Dzień Dobry Football #283

Dzień Dobry

Pierwszy MNF w tym roku już za nami i aż dwa mecze. Wzmocnieni Eagles mierzyli się z Falcons na ich stadionie, a Vikings z Petersonem na czele grali w San Francisco z 49ers.

Prawdziwy rollercoaster wrażeń

Kibice Philadelphii Eagles zasiadali do tego spotkania z wielkimi nadziejami, wszak skład został wzmocniony nie byle jakimi nazwiskami, a Atlanta zaczyna nowy sezon z nowym sztabem trenerskim na sideline. Nie powiem, że sam liczyłem na prawdziwy odlot „Orłów”, choć równie niecierpliwe czekałem na to, co zaprezentuje nam Dan Quinn.

Od pierwszych minut można było zauważyć, jak duże nadzieje pokłada Sam Bradford w swoim biegaczu – Demarco Murray’u, który pomimo dostawanych podań nie mógł wiele zrobić. Linia ofensywna nie pomagała, a pass rush Falcons robił wrażenie zarówno na kibicach, jak i chyba samych zawodnikach gości. Nie potrafili znaleźć sposobu na przemieszczenie piłki do przodu i dość szybko Bradford zrezygnował z usług Murray’a (4 biegi i -5 jardów).

Tak samo jak zachwycała gra defensywna gospodarzy, tak samo zachwycała gra ofensywna. Julio Jones i Roddy White robili co chcieli z secondary Eagles i jedynie Kiko Alonso próbował chronić honoru swojej formacji (choć trzeba pochwalić całą front seven). Poniższe zagranie bez wątpienia jest ozdobą pierwszej kwarty i jedną z najlepszych akcji pierwszej kolejki:

To miał być impuls, który porazi Sama Bradforda i odmieni oblicze tego meczu. Nic z tego… Sam Bradford nie wyglądał dobrze, a gdy znajdował się w sytuacji 3rd&down, tylko raz udało mu się zdobyć pierwszą próbę. Reszta piłek wyraźnie przestrzelonych, a jego decyzji nie dało się logicznie wytłumaczyć. Pierwsza kwarta, to kwarta defensyw, a raczej defensywy Falcons i front seven Eagles. Kiedy wszyscy mieli nadzieję, że druga kwarta odmieni ten mecz… Ponownie. Nic z tego. Matt Ryan z dwójką Jones-White zrobili to, czego brakowało w kwarcie pierwszej, czyli zdobyli przyłożenie (wcześniej zdobywając całe boisko). Gdybym miał opisać, to co działo się do tej pory, to musiałbym się posilić cytatem Szaranowicza z popularnej gry piłkarskiej FIFA: „Jak mówi współczesna młodzież – MASAKRACJA”. Gorzej już chyba być nie mogło i Eagles zaczęli przesuwać się do przodu w ofensywie (na przemian dobrymi i złymi akcjami). Ostatecznie Zach Ertz nie złapał pewnej piłki w endzone (choć nie tak bezczelnie, jak parę akcji wcześniej zrobił to Jordan Matthews) i kibice musieli zadowolić się jedynie trzema punktami… Na szczęście front seven nadal stało na wysokości swojego zadania i wynik utrzymywał się na poziomie siedmiu punktów różnicy. Ofensywa nadal nie potrafiła odnaleźć złotego środka na świetnie dysponowaną defensywę Falcons, a Twitter zastanawiał się, czy Murray na pewno dobrze zrobił, że odszedł z Dallas. Cała pierwsza połowa, to dla fanów formacji defensywnych prawdziwa gratka. Z jednej strony lekcja, jak powinno się grać, a z drugiej, jak nie powinno. Zwieńczeniem tego faktu było przyłożenie (zgadnijcie kogo) Julio Jonesa w ostatnich sekundach pierwszej odsłony meczu. Choć śmiało można twierdzić, że wynik 20:3, to i tak najmniejszy wymiar kary.

Druga połowa zaczęła się bardziej optymistycznie dla gości, czyli od sacka Logana, a później interception w wykonaniu Waltera Thurmonda. 8 jardów do pola punktowego, czyli najbliżej od początku meczu. Tego nie można było popsuć, więc po punkty pobiegł… DeMarco Murray, czyli tak jak miało być od pierwszych minut. Defensywa, po raz kolejny, również stanęła na wysokości zadania i Matt Ryan był bliski drugiego przejęcia piłki po jego podaniu, choć ostatecznie zakończyło się na puntcie.

Sam Bradford, jak i cała ofensywa nareszcie zaczęła grać, tak jak oczekiwano. Murray zaczął biegać, choć w małym stopniu, to co biegał w zeszłym sezonie, a skrzydłowi zaczęli łapać piłki (nie mówiąc o wyraźnej poprawie w O-Line). To musiało zaowocować i swoje drugie przyłożenie dorzucił DeMarco Murray. „Orły”, w końcu, zaczęły latać.

Czwarta kwarta zapowiadała się niezwykle ciekawie. Eagles „na fali” (a raczej w powietrzu), a Falcons powoli wracali do gry, po tym jak musieli otrząsnąć się z tego, co spotkało ich w tej fazie meczu. Jednak w otwierającym ostatnią kwartę drivie udało im się zdobyć jedynie 3 punkty, dzięki czemu comeback w wykonaniu gości nadal był możliwy (wszystko dzięki wcześniejszej karze przeciw gospodarzom i leniwemu rzutowi Ryana).

Za to Sam Bradford robił to, czego zapomniał w pierwszej połowie, czyli myślał. Pewne podania do Sprolesa i Ertza zaowocowały przyłożeniem RB Ryana Matthewsa i cudowny comeback stał się faktem. Jednopunktowa różnica w wyniku budziła ogromne emocje w ostatnich minutach, a już pierwsza akcja Julio Jonesa zapowiadała, że gospodarze tak łatwo skóry nie oddadzą (+44 jardy zysku). Ostatecznie skończyło się tylko kopnięciem na bramkę, ale i odzyskanym prowadzeniem.

Sam i spółka powoli, lecz skutecznie przesuwali się do przodu, ale ostatecznie na 3 minuty przed końcem zatrzymali się przy czwartej próbie i jednym jardzie. Co robi Chip Kelly? Wysyła kopacza, lecz ten… nie zdobywa punktów. Czy po meczu znów będziemy się zastanawiać, co by było gdyby?

Otóż tak! O tym i o nie złapanym podaniu Jordana Matthewsa (oooj, długo będzie wspominał tę akcję), przez którego Falcons przejęli piłkę i wygrali całe spotkanie!

Niesamowity rollercoaster wrażeń na Georgia Dome. Genialna pierwsza połowa w wykonaniu gospodarzy, a beznadziejna w wykonaniu „Orłów”. Zespół wyraźnie nie potrafił nabrać wiatru w żagle i ocknął się dopiero w drugiej odsłonie meczu. Śmiało można stwierdzić, że to było jednym z czynników, który przesądził o końcowym wyniku (choć można by do nich dopisać jeszcze kilka). Nie mniej, mogliśmy oglądać świetny mecz i zarówno Falcons, jak i Eagles wyglądają na mocne zespoły. Tym drugim brakuje wyraźnie czasu, ale możliwości są ogromne. Natomiast Dan Quinn wyraźnie wprowadził nową jakość, której brakowało za Mike’a Smitha w Atlancie.

Panie i Panowie.. Carlos Hyde

  1. Adrian Peterson? Nie, Carlos Hyde
    Kto by pomyślał, że gdy jednej nocy mamy oglądać DeMarco Murray’a oraz wracającego Adriana Peterson, największe wrażenie zrobi na nas Carlos Hyde. Po raz pierwszy w karierze przekroczył granicę 100 jardów, z czego dołożył jeszcze dwa przyłożenia. Natomiast jego vis-a-vis w przeciwnej drużynie rozczarował swoich fanów, którzy liczyli na jego punkty w swoim fantasy football. Były MVP wybiegał jedynie 31 jardów na 10 biegów i wyraźnie widać, że potrzebuje jeszcze czasu, aby zgrać się ze swoim rozgrywającym.

  2. Pojedynek rozgrywających
    Zarówno fani Vikings, jak i 49ers mają spore oczekiwania, co do gry swoich rozgrywających. Kaepernick dostał nowy kontrakt, a Bridgewater to niezwykły talent. W tym meczu lepiej zaprezentował się Colin, który nie zagrał wybitnie, ale solidnie (17/26, 165 jardów + 41 wybieganych). Natomiast Teddy walczył i starał się coś „uciulać” (23/32, 231 jardów, 1 INT), jednak często popełniał złe decyzje, a biorąc pod uwagę pochwały po preseason w stronę gry podaniowej, Vikings są w stanie wykorzystać ją o wiele lepiej.

  3. Pierwsza połowa do zapomnienia
    Od zbyt częstych zmian posiadań, przez masę błędów i kar, pierwsza kwarta całkowicie jest do zapomnienia dla wszystkich kibiców. W ostatnim Pick Six rozmawialiśmy o skróceniu preseason, ale patrząc na to co działo się w tym meczu, to preseason powinien być chyba jednak wydłużony. Nie mniej, druga kwarta była o tyle ciekawsza, jeśli jesteście fanami puntowania. Na osłodę Carlos Hyde popisał się fantastycznym biegiem na TD (wideo u góry), przez co część kibiców jeszcze nie wyłączyła telewizora. Wynik 7:0 może wskazywać na dobrą grę defensyw, ale sam nie jestem pewien, czy to defensywa była tak dobra, czy ofensywa tak zła…

    Bridgewater looks like he’s trying to run through a crowded subway Vikings Nation | LIKE NFL Vines!

    Posted by NFL Vines on 14 września 2015

  4. Potwierdzić formę i zmazać plamę
    San Francisco 49ers mają teraz cztery dni, aby odpocząć przed kolejnym meczem z Pittsburgh Steelers. Przed nim muszą wprowadzić parę poprawek, jak i przede wszystkim pozbyć się głupich błędów i kar. Mecz ze Steelers nie będzie łatwy, ale nie jest nie do wygrania.
    Natomiast Minnesota Vikings będzie musiała zmazać pozostawioną plamę w meczu przeciwko Detroit Lions. Wyzwanie dla defensywy, ale i druga szansa do poprawy dla Adriana Petersona.

Inne informacje:

– Bengals CB Adam „Pacman” Jones zostanie ukarany jedynie grzywną za swoje zachowanie podczas meczu z Oakland Raiders. Powinien dostać dodatkowo zawieszenie na kilka meczów? Jak uważacie?

– Agent Carl Poston uspokoił wszystkich fanów Oakland Raiders informując, że Charles Woodson ma jedynie zwichnięty bark i już zaczyna przygotowywać się do powrotu.

– LB Lorenzo Mauldin, który doznał wstrząśnięcia w ostatnim meczu, został już wypisany ze szpitala i wrócił do domu.

– Ian Rapoport na swoim Twitterze poinformował, jakoby Falcons mieli pozyskać w tym tygodniu Jake’a Longa…

– CB Chris Culliver z Washington Redskins został zawieszony na jeden mecz.

Kuba Kaczmarek

About Kuba Kaczmarek

Z futbolem amerykańskim związany od 2006 roku. Redaktor NFL24 od 2013 roku, a od 2014 redaktor naczelny portalu. Kibicuje New England Patriots, jak również ma sympatię do St. Louis Rams. Zawodnik poznańskiego klubu futbolu amerykańskiego - Patriotów Poznań oraz redaktor portalu PiłkarskaPrawda.pl. Miłośnik wszelakich sportów.

Dodaj komentarz