Małżeństwo z rozsądku, czyli szczęście którego w sercu nie chcę…

nfl-logo

Wigilijna noc to wieczór szczególny z różnych względów, ale w tej chwili skupię się na aspekcie futbolowym. To właśnie spotkaniem San Diego Chargers – Oakland Raiders kończył się dla mnie ważny rozdział życia, współistnienia w społeczności Raider Nation Polska. Zapraszam na podsumowanie spotkania, które daleko wybiega poza ramy sportowej rywalizacji!

Wracając z pasterki miałem w głowie tylko dwa słowa… Charles Woodson. To właśnie za chwilę miał odbyć się finałowy etap, którego wielu fanów Oakland Raiders – ale i całej ligi NFL – próbowało szczęśliwie zakończyć, choć rozsądek – przynajmniej mój – nie potrafił… Marzyłem by ta chwila nie nastąpiła w tym roku, by Charles po spotkaniu powiedział do tłumu kibiców, że zostanie z nami na kolejny sezon, ale z drugiej strony… Przewijały mi się się myśli, że za rok przeżywał bym to samo, podobne rozczarowanie i tęsknotę. Tak więc wystarczy emocjonalnego wstępu, spróbujmy przejść do konkretów. Zaczynając od przyjezdnych, wydawało się przed meczem, że główne role w ofensywie będzie odgrywać duet Danny Woodhead – Antonio Gates, pod przewodnictwem wodza Phillipa Riversa. Za to w szeregach gospodarzy nie było widać wyraźnego lidera w ofensywie. Przed samym spotkaniem w kuluarach mówiło się m. in. o domniemanych kłopotach zdrowotnych Amarii Coopera – wychowanka Alabamy. Spodziewać się też można było wielu okazji do wykazania umiejętnościami RB Lataviusa Murray’a, szczególnie znając skłonności defensywy Chargers do oddawania przyłożeń dołem. Co więcej? Można było liczyć na niesamowitą atmosferę na O.Co Coliseum. Wieści lokalne donosiły o komplecie sprzedanych biletów, a stacja NFL Network już od południa zasypywała nas zapowiedziami, obok których nie można było przejść obojętnie. Tak więc otwieram lokalny niskoprocentowy trunek, podgrzewam kurczaki, ustawiam sałatkę na biurko – wszystko przygotowane na wiadomą świąteczną okazję – i zasiadam do spotkania, które w takich okolicznościach niemal przypominało mi Super Bowl.

Losowanie wygrywają Chargers, lecz oddają rozpoczynającą serię meczu gospodarzom. Pierwszy drive spotkania i … pierwsze INT Dereka Carra, które w błyskawicznym sposób doprowadziło do przyłożenia gości. 7-0 dla Chargers, po którym – na szczęście dla fanów Raiders –  udało się odpowiedzieć biegowym meldunkiem w polu punktowym Lataviusa Murray’a. Następne minuty to była niemal droga przez mękę… Gra punt za punt – choć w międzyczasie trafił się TD Dontrelle Inmana. Zaskakiwał zupełny brak wykorzystania Danny’ego Woodheada. To miała być jedna z kluczowych „części” planu ofensywnego gości, a tu zupełny brak wykorzystania i startowanie Donalda Browna. Czy wypadło to na korzyść „ładowarek”? Wydaje się, że nie, bo wychowanek Connecticut, nawet mimo jednego przyłożenia, nie radził sobie z defensywą srebrno – czarnych. Jeżeli chodzi o gospodarzy to na wyróżnienie zasłużyła cała linia defensywna, Murray i Punter Marquette King – ostatni zagrał 8 puntów, z czego aż 6 wylądowało w redzone przeciwników, dodatkowo najdłuższy miał 65 jardów. Jak wielka jest to pomoc dla drużyny okazało się w 3 kwarcie, gdy pod presją defensywy Raiders, konkretnie Denico Autry, zaliczył sack and safety.

Marquette King był jednym z bohaterów spotkania.

Wtedy sztab gości chyba ostatecznie zrozumiał jak fatalną decyzją było postawienie na Donalda Browna. Od tego momentu bohater San Diego, Woodhead – w całym meczu zdobył 55 jardów biegiem i 53 podaniami – meldował się niemal w każdej akcji ofensywnej i nie zawodził. Za to na boisku niemal nie pojawiał się Amari Cooper – tylko 2 złapane piłki na 10 jardów – czym potwierdziły się przedmeczowe spekulacje dotyczące jego gorszej dyspozycji fizycznej. Spotkanie w dogrywce mógł rozstrzygnąć – przy wyniku remisowym po 20 – „symboliczny” bohater meczu Woodson, lecz jego bieg w redzone przyniósł „zysk” -3 jardy.

Chwilę później na boisko wszedł nasz rodak Sebastian Janikowski, który celnym kopnięciem wyprowadził swoją drużynę na trzypunktowe prowadzenie. Teraz tylko wystarczyło obronić posiadanie Chargers. Zadanie te okazało się ostatecznie bardzo łatwym i stadion wybuchł radością, co udzieliło się zawodnikom którzy w geście tryumfu wylali niezwłocznie izotoniczny napój na głowę… a jakże Woodsona. To nie koniec wyróżnień dla wychowanka Michigan, bo m.in. za swój fantastyczny -3 jardowy bieg został nagrodzony w szatni po meczu. 😉

 

Sprawdziły się moje i Wasze przewidywania z zapowiedzi 16 tygodnia rozgrywek, czego dowodem jest wynik ankiety.

Bez tytułu

Podsumowując, jako fana Raiders, zwycięstwo powinno cieszyć, szczególnie, że drugie w sezonie nad rywalem z dywizji, ale – zupełnie tak jak nawiązałem do specyficznego małżeństwa w tytule – jakoś nie potrafię… Tym bardziej, że wielce prawdopodobne jest iż w najbliższym czasie z Najeźdźcami w tym mieście się nie spotkamy. Na koniec chciałbym pokazać jeszcze jeden, już ostatni filmik, a zarazem pożegnanie z kibicami w Oakland ich idola, mentora i zwycięzcy, a więc ostateczne… RRRAAAIIIIIIIIIIIDERRRRRRRSS, RRRAAAIIIIIIIIIIIDERRRRRRRSS!

Garść pomeczowych statystyk:

  • Oakland Raiders zaliczyli siódme zwycięstwo w sezonie, najwięcej od 2011 roku.
  • Latavius Murray pokonał barierę 1,000 jardów biegiem w sezonie. Jest to pierwszy raz od czasu gdy dokonał tego w 2010 roku Darren McFadden.
  • Derek Carr wczorajszym spotkaniem awansował na drugie miejsce w historii w klasyfikacji sumującej przyłożenia w dwóch pierwszych sezonach gry. Pierwsze miejsce zajmuje Dan Marino (68), a Derek dzieli drugie z takimi zawodnikami jak Russel Wilson (52) i Peyton Manning (52)
  • Sebastian Janikowski wyrównał rekord celnych FG w historii NFL z 50 i więcej jardów. Obecnie ma ich 52, tyle samo co Jason Hanson.
Karol Potaś

About Karol Potaś

Pasjonat futbolu amerykańskiego od 2009 roku i SB XLIII. Oddany Oakland Raiders. Zawodnicy których ceni szczególnie to K. Warner, L. Fitzgerald i C. Woodson. Lubi trudne tematy i wyzwania, a w życiu kieruje się się zasadą "odważni nie żyją wiecznie, ale ostrożni nie żyją wcale".

6 Responses to Małżeństwo z rozsądku, czyli szczęście którego w sercu nie chcę…

  1. Pizza boy pisze:

    Wcale nie, raiders w 2010 I 2011 mieli bilans 8 do 8 pod wodzą Toma Cabela i Hue Jacksona

  2. Q pisze:

    Raiders i Chargers do LA?

Dodaj komentarz