ALABAMA MISTRZEM NCAA!!

ncaa

Alabama po raz kolejny została najlepszym zespołem w futbolu akademickim! Po znakomitym, trzymającym w napięciu i stojącym na najwyższym poziomie widowisku w poniedziałkowy wieczór, Crimson Tide świętują kolejny tytuł.

Alabama Crimson Tide-Clemson Tigers 45-40

Ponad 3 miesiące i ponad 100 meczów college football obejrzanych w całości. Nie mogę powiedzieć, że pamiętam dokładnie przebieg każdego z nich, czy też mam w głowie dokładny wynik. Jednak nie o to chodzi. Każde z tych spotkań to część mojego życia i część mojej przeszłości. Pamiętam niektóre akcje i miejsca, w których oglądałem dane spotkanie, swój nastrój i oczekiwanie na hit kolejki, czy tym bardziej na finał rozgrywek, który zawsze budził wewnętrzny żal, że to już koniec. Nie potrafiłem zdobyć się na obiektywizm. Nigdy nie grałem na boisku futbolowym jako czynny zawodnik, ale podczas finału zawsze byłem zawodnikiem jednej z ekip. Tak było 2 lata temu, kiedy Winston poprowadził ostatni drive dając wygraną Florida State i rok temu, kiedy Ohio State odrodziło się jak feniks z popiołów i mimo przeciwności losu pokonało Alabamę. Tym razem też krzyczałem w czwartej kwarcie. W neuronach mojego mózgu pozostała pamięć chwil, których już nikt mi nie jest w stanie odebrać. Tych pozytywnych i tych gorzkich, kiedy ulubiona drużyna odpada z walki w dramatycznych okolicznościach. Wygląda na to, że jeśli kocham kogokolwiek, czy też cokolwiek, to jest to liga NCAA futbolu amerykańskiego. Oni nigdy mnie nie zawiedli jak chodzi o widowiskowość, wzruszenia, walkę, bliżej nieokreślone piękno i wolę zwycięstwa. Mecz futbolu to więcej niż tylko sport – to coś w rodzaju alegorii ludzkiej egzystencji.

11 stycznia 2016. Finał NCAA rozgrywany na stadionie w Glendale w Arizonie. Jak typowaliście?

Bez tytułu

Nick Saban -4 mistrzostwa krajowe w akademickim futbolu (3 z Alabamą, 1 z LSU). Dabo Swinney – perfekcyjny sezon z Clemson Tigers, pierwszy od 1981. Mistycy doszukiwali się analogii powołując się na wiele podobieństw historycznych, jak chodzi o Clemson. Kiedy poprzednio wygrali te rozgrywki mieli podobny bilans, zaczynali sezon od spotkania z tą samą drużyną (Wofford) oraz mieli bardzo podobne statystyki w punktach traconych na mecz i również wygrali Orange Bowl. Zdaniem wróżbitów, ponieważ historia ma to do siebie, że lubi się powtarzać, te analogie miały zapewnić sukces „Tygrysom”. Tyle, że historiozoficzne teorie niekoniecznie sprawdzają się na boisku, kiedy przez ponad godzinę czystego czasu gry następuje ostateczna weryfikacja formy oraz umiejętności zawodników i całego sztabu szkoleniowego, który rozgrywa swoją osobną walkę niejako w okopach, za sideline lub wysoko na wieżach obserwacyjnych dających lepszy podgląd sytuacji. Tak jak w europejskiej piłce nożnej drużyny grają pięknie, a na końcu i tak wygrywają Niemcy, tak w college football możesz grać cudownie i „jak nigdy wcześniej”, a i tak przeważnie wygrywa Alabama. Saban jest chorym perfekcjonistą. Każdy szczegół musi być dograny do granic doskonałości, każda akcja ma być przemyślana i misternie skonstruowana w ten sposób, żeby rywal nie miał szans na odpowiednio szybką reakcję. Swinney jest entuzjastą. Detale nie są aż tak ważne. Idzie o to, żeby wygrać, więc niech QB zarówno rzuca jak i biega. Trick plays też są dla ludzi (jak to w NCAA). Czy dlatego wygrał Saban? Czy Nick dysponuje jakimś lepszym materiałem genetycznym w szeregach swoich zawodników, czy też jest to kwestia organizacji gry i jego doświadczenia w meczach o najwyższą stawkę? Czy w Alabamie ludzie po prostu lepiej grają w futbol niż w Południowej Karolinie? Odpowiedź jest, jak zwykle, gdzieś pośrodku, pomiędzy linią wznowienia, a czerwoną strefą, między end zone, a słupkami bramki. Gdybyśmy ją znali jaki problem byłby żeby pokonać Sabana? A jednak udaje się to tylko nielicznym, bo wygrać z Sabanem to jak pokonać cyborga siłą ludzkich mięśni.

Po raz pierwszy w tym sezonie (nie licząc pechowej porażki z Ole Miss) ktoś włożył kij w szprychy perfekcyjnie naoliwionej machiny Crimson Tide. Więcej! Clemson prowadziło jeszcze na początku 4 kwarty i cały czas miało inicjatywę zanim Alabama nie zmieliła oponenta.

Ale po kolei.

Kiedy Derrick Henry wyrwał się obrońcom już w pierwszej kwarcie i uciekł na 50 jardów do pola punktowego, wydawało się, że mecz będzie miał podobny przebieg do tego z 2013, gdy bohaterem został Eddie Lacy, a Bama zniszczyła Notre Dame na stadionie Sun Life w Miami 42-14. Nic z tych rzeczy. Deshaun Watson w kolejnych minutach wszedł na wysokie obroty i pokazał, dlaczego w tym roku został wybrany ofensywnym graczem konferencji ACC i finalistą Heisman Trophy. Świetna praca nóg, przegląd pola i pewność podania – to zalety nie do przecenienia dla dobrego QB. Watson najpierw posłał idealne podanie na 31 jardów do Huntera Renfrow, a niedługi czas później poprawił podaniem na 11 jardów do tego samego partnera i Clemson wyszli na prowadzenie 14-7 jeszcze przed końcem pierwszego kwadransa. W suchym powietrzu Arizony zapachniało sensacją (lub może tylko niespodzianką) tym bardziej, że pierwsza linia defensywna Tigers wciąż grała fantastycznie aplikując Bamie już drugi sack. Nikt jednak nie jest doskonały. Kiedy Watson rzucił na INT, Derrrick Henry mocno szarpnął do przodu i zakończył dzieło przyłożeniem wlatując, po rozbiegu nad rywalami, w pole punktowe. Clemson absolutnie nie rezygnowali i nadal posiadali inicjatywę. Kolejny sack, przejęcie futbolówki i zbliżenie się do pola punktowego rywala. Niestety dla drużyny Dabo Swinneya FG z odległości 44 jardów został przyblokowany przez zawodnika Alabamy i piłka nie trafiła między słupki. Defensywa Crimson Tide też nie zasypywała gruszek w popiele i najlepszy RB Tigers, Wayne Gallman, nie mógł się przebić. Do przerwy 14-14 i nic jeszcze nie jest rozstrzygnięte.

GLENDALE, AZ - JANUARY 11: Hunter Renfrow #13 of the Clemson Tigers celebrates with Germone Hopper #5 after scoring an 11 yard touchdown thrown by Deshaun Watson #4 in the first quarter against the Alabama Crimson Tide during the 2016 College Football Playoff National Championship Game at University of Phoenix Stadium on January 11, 2016 in Glendale, Arizona. (Photo by Christian Petersen/Getty Images)
Walczyli do końca.

Druga połowa to pasjonujące 30 minut, które wbijają widza w fotel. Widząc coś takiego siedzisz jak skamieniały i oczy robią się szeroko otwarte, bo wiesz, że oglądasz właśnie college football na najwyższym poziomie. Mecz godny finału, pojedynek dwóch równorzędnych drużyn, które nie odpuszczą do końca, a trzask kości słyszysz nawet mimo to, że rozlega się tysiące kilometrów stąd (jeśli jesteś w Polsce). Mało widoczny w pierwszych dwóch kwartach Jake Coker, w końcu, odpalił niesamowitą bombę na 53 jardy i Alabama wyszła na prowadzenie 21-14.

W tym meczu oglądaliśmy niemalże same, tzw. big plays. Albo pierwsza linia obrony szybko gasiła pożar albo eksplodowały dalekie podania i długie biegi z obu stron. Saban zmienił taktykę po dwóch pierwszych kwartach widząc, że front seven Clemson jest bardzo trudny do przejścia, w związku z czym należałoby więcej podawać. Saban wie co robi, ale najciekawsze miało dopiero nastąpić.

Clemson nie miało zamiaru składać broni. Kolejny sack (już piąty) i wspaniałe ucieczki Watsona, który z dziecinną łatwością zbiegał do linii bocznej zdobywając kolejne pierwsze próby. Saban cisnął słuchawkami o ziemię. Przecież mówiłem im, że Watson będzie dużo biegał! Efekt? Najpierw FG z 37 jardów, a później TD Gallmana i Clemson prowadzą po 3 kwarcie 24-21. Wypada dodać, że Tigers nie przegrali kolejnych 51 meczów prowadząc przed ostatnim kwadransem gry. Przy tej okazji warto dodać też fakt, że w tych samych 51 meczach nie grali z Alabamą Crimson Tide.

W czwartej kwarcie Bama najpierw wyrównuje celnym kopnięciem na bramkę, a później następuje punkt zwrotny tego spotkania. 10 minut przed końcem Nick Saban decyduje się na onside kick! Ile trzeba mieć pewności siebie, odwagi, doświadczenia i wiary, żeby w takim momencie, przy tak dobrze grającej obronie rywala zdecydować się na taką zagrywkę? Odpowiedź jest krótka: tyle ile ma Nick Saban, jeden z największych fachowców w futbolu akademickim, który wygrywał właśnie swój 100 mecz na futbolowych boiskach. W każdym bądź razie ten onside wszedł i Coker, wykorzystując chwilową konsternację rywala, posłał kolejną fantastyczną petardę na 51 jardów. 31-24 dla Alabamy!

Clemson nie rezygnuje. Gallman zaczyna szalone rajdy i znowu doprowadza swój zespół na odległość 4 punktów od rywala, po kolejnym udanym FG. I wtedy mamy kolejny punkt zwrotny meczu! Kenyan Drake wykonuje 95 jardowy rajd powrotny na TD i mamy 38-27 dla Bamy. Tak jest proszę państwa! Special teams!

635881539322790606-USP-NCAA-FOOTBALL-CFP-NATIONAL-CHAMPIONSHIP-ALABA-78806428

Kenyan Drake-decydujący return.

I mniej więcej w tym momencie zacząłem trochę krzyczeć. Wayne Gallman mija rywali jak tyczki na stoku narciarskim doprowadzając Clemson w pobliże pola punktowego przeciwnika co kończy się 15-jardowym podaniem Watsona i mamy już tylko 33-38. Próba podwyższenia za 2 punkty niestety kończy się fiaskiem. Deshaun zszedł do boku i już wybijał się żeby w stylu supermana wlecieć w pole punktowe Alabamy ale w ostatniej chwili został osadzony na ziemi przez jednego z defensorów. Kolejny drive Crimson Tide zapamiętamy jako heroiczną walkę o każdy cal boiska na linii punktowej Clemson. Próbowali kilka razy aż w końcu sędzia stwierdził, że Henry wysunął piłkę na wystarczającą odległość i zaliczył mu przyłożenie. Sceny jakie się rozgrywały podczas tego drive’u przypominały zamieszanie w godzinach szczytu w zatłoczonym autobusie tudzież średniowieczną bitwę na małej przestrzeni.

12400855_989026884492518_866154053103323525_n

Nieludzkie zamieszanie pod koniec meczu.

Stadion w Glendale już dawno został rozgrzany do czerwoności, jak piec kaflowy po 3 godzinach i kilku szuflach węgla brunatnego. 45-33 dla Alabamy, 1 minuta i 7 sekund do końca oraz wyczerpane przerwy na żądanie. Stało się jasne, że Clemson potrzebują cudu w następującej sekwencji – TD, onside kick (udany), TD. Deshaun Watson ma, zdaje się, dobry kontakt z Bogiem, bo w 55 sekund spełnia pierwszy warunek, tj. zdobywa TD podaniem na 24 jardy, 12 sekund przed końcem meczu za co dziękuje wznosząc ręce ku niebiosom. Zdaje się też, że Bóg pamięta, że Alabama to dość religijny region, w związku z czym koniec cudów na dziś. Onside kick jest nieudany i Crimson Tide mogą zacząć świętować.

Cóż więcej można dodać? Czwarty tytuł dla Alabamy za kadencji Sabana, jego 100 zwycięstwo w karierze, co czyni go jednym z najbardziej utytułowanych trenerów w college football. Gramy jak nigdy, ale i tak wygra Alabama? Coś w tym jest. Pokonanie Sabana to jak wejście na Mt. Everest bez maski tlenowej i udaje się to tylko nielicznym, niekiedy i w bardzo sprzyjających okolicznościach. Czy zdecydował ten onside kick? Prawdopodobnie tak. Clemson cały czas mieli inicjatywę, a Bama starała się dotrzymać tempa. Trzeba było czegoś ekstra, czegoś co pozwoli przechylić szalę na korzyść Crimson Tide. Tym czymś był onside kick w najmniej spodziewanym momencie. Jak w życiu – nigdy nie wiesz czego się spodziewać. Nick! Jesteś geniuszem!

hi-res-22079383219e2e1292e3e2935d7a5733_crop_north

Śmigus-dyngus dla Sabana.

I jeszcze bohaterowie. Jake Coker, niechciany we Florida State, porównywany do AJ McCarrona (na swoją niekorzyść) i krytykowany za wpadkę z Ole Miss. A tymczasem w finale NCAA Jake robi kolejną „życiówkę” rzucając na 335 jardów, 2 TD i 0 INT i nawet odważnie rusza do przodu zdobywając 1st down przed end zone rywala w ostatnim posiadaniu futbolówki przez Bamę. Po meczu płacze ze wzruszenia. Jake! Jesteś wielki!

Dashaun Watson. Wielka ambicja, świetna mobilność i przegląd sytuacji, właściwe decyzje i walka do końca. 405 jardów podaniowych, 73 biegowe, 4 TD. Wielka praca, umiejętności, wielka siła woli. Deshaun! Jesteś fantastyczny!

Derrick Henry. Od kiedy zdobył Heisman Trophy życie stało się nieco trudniejsze bo rywale na boisku mają go na oku i nie pozwalają na wiele. Mimo to- 158 jardów, 3 TD i mistrzostwo NCAA. Derrick! Szacun!

O.J. Howard- WR Alabamy. 5 odbiorów, 208 jardów, 2 TD. Wow!

Kenyan Drake. Potencjalnie liderem w akcjach powrotnych jest Cyrus Jones ale w ten wieczór to Kenyan był gwiazdą special teams. 196 jardów powrotnych w tym jeden na 95 jardów zamieniony na TD w decydujących momentach spotkania. Kenyan! Jesteś znakomity!

Nick Saban – nic więcej do dodania.

shot0001

Remigiusz Czyżewski

About Remigiusz Czyżewski

Od około 4 lat zagorzały fan rozgrywek NCAA, choć oczywiście zaczynał od oglądania NFL. Od około 3 lat kibic Ohio State Buckeyes. Jego dewiza brzmi: "Dzień bez meczu futbolowego, to dzień stracony. Chcę codziennie obejrzeć przynajmniej jedną kwartę. Ja po prostu kocham ten sport, to jest lepsze od seksu! Jeśli miałbym wybierać-noc z piękną kobietą lub finał NCAA, to nie mam wyboru- muszę zobaczyć ten mecz!".

7 Responses to ALABAMA MISTRZEM NCAA!!

  1. kaliber pisze:

    To się nazywa fanatyzm 🙂 Ja jednak zostanę przy NFL chociaż komplet widzów na meczach w Ohio pamietam, stadion pękał w szwach.

  2. Remigiusz Czyżewski Remigiusz Czyżewski pisze:

    hehe, ja oglądam wszystkie mecze NFL od play off bo wtedy już się nie pokrywają z NCAA

    • DALLAS COWBOYS pisze:

      Szkoda że tak mało jest ludzi żyjących prawdziwą pasją do sportu którzy potrafią relacje z danego wydarzenia przedstawić w tak fantastycznej formie że nawet nie widząc tego o czym jest tekst można poczuć jakby się na żywo było na stadionie – dzięki za artykuł jest mega zresztą jak i inne pisane podczas sezonu tylko tak dalej …

  3. remix remix pisze:

    bardzo dziękuję za dobre słowo!! dla mnie to dalsza motywacja do pisania. pozdrawiam!

    • Spurs_Up pisze:

      Super fajny artykuł! Można poczuć się jak na meczu – wspomnienie wspaniałych akcji wraca – oglądałem transmisje na żywo i też krzyczałem ! Gratuluje i proszę o więcej! A przy okazji – ja kibicuje South Carolina Gamecocks i Clemson jest z właśnie z Południowej a nie Północnej Karoliny
      Pozdrawiam i czekam na nowy sezon!

  4. remix remix pisze:

    Tak jest-uderzam się w pierś! Pomyliłem z North Carolina Tar Heels-przeoczenie

Dodaj komentarz