzema niepokonanymi drużynami, a teraz pozostał już tylko jedna. Kto? Sprawdźcie !

New England Patriots 33-13 Cleveland Browns

Czy ten mecz miał prawo wyglądać inaczej? Nie ma nic gorszego dla przeciwnika niż powrót głodnego futbolu, Toma Brady’ego. Obnażył Browns ze wszystkich słabości i zdobył największą ilość zdobytych jardów (406) niż jakikolwiek inny rozgrywający grający przeciwko tej drużynie. Po raz pierwszy mogliśmy również oglądać ofensywę grającą z dwoma TE, dzięki czemu gospodarze byli jeszcze bardziej rozkojarzeni. Rob Gronkowski nareszcie wyglądał na Roba Gronkowskiego i zdobył 109 jardów, co jest dużym przeskokiem patrząc na to, że w trzech poprzednich meczach zdobył ich 11. Swoje notowanie w Fantasy Football wywindował również Martellus Bennett, który mile wszystkich zaskoczył łapiąc wszystkie trzy przyłożenia swojego rozgrywającego. Zapamiętajcie go, bo to może być drugi najważniejszy TE w waszej lidze.
Uważam, że niesprawiedliwym byłoby ocenianie Browns w tym meczu. Raz, że musieli grać z nagrzanym TB12, to jeszcze grali czwartym rozgrywającym! Tak! Cody Kessler opuścił murawę z kontuzją klatki piersiowej, a więc na boisko musiał wejść Charlie Whitehurst. Czy w Cleveland w tym roku wystarczy rozgrywających?!

Detroit Lions 24-23 Philadelphia Eagles

Eagles przez pierwsze trzy tygodnie nie stracili piłki na rzecz przeciwnika i gdyby tylko to utrzymali to prawdopodobnie wciąż byliby niepokonani. Co więcej, znaleźli sposób na Matthew Stafforda (4 sacki) i utrzymali Lions na mniej niż 250 jardów, ale przegrali przez dwie straty w ostatnich trzech minutach meczu. Pierwsza ze strat wyszła spod rąk Ryan Matthewsa, który dał Lions możliwość zwycięskiego kopu na bramkę, a druga – nieoczekiwanie – rzucił Carson Wentz, tym samym to jego pierwszy przechwyt w karierze. Eagles zebrali nauczkę od Lions, ale lepiej teraz niż później. Oby tylko wyciągnęli wnioski…

Przejdźmy teraz do Lions. Kiedy już mogliśmy myśleć, że Detroit znów straci prowadzenie w drugiej połowie i Jim Caldwell już nie obroni swojej pozycji w klubie, Ci wrócili i kompletnie odmienili swoją grę. Główna w tym zasługa Theo Riddicka, który zdobył ponad 33% wszystkich jardów i to nie tylko samymi biegami, ale i podaniami, z których też zdobył dwa przyłożenia. Jeszcze bardziej nieprawdopodobnie wygląda ta wygrana, kiedy weźmiemy pod uwagę, że Lions od 2008 roku nie wygrali żadnego meczu nie zdobywając przynajmniej 245 jardów, a w tym udało im się uzyskać 244…

Indianapolis Colts 29-23 Chicago Bears

Jay Cutler chyba sobie jeszcze trochę posiedzi. Brian Hoyer nie jest rewelacyjny, a nawet regularny w swoich zagraniach, ale przez większość meczu utrzymywał Bears w grze rzucając rekordową ilość jardów w swojej karierze (397). To również pozwoliło na zdobycie największej ich ilości w ofensywie od 1989 roku (522)! Co więcej, dla Indianapolis to największa ilość straconych jardów od czasu, kiedy przenieśli się do tego miasta w 1984 roku. Jak zatem można było przegrać? Głównie przez brak skuteczności przy 3rd&down (2/9) i wcześniej wspomnianej nieregularności Hoyera. Tym za to mogli poszczycić się Andrew Luck na spółkę z Adamem Vinatieri, czyli ojcowie „sukcesu”. „Sukcesu”, bo z taką grą w defensywie nie da się wiele osiągnąć i może trochę prawdy jest w słowach Ryana Grigsona, że defensywa jest beznadziejna głównie przez to, że drużyna wydaje wszystkie pieniądze na rozgrywającego…
Warto też wspomnieć o rewelacyjnym spotkaniu w wykonaniu Jordana Howarda, który wybiegając 118 jardów i łapiąc w podaniach kolejne 45 (w tym TD) poddał swoją osobę pod głosowanie na najlepszego rookie w tym roku.

Tennessee Titans 30-17 Miami Dolphins

Co się dzieje z drużyną, kiedy traci swojego lidera w linii ofensywnej? Właśnie to, co stało się z Miami Dolphins. Po tym, jak Laremy Tunsil nabawił się kontuzji podczas rozgrzewki tuż przed meczem, wszyscy jego koledzy z linii chyba nie uwierzyli, że mogą być w stanie zatrzymać przeciwnika bez niego. Ryan Tannehill aż sześć razy był dopadany przez defensorów przyjezdnej drużyny, choć akurat nawet z Tunsilem w składzie, rozgrywający Dolphins nie ma łatwiej. Nie możemy też zwalać całej winy porażki na linię, bo nawet gdy QB miał sytuacje by rzucać to nie robił tego dobrze, ba, rzucił nawet dwa przechwyty. Co więcej, gra biegowa Titans przeciwko defensywie gospodarzy wyglądała tak jakby nie było to dla nich żadnym wysiłkiem, bo wykręcić 235 jardów, to więcej niż sztuka i najwyższy wynik od 2009 roku. DeMarco Murray – 121 jardów; Derrick Henry – 60 oraz Marcus Mariota – 54; WOW! Jedyna negatywna rzecz w grze Tennessee? Strata przyłożenia po punt returnie, co zapewne doprowadziło do szyderczego śmiechu Bobba Aprila, czyli byłego trenera formacji specjalnej Titans, który został wyrzucony po 4. kolejce, kiedy jego formacja straciła TD po takiej samej akcji.

Washington Redskins 16-10 Baltimore Ravens

To był mecz pełen skrajnych i komicznych akcji. Pierwsza z nich: Kirk Cousins, który w połowie trzeciej kwarty (przy wyniku 13:10) rzuca interception w ręce C.J. Mosley’a, dzięki czemu Redskins… zyskują 17 jardów! Jak to się stało? Najlepiej sami to zobaczcie:

Można? Można! Ale to nic! Wszyscy dobrze wiemy, że domeną Johna Harbaugh jest special teams, dlatego to co ta formacja zrobiła przy wykonywaniu FG jest niewytłumaczalne…

Znajdź różnicę...

Znajdź różnicę…

O ile dobrze wiem Justin Tucker to prawonożny zawodnik… Także ustawiając się na lewą stopę pewnym jest, że Ravens chcą „zaskoczyć” przeciwnika. Pytanie, gdzie był Harbaugh, który przecież mógł wziąć czas…
Po za tym? Ofensywa Baltimore wyglądała dobrze, ale do momentu kiedy z boiska zszedł Steve Smith z kontuzją kolana. Dobry mecz w wykonaniu Westa, który średnio biegał na ponad 8 jardów, choć wykorzystany był tylko 11 razy.

Po drugiej stronie Jay Gruden może być zadowolony ze swojej defensywy i special teams, bo to głównie te dwie formacje wygrały ten mecz. Ofensywa jak i Kirk Cousins wciąż nie przypominają drużyny sprzed roku.

Minnesota Vikings 31-13 Houston Texans

Jedno jest pewne – Brock Osweiler to nie jest przyszłość dla Houston Texans. Marne statystyki (19/42, 184 jardy i 1 TD) zaczęły się nabijać dopiero przy stracie 31 punktów, a więc w momencie kiedy goście mogli już spuścić z tonu. Jeszcze gorzej gospodarze zaprezentowali się w trzecich próbach – tylko RAZ udało im się ją przejść z 13-stu możliwych.

Za to Vikings zrobili to, co robią co tydzień. Defensywa wręcz sterroryzowała rywali, a ofensywa i formacja specjalna oparła się na tzw. big plays. Przeciwnik został znokautowany już w drugiej kwarcie, kiedy Marcus Sherels zanotował przyłożenie, po powrocie, po puntcie, na odległość 79 jardów. W ofensywie mamy też niespodziewanego bohatera, którym został Adam Thielen (7 złapanych podań, 127 jardów i TD), a niespodziewany chociażby z tego faktu, że jeszcze przed rokiem jego ilość zdobytych jardów przez cały sezon wynosił 144!

Pittsburgh Steelers 31-13 NY Jets

Uwaga, uwaga! Ryan Fitzpatrick notuje zwyżkę formy! Tym razem rzucił 0 (!) przechwytów! To tyle jeśli chodzi o pozytywne wiadomości dla fanów ekipy z zielonej części Nowego Jorku. Ze wszystkich meczów rozgrywanych przez tę drużynę w Pittsburghu, wygrali… jedno. Ta porażka jednak jest chyba najbardziej boląca, bo nie można powiedzieć NIC pozytywnego o grze tego zespołu. Defensywa nie miała żadnego argumentu grając przeciwko Big Benowi, który zdobył przeciwko niej 380 jardów, czyli najwięcej od 2008 roku (reszta jego statystyk: 34/47, 4 TD). Największym problemem okazał się być Sammie Coates, który zdobył 139 jardów i 2 przyłożenia, a mógł jeszcze więcej, gdyby nie opuścił trzech, pięciu podań. Jednym słowem: POGROM!

Atlanta Falcons 23-16 Denver Broncos

Ten mecz miał nam odpowiedzieć na pytanie, czy Falcons faktycznie są na tak wysokim poziomie, jaki prezentują przeciwko „słabszym” ekipom. I odpowiedział! Co więcej, ocena jest jak najbardziej pozytywna. O ile defensywa Broncos była w stanie wykluczyć z gry Julio Jonesa, to już nie potrafili pozbyć się Tevina Colemana, który złapał 4 podania na 132 jardy w tym TD. To daje niebywałą średnią 33 jardów na jedno podanie! Ale co jeszcze bardziej szokuje: gospodarze kompletnie zdetronizowali defensywę gości. Falcons aż sześć razy sackowali Paxtona Lyncha, co jest najwyższym wynikiem od 2005 roku.

W Denver stało się w końcu to o co martwiono się przed rozpoczęciem sezonu. Paxton Lynch nie spełnił oczekiwań, a ofensywa przez pierwsze trzy kwarty nie była w stanie przesuwać piłki do przodu. W pierwszej odsłonie meczu zdobyli zaledwie 76 jardów, a sześć z ośmiu drive’ów kończyło się wybiciem piłki przez puntera. Broncos zapewne zadają sobie teraz pytanie, o którym z początku nawet by nie pomyśleli: kiedy wróci Trevor Siemian?

Dallas Cowboys 28-14 Cincinnati Bengals

Bengals zawiedli w każdym możliwym elemencie gry: skrzydłowi cały czas byli pod kryciem, linia ofensywna nie była w stanie ochronić swojego rozgrywającego, defensywa nie mogła znaleźć sposobu na Ezekiela Elliotta, Dak Prescott robił z secondary co chciał, a kicker nie potrafił ustrzelić w bramkę przy FG. Najgorsza wiadomość jest jednak taka, że ich przyszłość wcale nie wygląda najlepiej, kiedy w kalendarzu widnieje mecz z New England Patriots i to na wyjeździe, czyli pierwszy mecz Brady’ego na JEGO stadionie…

O zasługach Prescotta i Elliotta (to trzeci z rzędu mecz, w którym wybiegał min. 130 jardów i zalicza się do trzech innych rookie na jego pozycji w historii NFL) już chyba mówić nie trzeba, szczególnie, kiedy największą zwyżkę formy zobaczyliśmy w defensywie. Do momentu meczu z Cincy na swoim koncie mieli 5 sacków, a teraz mają ich już 9! Przez trzy kwarty nie pozwolili Bengals dojść do słowa i ze świetną ofensywą stworzyli wreszcie kolektyw. W Dallas nadchodzą lepsze czasy?

Buffalo Bills 30-19 Los Angeles Rams

To był smutny dzień w Los Angeles. Kibice zamiast oglądać swoją drużynę, która prowadzi ich do kolejnego zwycięstwa, tym razem zostali skarceni przez Bawoły z Buffalo. Swój dzień miał LeSean McCoy, który wybiegał 150 jardów na 18 biegów, co daje średnią ponad 8 jardów na próbę! Tak mocni jak McCoy w ofensywie byli również CB Nickell Robey-Coleman i LB Lorenzo Alexander. Pierwszy z nich dwa razy przechwycił piłkę, z czego jedną zamienił w przyłożenie, a drugi trzy razy powalał na ziemię rozgrywającego Rams. Co się dzieje z Buffalo? Najpierw wygrana do „0” z Patriots, a teraz lekcja dla Rams. Rex Ryan dopiero teraz odrabia lekcje domowe?

O tym zapomnieli w Los Angeles, bo o przegranej zadecydowały błędy zarówno u rozgrywającego, jak i trenera. Jeff Fisher podjął się dwóch kontrowersyjnych decyzji w czwartej kwarcie i oba zadziałały przeciwko niemu. Pierwsza to FG w czwartej próbie na 4 jardy przed polem punktowym (przy wyniku 23:16), a druga to próba fake’a przy puntcie na 23 jardzie połowy jego drużyny na 4 minuty przed końcem meczu. Skoro miał jaja, żeby zagrać w takiej sytuacji fake’a, to czemu nie miał na 4 jardy przed przyłożeniem? Niewytłumaczalna decyzja. Sam Case Keenum zakończył spekulacje rzucając pick-six i dając Bills odjechać na jeszcze większą ilość zdobytych punktów.

Nie obyło się też bez komicznych sytuacji. O dziwo, nie mowa tu o Rams:

Oakland Raiders 34-31 San Diego Chargers

To musi być bolesne dla fanów, którzy muszą co tydzień oglądać nowy sposób swojej drużyny na przegrywanie meczów. Tym razem przegrali przez nieumiejętne złapanie piłki po snapie przez holdera. Niby fundamentalna rzecz, a jednak potrafi stworzyć problemy:

Dla Drew Kasera to drugi poważny błąd w tym meczu, bo pierwszy to jego słaby punt na zaledwie 16 jardów, co dało przyłożenie ekipie z Oakland w czwartej kwarcie. Tak, czy inaczej, to nie jedyny winowajca: Phillip Rivers rzucił dwa przechwyty, a Antonio Gates i Melvin Gordon zaliczyli fumble.

Po stronie Raiders, defensywa wciąż traci ok. 400 jardów na mecz, ale co z tego skoro mają najlepszy bilans od 2002 roku… Dopóki Derek Carr gra na swoim poziomie, to nic nie jest straszne dla Oakland. Po raz kolejny duet AC/DC zaliczyli świetny mecz i zdobyli dla swojej drużyny 138 jardów i TD. Na wyróżnienie zasługuje również nasz Sebastian Janikowski, który zdobył 12 punktów (kolejny skuteczny kop na bramkę z ponad 50 jardów) oraz jest jedynym pozostałym zawodnikiem Raiders, którzy pamiętają dobre czasy z 2002 roku.

Jeśli chcecie poznać szczegóły meczu Oakland Raiders zapraszamy na Raider Nation Polska!

Green Bay Packers 23-16 NY Giants

Ofensywa Giants z meczu na mecz wygląda coraz gorzej, a przecież ich trenerem głównym jest ich były koordynator tejże formacji… Wygenerowali tylko 219 jardów, a wygląda to tym gorzej, że 63 z nich zdobyte zostało w ostatniej serii ofensywnej… To najgorszy wynik od 2014 roku, a od 6 lat nie wygrali żadnego spotkania zdobywając tak małą ilość jardów. Jedyna pozytywna informacja jest taka, że OBJ poprawił swoje stosunki z siatką treningową dla kickerów:

Paradoksalnie Packers również nie zaimponowali. Aaron Rodgers zagrał mocno średni mecz, ale gdy grasz przeciwko takim Giants i masz w swojej ekipie Lacy’ego czy Cobba oraz solidną defensywę to nie musisz zbytnio się tym martwić. Eddie biegał średnio 8 jardów co próbę, a Randall łapał co tylko mógł (9 podań, 108 jardów), a to na tyle dobra wiadomość, że Rodgers rzucał bardzo nieregularnie – 14/19, 193 jardy i TD gdy podawał do Cobba lub Davante Adamsa, ale 9/26 i 66 jardów przy próbach podań do innych zawodników. Ponadto rzucił dwa przechwyty po raz pierwszy od 6 lat na własnym stadionie.

Kuba Kaczmarek

About Kuba Kaczmarek

Z futbolem amerykańskim związany od 2006 roku. Redaktor NFL24 od 2013 roku, a od 2014 redaktor naczelny portalu. Kibicuje New England Patriots, jak również ma sympatię do St. Louis Rams. Zawodnik poznańskiego klubu futbolu amerykańskiego - Patriotów Poznań oraz redaktor portalu PiłkarskaPrawda.pl. Miłośnik wszelakich sportów.

4 Responses to NFL 2016: Podsumowanie 5. kolejki

  1. osinho pisze:

    Rivers owszem rzucił 2 INT, ale czy nazywanie go winnym jest słuszne? Moim zdaniem grał dobrze a te INT nie były aż tak kosztowne jak fumble Gatesa w redzone Raiders

  2. kristof46 pisze:

    Porażka Panthers chyba ostatecznie pozbawia ich playoffs. Aż trudno uwierzyć jak można szybko upaść.

  3. kaliber pisze:

    Bengals naprawdę zawodzą w tym sezonie, jednak tych strat przed sezonem nie da się tak szybko załatać plus naprawdę cięzki schedule jak do tej pory. Zaraz spadną na 2-4, chociaż nie uważam że ten sezon jest już stracony, ważny będzie ten mecz w Londynie gdzie powinni wygrać i wyjść na 4-4 a wtedy jeszcze wszystko otwarte ale zdecydowanie trzeba poprawić kieszeń, Dalton musi rzucać a nie biegać a tu powrót Eiferta może być kluczowy. Panthers faktycznie przegrywając z Bucs u siebie to już mogą się nie podnieść.

  4. Szarlatan pisze:

    Gdzieś wyczytałem, że Panthers rok temu mieli najłątwiejszy terminarz ostatniego trzydziestolecia! Dlatego nie przesadzałbym z tą sensacją. Zwłaszcza, że dopiero wtopa z Korsarzami jest większą niespodzianką. Pozostali pogromcy Panter to obecna elita ligi.

Dodaj komentarz