Miałeś, chamie, złoty róg

nfl-logo

Stanisław Wyspiański powyższe zdanie układał, chyba, z myślą o Ryanie Fitzpatricku. Todd Bowles miał niepowtarzalną okazję by wprowadzić Jets do Playoffów w swoim debiutanckim sezonie. Na nosie zagrał mu… jego poprzednik.

Powiedzieć, że dla New York Jets to był sezon przełomowy, to jak nie powiedzieć nic. Wydaje się, że w końcu znaleźli odpowiedniego QB – Fitzpatrick sprawił, że nikt już nie pamięta o kimś takim jak Geno Smith. Natomiast HC Todd Bowles momentalnie posprzątał bałagan zostawiony przez Rexa Ryana i niemal wyprowadził drużynę Odrzutowców na salony. Niemal, ponieważ przeszkodził mu w tym nie kto inny, jak siwy pan w charakterystycznym pulowerku.

 

New York Jets są (wg Twittera) najmniej popularnym klubem w NFL – w żadnym hrabstwie w USA Odrzutowce nie są najpopularniejszym zespołem. Mimo tego wielu kibiców futbolu amerykańskiego chętnie zobaczyłoby Gang Green w postseason – odnowieni Jets przez cały sezon grali nie tylko efektowny, ale i efektywny futbol.

Początek meczu z Bills także był efektywny, z tą różnicą, że nie dla Jets, a dla Bawołów. Dwa szybkie przyłożenia dołem Taylora i Williamsa oraz niekorzystny wynik meczu w Cleveland skutecznie oddaliły ekipę Todda Bowlesa od playoffów. Fitzpatrick, absolwent Harvardu, w pierwszej kwarcie był w ogóle niewidoczny – na 7 prób podań wyszła mu zaledwie jedna. Nie lepiej było w 2 części gry, gdzie co prawda zdobył przyłożenie podaniem do Marshalla, ale miał ułatwione zadanie dzięki wcześniejszemu, 60-jardowemu biegowi Ivory’ego, a potem błędowi Hogana w special teams Bills. Ogółem rzecz biorąc, Fitz wyglądał jakby ktoś spuścił z niego całe powietrze.

 

W przerwie pomiędzy połowami Todd Bowles musiał mu jednak dać amoniak do powąchania, gdyż już w drugim drive po przerwie niemal dogonił Bills podając na TD do Ericka Deckera, który swoją drogą swój drugi sezon w Wielkim Jabłku może zaliczyć do udanych (80rec, 1027yds).

Potem było już tylko gorzej – w trzech kolejnych posiadaniach piłki, Ryan Fitzpatrick rzucił trzy przechwyty przekreślające szanse Jets na udział w postseason, gdyż wtedy było już wiadomo, że Steelers bezwzględnie rozprawią się z Browns. Używając nomenklatury siatkarskiej – mieli 3 piłki meczowe w powietrzu, ale każda kończyła na pojedynczym bloku przeciwnika.Trzeba powiedzieć, że obie formacje Bills doskonale się zgrały – ofensywa wygrała pierwszą połowę, zaś defensywa drugą. Kiepsko spisała się O-Line Jets, nie dając swojemu rozgrywającemu praktycznie żadnego czasu do namysłu, co zaowocowało 3 interceptions.

Trzeba obiektywnie powiedzieć, że coś fajnego zaczyna się dziać w zielonej części aglomeracji nowojorskiej. Kibice Jets mogą czuć rozgoryczenie po tym spotkaniu – wszak upragniona faza pucharowa była w zasięgu ręki. Na pocieszenie pozostaje im fakt, że jeżeli Gang Green solidnie przepracuje offseason, w następnym roku mogą się pobić nawet o coś więcej niż Wild Card Round.

Ryan Fitzpatrick

 

Kuba Tłuczek

About Kuba Tłuczek

Zamościanin, fan futbolu od 9 lat, tyleż samo kibicuje Delfinom z Miami. Pisze o NFL i CFL. Z NFL24 związany od kwietnia 2013 roku.

5 Responses to Miałeś, chamie, złoty róg

  1. krisow pisze:

    Nauczyłem się, że w NFL liczy się tu i teraz. Nie ma żadnej, ale to żadnej gwarancji, iż mając sezon 10:6 w następnym roku nie przyjdziesz 4:12… Draft, free agents, kontuzje, inny zestaw rywali, itp. … Czy na początku sezonu typowanie do Superbowl Cowboys i Colts byłoby jakieś niedorzeczne, a co z tego wyszło? A San Francisco grające przez kilka lat z rzędu ww finałach konferencji lub Superbowl, a co teraz? Na co stać Kaepernicka, ktoś wie? Fajny sezon Fitzpatricka i Jets, ale nie postawili kropki nad i. Tylko to się liczy na dzisiaj, nie daję gwarancji czy to powtórzą. Co do Fitzpatricka nie winiłbym go za porażkę, raczej końcówka meczu, gdzie co chwila defensywa puszczała 3 down convertion dla Bills. Potem Ryan miał bardzo mało czasu i presja, dodatkowo jeden przechwyt to zupełnie nie jego wina bo podbito mu rzucającą rękę. Szkoda, że po takim sezonie nie awansowali, zasłużyli chyba bardziej niż np. Texans.

    • Psajdak pisze:

      O ile z pierwszą częścią się zgodzę, że to może być przypadkowy rok – minimalne wygrane z Jaguars, Giants oraz Cowboys. Do tego wygrana z Patriots w 16 kolejce, którzy pewnie mimo wszystko dostali zalecenia żeby się nie połamać.

      Natomiast proszę mi się odczepić od Texans, może wybitni na tyle, żeby ich w jakimkolwiek powerrankigu do top 5 zaliczać nie są, ale na przestrzeni ostatnich pięciu sezonów oprócz jednej sporej wpadki to wyciągnęli całkiem stabilne wyniki.

      Popatrzmy dalej, zobacz z kim przegrali Texans w tym sezonie: KC[bez komentarza], CAR[bez komentarza], ATL[zgadnij kto jako jedyny wygrał z panterkami?], IND[okej, to boli], MIA[boli], BUF[boli], NE[okej spore przekopy]. Wynik? 3 może 4 spotkania które przegrali powinny/mogły wyglądać inaczej.

      Jak to wyglądało u Jets? 2xBills, ktoś w Buffalo ma patent na odrzutowce, a jeśli przegrywasz oba mecze z rywalem z dywizji i nie jest to NE to sam sobie robisz dodatkowe problemy. Houston wygrało w bezpośrednim spotkaniu, Philadelphia – która nawet nie potrafiła wygrać swojej słabiutkiej w tym roku dywizji, NE[okej, do odżałowania], Oakland – nie jestem ich fanem jak 99% polskich znafcuw nfl i uważam, że ich sezon to dopiero był Przypadek, a przegrana z nimi powinna najbardziej boleć Jets. Wynik? Jak u Texans 3 może 4 spotkania które świadczą o słabości, widocznych lukach.

      Nie chce mówić, że Texans wybitnie zasługują na playoffy, jednak na pewno nie można ich bagatelizować.

      Ciekawostka: jeśli już chcesz się mieszać w jakieś komu bardziej się należało to szczególną uwagę zwróciłbym na Buffalo które wygrało dwa razy z Jets i raz z Texans. 🙂 Oczywiście pół żartem pół serio, bo swoje też w tym sezonie nawalili.

    • Psajdak pisze:

      Mogę jeszcze dodać, że osobiście najbardziej żałuje Redskins w playoff’ach, nie żeby w NFC EAST było w czym wybierać, po prostu obawiam się, że jeśli Rodgers się ogarnie to może być mecz bez historii.
      Szkoda, że pary nie ułożyły się Vikings-Redskins, Seattle-Green Bay
      Wtedy wróżyłbym spore emocje w obu spotkaniach. 😉

      • krisow pisze:

        Nie czepiam się Texans, może rzeczywiście takie gdybanie komu się należało jest sztuczne 🙂 Ciężko NFL porównywać z innymi ligami ponieważ siła drużyn z którymi gra każdy zespół jest inna i tych spotkań nie jest 82, a tylko 16. Pamiętam sezon kilka lat temu jak Titans i Panthers mieli bilans 13:3 i 12:4, a potem w postseason jeden mecz i koniec marzeń, a Arizona z 9-7 zagrała piękny SB ze Steelers. Takim Golden State Warriors w finale może się przydarzyć mecz, ze nic nie wychodzi, a i tak serie wygrają 4-1. Tutaj jeden, dwa błędy i pozamiatane, szansa za rok na poprawę.

  2. kaliber pisze:

    Po zmianach jakie zaszły w ekipie Jets w ostatnim sezonie, zaczałem ich nawet trochę lubić. Zasłużyli na te play offy a zwłaszcza Marshall, który grał super. NIestety czegoś im zabrakło w tym ostatnim meczu. Gdyby Thompkins złapał…byliby już w drodze do Cincinatti.

Dodaj komentarz