NFL 2016: Podsumowanie 3. kolejki

nfl logo

Trzecia niedziela z futbolem w najlepszym wydaniu minęła nam pod znakiem wielu niespodzianek. W tym tygodniu pod lupę bierzemy spotkania w Filadelfii i Miami, a ponadto sprawdzamy, co się wczoraj działo na pozostałych boiskach NFL.

“Welcome to Wentzylvania”

Kiedy na trybunach widzisz baner z takim opisem, to możesz być pewien jednego: Eagles nareszcie są zadowoleni ze swojego rozgrywającego. Zazwyczaj początkowa droga dla rozgrywającego w NFL jest stromą ścieżką, a szczególnie dla tych, którzy wybrani zostali na początku Draftu i pokłada się w nich największe nadzieje. Cam Newton i Andrew Luck w swoich pierwszych trzech spotkaniach zanotowali cztery przechwyty, a nawet sam „Szeryf”, czyli wielki Peyton Manning na swoim koncie miał ich aż osiem! Wentz nie zanotował jeszcze ANI JEDNEGO! Oczywiście, wiele zależy od tego z jakim trenerem ma się do czynienia i z jakim systemem gry przychodzi Ci się zmierzyć. Carson Wentz wprowadzany jest bardzo rozważnie. Przy bardzo dobrej linii ofensywnej i stosunkowo „łatwym” playbookiem, nie musi rzucać ryzykowanych piłek, jak chociażby Jameis Winston, który już w pierwszej swojej akcji musiał popisywać się dalekimi rzutami do linii bocznej, co wymaga sporego doświadczenia i czucia boiska. Wentz szybko pozbywa się piłki, ogrywa się w krótkich ścieżkach, a jego koledzy z drużyny robią wszystko, żeby zapewnić mu jak największy komfort pracy. Na uwagę zasługuje jednak fakt z jaką precyzją i spokojem, młody rozgrywający, wykonuje swoje obowiązki. Z chirurgiczną precyzją rozpracował defensywę Steelers rozgrywając piłki w pierwszej linii defensywnej, całkowicie pozbywając przeciwników jego wszelkich atutów w kryciu. Największą jego wartość stanowi dyscyplina taktyczna. Nie „podpala się”, nie gra „pod publikę”, po prostu robi to, co do niego należy, co założył sobie z trenerem i drużyną przed każdą z akcji.

Jak widać, paradoksalnie, w prostocie tkwi największa siła. Wentz (301 jardów, 2 TD, 125.9 QBR) całkowicie przyćmił Bena Roethlisbergera, który był powalany przez defensorów Eagles aż cztery razy, zanotował jeden przechwyt i masę przerzuconych lub niedorzuconych piłek do swoich skrzydłowych, co w ostateczności dało mu 62.4 QBR – porównując bagaż doświadczeń i ogólny PR zawodniczy, taka gra może być dla Big Bena wręcz uwłaczająca.  Tego zresztą nie krył na konferencji pomeczowej, gdzie z ironią oznajmił: „We all stunk.” Nie omieszkał jednak docenić pracy swojego dzisiejszego vis-a-vis: Grał świetnie. To on wygrał ten mecz. Świetnie zarządzał ofensywą, dokładnie rzucał każdą z piłek, kontrolował i rozporządzał. Nie wiem, na ile ma w drużynie wolną ręką, ale jakkolwiek, to działa.”

Ofensywa, która przez dwa pierwsze tygodnie zdobywała średnio 31 punktów została niemiłosiernie stłamszona przez defensywę Orłów. Gra biegowa zdołała uzyskać jedynie 29 jardów, z czego 7 po biegu Big Bena ze „scrumble”. Dla porównania, gospodarze zdobyli dołem 125 jardów, a liderem w tych akcjach był – również debiutujący w tym roku – Wendell Smallwood z West Virginia University (79 jardów, TD). Defensywa Steelers, która od zawsze znana była z rewelacyjnej gry w tejże formacji, kompletnie nie mogła znaleźć złotego środka na grę przeciwników: pełno przestrzelonych tackle oraz masa przepuszczonych zagrywek typu „screen”, to nie przystoi zawodnikom, którzy wcześniej prezentowali sobą wysoki poziom.

-Przegraliśmy w każdym możliwym elemencie gry. Nasza dzisiejsza gra to kompletna katastrofa. Chylę czoła przed naszym przeciwnikiem, ale wiem też, że ich dominacja była wynikiem naszej słabej dyspozycji – z żalem podsumował ten mecz Mike Tomlin.

Nic dziwnego, kiedy przyjeżdżasz na mecz po dwóch wygranych z zeszłorocznymi zwycięzcami poszczególnych dywizji i grasz tak, jakbyś przeżywał nie wiadomo jaki kryzys. Jedynym, który nie zawiódł był WR Antonio Brown (12 złapanych piłek, 140 jardów), ale i on nie zdołał zamienić żadnej z akcji na przyłożenie, a po meczu wcale nie czuł zadowolenia: „Nie ważne jak zagraliśmy indywidualnie, jako drużyna zawiedliśmy i tylko to się liczy.”

Przed meczem z Kansas City Chiefs Steelers mają wiele ran do wyleczenia, choć obserwując tę drużynę od początku sezonu można jeszcze zakwalifikować ten wynik do „wypadku przy pracy”, ale w najbliższym meczu muszą udowodnić swoim kibicom, że takich niespodzianek w sezonie wiele nie będzie i nie muszą martwić się o awans do postseason.

Natomiast, co z Eagles? Wiele jeszcze może się zmienić, bo to przecież dopiero początek sezonu, ale dawno nie wyglądali tak dobrze! Znaleźli swój system gry i pewnie wypełniają nakreślone plany taktyczne swojego trenera. Wentz dla wielu był przed sezonem zagadką, a dziś przyprawia o zawał serca kibiców i włodarzy Cleveland Browns, którzy nie byli przekonani do jego umiejętności i teraz płacą za to karę, a w Philadelphii… powoli otwierają szampany. Ale spokojnie, na rozliczenia przyjdzie jeszcze czas.

Terrelle złota rączka

Oglądając mecz Dolphins-Browns, można było odnieść wrażenie że cofnęliśmy się do lat 20. ubiegłego stulecia. Wtedy właśnie zawodnicy często grali na wielu pozycjach w ciągu spotkania. Terrelle Pryor wczoraj był zarówno skrzydłowym, rozgrywającym , biegaczem i… safety! Mało tego, na każdej z tych pozycji radził sobie co najmniej dobrze. HC Dolphins Adam Gase, pytany przed meczem o to jak przygotują się na Pryora, powiedział że nie będą go traktowali jako Wildcat-QB, tylko jak pełnoprawnego rozgrywającego. Jednakże mimo przygotowania Pryor zagrał defensywie Delfinów na nosie i gdyby nie fatalna postawa Cody’ego Parkeya, pewnie poprowadziłby ich do zwycięstwa, notując tym samym niezłe staty (QB: 3/5, 35yd; RB: 21yd/4 próby, TD; WR:144yd/8 podań).

Apropos Cody’ego Parkeya… Nadal sobie tłumaczę jego kiepską dyspozycję tym, że brakowało mu czasu na zaaklimatyzowanie się z drużyną (jest w niej od piątku), a w szczególności z holderem. Parkey nie jest przecież słabym zawodnikiem – w swoim pierwszym sezonie z Eagles trafił 32/36 field goali. Wczoraj jednak jego skuteczność wyniosła 3/6 – kopy Parkeya były strasznie niepewne i 2 razy trafił on w słupek (raz piłka przeszła na właściwą stronę, raz nie) a kolejne  dwie próby spudłował wyraźnie, w tym FG z 46 jardów który mógł dać zwycięstwo gościom.

Zostańmy jeszcze chwilę przy ekipie z Cleveland, bo na pochwałę zasługuje także ich nowy szkoleniowiec, Hue Jackson. To co robił wczoraj na sideline, to jest najwyższy możliwy poziom sztuki trenerskiej. Wszystko przemyślane od A do Z, nie boi się podejmować niekonwencjonalnych decyzji i jest ich pewien. Rzecz jasna wielkiego wyniku z taką drużyną na razie nie wykręci, jednak podoba mi się kierunek w którym idą Browns.

Nie podoba mi się z kolei azymut obrany przez Delfiny, chociaż podobnie jak i w Cleveland, dobre chęci by tu niewiele dały. Największym problemem który trapi obecnie ekipę z Miami jest brak centra. Mike Pouncey nadal nie może wyleczyć kontuzji, a urazu doznał wczoraj Anthony Steen, wobec czego Dolphins są skazani na Kraiga Urbika. Do tego nie popisał się wczoraj Ja’Wuan James, puszczając pod koniec czwartej kwarty sacka który zakończył się fumble Tannehilla i o mały włos nie przesądził o wyniku spotkania. Na plus w ekipie z Florydy zagrali na pewno Jarvis Landry, Reshad Jones i Kiko Alonso. Ten ostatni w końcu tchnął trochę życia w formację LB, która była bolączką Dolphins przez ostatnich kilka lat. Pokazał się także Jay Ajayi – to jego TD w dogrywce dało zwycięstwo gospodarzom, a przecież nie tak dawno był „na wygnaniu”, nie lecąc nawet z ekipą do Seattle.

Flashback z pozostałych meczów:

– Buffalo Bills nieoczekiwanie pokonują faworytów spotkania, Arizonę Cardinals! Wystarczy spojrzeć na statystyki, aby zrozumieć, jak wielkim upsetem okazał się ten mecz. 25 punktów różnicy, Carson Palmer został pięciokrotnie zsackowany oraz rzucił cztery przechwyty. Spotkanie można określić mianem „meczu bez historii”, jednak to co zrobili zawodnicy z Buffalo, na pewno nie może przejść bez echa.

– Kolejne spotkanie, które typowane było na korzyść drużyny przegranej to pojedynek Vikings – Panthers. Zawodnicy z Karoliny Północnej, typowani na zwycięzców spotkania, nieoczekiwanie przegrywają z Wikingami 22-10. Kolejny raz w tym tygodniu spotykamy się z rzeczą, którą nie widujemy zbyt często – Cam Newton został ośmiokrotnie zsackowany na łączną liczbę 64 jardów straty. Co za spotkanie w wykonaniu Vikings!

– Kansas City Chiefs pokonują New York Jets 24-3. W tym meczu mamy kolejne niewątpliwe osiągnięcie rozgrywającego drużyny przegranej. Ryan Fitzpatrick rzucił sześć przechwytów. Sześć. Jego QB rating wyliczany przez statystyków ESPN jest równy… 5,0. Dla porównania, QBR Alexa Smitha to 71,4. Ale skoro Chiefs robią takie rzeczy, to ja nie mam pytań.


– W spotkaniu, które również dla wielu było ciężkie do typowania, Denver Broncos dość nieoczekiwanie pokonali Cincinnati Bengals 29-17. Trevor Siemian rozgrał genialne spotkanie, rzucając cztery przyłożenia przy skuteczności 23/35. Zdobył przy tym 312 jardów. Bengals nie mogli znaleźć odpowiedzi na taką współpracę QB Broncos z Sandersem i Thomasem, którzy łącznie zdobyli ponad 200 jardów, oraz trzykrotnie wchodzili z piłką w end-zone.

– Los Angeles Rams w końcu zdobywają przyłożenie! I wygrywają drugi mecz z rzędu, pokonując rywali z Florydy 37-32. James Winston, rozgrywający Bucs oddał aż 58 prób podań, kompletując przy tym 36 celnych podań. Wynikiem takiej statystyki jest nieaktywny Doug Martin, czołowy RB jeżeli chodzi o drużynę z Tampa Bay. Case Keenum, rozgrywający Rams, odpowiedział skutecznością 14/26, dwoma przyłożeniami, przechwytem i łączną ilością 190 jardów. W końcu przebudził się Todd Gurley, który zdobył dwa przyłożenia. Rams zaczynają wygrywać!

– Indianapolis Colts pokonują 26-22 zawodników z San Diego. Rozgrywający obu drużyn zdobyli po 330, przy praktycznie identycznym procencie kompletnych podań. Andrew Luck zanotował do tego przyłożenie oraz przechwyt, a zawodnicy odpowiadający za grę biegową spisali się na medal, zdobywając dwa przyłożenia.


– Green Bay Packers pokonują Detroit Lions 34-27, a kibice „Serowych” otwierają szampany. Podobno do gry wrócili „starzy, dobrzy Packers”, więc okazja jest słuszna. Aaron Rodgers zdobył 4 przyłożenia i 205 jardów, z czego przy 101 z nich pomógł mu Jordy Nelson. Matt Stafford przerzucił 385 jardów, jednak jego Lions nie zdołali odeprzeć ataku Packers. Zwycięstwo drużyny Aarona Rodgersa było jak najbardziej do przewidzenia, jednak aż taka zdobycz punktowa Lions jest zaskoczeniem.

– Seattle Seahawks pokonują San Francisco 49ers 37-18, jednak nie to jest najważniejsze w tym spotkaniu. Russell Wilson prawdopodobnie uszkodził więzadła podczas starcia z zawodnikiem 49ers, a to nie jest dobra wiadomość dla drużyny z Emerald City. Na razie żadna kontuzja nie została potwierdzona, ale trener Seahawks, Pete Caroll powiedział, że Russell Wilson jest „good to go” i na pewno zobaczymy go w niedzielnym spotkaniu. Oby!

– Oakland Raiders pokonują Tennessee Titans w meczu, który nie był porywającym widowiskiem. Najważniejsze dla kibiców NFL w Polsce powinno być to, że Sebastian Janikowski trafiając FG z 53. Jardów, zapewnił sobie pozycję lidera pod względem trafionych FG z ponad 50 jardów. Spotkanie ze strony Titans nie porywało, a obrona Raiders miała przebłyski, głównie za sprawą Davida Amersona, który obronił pięć podań. Derek Carr zrobił to.


– Baltimore Ravens pokonują Jacksonville Jaguars 19-17 i są jedną z pięciu drużyn, która ma bilans 3-0. Joe Flacco rzucił dwa przechwyty i zero przyłożeń, jednak zdobył przyłożenie biegowe. Blake Bortles zdobył dwa przyłożenia i rzucił trzy przechwyty. Mecz kompletnie bez historii, poza świetnym przyłożeniem Robinsona.


– Dallas Cowboys pokonują Chicago Bears 31-17, a Dak Prescott rzuca swoje pierwsze przyłożenie, oraz zdobywa dodatkowe przyłożenie dołem. Ezekiel Eliott kończy spotkanie z wynikiem 140 jardów. Rookies w Dallas bawią się doskonale, w przeciwieństwie do tego, co dzieje się w Bears. Co prawda, Brian Hoyer zdobył 317 jardów i dwa przyłożenia, ale to nie pomogło drużynie z Chicago. Dallas Cowboys nabierają rozpędu i są na dodatnim bilansie(2-1), zobaczymy, jak długo jeszcze potrwa genialna passa Daka Prescotta.

Wyniki wszystkich spotkań:

New England Patriots 27, Houston Texans 0

Buffalo Bills 33, Arizona Cardinals 18

Minnesota Vikings 22, Carolina Panthers 10

Denver Broncos 29, Cincinnati Bengals 17

Green Bay Packers 34, Detroit Lions 27

Baltimore Ravens 19, Jacksonville Jaguars 17

Miami Dolphins 30, Cleveland Browns 24, OT

Washington 29, New York Giants 27

Oakland Raiders 17, Tennessee Titans 10

Seattle Seahawks 37, San Francisco 49ers 18

Los Angeles Rams 37, Tampa Bay Buccaneers 32

Indianapolis Colts 26, San Diego Chargers 22

Kansas City Chiefs 24, New York Jets 3

Philadelphia Eagles 34, Pittsburgh Steelers 3

Dallas Cowboys 31, Chicago Bears 17

Podsumowanie przygotowali: Kuba Kaczmarek, Kamil Słonka oraz Kuba Tłuczek

NFL24

About NFL24

Największa polska strona fanowska poświęcona futbolowi amerykańskiemu. Od 2009 roku dostarczamy fanom w Polsce najświeższych newsów, analiz oraz podsumowań z aren amerykańskich (NFL, NCAA, AFL) i kanadyjskich (CFL). Za główny cel stawiamy sobie promocję futbolu w Polsce – dyscypliny którą z roku na rok interesuje się coraz więcej naszych rodaków.

2 Responses to NFL 2016: Podsumowanie 3. kolejki

  1. osinho pisze:

    zwycięstwo Bills 15 punktami, Palmer wszystkie przechwyty rzucił w ostatnich czterech posiadaniach, Cardinals mieli prawie do końca szansę wyrównać
    problememy Cardinals mieli prakrtycznie wszędzie włącznie z long snapperem
    na moją analizę tego meczu zapraszam na azcardinalspl.blox.pl

    • osinho pisze:

      znowu macie problem z systemem zresetowaniem hasła, z linków, które dostałem pojawiał się komunikat:

      Odnośnik do resetowania hasła wydaje się być niesprawny. Proszę zawnioskować o nowy odnośnik poniżej.

      i tak w kółko

Dodaj komentarz