AFC South – Analiza Salary Cap

nfl-logo

Powracamy z serią tekstów związanych z analizą salary cap w poszczególnych dywizjach. Tym razem Mariusz Chodubski przyjrzał się dywizji AFC South. Zapraszamy!

Mamy już marzec, co oznacza że do rozpoczęcia nowego sezonu ligowego zostało raptem kilkanaście dni. Koniec lutego to też istotna granica w kalendarzu – i dla mnie osobiście, i dla ligi.  Dla mnie oznacza przede wszystkim, że sprawozdanie finansowe mojego klienta jest już opublikowane na amerykańskiej giełdzie, więc koniec z pracą do 2, 3 lub nawet 4 nad ranem ☺ Dla ligi koniec lutego oznacza zaś okres, w którym zespoły przesyłają lidze swe najbardziej aktualne projekcje na najbliższe 4 tygodnie, więc władze ligi doskonale już wiedzą jak wyglądał ich poprzedni rok. Rok obrotowy zespołów ligowych kończy się co prawda 31 marca, ale po rozliczeniu Super Bowl liga ich finanse w marcu wchodzą w zasadzie w fazę hibernacji, a przychodem jest jedynie sprzedaż koszulek i gadżetów. Skoro wynik za poprzednik rok jest znany, liga ogłosiła właśnie oficjalnie, że salary cap na najbliższy sezon wyniesie $188.2M, czyli raczej dolna granica przewidywanego pod koniec 2018 przedziału. Może to oznaczać, że post-season i Super Bowl wypadły finansowo gorzej niż zakładano. Przełom lutego i marca przyniósł też pierwsze ruchy kadrowe. Od kilku dni zespoły mogą też oficjalnie nakładać takin na swoich graczy, ale na razie ruch w interesie jest słabiutki. Wciąż strony walczą o wypracowanie znośnego i dla klubu, i dla zawodnika kompromisu. Im bliżej rozpoczęcia sezonu, ciśnienie by skorzystać z tagów będzie tylko rosło. Jak na razie wiemy jedynie, że Eagles nie wprowadzą w życie swojego karkołomnego pomysłu by nałożyć franchise tag na Folesa. Trafi więc on na rynek i ligowe realia nie wyglądają moim zdaniem dla niego korzystnie. Możliwe, że Foles będzie zmuszony poczekać na nowego pracodawcę aż do okolic draftu, bo 2 Indy trwa obecnie combine i przedstawiciele zespołów potrzebujących Qb z pewnością siedzą bacznie obserwują każdy detal. Do tego jedną fuchę zapełnił już elitarnie Joe Flacco ☺

Skoro o Indianapolis już mowa, sprawdźmy jak Colts wyglądają na tle swych najbliższych konkurentów. Niezwykle ciekawa dywizja, która drugi rok z rzędu wprowadziła dwa zespoły do post-season, a co czyni ją jeszcze ciekawszą jest fakt, że były to dwie inne ekipy niż przed rokiem. Kto zatem powinien mieć największe oczekiwania w kolejnym sezonie? Tradycyjnie zaczniemy od samego dołu.

 

 

Jacksonville Jaguars

Poprzedni sezon był dla kibiców w północnej Florydzie naprawdę ciężki. Jags wrócili do słabiutkiego poziomu , co może oznaczać, że poprzedni rok, gdy otarli się o SB był wypadkiem przy pracy. Pracy nie stracił trener Doug Marrone, ale najbliższy rok może być już jego ostatnią szansą. Nie będę owijał w bawełnę – z perspektywy salary cap Jags wyglądają w chwili obecnej fatalnie. Po kilku manewrach w wykonaniu Eagles, które pozwoliły im stworzyć sobie trochę miejsca pod capem, Jaguars są obecnie jedynym zespołem , który przekracza salary cap. Zagłębiając się jednak w szczegóły, sytuacja Jags nie jest jednak tak tragiczna. Przede wszystkim pozbyć się muszą mnóstwa graczy, których solidnie przepłacili. Jeszcze w grudniu 2018 z zespołem pożegnali  się Barry Church i Niles Paul, a zespół oszczędził ponad $8M. Kto wyleci jako następny? O ile Jags sięgną już w tym roku po Qb w draftcie, to walizki pakować może Bortles. Jego obcięcie to jednak tylko $4.5M oszczędności a aż $16.5M dead money. To dead money skłonic może szefów Jags do zatrzymania go na kolejny rok, bo obcinając go za rok oszczędzą $18M przy $5M w dead money. Wszystko jednak zależy od ich draftu.

Z pewnością zespół będzie zmuszony rozmontować swą silną DL. Mając w składzie Calaisa Campbella, Malika Jacksona i Marcella Dareusa, Jags zainwestowali w tę formację ogromny kapitał. Campbell dzięki świetnej dyspozycji jest raczej nie do ruszenia. Obcinając jednego z pozostałych zespół oszczędzić może ok $11M, a obcięcie obu to aż $22M. Słabo wygląda też finansowa pozycja Tashauna Gipsona – klub może oszczędzić aż $7.5M przy niecałych $2M utopionych w dead money. Bez żadnego dead money obciąć zaś można Parnella ($6M oszczędności), Brandona Linderna ($5.7M), Carlosa Hyde’a, za którego niedawno Jags oddali Browns wybór w najbliższym draftcie ($4.7M)  i Abry’ego Jonesa ($4M). Ciężko stwierdzić, że któryś z tej czwórki to gracz, którego Jags absolutnie muszą zatrzymać. Obcięcie wszystkich 4 to ponad $21M oszczędności.

Pomimo złej sytuacji, Jags mają więc spore pole manewru. Najbliższe tygodnie to znów wielka przebudowa w Jacksonville. Nie mam jednak wielkiego zaufania do ich GM-a Dave’a Caldwella i będę szczerze zdumiony jeśli Jags za rok podskoczą ponad przeciętność. Zespół potrzebuje przebudowy ofensywy, a to oznaczać też będzie mniejsze środki finansowe inwestowane w obronę. Obecne nakłady Jags na defensywę w 2019 to absurdalne niemal $119M, co daje im oczywiście palmę pierwszeństwa w całej lidze. Dla porównania Bears (nr 2 na liście) planuje jak na razie wydać na obronę ledwie $95M, a Ravens (nr 8 na liście) $84M. To w poprzednim sezonie były najlepsze formacje obronne w lidze, a kosztują zdecydowanie mniej.

 

Tennessee Titans

Ach Nashville…polecam każdemu, kto będzie miał okazję je odwiedzić. Już za ok 8 tygodni odwiedzą je dziesiątki tysięcy kibiców z całego kraju, bo tam odbędzie się tegoroczny draft. Świetna pogoda, płynąca z każdego baru muzyka i najlepsze BBQ w kraju – to nie może się nie udać. Będzie to na pewno okazja do świętowania dla miejscowych fanów, bo poprzedni sezon ich jednak rozczarował. Brak awansu do post season odebrano tam słabo. Najbliższy sezon będzie już 5-tym w karierze Marioty, a oznacza to, że to bezcenne okno, w którym zespół ma w składzie Qb na rookie contract zamyka się dla Tytanów. Opcja piątego roku kosztować będzie Titans w 2019 roku aż $21M i jest to duży skok z poziomu $7M, a na takim grał Mariota w 2018.

Pomimo tego zespół nie ma specjalnych problemów finansowych. Over the cap szacuje, że będą mieć dostępne ok. $40M. Jeśli będą więc obcinać graczy, to raczej z powodów sportowych niż przez finansową presję. Największy ból głowy pewnie Jon Robinson, GM ekipy z Tennessee, ma z tym co zrobić ze swoimi safety. Wolnym agentem jest Kenny Vaccaro, którego pewnie z chęcią widziano by w zespole z powrotem. Oznaczać to może, że obcięty zostanie Cyprien, a zespół oszczędzi w ten sposób $4.75M. Warto też już pewnie teraz usiąść do rozmów o przedłużeniu umowy z Kevinem Byardem, który ma za sobą kolejny genialny sezon. Titans znaleźli prawdziwy diament w 3 rundzie kilka lat temu, a kosztuje ich on obecnie ok $2M. Jego kolejny kontrakt może uczynić go najlepiej zarabiającym safety w historii ligi. Jeśli więc Titans chcą choć trochę obniżyć cap hity w przyszłych latach, to warto zadbać o extension już teraz. $20+M signing bonusa może zmiękczyć nieco pozycje Byarda w negocjacjach i na dłuższą metę zapewnić Titans duże oszczędności w kolejnych latach.

Titans na pewno planują też wzmocnić swój pass rush, więc oczekuję, że będą aktywnie walczyć o któregoś z topowych wolnych agentów. Zwłaszcza gdy karierę zakończył Brian Orakpo, a wolnym agentem jest Derrick Morgan. Innym ważnym wolnym agentem jest G Quinton Spain, który był jednym z jaśniejszych punktów OL Titans.

Na koniec krótki komentarz odnośnie plotek, że zespół może obciąć Malcolma Butlera – nigdy w życiu. Czasem mam wrażenie czytając te wszystkie niesamowicie soczyste plotki pojawiające się w internecie, że ludzie je wymyślający nie mają najmniejszego pojęcia o salary cap. Cap hit Butlera to ok $13M, więc nie tak wcale mało. Obcięcie go sprawi jednak, że podskoczy on aż do $18.5M, a wszystko to przez ogromny bonus jaki wypłacono mu ledwie roku temu. Jeśli zaliczy on słaby sezon, zespół może go obciąż w 2020 i oszczędzić w ten sposób $7.6M przy $6M w dead money. Obecnie jednak Butler jest nie do ruszenia.

 

Indianapolis Colts

Mało jest chyba ludzi, którzy przypuszczali, że Colts zrobią tak ogromny postęp w 2018 roku. Przed sezonem niektórzy z ekspertów mieli ich na samym dnie swych power rankingów. Colts dokonali więc rzeczy niebywałej, ale, trzymajcie się krzeseł, w 2019 roku mogą być drużyną, której nikt nie dorówna. Co takiego wydarzyło się w ubiegłym sezonie, że Colts zanotowali taki progres? Przede wszystkim do zdrowia  i gry wrócił Qb Luck i od razu wskoczył na swój standardowy wysoki poziom. Druga sprawa to fenomenalny draft w wykonaniu Colts. Trzecia to dobre decyzje personalne – nowi wolni agenci, a także nowy trener Frank Reich, który został przez zespół zatrudniony w trybie awaryjnym, gdy z przyklepanej umowy zrezygnował Josh McDaniels. Wspomniane przeze mnie 3 filary sukcesu Colts, były jednak poprzedzone świetną pracą GM-a zespołu – Chrissa Ballarda, którego zatrudniono w 2017 roku. Od razu on zabrał się do solidnej pracy i pomimo $50M dostępnych wtedy środków, wcale nie zaczął szastać kasą na prawo i lewo. Rozpoczął od przebudowy obrony, która była jedną z najgorszych formacji w całej lidze. Wywalił z zespołu Vontae Davisa, Arthura Jonesa, Patricka Robinsona, Seana Spence, Chrisa Cullivera i innych. Rozpoczął żmudny process budowy, a przez kontuzję Lucka nie miał nad głową wiszącej presji na wynik. Owoce jego ciężkiej pracy zespół będzie mógł zbierać właśnie teraz. W nowy sezon Colts wejdą mając oszałamiające $106M dostępnych środków. Przypominam, że mówimy o zespole, który zagrał w post-season i który ma w składzie ustabilizowanego Qb na pełnym kontrakcie. Cap hit Lucka to obecnie poziom $27-28M przez kolejne 2 lata, a ostatni rok jego kontraktu w 2021 to $21M. Jeśli jakimś cudem Colts będą w potrzebie finansowej, to mogą ten kontrakt ładnie zrestrukturyzować i wyrównać nieco cap hity.

Nie mam zamiaru rozpisywać się kogo Colts mogą i powinni obciąć. W ich przypadku, jedynie względy sportowe będą miały tu jakiekolwiek znaczenie. Znając jednak Ballarda myślę, że może pozbyć się paru graczy, by oszczędzić choćby odrobinę. Z uwagi na ogromne dostępne środki, Colts są w stanie przelicytować we free agency niemal każdego. Ich głównym celem będzie wzmocnienie obrony, na którą jak na razie mają odłożone w 2019 roku jedynie $33M (pamiętacie Jags i ich $119M?). Pomimo tego, obrona Colts w poprzednim roku była na 10 miejscu w lidze. To właśnie zasługa Ballarda i jego decyzji. Na pewno zapolują na jednego z topowych pass rusherów, a nie zdziwię się wcale jeśli poprawią to jeszcze podpisaniem np. Z. Smitha z Baltimore. DL? Jeśli Atlanta wypuści Jaretta na rynek, to Colts będą pewnie stać pierwsi w kolejce. Na pewno będą chcieli zatrzymać u siebie Desira, który zanotował bardzo dobry sezon, a do niego dołożyć kolejne wzmocnienia w secondary.

Colts są na całej finansowej mapie ligi ewenementem – mają już bardzo mocny zespół, a potencjalnie mogą dołożyć do niego jakie tylko klocki Frank Reich sobie zamarzy. Strasznie jestem ciekaw, co będzie się działo w Indy w najbliższych miesiącach.

 

Houston Texans

Sam nie wiem co powinienem napisać o poprzednim sezonie w wykonaniu ekipy z Teksasu. Rozpoczęli beznadziejnie, potem rozpędzili się jak żaden zespół w lidze, by w końcu przewrócić się prosto na twarz w post-season. Za plecami mają teraz rosnącą potęgę w Indianapolis, więc nie mogą zwalniać absolutnie tempa. W kieszeni mają dostępne niemal $83M, więc naprawdę jest czym odpowiedzieć Colts. Za ten świetny stan rzeczy odpowiada też Qb Watson i jego rookie contract, który oznacza, że przez kolejne 2 lata Texans płacą mu jedynie $3-4M. Patrząc na grę Watsona ciężko nie przyznać, że jest to co najmniej $20M promocja.

Najlepiej opłacanymi graczami w ekipie są oczywiście JJ Watt ($14.6M) oraz DeAndrer Hopkins ($14M). Kontrakt Nuka jest bardzo ciekawy – podpisane w 2017 extension przedłużyło jego ówczesną umowę o 5 lat. W efekcie jego kontrakt jest niemal zabetonowany do 2022 roku na cap hit $14-15M, co za takiego gracza jest świetną ceną. Jego pensja stała się w zasadzie dla Hosuton kosztem stałym, który za kilka lat gdy kolejni WR będą dostawać rekordowe gaze, będzie jeszcze lepszym dealem.

Wśród wolnych agentów wybija się nazwisko Clowney’a – zespół ma środki by zatrzymać go u siebie, ale nie będzie to tanie. Zwłaszcza gdy w kolejce po niego stoi mnóstwo zespołów. Wcale nie zdziwię się jeśli Clowney dostanie franchise tag, który dla linebackerów wynosić będzie ok. $15M. Innym z ważnych wolnych agentów jest CB Kareem Jackson oraz jego kolega z secondary Tyrann Mathieu. Obaj zaliczyli świetne sezony i oczekują sporych wypłat. Pytanie tylko czy będą chcieli tam zostać, skoro na pewno kolejka po ich podpis na kontrakcie będzie spora. Realnie rzecz biorąc zatrzymanie u siebie wolnych agentów może pożreć połowę środków jakimi dysponuje Houston.

Do wzmocnienia w Houston najbardziej nadaje się secondary i to nawet jeśli Jackson i Mathieu zostaną w Teksasie. W ofensywie do wzmocnienia jest gra biegowa – poczynając od RB a kończąc na OL i blokujących TE. Do obcięcia może być RB Miller, od którego wciąż oczekuje się więcej niż pokazuje. Realnie myślę, że Texans postawią na Josha Jacobsa w 1 rundzie i wspomogą go doświadczeniem na OL. Na rynku już jest sporo dostępnych linemanów, a po cięciach pojawi się ich jeszcze więcej.

Texans muszą więc być ostrożni w swych ruchach i to pomimo ogromnej dostępnej kasy. Szefostwo ekipy z Houston musi uważać by w tym nadchodzącym wyścigu z Colts mocno rozważyć komu i ile zamierzają płacić, bo łatwo popaść w rozrzutność, która za 2 lata gdy Watson grać będzie na opcji 5-tego roku, może ich dosłownie drogo kosztować.

 

W kolejnym artykule zawitam do NFC West, by sprawdzić czy Rams są w stanie utrzymać swą bardzo mocną ekipę. A może, któryś z ich rywali w dywizji jest gotów do naprawdę mocnego ataku na obrońcę tytułu w NFC.

Mariusz Chodubski

NFL24

About NFL24

Największa polska strona fanowska poświęcona futbolowi amerykańskiemu. Od 2009 roku dostarczamy fanom w Polsce najświeższych newsów, analiz oraz podsumowań z aren amerykańskich (NFL, NCAA, AFL) i kanadyjskich (CFL). Za główny cel stawiamy sobie promocję futbolu w Polsce – dyscypliny którą z roku na rok interesuje się coraz więcej naszych rodaków.

Dodaj komentarz