NFL 2015: Pobudka Cincinnati!

nfl logo

Dzisiejszej nocy niepokonani Cincinnati Bengals mierzyli się na własnym boisku z teoretycznie słabszą drużyną, Houston Texans. Takiego przebiegu spotkania spodziewali się tylko nieliczni. Zapraszamy na podsumowanie Monday Night Football.

Po dziesięciu kolejkach sezonu zasadniczego wśród niepokonanych drużyn pozostały tylko dwie – New England Patriots i Carolina Panthers. Dzisiejszej nocy dość niespodziewaną porażkę poniosła ekipa Cincinnati Bengals, która uległa, na własnym boisku, Houston Texans. W tle tego oszałamiającego zwycięstwo pada zasadnicze pytanie: „Czy to początek corocznej klątwy Andy’ego Daltona?”. Będący od początku sezonu w wybitnej formie dziś w nocy zakończył mecz ze statystykami na poziomie: 22/38 w celności podań, 197 jardów i zero przyłożeń. Chwilowa słabość? A może Dalton zaczyna czuć presję zbliżających się playoffów?

daltonTak, czy inaczej nie można go w całości obarczać za dzisiejszą porażkę. Tyler Eifert opuścił taką samą ilość piłek, co przez cały tegoroczny sezon (trzy), Jeremy Hill wybiegał tylko 15 jardów na siedem egzekwowanych przez siebie biegów, a A.J. Green złapał 5 podań na 67 jardów, co również nie jest w jego stylu. W skrócie: Cincinnati dzisiaj wyraźnie nie szło… Ta porażka oczywiście nie zmienia ich pozycji w dywizji, a kibice nie mogą mieć pretensji po historycznym początku sezonu. Może jednak niepokoić w kontekście postseason, gdzie taka ‚wpadka’ zakończy ich wspaniały sezon.

Pomówmy jednak o gościach, którzy byli bohaterami dzisiejszego Monday Night Football. Zwycięstwo nad Bengals daje im pierwsze miejsce w AFC South ex aequo z Indianapolis Colts. Kto by się tego spodziewał przed sezonem! Sytuacja w grupie staje się o tyle atrakcyjna, że Colts stracili Andrew Lucka i ich dalsza przyszłość jest mało znana. Oczywiście patrząc na ich dalszy kalendarz można twierdzić, że niemożliwe jest aby znaleźli się w playoffs, ale gdy już spojrzymy na dywizję… Czemu nie?

texans

Dalsze obserwacje z meczu:

1. Bohater z przypadku

Największym wygranym tej nocy jest T.J. Yates, który zastąpił kontuzjowanego Hoyera (wstrząśnienie mózgu), wyszedł na tle rywala przyzwoicie, rzucił piłkę do DeAndre Hopkinsa i zdobył przyłożenie na wagę zwycięstwa!

Hopkins, przy okazji, również pokazał klasę. Skrzydłowy w Houston nie ma łatwego życia, gdy pozycja rozgrywającego w tej drużynie zawsze jest niepewna. Jednak tym przyjemniej ogląda się jego efektowne akcje, jak chociażby ta, w której zdobył przyłożenie.

Czy to znaczy, że Hopkins jest jednym z najlepszych skrzydłowych w lidze? Czemu nie. Gdyby tylko miał dobrego rozgrywającego, to jestem pewien, że stać by go było na wielkie rzeczy…

2. RifleGate

Tuż po meczu w gierki słowne zabawił się J.J. Watt, który powiedział: „Planem na ten mecz było sprawienie, żeby Andy Dalton z Red Rifle stał się Red Ryder BB Gun i myślę, że to nam się udało” (tł. BB Gun, to zabawka dla dzieci). To oczywiście podsyciło amerykańskie media, że zmusiły do komentarza samego Andy’ego Daltona, który odnosząc się do tych słów powiedział: „Jestem rozczarowany jego słowami, bo sam mam do niego wiele szacunku. Jest świetnym zawodnikiem, który jest autorytetem dla wielu dzieci, a komentarzami tego typu pokazuje im, że takie zachowanie jest dopuszczalne.”

A jak Wy uważacie? JJ powinien trzymać język za zębami?

3. Buczenie na trybunach.

Rozumiem frustrację kibiców, którzy patrząc na nieudolność swojej ofensywy mogli czuć zażenowanie. Ale żeby zacząć buczeć? W końcu to ta drużyna rozpoczęła sezon od ośmiu wygranych, co jeszcze żaden kibic nie widział na oczy, więc może warto o tym pamiętać. Ahhh Ci kibice… Bezwzględni jak zawsze…

4. Karma

Johnathan Joseph został wybrany przez Cincinnati w pierwszej rundzie Draftu 2006. Podczas „free agency” odszedł z drużyny i podpisał kontrakt z Houston Texans. Dziś był autorem jedynego interception w meczu i czwartego w ogóle przeciwko swojej byłej drużynie, udowadniając, że mają czego żałować pozwalając mu odejść.

5. Pierwsza połowa do zapomnienia

Dowód? Hoyer – jeden bieg na 15 jardów, Dalton – 5 biegów na 30 jardów zostając najlepszymi biegaczami w swoich drużynach.

WYNIK: Cincinnati Bengals 6 – 10 Houston Texans

 

Kuba Kaczmarek

About Kuba Kaczmarek

Z futbolem amerykańskim związany od 2006 roku. Redaktor NFL24 od 2013 roku, a od 2014 redaktor naczelny portalu. Kibicuje New England Patriots, jak również ma sympatię do St. Louis Rams. Zawodnik poznańskiego klubu futbolu amerykańskiego - Patriotów Poznań oraz redaktor portalu PiłkarskaPrawda.pl. Miłośnik wszelakich sportów.

3 Responses to NFL 2015: Pobudka Cincinnati!

  1. kaliber pisze:

    Ten wynik to jakieś kompletne nieporozumienie ale też MNF nigdy nie leżał Cincinnati. W ogóle obawy są o to, że jak cała Ameryka patrzy to grają poniżej oczekiwań. Za tydzień grają w Arizonie a Steelers jeszcze nie złożyli broni w tej dywizji. Mecz jest również rozgrywany w porze prime o 8:30 w niedzielę, wiele wskazuje na drugą porażkę, rywal z najwyższej półki.

    • Kuba Kaczmarek Kuba Kaczmarek pisze:

      Dokładnie – jak zwróciłeś słusznie uwagę – MNF, TNF i SNF to mecze, na które patrzy cała Ameryka i, moim zdaniem, jest najlepszym sprawdzianem przed playoffs, które śledzi już cały świat. Bengals sobie z tym nie radzą i występuje tym samym obawa przed występami w postseason. Obym się mylił, bo chciałbym w tym roku nietypowych rozstawień w playoffs 😀

  2. kaliber pisze:

    Dokładnie, nie wytrzymują presji, do tego te 4 mecze przegrane w pierwszej rundzie. Dlatego też pomimo mocno już nadmuchanego balona w Ohio pod tytułem SuperBowl, liczę że wygrają wreszcie chociaż ten jeden mecz w postseason.

Dodaj komentarz