NFL 2016: O tym, jak nie należy grać w football…

nfl-logo

Za nami już wszystkie spotkania 13. tygodnia najlepszej ligi futbolowej świata. Mecz w ramach Monday Night Football przypominał biblijne starcie Dawida z Goliatem, ale bez szczęśliwego zakończenia.

Przed meczem większość typowała zwycięstwo Colts, choć znaleźli się też ludzie, którzy znaleźli iskrę nadziei dla Jets – najczęściej nazywamy ich bukmacherami. Prawda, dla nowojorskiej drużyny, okazała się jednak być niezwykle bolesną. Todd Bowles i spółka powinni zebrać wszystkie myśli i wydać poradnik dla szkoleniowców o nazwie „Jak nie grać w football”.

Andrew Luck spisał się fenomenalnie i doskonale poradził sobie z rozbiciem defensywy, w której lepiej prezentowali się Rontez Miles oraz Leonard Williams. Dwayne Allen zapewne nagra to spotkanie, płytę oprawi w ramkę, a później będzie je pokazywać przyszłym pokoleniom. Swój kunszt skrzydłowego pokazał ustawiając się idealnie do podań QB, co poskutkowało trzema przyłożeniami i nawet dobrze zorganizowana obrona miałaby problem z powstrzymaniem go. Tego wieczoru był, po prostu, nie do zatrzymania…

Colts mają szansę na play-offy, jednak potrzebują AL12 w najlepszej formie!

Jeśli defensywa gospodarzy spisała się okropnie, jak zrobili to zawodnicy atakujący? Nie lepiej… Zapewne wszystkich zastanawia – czy rozgrywający zasłużyli na swoje pensje po tym starciu? Ryan Fitzpatrick – jak zdążył nas w tym sezonie przyzwyczaić – zagrał fatalnie, trochę lepiej zrobił to Bryce Petty, ale nie przesadzajmy z zachwytem. Tak naprawdę to nowojorczycy pojawili się na boisku dopiero w czwartej kwarcie, gdy defensorzy gości zaczęli przysypiać. W taki sposób TD zdobył Robby Anderson zgrabnie uciekając od kryjących go zawodników.

Co idzie za kiepską grą ofensywy? Defensywa Colts musiała interweniować jedynie 42 razy, a ich vis-a-vis robili to aż 77-krotnie. Linia defensywna Jets nie wykonywała swojej roboty aż tak źle, bo udało im się powalić A. Lucka. Większość winy powinna spaść na tylną linię obrony, bo jej przedstawiciele pozwolili skrzydłowym praktycznie na wszystko. Swoją niemoc pokazali w końcówce pierwszej kwarty, gdy przy 4th& 19 punta wykonał Pat McAfee, a Trey Williams ominął nowojorczyków niczym pachołki i przechwycił futbolówkę tuż pod polem punktowym.

Dla Jets sezon się już skończył. Nowojorska drużyna zawiodła na całej linii i można ją zaliczyć do jednego z największych niewypałów. Momentami ich gra naprawdę cieszyła, a jednak cały misterny plan legł w gruzach. Zielona strona Nowego Jorku obeszła się jedynie smakiem – może przyszły sezon? Może Ryan Fitzpatrick się wypalił? Chyba gorszego scenariusza nie można było sobie wyobrazić, o ile ktoś brał go pod uwagę… Jedno jest pewne – muszą skrupulatnie przetrenować cały sezon przygotowawczy bez fochów rozgrywającego, bo jak pokazuje teraźniejszość, nie da się wygrywać, kiedy najważniejsza osoba w drużynie zaczyna trenować kilka tygodni przed rozpoczęciem rozgrywek…

W Indianapolis zabawa dopiero się zaczyna. Z ich Dywizji mogą wyjść aż trzy drużyny: Texans, Colts oraz Titans. Jeżeli Chuck Pagano zmotywuje swoich podopiecznych w przyszłym tygodniu do powtórzenia wczorajszego meczu, play-offy będą mieli w kieszeni. Przed nimi starcie z Houston na swoim terenie, więc i kibice powinni dołożyć wszelkich starań, aby pomóc swoim ulubieńcom. W kalendarzu pozostali im średni Wikingowie, tragiczni Jaguars, a największe wyzwanie przyjdzie dopiero z Raiders, z którymi będą mogli pokazać, czy są godni występów w fazie pucharowej.

About Patryk Segda

Najmłodszy członek redakcji. Kocha Stany Zjednoczone, stąd również zamiłowanie do futbolu amerykańskiego. Sympatyzuje z Dallas Cowboys, a ulubionym zawodnikiem jest Cam Newton. Uwielbia również soccer, gdzie wspiera Ajax Amsterdam oraz Zagłębie Lubin.

Dodaj komentarz