Seahawks Gdynia – Mistrz nie tylko na boisku

Fot. Darek Bartyska

O Panthers Wrocław wiemy niemal wszystko, ich popyt medialny regularnie informuje nas o ich dokonaniach. Jednak to Seahawks Gdynia są podwójnymi mistrzami, którzy co roku, na ostatniej prostej sezonu wychodzą z cienia i zdobywają to, co w polskim futbolu jest najcenniejsze.

Opadły już trochę półfinałowe emocje, a Topligowy sezon zmierza ku białostockiemu Superfinałowi. Gdybyśmy mogli podsumować sezon jednym zdaniem, powiedzielibyśmy: „Tradycji stało się zadość”. Zarówno pary półfinałowe, jak i finaliści są dokładną kalką końcówki zeszłorocznego, jubileuszowego, X sezonu najwyższej klasy rozgrywkowej PLFA. Być może dla postronnych obserwatorów nie dzieje się nic ciekawego, ale jednak warto docenić rozwój obydwu drużyn, których starcie wyrosło już do rangi futbolowego El Clasico. O tym, jak mocne są te drużyny w aspekcie sportowym, wiemy wszyscy, więc dzisiaj proponuję inne spojrzenie.

Dwóch gigantów, lecz dwa różne pomysły

Panthers Wrocław to drużyna o ugruntowanej pozycji i imponującym poziomie organizacyjnym, o czym świadczy ich rola gospodarzy turnieju finałowego European Champions League, ale dzisiaj chcemy przyjrzeć się ich finałowemu rywalowi, o którym, niemal co roku jest o wiele ciszej pod względem medialnym i organizacyjnym. Wszystko zmienia się dopiero na tej ostatniej prostej sezonu, gdzie gdynianie wychodzą z cienia i robią rzeczy, o których większość kibiców, by ich nie podejrzewała. Nie interesuje ich opinia publiczna, z rezerwą podchodzą do komentarzy na ich temat – na swój sposób realizują swój plan, który od dwóch lat działa jak należy.

Seahawks Gdynia wydają się drużyną o zupełnie innej, niż wrocławianie, koncepcji organizacyjnej, która jednak w ostatecznym rozrachunku okazuje się równie skuteczna. Mówi się, że trener główny, a zarazem Prezes Jastrzębi, czyli Maciej Cetnerowski ma dobrą rękę do zawodników zza granicy, ale także dar przekonywania wybitnych polskich zawodników do gry w swoim zespole – za przykład może posłużyć jeden z filarów gdyńskiej defensywy, Arek Cieślok z Rybnika czy coraz skuteczniejszy skrzydłowy Jakub Mazan z Torunia. Od razu przypomina mi się felieton Krzysztofa Wydrowskiego na naszej stronie po ostatnim finale, gdzie pisał: „Jak go ocenić? Nieprzejednany dyktator czy rozważny król? […] Król nie rządziłby z takimi sukcesami, gdyby nie jego rada. Maciej Cetnerowski nie jest dyktatorem ani despotą – on tylko dobiera ludzi i zarządza nimi bardzo mało inwazyjną ręką, wręcz oddając im pole i powierzając liczne dodatkowe kompetencje. Wiem, bo widziałem. W kadrze Polski on był tylko dyrygentem, osobą spinającą całość, a liczny sztab asystentów odpowiadał za wszystko. Ten styl zarządzania jest obecnie najbardziej preferowanym stylem zarządzania stosowanym w dużych korporacjach. A przede wszystkim – ten styl zarządzania sprawdza się najlepiej w sytuacjach kryzysowych.”

Fot. Darek Bartyska

Fot. Darek Bartyska

Jeśli jednak tylko poziom sportowy byłby wyznacznikiem sukcesu, to frekwencja na trybunach obydwu drużyn byłaby porównywalna. Niskie zainteresowanie meczami to bolączka naszego sportu i poważna przeszkoda dla rozwoju dyscypliny poprzez pozyskiwanie sponsorów. Jak więc drużynie z Pomorza udaje się – w znacznej większości – wypełnić Narodowy Stadion Rugby, i to kibicami którzy z całej siły i pełnym zaangażowaniem wspierają żółto – czarnych?

Wydaje się, że jest to wynikiem bardzo zrównoważonej pracy u podstaw prowadzonej przez grupę osób od lat związanych z drużyną oraz dużego zaangażowania kibiców wywodzących się pierwotnie – jak to w futbolu amerykańskim często bywa – z rodzin i przyjaciół zawodników. Każdy kto ma coś wspólnego z futbolem wie, jaki ogrom pracy wiąże się z prowadzeniem drużyny. Pracy, która w większości przypadków nie jest płatna, a często wymaga dokładania z własnej kieszeni. Jednak wytrwałe działania w mediach społecznościowych, regularne wysyłanie informacji prasowych do mediów, nawiązywanie relacji, w pewnym momencie przekłada się na sukces, który na miarę polskiego środowiska futbolu amerykańskiego jest całkiem imponujący. To nadal nie jest sport wypełniający stadiony do ostatniego miejsca, mimo to frekwencja na meczach Seahawks jest nie tyle bardzo dobra, co stabilna i porównywalna.  Warto zauważyć, że Jastrzębie uważnie podpatrują trendy – regularnie zapraszają, tak popularne obecnie, foodtrucki na mecze, organizują kąciki dla dzieci, malowanie barw drużynowych na twarzach, zapewniają akcesoria do kibicowania, zapraszają cheerleaderki. Może się wydawać, że to błahe rzeczy, lecz to wszystko sprzyja piknikowej atmosferze i przyciąga kolejną rzeszę nowych widzów. Patrząc na zaangażowanie i pomysłowość osób wspierających Seahawks, nie dziwi, że zbliżają się do sukcesu, jakim oprócz wygranych meczów, jest regularnie pojawiająca się widownia.

13606471_1246268158739966_8191696850128562499_n

Fot. Darek Bartyska

Pieniądz gwarantem sukcesu

Mimo wszystko, ani imponujące wyniki sportowe ani taki poziom organizacyjny nie byłby możliwy bez jednego, kluczowego czynnika, czyli pieniędzy. Ponieważ Polski Związek Futbolu Amerykańskiego prowadzący Polską Ligę Futbolu Amerykańskiego nie jest w świetle prawa związkiem sportowym, kluby są pozostawione same sobie w zakresie pozyskiwania finansowania. W odróżnieniu od wrocławskich Panter, które posiadają dwóch kluczowych sponsorów, gdynianie opierają się na współpracy z miastem Gdynia, dzięki czemu mogą trenować i grać na Narodowym Stadionie Rugby. Gdynia znana jest ze swojego zaangażowania na rzecz sportu, zarówno zawodowego, amatorskiego, a nawet rekreacyjnego i wytrwale wspiera wiele podobnych inicjatyw. Można więc powiedzieć, że Jastrzębie mają sporo szczęścia mogąc liczyć na tak znaczące wsparcie lokalnych władz. Zwłaszcza warszawskie drużyny mają tutaj czego gdynianom pozazdrościć.

Miasto to nie jedyne źródło środków na prowadzenie klubu z północy kraju. Bywalcy domowych meczów Jastrzębi mogą wysłuchać długiej listy sponsorów, którzy wspierają organizację. To kilkanaście firm, głównie z dominującej na Pomorzu branży morskiej i logistycznej. Co ciekawe są to nie tylko potężni rynkowi gracze, ale także całkiem drobne przedsiębiorstwa. Wydaje się zatem, że Seahawks przyjmują z wdzięcznością każde wsparcie, co powinno być standardem w dyscyplinie, która rozwija się w naszym kraju, stosunkowo, od niedawna.

Już niedługo dowiemy się czy Seahawks obronią mistrzowski tytuł. Niezależnie od wyniku Superfinału, mamy nadzieję, że nadal utrzymają tak mocną pozycję, gdyż – obok klubów takich jak Panthers czy Lowlanders – mają istotny wkład w rozwój naszej dyscypliny. Może kolejnym krokiem powinien być występ na europejskich arenach?

Kuba Kaczmarek

About Kuba Kaczmarek

Z futbolem amerykańskim związany od 2006 roku. Redaktor NFL24 od 2013 roku, a od 2014 redaktor naczelny portalu. Kibicuje New England Patriots, jak również ma sympatię do St. Louis Rams. Zawodnik poznańskiego klubu futbolu amerykańskiego - Patriotów Poznań oraz redaktor portalu PiłkarskaPrawda.pl. Miłośnik wszelakich sportów.

Dodaj komentarz