NFL 2016: Falcons na prowadzeniu w NFC South!

nfl-logo

W Nowym Orleanie fani futbolu zobaczyli fantastyczne spotkanie, w którym nie zabrakło miejsca na emocje i walkę po obu stronach boiska. Na murawie błysnęło kilku zawodników, którzy dali kibicom wiele pozytywnych wrażeń.

Po wyrównanym meczu ostatecznie wygrała drużyna gości, w której kluczowe role odegrali Matt Ryan oraz Tevin Coleman (obaj przyłożyli się do zdobycia pięciu TD). Linia ofensywna Falcons zaprezentowała się z naprawdę dobrej strony, czego nie można powiedzieć o ich vis-a-vis w drużynie Świętych.

W spotkanie lepiej weszli gospodarze. W szóstej minucie pierwszej kwarty Coby Fleener „przyłożył” po fantastycznej ucieczce od kryjącego go defensora. Lutz podwyższył wynik i na tablicy widniało 7-0. Po nieudanych próbach przebicia się do przodu, Falcons, zostali zmuszeni do wykopania piłki, jednak return nie zostanie pozytywnie zapisany w pamięci kibiców z Nowego Orleanu. Dwóch zawodników Świętych wpadło na siebie przy próbie złapania piłki (De’Vante Harris oraz  Tommylee Lewis), co przyczyniło się do tego, że zostali przygwożdżeni pod własnym polem punktowym.

Do futbolówki znowu dopadli zawodnicy z Atlanty. Nie mieli daleko do pola punktowego i po krótkiej chwili RB Coleman wpadł w redzone niczym kula armatnia, tym samym rozpoczynając swój fantastyczny mecz. Bryant podwyższeniem doprowadził do wyrównania. Do straty tych punktów przyczynił się brak komunikacji między zawodnikami Saints. Błąd ten prawdopodobnie wlał więcej wiary w serca i umysły przyjezdnych, którzy w dalszej części spotkania zagrali nie tylko efektywnie, ale i efektownie.

 

Drugą kwartę również lepiej rozpoczęli Falcons, podobnie zresztą jak ją skończyli. Po zaledwie kilku pierwszych sekundach Devonta Freeman zdobył przyłożenie, po tym jak fatalnie pokazała się defensywa Świętych (o ile w ogóle była wtedy na boisku…). Później zaatakowali Saints, a złowrogie „zęby” pokazał Mark Ingram i aby go zatrzymać zawodnicy Sokołów musieli postawić solidnie ulepiony mur. Na ich szczęście akcja miała miejsce w środku boiska, więc pole punktowe nie miało prawa się przestraszyć, choć jak wiemy, różnie z tym w futbolu bywa. Mimo wszystko, ostatecznie Michael Thomas i Will Lutz doprowadzili do ponownego remisu, ale nie na tak długo, jakby sobie tego życzyli. Po paru minutach znów błysnął Coleman, a następnie Justin Hardy – w obu przypadkach Matt Bryant podwyższał zdobycz. Na koniec połowy Will Lutz podwyższył wynik po skutecznym kopnięciu na bramkę.

Po pierwszej połowie wynik brzmiał 17-28, czym bukmacherzy wiele tracili, ponieważ w roli faworytów postawili gospodarzy tego starcia. Fantastyczny wieczór może zapisać w swoich papierach Matt Ryan, który podawał prawie nieomylnie. Fani Sokołów mogą być zadowoleni z jego występu, choć Drew Brees skończył mecz z takim samym procentem celnych podań.

Po blisko trzech minutach trzeciej kwarty Coleman zdobył swoje trzecie przyłożenie w meczu, a Bryant ponownie powiększył różnicę punktową. Dla fanów gospodarzy słońce wyjrzało zza chmur, gdy John Kuhn zdobył przyłożenie, a po chwili Mark Ingram sięgnął po podwójne podwyższenie. Na koniec kwarty trzy punkty do dorobku punktowego dołożył Matt Bryant.

W czwartej kwarcie Saints próbowali jeszcze mocniej – atakowali, walczyli, jednak wszystko spalało na panewce. Na nadmiar złego fantastyczną interwencją popisał się tegoroczny debiutujący – Deion Jones, który zaliczył przejęcie, po którym przebył całe boisko, aby w końcu zaliczyć TD. „Nagrodę pocieszenia” wywalczył ostatecznie Mark Ingram zdobywając przyłożenie, ale Święci przebudzili się zbyt późno.

Podsumowując, spotkanie zadowala za całokształt, lecz chcielibyśmy oglądać obie drużny z lepszą grą defensywną. Falcons wygrali, bo ich ofensywa była bardziej skuteczna i efektywniejsza, a DEF Świętych pozwoliła im na niemal wszystko. Tak złego meczu tej formacji nie widzieliśmy bardzo dawno! Devonta Freeman i Devin Coleman to aktualnie bohaterzy Sokołów, bo brylowali nie tylko w akcjach biegowych, ale i podaniowych. Ten mecz mógł się podobać kibicom, którzy czerpią szczęście z licznych akcji punktowych. Za to fani defensyw musieli przeżywać istny horror…

Było to 94 spotkanie tych drużyn w historii, po którym bilans wynosi 49-95 dla Falcons. Siedem z tych spotkań zostało rozegrane w MNF. Obecnie Saints prowadzą 5-2.

Atlanta Falcons – New Orleans Saints 45:32 (7:7, 21:10, 10:8, 7:7) 

About Patryk Segda

Najmłodszy członek redakcji. Kocha Stany Zjednoczone, stąd również zamiłowanie do futbolu amerykańskiego. Sympatyzuje z Dallas Cowboys, a ulubionym zawodnikiem jest Cam Newton. Uwielbia również soccer, gdzie wspiera Ajax Amsterdam oraz Zagłębie Lubin.

2 Responses to NFL 2016: Falcons na prowadzeniu w NFC South!

  1. M pisze:

    Fajnie, że redakcja się powiększa, ale kolega musi jeszcze sporo pracować nad swoim warsztatem. Powyższy tekst, to jedno wielkie masło maślane, żadnych wartościowych informacji, po za wymieniem po kolei zdobywców punktów. No i bilans to 49 – 45, dla Falcons. Także, do roboty i powodzenia. 🙂

  2. JM pisze:

    Kibicuję Atlancie, więc ich ostatni mecz bardzo mnie cieszy ale daleki byłbym od hurraoptymizmu – pamiętam bowiem wciąż pierwszą kolejkę spotkań i to jak Winston ośmieszał defensywę Falcons.

    Należałoby też wspomnieć, że przed nimi spotkania kolejno z Karoliną, Denver i Seattle i wkrótce z korzystnego bilansu może pozostać jedynie wspomnienie.

Dodaj komentarz