Szanse na postseason – NFC

nfl-logo

Kontynuujemy rozważania na temat szans poszczególnych zespołów na występ w playoffach – dzisiaj analizujemy NFC.

Przypomnijmy – do playoffów awansuje 12 zespołów – po 6 z AFC i NFC: mistrzowie każdej z ośmiu dywizji i po dwa zespoły z najlepszymi bilansami (tzw. wild card) z każdej z konferencji. Przewidywania dotyczące AFC opisałem pokrótce dwa dni temu (dla przypomnienia -> Szanse na postseason – AFC ), zobaczmy więc jak zarysowuje się zestaw drużyn playoffowych w konferencji zdominowanej w poprzednich lactach przez Seattle Seahawks i Green BayPackers.

Niepokonani

Carolina Panthers

Obecny bilans spotkań (05.12.2015) – 11-0

Subiektywna ocena szans na postseason – 100%

Wliczając końcówkę ubiegłego sezonu, Pantery wygrały 15 spotkań z rzędu. Są na dziś jedynym niepokonanym zespołem w Lidze. Cam Newton gra najlepszy sezon w dotychczasowej, relatywnie krótkiej karierze i jest jednym z dość nieoczekiwanych kandydatów do nagrody MVP. Defensywa Panthers wciąż świetnie i powstrzymuje kolejnych quarterbacków i koordynatorów ofensywnych drużyn przeciwnych.

To wszystko nagłówki artykułów traktujących o futbolu z ostatnich kilku tygodni. Początkowo jeden z tych zespołów, o których wszyscy mówili „OK, mają bilans 4-0, ale z nikim istotnym dotychczas nie wygrali”, następnie: „No dobrze, wygrali ze Seattle, ale Seahawks nie są na tyle mocni w tym sezonie, aby to stanowiło znaczący punkt odniesienia”. Potem wygrali z Colts („Eh, Colts w tym roku to słabizna”), Packers („Wcześniej pokonali ich Broncos”) i wygrywać nie zamierzają przestać. Mają praktycznie zagwarantowane zwycięstwo w NFC South i first week bye. Do końca sezonu pozostały im spotkania z Saints, Falcons (dwa razy), Giants i Bucs więc 16-0 jest realne, ale ważniejsze jest uniknięcie kontuzji w ostatnich tygodniach. Nie czarujmy się – w ostatnich dwóch spotkaniach nie spodziewam się występu „na 100%” Cama Newtona, Grega Olsena, Luke’a Kuechly czy Kawanna Shorta. Panthers powinni po 15 tygodniu mieć w kieszeni #1 seed gwarantujące, że droga do Super Bowl będzie przebiegać przez Charlotte.

Kto w tym sezonie zostanie Mistrzem NFC?

Bardzo blisko celu

Arizona Cardinals

Obecny bilans spotkań (05.12.2015) – 9-2

Subiektywna ocena szans na postseason – 95%

Tylko katastrofalny ciąg kontuzji może zagrozić Cardinals w awansie do playoffów i w wygraniu NFC West, walki do końca może natomiast wymagać zdobycie rozstawienia z numerem dwa w NFC. Popularni Cards mają co prawda w swojej dywizji trzy spotkania przewagi nad Seahawks – w dodatku wygrali wcześniej mecz na ich terenie – ale tylko jedno spotkanie przewagi nad rywalami z NFC North (Vikings z którymi Cards spotkają się na swoim terenie w Arizonie w 14 kolejce). Gracze z południa mają ogólnie dość ciężki rozkład jazdy (spotkanie na wyjeździe z Rams, z którymi przegrali już wcześniej jedno spotkanie, u siebie ze wspomnianymi Vikings, wyjazd do Philly i spotkania u siebie z Packers i Seahawks) natomiast patrząc obiektywnie, są zespołem lepszych od wszystkich wspomnianych powyżej. Na dokładkę grają chyba najbardziej widowiskowy futbol w tym sezonie, Bruce Arians (trener Cardinals) przyzwyczaił nas do bezkompromisowego podejścia, Carson Palmer przeżywa drugą lub trzecią młodość a obrona Cardinals to jeden z ciekawszych składów w Lidze (to często pomijany aspekt tegorocznych wyczynów Arizony – a szkoda!). Tylko tych kontuzji ostatnio sporo….

Winter is coming…

Minnesota Vikings

Obecny bilans spotkań (05.12.2015) – 8-3

Subiektywna ocena szans na postseason – 85%

Green Bay Packers

Obecny bilans spotkań (05.12.2015) – 8-4

Subiektywna ocena szans na postseason – 90%

NFC North w ostatnich latach była własnością Green Bay Packers – gracze z mroźnego o tej porze roku Lambeau Field wygrywali swoją dywizję nieprzerwanie od 2011 roku, większe problemy napotykając ostatnio w 2013 roku, gdy Aaron Rodgers doznał kontuzji wykluczającej go na kilka tygodni z gry. Przez długi czas wydawało się, że ten rok przyniesie niewiele zmian – Packers wygrywali pomimo braku Jordy’ego Nelsona, Rodgers udowadniał światu, że jest jednym z najlepszych rozgrywających jakich dane nam było oglądać i po sześciu wygranych spotkaniach przyjmowaliśmy, że będzie po prostu jak zawsze. Od tego czasu coś się zacięło – ofensywa Packers chyba jednak cierpi z powodu nadmiaru kontuzji, Rodgers traci powoli część swojej magii a porażki zaczęły składać się w serie. W ostatnich sześciu spotkaniach gracze Green Bay zagrali jeden dobry mecz – jakże ważny wygrany z Vikings, cztery przegrali – często w fatalnym stylu. Nie chcę tutaj wchodzić w szczegóły kryzysu formy Packers (przyczyn jest sporo: skrzydłowi Packers nie grają najlepiej, gra biegowa funkcjonuje nierówno, linia ofensywna nie pomaga, brak Jordy’ego Nelsona jest chyba jednak ważniejszy niż pierwotnie się spodziewaliśmy), ale ostatnie szczęśliwe zwycięstwo z Lions przesądziło raczej o udziale Packers w postseasonie. Czy wygrają swoją dywizję i przystąpią do playoffów z rozstawieniem z numerem trzy (lub nawet numerem dwa)? Możliwe. Czy z taką grą mają szansę na zdobycie Super Bowl? Nie sądzę…

Wygranie po raz piąty z rzędu dywizji może być jednak dla Packers trudniejsze niż zakładaliśmy kilka tygodni temu, z bilansem 8-3 chrapkę na Koronę Północy mają Minnesota Vikings. Trenowani przez Mike’a Zimmera gracze Vikings z Adrianem Petersonem na czele byliby w jeszcze lepszej pozycji gdyby nie niewytłumaczalna porażka z Niners w pierwszej kolejce. Od tego czasu grają jednak bardzo równo i systematycznie i na playoffy powinni się załapać.

Kto wygra NFC North w grudniowym śniegu i mrozie? Packers czekają już tylko cztery spotkania: z Cowboys, u Raiders i dwa decydujące potencjalnie o rozstawieniu w playoffach: z Cardinals na wyjeździe i finisz na Lambeau z Vikings. Wikingowie spotkań rozegrają jeszcze pięć: z Seahawks, u Cardinals, u siebie z Bears i Giants i siedemnasta kolejka w Green Bay. Większe szanse daje mimo wszystko Packers – mają nieznacznie łatwiejszy (na papierze) harmonogram, spotkanie zamykające sezon u siebie też daje teoretyczną przewagę. Analogicznie – wygrany bezpośredni dotychczasowy pojedynek. Całkiem możliwy jest natomiast scenariusz trzeciego spotkania pomiędzy tymi zespołami w styczniu – tym razem w playoffach.

Na wschód – tam musi być jakaś cywilizacja…

Washington Redskins

Obecny bilans spotkań (05.12.2015) – 5-6

Subiektywna ocena szans na postseason – 45%

New York Giants

Obecny bilans spotkań (05.12.2015) – 5-6

Subiektywna ocena szans na postseason – 50%

Philadelphia Eagles

Obecny bilans spotkań (05.12.2015) – 4-7

Subiektywna ocena szans na postseason – 5%

Ktoś wygra NFC East. Ktoś wystąpi w playoffach z rozstawieniem z numerem czwartym, będzie w styczniu gościł na swoim boisku zespół rozstawiony z numerem piątym (Seahawks? Packers? Vikings?) i prawdopodobnie nie będzie faworytem. Wiem, że to niezbyt odkrywcze spostrzeżenia, ale w NFC East nic nie jest pewne. Cowboys mieli być główną siłą tej dywizji, ale nie liczą się już praktycznie w żadnej walce poza wysokim numerem w drafcie; Chip Kelly i Eagles mieli bić rekordy ofensywne i rozsmarowywać rywali grą rodem z Maddena na Playstation (pamiętacie jeszcze preseason i to co mówiło się o domniemanej supremacji Eagles?); Redskins mieli czołgać się po nizinach ligi i szukać nowego rozgrywającego. Najbliżej pierwotnych przewidywań są mimo wszystko New York Giants doprowadzający swoich kibiców do nerwicy i frustracji, ale pozostający wciąż najbardziej kompletną drużyną na wschodzie NFC.

To właśnie Giants dawałbym największe szanse na pierwsze miejsce uprawniające do gry w playoffach: grają jeszcze z Jets, Dolphins, Panthers, Vikings i Eagles i widziałbym tu trzy zwycięstwa potrzebne do osiągnięcia bilansu 8-8. Jeśli Giants nie osiągną pułapu ośmiu zwycięstw, w grę mogą wchodzić tzw. tiebreakers pomiędzy Giants, Redskins i być może Eagles. Zarówno Giants jak i Redskins mają po jednym odniesionym zwycięstwie w bezpośrednich starciach, więc zadecyduje bilans spotkań w ramach dywizji, konferencji lub ze wspólnymi przeciwnikami. Zbyt wcześnie by prognozować układ możliwych scenariuszy…

Obecni liderzy NFC East – Redskins – mają dwa spotkania z Cowboys, wyjazdy do Philadelphii i Chicago oraz wizytację wesołej gromadki Rexa Ryana i Bawołów z Buffalo. Terminarz być może trochę łatwiejszy, ale jak czytelnik uważnie czytający moje wywody zapewne zdążył zauważyć – jestem jedną z osób których Kirk Cousins chyba nigdy do siebie nie przekona. Przewaga – Giants.

Patrząc na kalendarz spotkań i dotychczasowy bilans, nie należy teoretycznie jeszcze przekreślać Eagles. Piszę teoretycznie, bo każdy kto oglądał Eagles w trzech ostatnich spotkaniach nie traktuje poważnie możliwości awansu sympatycznego zespołu Orłów do playoffów. Mówiąc wprost, Eagles ostatnio grają fatalnie i pozostają w walce o postseason jedynie dlatego, że żaden z bezpośrednich konkurentów nie gra dużo lepiej. Dodajmy dla porządku, że Eagles pozostały spotkania z Patriots, Bills, Cardinals, Redskins i Giants. Nie widzę tutaj czterech zwycięstw.

Oni wciąż patrzą z realną nadzieją

Seattle Seahawks

Obecny bilans spotkań (05.12.2015) – 6-5

Subiektywna ocena szans na postseason – 60%

Atlanta Falcons

Obecny bilans spotkań (05.12.2015) – 6-5

Subiektywna ocena szans na postseason – 40%

Chicago Bears

Obecny bilans spotkań (05.12.2015) – 5-6

Subiektywna ocena szans na postseason – 20%

Tampa Bay Buccaneers

Obecny bilans spotkań (05.12.2015) – 5-6

Subiektywna ocena szans na postseason – 10%

Jak bardzo zmieniają się losy poszczególnych zespołów na przestrzeni sezonu… Falcons zaczęli rozgrywki od kilku mocnych uderzeń i długo byli niepokonani, Seahawks długi nie mogli wybić się powyżej 0.500 przegrywając notorycznie spotkania, w których prowadzili w czwartej kwarcie. Ostatnio role się odwróciły – Falcons przegrali cztery spotkania pod rząd (w tym arcyważne spotkanie z Vikings), Seahawks powoli kolekcjonują zwycięstwa i przesuwają się w górę tabeli. Mistrzowie sprzed dwóch lat łapią powoli rytm meczowy, w najważniejszych momentach nie zawodzą i są w tej chwili jednym z tych zespołów, który może zakwalifikować się do playoffów w ostatnich kolejkach i zgarnąć całą pulę. Powiedzmy wprost – Seattle mogą wygrać z każdym. Falcons w obecnym stanie umysłu? Wręcz przeciwnie – duchy poprzedniego sztabu szkoleniowego z Mike Smithem na czele powracają i gracze z Atlanty mogą obecnie z każdym przegrać, więc bardzo prawdopodobny do niedawna scenariusz awansu do playoffów coraz bardziej się oddala. Oddala się na tyle, że grający całkiem nieźle zespół z Tamba Bay już za tydzień może przeskoczyć Falcons w tabeli. Ba, Bucs mogą nawet powalczyć o playoffy… Czekają ich spotkania z Falcons, Saints i Bears (wszystkie u siebie), wyjazd do St. Louis i ostania kolejka z Panthers, którzy będą już wtedy świętować rozstawienie z #1.

Z powyższej grupy czerech zespołów, prawdopodobnie tylko jeden będzie grał dalej – realistycznie patrząc, z numerem szóstym pojedzie na wycieczkę do Green Bay lub Minnesoty. Kto to będzie? Najlepszym zespołem są teoretycznie Seahawks – o sile defensywy nie trzeba nikogo przekonywać, ofensywa ma coraz częstsze przebłyski formy, linia ofensywna spisuje się poprawnie, najtrudniejsze spotkania zespół z Seattle ma już za sobą – do końca sezonu Seahawks zmierzą się jeszcze z Ravens i Browns (dwa zespoły w rozsypce), Rams (zmierzający pewnie ku kolejnemu 7-9 lub 6-10) i w ostatniej kolejce wyjadą do Arizony, która być może będzie już spokojnie przymierzać się do playoffów w ostatnim tygodniu. Kluczowe dla Seahawks będzie jednak najbliższe spotkanie z Vikings. Dla mnie to mecz tygodnia – raz, że oba zespołu grają naprawdę dobrze, po drugie ten mecz będzie miał posmak playoffów – wygrywający znacznie zwiększy swoje szanse na awans.

Atlantę czeka z kolei głównie walka w ramach własnej dywizji – dwa spotkania z niepokonanymi Panthers, po jednym meczu z Saints i Bucs plus niedaleki wyjazd do Jacksonville. Wszystko jest jeszcze w rękach Falcons ale na obecnym etapie nie mam zaufania do zespołu z Atlanty – Matt Ryan rzuca zbyt często do zawodników drużyny przeciwnej, Julio Jones jest tylko jeden, a defensywa pokazuje w kluczowych momentach, że jest jeszcze „one year away”.

Nie wspominałem nic o Bears a oni wciąż liczą się w walce. Co więcej, liczą się i mogą namieszać w ostatnich tygodniach. Dlaczego? Bears mają bilans 5-6, pozostały im spotkania z Niners (do wygrania), Redskins (jak wyżej), wyjazdy do Minnesoty i Tampa Bay (to będą dwa kluczowe spotkania – wygranie chociażby jednego może być kluczem do sukcesu) i finisz z wyeliminowanymi praktycznie z gry Lions. Jeśli Seahawks i Falcons potkną się dwa razy (co jest realne), cztery zwycięstwa w pięciu meczach mogą oznaczać, że Chicago będzie świętować awans do playoffów… Czy to realne? A dlaczego nie?

Do zobaczenia za rok

Detroit Lions

Obecny bilans spotkań (05.12.2015) – 4-8

New Orleans Saints

Obecny bilans spotkań (05.12.2015) – 4-7

St. Louis Rams

Obecny bilans spotkań (05.12.2015) – 4-7

San Francisco 49ers

Obecny bilans spotkań (05.12.2015) – 3-8

Dallas Cowboys

Obecny bilans spotkań (05.12.2015) – 3-8

Być może istnieją scenariusze w których Cowboys wygrywają NFC East (serio, wszystko jest możliwe w tj dywizji) lub Rams doznają nagłego lśnienia i kończą sezon z bilansem 9-7. Te scenariusze są natomiast tak odległe i nierealne, że nie traktuję ich poważnie.

Powyżej wspomnianych pięć zespołów to zespoły słabe (Niners, Lions z pierwszych spotkań), pechowe (kontuzje Cowboys, Lions i facemask penalty którego nie było) lub trenowane i zarządzane w sposób dla mnie niepojęty (Rams? Z taką defensywą i ilością picków w drafcie w ostatnich latach?). Analogicznie jak Ravens, Browns czy Titans – te zespoły będą w styczniu leczyć kontuzje i przygotowywać się do draftu szukając nowego trenera lub zastanawiając się co poszło źle.

PS. Dla lubiących zabawę w scenariusze playoffowe – ESPN uruchomił swój coroczny Playoff Machine. Polecam!

Michał Potrykus

About Michał Potrykus

Futbolowy kibic od dość dawna, pasjonat NFL - od około 2011 roku, fanatyk - od 2013 roku. Na co dzień szczęśliwy mąż i ojciec, miłośnik heavy metalu, czarnego humoru, dobrej kuchni. Perkusista-samouk i samozwańczy reprezentant Steelers Nation w Polsce

Dodaj komentarz