NFL 2016: Podsumowanie 15. kolejki

nfl-logo

Piętnasta kolejka NFL za nami! Liga jest już w decydującej fazie. Niektórzy odpadają z walki o trofeum, a jeszcze inni zapewniają sobie awans do tej batalii. Ponownie geniuszem wykazał się Aaron Rodgers, a także byliśmy świadkami domniemanego powotu Panter z przedłużonych wakacji! Dla wielu kibiców Święta mogą być niezwykle stresujące, ponieważ to właśnie następna kolejka może zdecydować o losach ich drużyny!

Green Bay Packers 30-27 Chicago Bears

Przed meczem wspominałem, że Niedźwiedzie mają charakter i to właśnie potwierdzili na boisku. Naprawdę niewiele zabrakło, aby goście zwyciężyli po bardzo dobrym widowisku. Na negatywny rezultat z pewnością wpłynęły 3 INT rzucone przez ich rozgrywającego – dwa w trzeciej kwarcie najpewniej kosztowały gospodarzy za dużo. Niestety, potrzebne też było kolejne obudzenie się ze snu zimowego.

Pierwsza kwarta zdecydowanie należała do gości, na murawie brylował Ty Montgomery. Na oklaski zasługuje akcja z samego początku drugiej kwarty, gdy sam przebył z piłką prawie 61 jardów, w tym czasie nieraz unikając defensorów, którzy bezskutecznie próbowali go powstrzymać.

W drugiej części spotkania przeważali Bears, począwszy od skutecznego przebicia się na odległość, która dała Connor’owi Barthowi możliwość skutecznego kopnięcia na bramkę. Później, po puntcie Packers, świetnym rozegraniem popisał się Matt Barkley i Niedźwiedzie potrzebowały zaledwie czterech akcji, aby sięgnąć po przyłożenie. Sytuacja z trzynastej minuty i 1st& 10 to istna rewelacja! Rozgrywający podaje futbolówkę do przodu, ta pokonuje w powietrzu 31 jardów, a na koniec pewnie chwyta ją Cameron Meredith! Imponujący drive zwieńczony został przyłożeniem Josha Bellamy – Chicago prowadziło…

W trzeciej kwarcie znowu błyszczał biegacz przyjezdnych. Aaron Rodgers oraz Mike McCarthy zapewne wyszli z założenia, że bardziej ufają swoim biegaczom, co poskutkowało tym, że Christine Michael również zanotował TD tego wieczoru, po tym jak pokonał 43 jardy.

Ostatnia kwarta to kolejne „Przebudzenie mocy” Bears ze snu zimowego, zmasakrowali w niej gości. Dlaczego nie mogą zagrać w takim stylu całego spotkania? Przecież ich na to stać! W Green Bay zrobiło się naprawdę gorąco, kiedy gospodarze doprowadzili do wyrównania na minutę przed końcem meczu. Na szczęście mają w swoich szeregach legendarnego Aarona Rodgersa, który w przeciągu kilku chwil sprowadził drużynę na właściwe tory i jednym, klasowym, wyśmienitym podaniem do Jordy’ego Nelsona zapewnił swojemu kopiącemu bardzo dobrą pozycję, co skończyło się FG w ostatniej sekundzie meczu!

Pittsburgh Steelers 24-20 Cincinnati Bengals

W zeszłym tygodniu Stalowi postanowili wykorzystać Le’Veona Bella do zwycięstwa nad ekipą Buffalo Bills. Idąc za ciosem, w miniony weekend, Mike Tomlin znów postanowił sięgnąć po taktykę „one man show”, lecz niespodziewanie okazał się nim.. kopacz – Chris Boswell. Sześcioma udanymi kopnięciami z pola (45, 49, 49, 40, 49, 30) wyrównał rekord klubu i został bohaterem wszystkich kibiców. Przy okazji, Steelers odpłacili się Bengals za ostatni mecz. Rok temu, w styczniu wygrana Bengals eliminowała Pittsburgh z fazy playoffs, w tym roku role się odwróciły.

Po stronie Cincinnati wyglądało to tak, jakby ktoś zapomniał im powiedzieć, że istnieje jeszcze coś takiego jak „druga połowa meczu”. Po imponującym początku i prowadzeniu 20-9 w drugiej połowie kompletnie zgaśli, czego dowodem jest jedyne 38 zdobytych jardów… Najdalszy osiągnięty punkt boiska w drugiej odsłonie spotkania? 41 jard własnej połowy boiska. Ostateczne 222 ofensywne jardy to najniższy wynik od listopada 2014 roku.

Houston Texans 21-20 Jacksonville Jaguars

Nie dajcie zwieźć się wynikowi! Jaguars nadal nie przebudzili się w ofensywie i to nawet na chwilę. Ta formacja umarła już dawno, a jedynym powodem dla którego Jags byli w grze i wynik brzmi tak, a nie inaczej to 10 punktów z dwóch przechwytów Brocka Osweilera i 100 jardowy powrót po kickoffie. A ogółem zdobyli w tym meczu 150 jardów…

Natomiast w Houston włodarze powinni zacząć strugać sobie trumny. Po dwóch przechwytach najlepiej opłacanego rozgrywającego w Texans, Bill O’Brien nie wytrzymał i postanowił podjąć męską decyzję o zdjęciu go z boiska i wprowadzeniu Toma Savage. Efekt? Punkty w czterech z pięciu pierwszych serii ofensywnych w drugiej połowie. Osweiler raczej już do gry nie wróci, a jego pozycja po sezonie nie będzie do pozazdroszczenia.

Buffalo Bills 33-13 Cleveland Browns

Nie wiem jak u Was, ale mnie mecze z udziałem Browns strasznie męczą… Jedyna akcja, którą można byłoby pokazać światu w wykonaniu Cleveland to kopnięcie z 35 jarda przez Cody’ego Parkey’a, co dało wyrównanie w meczu. I na tym mecz się zakończył, bo im dalej w spotkanie tym oczy bardziej bolały. Aktualnie jesteśmy świadkami czwartej najgorszej drużyny w historii NFL, a to jeszcze nie koniec….

Porażka dla Bills była nie do przyjęcia, a zadbali o to głównie zawodnicy z formacji defensywnej oraz LeSean McCoy. Biegacz z Buffalo był nie do zatrzymania, a przeciwnicy nie mieli pojęcia jak zabrać się do powalenia go na ziemię, czego efektem były dwa przyłożenia i 153 jardy, a wszystko zaledwie w 19-stu akcjach. Długo ten mecz zapamięta również RGIII, bo aż pięciokrotnie lądował ogłuszony na murawie głównie przez Lorenzo Alexandra.

Baltimore Ravens 27-26 Philadelphia Eagles

Kruki wciąż walczą o PO i nie mają zamiaru poprzestawać. Zwłaszcza, że w przyszłym tygodniu zmierzą się ze Steelers, czyli głównym winowajcą całej szarpaniny nerwów. Eagles starają się, ale jak można skomentować fakt, że zaczęli starcie od Interception? Marnie. Popis umiejętności ponownie dał Justin Tucker i zdobył 9 punktów dla swojego klubu (w tym dwa FG). Filadelfijskie Orły miały parcie na wygraną, skłonili się nawet w stronę dwupunktowego podwyższenia, co skończyło się sukcesem – za pierwszym razem.

Spotkanie było pojedynkiem bokserskim – drużyny wymieniały ciosy, a nerwowo zrobiło się dopiero w końcówce meczu, można tego było uniknąć. Ravens byli w posiadaniu, tuż pod polem punktowym Orłów. Joe Flacco zagrywa, aby zdobyć przyłożenie, jednak piłkę przejmuje Jordan Hicks i natychmiast rusza z kontratakiem – został zatrzymany dopiero po 34 jardach. Przedsięwzięcie kończy się na FG. Sekundy mijają. Kruki nie potrafiły niczego rozegrać i doszło do punta. Eagles się starali, walczyli, a na murawie pozostawili kawał siebie. Na dwanaście sekund przed gwizdkiem kończącym mecz sięgnęli po TD – mogli to wygrać! Przecież było podwyższenie, jednak pokonała ich zachłanność. Zdecydowali się na dwupunktową próbę, nie chcieli dogrywki. To ich zgubiło, bo defensywy Ravens nie należy lekceważyć.

Kansas City Chiefs 17-19 Tennessee Titans

Jeszcze przed tygodniem w Kansas City świętowano pokonanie Raiders, dziś zrobiło się trochę ponuro. Nikt na pewno nie wątpił, że Tytani staną do walki, tak też zrobili i z pozytywnym skutkiem zbliżyli się do fazy pucharowej, choć droga ta wydaje się być niezwykle długa. O awans wciąż walczą z Houston Texans, złą wiadomością jest, że z boiska w końcu został usunięty Brock Osweiler.

W mecz lepiej weszli Wodzowie (Tytani już po dwóch minutach oddali futbolówkę puntem), a właściwie Tyreek Hill – w trzeciej minucie pierwszej kwarty wykonał swój wspaniały, 68 jardowy jard, który skończył się przyłożeniem. Chiefs wciąż byli w natarciu i po pierwszej kwarcie prowadzili już 14:0. Marcus Mariota kiepsko wyglądał tego dnia, ciągłe pomyłki, brak szybkiej, męskiej decyzji spowodował ogromny stres swojej drużyny. Ale prawdziwy lider jest z drużyną przez cały czas, co pokazał w ostatniej kwarcie. Gdy pod wpływem stresu i mijającego czasu zapewnił swoim Kopiącemu dobrą odległość, aby ten mógł zdobyć trzy punkty kopiąc z pola!

N.Y. Giants 17-6 Detroit Lions

Zawodnicy z Nowego Jorku nie prezentowali w tym spotkaniu najwyższego poziomu, jednak byli skuteczni w kluczowych momentach – w trzecich próbach (7/15) oraz red zone (2/2), z czego jedno z przyłożeń znów zapamiętamy przez niewiarygodny popis OBJ’a:

To już chyba nie powinno nas dziwić. Jednak Giants nie wygrali by tego meczu bez świetnej gry w defensywie. Po zeszłotygodniowym sukcesie przeciwko Dallas Cowboys, tym razem defensorzy pozwolili przeciwnikowi na zdobycie zaledwie dwóch field-goali.

Natomiast Lions uświadomili swoich kibiców, że może być coś gorszego od bezpośredniej straty piłki – strata jej w polu punktowym i to dwukrotnie! Najpierw Zach Zenner dokonał tego w drugiej kwarcie, a później Matthew Stafford w czwartej przez przechwyt, co było gwoździem do trumny. Jednak trudno winić za ten mecz samego rozgrywającego, bo trudno wygrać mecz z tak dobrą defensywą bez gry biegowej, bo tej po stronie Lions nie było.

Indianapolis Colts 34-6 Minnesota Vikings

Kiedy jesteś zmuszony do postawienia trzech debiutantów w linii ofensywnej tylko psychofan nie będzie spodziewał się apokalipsy po stronie gry twojej formacji ofensywnej. Cóż, w tym wypadku wygrał by psychofan, bo Colts zdominowali to spotkanie przez świetnie spisującą się linię ofensywną. Frank Gore drugi raz w tym roku zdobył 100+ jardów, a Andrew Luck miał ogrom wolnego czasu do zastanowienia, czym odwdzięczył się dwoma przyłożeniami i 250-cioma zdobytymi jardami. Pozytywnie zaskoczyła też defensywa, która pięciokrotnie sackowała rozgrywającego przeciwnika, dzięki czemu mogą pochwalić się imponującą średnią dwóch sacków na spotkanie.

W Minnesocie wszyscy z niecierpliwością czekali na występ powracającego po kontuzji Adriana Petersona. Niestety, ten nie przywitał się z nimi w najlepszy sposób, bo zdołał zdobyć zaledwie 34 jardy, co stało się dopiero czwarty raz od kiedy jest w zespole. Trzeba sobie jednak jasno powiedzieć, że dla Vikings to najgorszy mecz w sezonie: źle zagrała linia ofensywna, gra dołem kompletnie nie istniała, a najlepsza – dotychczas – defensywa zagrała na poziomie niższym od NCAA. O tym meczu w Minnesocie prawdopodobnie już zapomniano.

Atlanta Falcons 41-13 San Francisco 49ers

Jedyne co zaskakuje w kolejnych meczach 49ers, to fakt, że Ci znajdują kolejne, jeszcze bardziej kompromitujące sposoby na swoje porażki. W momencie prowadzenia Atlanty 21:0, Ci zdążyli zdobyć dopiero zaledwie 12 jardów w ofensywie!

Natomiast Falcons pokazali maksimum swoich możliwości w ofensywie, pomimo braku kontuzjowanego Julio Jonesa. Jego miejsce zajął Aldrick Robinson, który zdołał złapać cztery podania na łączną odległość 111 jardów! Jednak to nie on był bohaterem, a RB Devonta Freeman, który wybiegał 139 jardów i trzy przyłożenia. Jako drużyna, Falcons wybiegali 248 jardów, co jest najwyższym wynikiem od zakończenia sezonu 2011. Natomiast dopiero trzeci raz od 1981 roku zdobyli łącznie 550 jardów (wszystkie te trzy mecze miały miejsce w przeciągu dwóch ostatnich lat).

New Orleans Saints 48-41 Arizona Cardinals

Po dwóch meczach z rzędu posuchy przyłożeń ze strony Drew Breesa – nareszcie mieliśmy co oglądać! Rozgrywający Świętych zdobył aż cztery TD z pokaźnym dorobkiem 389 zdobytych jardów, a większość z akcji punktowych były adresowane do Brandina Cooksa, który jeszcze do niedawna wyrażał się pełen frustracji na temat jego roli w formacji ofensywnej. Prawdopodobnie to spowodowało jego szczerą rozmowę ze swoim rozgrywającym i ten wykorzystując jego szybkość pozwolił mu na złapanie siedmiu podań na łączną odległość 187 jardów i przy tym dwóch przyłożeń. Głównym powodem wygranej była też skuteczność w sytuacji 3rd&down, bo na 14-ście takich akcji aż 9-krotnie wychodzili z opresji. Wychodzi na to, że cały dotychczasowy kryzys w Nowym Orleanie został skutecznie zażegnany.

Inaczej jest w Arizonie, gdzie David Johnson po raz kolejny zdobył powyżej 100 jardów i pomimo, że stał się pierwszym zawodnikiem w NFL, który dokonał tego w czternastu pierwszych swoich występach w tej Lidze, to on, jak i cała ofensywa Cards, nie otrzymał żadnej pomocy ze strony defensywy. Ta, po raz pierwszy od 2014 roku, pozwoliła na przepuszczenie czterech przyłożeń z ręki rozgrywającego przeciwnika i jest piętą Achillesową swojej drużyny.

New England Patriots 16-3 Denver Broncos

To musiał być bolesny wieczór dla Broncos, którzy zostali zmiażdżeni przez swojego rywala jego własną bronią. Tym razem to nie Tom Brady był receptą do wygranej, a Dion Lewis i formacja defensywna. Goście dwukrotnie przejmowali piłkę po stronie defensywnej i zdołali zamienić to na 10 oczek na tablicy wyników już w pierwszej połowie, czym zrobili różnicę w całym meczu. Powód, dla którego gospodarze byli tak bardzo nieskuteczni w ofensywie? Trevor Siemian spędził całą pierwszą połowę na uciekaniu przed przeciwnikami, którzy i tak zdołali go dopaść aż pięciokrotnie, a dwukrotnie był nim Trey Flowers. Kolejnym plusem po stronie Patriots to występ Stephena Gostkowskiego, który kryzys z początku sezonu ma już za sobą i skutecznie posyłał piłkę na bramkę we wszystkich trzech swoich próbach.

Niestety, tegoroczny sezon weryfikuje brak ofensywy po stronie zeszłorocznych Mistrzów. W pierwszych pięciu posiadaniach drugiej połowy zdołali zdobyć zaledwie dziewięć jardów – z takimi możliwościami nie da się wygrać żadnego spotkania na tym poziomie gry. Jedynym plusem dla defensywy jest fakt, że zdołali ujarzmić Toma Brady’ego, który nie potrafił zdobyć więcej niż 16-stu punktów. Z drugiej strony to pierwszy przypadek od 1990 roku, kiedy Broncos trzymają przeciwnika na taki dystans drugi tydzień z rzędu, ale to nie wystarcza im do zwycięstwa.

Oakland Raiders 19-16 San Diego Chargers

Historia stała się faktem! Oakland Raiders po raz pierwszy od 2002 roku zapewnili sobie miejsce w playoffs, a co najważniejsze dla polskich fanów, drugi raz w historii zobaczymy Polaka w fazie pucharowej NFL – mowa oczywiście o Sebastianie Janikowskim. Dla fanów Oakland Raiders ważny powinien być jeszcze jeden fakt – defensywa w końcu stanęła na wysokości zadania i ujarzmiła rywala. 30-ste miejsce w statystyce tych formacji w Lidze było jedynym powodem do niepokoju, jednak w meczu z San Diego udowodnili, że gdy trzeba, to potrafią. Chargers zdobyli zaledwie 263 jardy i 16 punktów, co jest najniższym wynikiem tej drużyny w tym sezonie. To dobry prognostyk na playoffs, gdzie jak wiemy, to właśnie głównie defensywa wygrywa spotkania.

Natomiast dla Chargers to ósma z dziewięciu porażek w sezonie, gdzie przegrywają zaledwie jednym posiadaniem. Co więcej, to szósty mecz w tym roku, gdzie przegrywają pomimo prowadzenia w czwartej kwarcie. To nie jest dobry rok dla fanów tej drużyny…

Więcej o tym meczu przeczytasz na RaiderNationPolska!

Dallas Cowboys 26-20 Tampa Bay Buccaneers

Kto by się spodziewał, że wchodząc w czwartą część spotkania to Bucs będą prowadzili różnicą trzech punktów (20-17). Wtedy jednak do głosu doszli faworyci i kompletnie zdominowali przeciwnika. W pięciu ofensywnych posiadaniach Tampy Bay zdobyli zaledwie 10 jardów (!), a Jameis Winston rzucił trzy przechwyty, dla którego jednak największym błędem było fumble w drugiej kwarcie, które dało łatwe punkty przeciwnikom. Ta porażka to o tyle zła wiadomość dla fanów Buccaneers, że Ci stracili szansę na kontrolowanie swojej pozycji w walce o playoffs.

Po tym spotkanie w Dallas powinni przeciąć na pół nagrodę Rookie of the Year dając ją w ręce zarówno Ezekiela Elliota, jak również Daka Prescotta. Jedyne, co mogło być bardziej imponujące od występu młodego rozgrywającego (32/36, 279 jardów) była zdolność Elliota do przejęcia inicjatywy nad defensywą rywala. Młody biegacz wybiegał najlepsze statystyki w całym swoim sezonie: 159 jardów i 1 przyłożenie w 23 akcjach. Nie zapominajmy jednak o defensywie, która również wykazała się sporą solidnością i wyrównała swoje osiągnięcie z tego sezonu – wymuszenia czterech strat przez przeciwnika i zdobycia zaledwie 276 jardów.

Washington Redskins 15-26 Carolina Panthers

Stolica zdobyta! Pantery w końcu pokazały kły i zobaczyliśmy ich w świetnej dyspozycji (ciężko było grać tak przez cały sezon?). Byli naprawdę dobrzy, a Cam Newton zbytnio nie oberwał i popisał się wieloma wyjątkowymi zagraniami. Niewiele zabrakło, aby na swoim koncie zanotował także przerzut przez całe boisko i TD, jednak piłkę przechwycili defensorzy gospodarzy. Czy Panthers powrócili? Dowiemy się tego w przyszłym tygodniu, gdy zagrają z Atlanta Falcons.

cam-newton-10270

Kirk Cousins to spotkanie będzie gorzej wspominać – jeden przechwyt, a także sack, po którym futbolówkę przejęli rywale, to ciemne plamy widniejące nad jego występem. Tym samym Redskins najpewniej pożegnali się z fazą pucharową, ale to jest futbol i tutaj wszystko jest możliwe. W napnej kolejce spotkają się z Chicago Bears, jedną z najbardziej nieobliczalnych drużyn ligi, i muszą to spotkanie wygrać (zresztą jak wszystkie pozostałe).

A na sam koniec:

Podsumowanie przygotowali: Patryk Segda i Kuba Kaczmarek

NFL24

About NFL24

Największa polska strona fanowska poświęcona futbolowi amerykańskiemu. Od 2009 roku dostarczamy fanom w Polsce najświeższych newsów, analiz oraz podsumowań z aren amerykańskich (NFL, NCAA, AFL) i kanadyjskich (CFL). Za główny cel stawiamy sobie promocję futbolu w Polsce – dyscypliny którą z roku na rok interesuje się coraz więcej naszych rodaków.

9 Responses to NFL 2016: Podsumowanie 15. kolejki

  1. Jakub pisze:

    Witam.Broncos nie zalapia sie na p.o.,nic dziwnego.W finale widze Cowboys z kim?,hmmmmy.

  2. wiesiek pisze:

    „Przy okazji, Steelers odpłacili się Bengals za ostatni mecz. Rok temu, w styczniu wygrana Bengals eliminowała Pittsburgh z fazy playoffs, w tym roku role się odwróciły.”

    haha,co za kretyn te pozal sie boze relacje pisze?
    steelers wygralo w cincinati PO,ale mecz byl o 2:30 to wielki pan ekspert pewnie juz byl w fazie glebokiego snu

    dalej nawet nie czytam bo co tu czytac? ten portal to jakies dno
    zegnam

    • DALLAS COWBOYS pisze:

      To nie czytaj bo nikt Cię nie zmusza , najwięcej z reguły biadolą Ci którzy nic nie robią , a jeżeli mecz Steelers był o 2:30 jak napisałeś to raczej Ty byłeś w fazie głębokiego snu i to już od Niedzielnego , wieczoru pozdro dla redakcji

  3. michu_bronx pisze:

    Po co idiotyczne wypowiedzi! Dobrze że chociaż jest parę słów do poczytania.
    Panowie bez przesady z zachwytami nad Cowboys , pierwszy mecz w PO zweryfikuje wszystko i wtedy się okaże na i ile są mocni.
    Dla mnie najmocniejsi są Patriots a później Seahawks , Steelers i Cowboys.
    Bardzo ciekawa i decydująca świąteczna kolejka przed nami. Pozdrawiam

Dodaj komentarz