BOWL SEASON 2015: PODSUMOWANIE PIERWSZEGO WEEKENDU

ncaa

Za nami pierwsze posezonowe spotkania i emocje. Teraz nie mamy już meczów jedynie w soboty, a praktycznie niemal codziennie. Jakie były pierwsze rozstrzygnięcia i pierwsi bohaterowie? Zapraszamy na omówienie rozegranych do tej pory Bowli, a na deser dwa słowa o FCS.

RZEŹNIA NUMER 5. Utah Utes-BYU Cougars 35 – 28

„To tak mnie żegnacie niewdzięcznicy??!” – zdawał się mówić Bronco Mendenhall dla którego był to ostatni występ w niebiesko-białych barwach uniwersytetu BYU, jako że w przyszłym roku zajmie się zespołem Virginia Cavaliers. Początek meczu w Vegas ostatecznie umocnił kibiców Cougars w przekonaniu, że życie nie ma sensu a co starsi z nich zaczęli sobie wyrywać resztki włosów z głowy. Gdyby jakiś zapalony hazardzista (bo byliśmy przecież w Las Vegas) obstawił taki przebieg wydarzeń rozbiłby wszystkie kasyna w tym „Mieście Grzechu”. Czy zawodnicy BYU postanowili pobić jakiś niechlubny rekord Bowli w rozrywkach NCAA? 3 straty w 6 minut i 21-0 dla Utah. Potem następne dwie i 35-0. 5 strat w około 10 minut, 2 fumble, 3 interception, 2 razy pick-6! Jak to śpiewał Kazik – „no po prostu litość i trwoga”. Rozgrywający Brighton Young czego się nie dotknął to psuł i doprawdy po 3 INT myślał chyba jedynie o tym, żeby zapaść się ze wstydu pod ziemię na pustyni stanu Nevada. Żeby było „weselej” nawet field goal był nieudany. 5 posiadań, 5 strat, a Utes punktują za każdym razem. I w tym momencie rodzi się pytanie: czy już jest po meczu? Teoretycznie tak. Nikt nigdy, na tym etapie sezonu, nie odrobił 35 punktów. W zeszłym roku Houston odrobiło 28 i wygrało z Pittsburghiem w szalonej końcówce, w której osiągnęli skuteczność onside kick na poziomie 50%. Największy comeback w dziejach (zakończony zwycięstwem goniącego)? 31 punktów w meczu Texas Tech-Minnesota kilka lat temu. Ale 35? No Way! Czyli co? Iść do szatni po 15 minutach, zrzucić pady, rąbnąć kaskiem o ziemię i rozpłakać się jak dziecko?

shot0008
Początek o którym, jeśli jesteś kibicem BYU, wolałbyś nie pamiętać.

Piękno futbolu amerykańskiego polega między innymi na tym, że nigdy się nie poddajemy. Przenigdy! Nieważne jak wysoki jest wynik i przewaga rywala, bo przecież czasem cuda się zdarzają. To nieistotne, że już mają nas na widelcu i widoki na lepszą przyszłość odjeżdżają w siną dal jak pociąg ekspresowy. Walczymy do końca dopóki nas nie zniosą z murawy lub raczej nie zwiozą z połamanymi rękami i nogami. To jest futbol amerykański. Sport dla prawdziwych mężczyzn, którzy nie boją się bólu i ciężkiej pracy. Jak komuś nie pasuje – niech idzie na kręgle. Powtarzam, nigdy nie traćmy nadziei! I to właśnie zrobili BYU Cougars w kolejnych 45 minutach Las Vegas Bowl.

Kiedy sytuacja ustabilizowała się w drugim kwadransie gry, na pierwszy plan wysunął się – wcześniejszy – bohater drugiego planu. Sympatyczny młodzian z wąsami, wychowany w Melbourne na boiskach do rugby, punter Utah Utes zaczął teatr jednego aktora. Tom Hackett, bo o nim mowa, dwukrotnie z rzędu został wybrany najlepszym punterem NCAA i w drugiej kwarcie pokazał dlaczego. Ten człowiek, jeśli można tak powiedzieć, ma przwdziwy skalpel w nodze, bo tylko do precyzyjnej pracy chirurga można porównać dokładność jego puntów. Hackett odkrył przed widzami kolejne ukryte piękno meczu futbolowego, kiedy po jego kopnięciach piłka szybowała wysoko w górę, po czym jak bumerang opadała tam gdzie wcześniej planował, a mianowicie, niemal za każdym razem, tuż przed linią pola punktowego rywala. Oczywiście dużo też zależało od kolegów Hacketta, którzy musieli zatrzymać ją w odpowiednim momencie.

I taki jest ten sport. Nawet jeśli nic się nie dzieje, to zawsze coś ciekawego się znajdzie. Nie wiem na ten moment czy Hackett będący w sezonie seniorskim ma zamiar przejść do NFL, ale z takimi umiejętnościami na pewno będzie rozchwytywany przez wiele zespołów, bo jak to się mówi: „dobry punt tymfa wart.”

ncaa-football-arizona-utah-850x560
Tom Hackett. „Zimny chirurg” wśród punterów.

BYU zaczęło z mozołem gonić wynik. Mangum poprawił swoje przerażające statystyki z początku spotkania i nie pomylił się już ani razu. Do przerwy 7-35, więc jeszcze nie wszystko stracone. Kiedy BYU doszło na 14-35 i poczuło krew, Hackett, dla odmiany, zagrał fake punt i cieszył się jak dziecko ze zdobycia pierwszej próby. Największy comeback w historii Bowli zamajaczył na horyzoncie, jednak przewaga była zbyt duża. BYU nie oddało już rywalowi ani jednego punktu, a pod koniec meczu Mangum strzelał dalekimi podaniami, po części zmazując skazę swoich wyczynów z pierwszej kwarty. To nie był nudny mecz. BYU nie poddawało się do końca. Kiedy QB Cougars dosłownie wbił piłkę w linię end zone i zrobiło się 28-35 wszystko jeszcze było możliwe. Trudno powiedzieć, dlaczego Bronco Mendenhall nie zdecydował się na onside kick w końcówce. Może stwierdził, że jest jeszcze zbyt dużo czasu (ponad 3 minuty)? Może doszedł do wniosku, że defense BYU jest już w tak dużym gazie, że szansa na powstrzymanie kolejnego drive Utah jest większa niż na wygranie onside (brzmi to całkiem logicznie)? Albo, że special teams Utes jest za mocny na taki numer? To już tylko dywagacje. Może jednak z uwagi na miejsce rozgrywania meczu należało postawić wszystko na jedna kartę, jak na jeden numerek w ruletce, w kasynie? W każdym bądź razie mecz, który wydawał się rozstrzygnięty w 10 pierwszych minutach toczył się do końca w atmosferze niepewności. I to właśnie mam na myśli kiedy mówię – nigdy się nie poddajemy! Wielka ambicja, wspaniała walka i nieudana pogoń i tak zasługują na brawa. Zrobili co mogli, ale zdecydowało te okropne 5 strat na samym początku. Teraz nie pozostaje już nic innego jak pogrzebać w kronikach NCAA i sprawdzić czy kiedykolwiek jakikolwiek mecz w Bowlu zaczął się od tylu strat pod rząd. Wciąż mam też przed oczami uśmiechnięta twarz puntera Utah, który jednym kopnięciem posyła jajowatą piłkę tam gdzie chce. A graczem meczu został Tevin Carter, który zaliczył 2 INT w tym jedno powrotne na TD. Oczywiście w pierwszej kwarcie.

Aizona Wildcats – New Mexico Lobos 45 – 37

Scooby Wright III powraca! Wymalowany jak Rambo, o fryzurze i tatuażach wzorowego wychowanka zakładu karnego, jeden z najlepszych obrońców w kraju, który miał stracony sezon z powodu kontuzji. W sobotę wrócił i przypomniał co potrafi. 16 bloków, 2 sacki, intuicja, sprawność, siła i tytuł defensywnego MVP tego meczu. NFL czeka.

Samo spotkanie było bardzo emocjonujące i prowadzone w szybkim tempie, a New Mexico Lobos pokazali, że łatwo się nie poddają, choć praktycznie przez cały czas gonili wynik. Pod koniec pierwszej połowy ustanowili nawet rekord New Mexico Bowl 92-jardowym podaniem na TD z okolic swojego pola punktowego, a później po udanym onside kick doszli rywala na 37-42. Ostatecznie Wildcats umknęli pogoni i wygrali po raz kolejny w Albuquerque tak jak 2 lata temu z Nevadą. Graczem meczu został QB Arizony, Anu Solomon, który tego popołudnia rzucił 329 jardów i 2 TD

dt.common.streams.StreamServer
Scooby Wright III znowu na fali.

W pozostałych dotychczas rozegranych meczach Appalachian State rozmontowało Ohio Bobacts na stadionie Montgomery w Alabamie po szalonej czwartej kwarcie, podczas której Mounteneers zdobyli 24 punkty i ostatecznie wygrali 31-29. O zwycięstwie decydował FG 2 sekundy przed końcowym gwizdkiem. MVP został RB Appalachian State Marcus Cox, który zdobył 162 jardy. Jest to pierwszy wygrany Bowl w historii „Górali”.

San Jose State Spartans górą w kolejnym Bowlu rozegranym w Orlando na Florydzie. San Jose pokonali Georgia State Panthers 27-16 a decydującym czynnikiem był najlepszy RB Spartans, Tyler Ervin, który po raz kolejny nie sprawił zawodu i wybiegł 132 jardy, 98 jardów powrotnych oraz popisał się 85-jardowym returnem na TD w 2 kwarcie. Przy okazji Ervin ustanowił indywidualny rekord sezonu swojego uniwersytetu kompletując 1601 jardów. Georgia State słabo konwertowała 3 próby, gdyż udało im się to tylko 1 raz na 10 możliwych.

Louisiana Tech pokonała Arkansas State 47-28 w New Orleans Bowl ustanawiając przy okazji nowy rekord tego meczu w ofensywie w postaci 676 jardów. Świetnie zagrał QB Bulldogs Jeff Driskel rzucając 458 jardów i 3 TD, co jak idzie o liczbę jardów jest jego rekordem życiowym. Louisiana Tech wygrała Bowl drugi rok z rzędu, co jest pierwszym takim wyczynem w historii tej drużyny.

Efektowna strzelanina odbyła się w poniedziałek w Miami Beach Bowl. Lider Western Kentucky, Brandon Doughy, nie zawiódł zdobywając podaniami 461 jardów i 3 TD a jego zespół pokonał South Floridę Bulls 45-35. To był ostatni mecz Brandona w college’u. W tym roku, łącznie z tym Bowlem, zdobył 5055 jardów zostając 14 QB w historii FBS, który zdobył ponad 5000 jardów w jednym sezonie. Do tego 48 TD. Co na to skauci z NFL?

FCS

W niższej klasie rozgrywkowej, czyli w Division 1 NCAA , rozegrano mecze półfinałowe. Czterokrotny mistrz tych rozgrywek, North Dakota State Bison, stratował kolejnego rywala, którym byli Richmond Spiders. „Pająki” nie miały wiele do powiedzenia na bardzo głośnym stadionie Fargodom, gdzie natężenie hałasu utrzymuje się przeciętnie na poziomie 100 decybeli. Gospodarze wygrali wyraźnie 33-7 i awansowali po raz piąty do finału. Wbrew pogłoskom nie wystąpił największy gwiazdor Bison, Carson Wentz, który od początku sezonu zmaga się z kontuzją. Nie jest wykluczone, że Wentz pojawi się jednak w finale.

W drugim meczu półfinałowym Jacksonville State Gamecocks znokautowali Sam Houston State wygrywając 62-10 na własnym stadionie Burgess-Snow Field w Alabamie. Tym samym gospodarze potwierdzili, że ich świetny występ w tym roku przeciwko Auburn Tigers nie był dziełem przypadku. Finał FCS 9 stycznia we Frisco w Teksasie. Jeśli zwycięży North Dakota State będzie to ich piąty tytuł z rzędu, czego jeszcze nikt nie dokonał w dwóch najwyższych poziomach rozgrywkowych NCAA.

Remigiusz Czyżewski

About Remigiusz Czyżewski

Od około 4 lat zagorzały fan rozgrywek NCAA, choć oczywiście zaczynał od oglądania NFL. Od około 3 lat kibic Ohio State Buckeyes. Jego dewiza brzmi: "Dzień bez meczu futbolowego, to dzień stracony. Chcę codziennie obejrzeć przynajmniej jedną kwartę. Ja po prostu kocham ten sport, to jest lepsze od seksu! Jeśli miałbym wybierać-noc z piękną kobietą lub finał NCAA, to nie mam wyboru- muszę zobaczyć ten mecz!".

2 Responses to BOWL SEASON 2015: PODSUMOWANIE PIERWSZEGO WEEKENDU

  1. R.A. Gnat pisze:

    Się udało! Się udało!
    Brawa dla Acron! Pierwszy Bowl w historii uczelni.

    Radocha dlatego, że nie kibicowałem faworytom.

  2. Remigiusz Czyżewski Remigiusz Czyżewski pisze:

    Akron jest teraz na fali, przypominam sobie, że 2 lata temu nawet Michigan Wolverines mocno przycisnęli na wyjeździe

Dodaj komentarz