NFL 2017: Podsumowanie week 6

nfl-logo

Myślicie że o futbolu wiecie już wszystko? Mecze NFL śledzicie od kilkudziesięciu lat i w wolnych chwilach nie robicie nic innego tylko zajmujecie się newsami, statystykami i fantasy? Więc zapewne nic nie powinno was już zaskoczyć. No właśnie, nie powinno, bo po raz kolejny w tym sezonie po zakończonym weekendzie musimy się schylić aby ustawić szczękę na należne jej miejsce. 

Nikt nie może być pewien wszystkiego i nikt nie może wiedzieć niczego na pewno – w skrócie, tak można by było podsumować to, czego byliśmy świadkami szóstego tygodnia w najlepszej futbolowej lidze na świecie. New York Giants podchodzili do meczu z Denver Broncos bez czterech, podstawowych skrzydłowych oraz jednego cornerbacka, a i tak rozprawili się z defensywą, która nie miała sobie równych. Druga drużyna z Nowego Jorku, Jets, o których przed sezonem mówiło się, że nie będą w stanie wygrać z kimkolwiek, prawie pogrążyli w żałobie New England Patriots, domniemanych hegemonów ligi.

Futbol potrafi być przedziwny, ale dzięki temu jest z nim przednia zabawa. Szósta kolejka była „ruchomym dniem” dla wielu zespołów, z których czwórce udało się przedłużyć nadzieje na uratowanie sezonu, dzięki wielkim wygranym. Nie brakowało dramatów, rollercoasterów, pokazów bezsilności i wybuchowych szałów radości.

Kac w zielonej części Nowego Jorku…

Odrzutowcy całkowicie mogą wskazywać na swoje błędy przy niedzielnej porażce z aktualnymi mistrzami ligi. Zamiast bilansu 4-2 i pierwszego miejsca w dywizji, co było w zasięgu ręki, jest rozczarowujące 3-3, które może śnić się po nocach.

Najistotniejszym punktem wieczoru była jednak decyzja sędziów na osiem minut przed końcem. Wówczas, wszystko wskazywało na to, że Austin Seferian-Jenkins zdobył przyłożenie przybliżające jego drużynę w odrobieniu strat do trzech punktów. Tight end podczas akcji wypuścił piłkę, ale zdołał ją złapać przed strefą punktową i wylądować z nią na pylonie. Blisko ustawiony sędzia, Patrick Turner, podniósł obie ręce do góry i MetLife Stadium wybuchło owacjami. Nie na długo. Akcja została poddana wideowerfikacji po której gospodarzom odebrano punkty. Dlaczego? Jak po meczu wyjaśnił Tony Corrente (sędzia główny): Saferian-Jenkins wypuścił piłkę z rąk zanim zdążył całkowicie przejąć nad nią kontrolę (według ezoterycznych zasad NFL), odzyskał posiadanie i stracił ponownie. Kiedy był w posiadaniu piłki jego ciało znajdowało się już poza strefą końcową boiska. Zatem według regulaminu – fumble, touchback, seria ofensywna dla gości.

Nigdy nie będę zazdrościł pracy sędziom oraz oficjelom odpowiadającym za dostarczanie powtórek akcji. Opanowanie wystarczającej ilości informacji na temat ciągle zmieniającej się i obszernej księdze zasad gry, a następnie być w stanie go interpretować przeciwko kolejnym akcjom, przy nacisku ze strony zawodników, trenerów i kibiców jest niezwykle trudne oraz stresujące. Oczekuje się tylko dobrych decyzji, a złe łatwo mogą okryć się hańbą.

Być może przez literę prawa ta decyzja była prawidłowa (a może nie? Początkowo czułem, że Austin odzyskał posiadanie jeszcze przed wypadnięciem poza linię boczną), ale niezależnie od wszelkich argumentów, złapane lub nie złapane, ciężko pogodzić się z faktem, że po tuż po akcji ogłoszono przyłożenie i później je cofnięto. Mimo wszystko decyzja ta jest niezaprzeczalna i nie do zakwestionowania.

Kibice Jets nie powinni odwoływać swojej przegranej tylko przez tą jedną decyzję. Zespół popełnił mnóstwo błędów, tracąc 14-punktowe prowadzenie kilka sekund przed przerwą. Tak samo jak dobry momentami był Josh McCown, popełnił również porażające gafy. Do tego Buster Skrine upuścił oczywisty przechwyt w drugiej kwarcie, a Catanzaro przestrzelił kopnięcie z pola. Bez wątpienia, sami strzelili sobie w stopę i przegrali największy mecz w ich najnowszej historii franczyzowej.

… szok w Denver

Przed meczem wskazanie faworyta było oczywiste. Goście z bilansem 0-5, bez OBJ-a, Brandona Marshalla, zawieszonego czołowego CB oraz DL Oliviera Vernona wraz z wideoutem Sterlingiem Shepardem. Zatem całkowicie naturalnym było, że dominowali na każdym polu, przed przerwą prowadzili 17:3, zanim o losie całego spotkania przesądziła niewidzialna, jak dotąd, gra biegowa oraz formacja obronna. Mówiłem już, że NFL jest przedziwna?

Do spotkania przystępowali z 23-cią grą biegową w lidze, podczas gdy defensywa gospodarzy pod tym względem jest najlepsza. Jednak nie tylko to mogło martwić – Broncos grali u siebie, a więc cała drużyna musiała zmierzyć się z ogromnym hałasem, który potrafi zakłócić poprawną komunikację między rozgrywającym a centrem i złapanie poprawnego rytmu, który jest niezbędny w akcjach biegowych. Nic bardziej mylnego. Goście wybiegali 148 jardów, a 117 z nich zaliczył Orleans Darkwa. Przecież ten facet nigdy nie zdobył nawet 70-ciu!

Dodatkowy bonus: Evan Engram nareszcie odegrał jakąś rolę! Jeszcze wiosną tego roku był brany już w pierwszej rundzie Draftu, a podczas pierwszego miesiąca rozgrywek nie potrafił znaleźć swojej niszy na boisku. Na Sports Authority Field at Mile High, pierwszy raz w tym sezonie, czuł się komfortowo łapiąc pięć podań na łączną odległość 82 jardów. No i to przyłożenie…

Linia ofensywna również wyglądała o niebo lepiej. Justin Pugh został przeniesiony ze środka lewej strony, na prawą zewnętrzną, dzięki czemu jego zdolności do ujarzmiania Vona Millera oraz Shaqa Barretta pomogły jego kolegom do wsparcia Erecka Flowersa, który jest uosobieniem wszystkich niepowodzeń Giants. Trudno uwierzyć, ale to zadziałało (Manning został sackowany trzykrotnie, ale biegacze średnio przesuwali się po 4,9 jardów).

Jeszcze jedną istotną zmianą było zrzeczenie się Bena McAdoo z obowiązku wywoływania zagrywek podczas meczu. Przejął go koordynator ataku, Mike Sullivan, a efekty wszyscy już dobrze znamy. Dlaczego trener główny podjął taką decyzję? O to spytała się jedna z reporterek w przerwie meczu. Nie oczekujcie odpowiedzi w stylu „nasza ofensywa potrzebowała świeżości”. – Ponieważ cała drużyna potrzebowała mnie przez ostatni tydzień – odpowiedział. Bez względu na przyczynę Sullivan wykonał zadanie wyśmienicie i za tydzień będzie musiał dać podobny koncert przeciwko Seahawks.

„Aaron, no co Ty, nie żartuj sobie!”

Najbardziej oszałamiającą wiadomością wieczoru była diagnoza rozgrywającego Green Bay Packers, który złamał obojczyk i pozostawił swoją drużynę samej sobie, co najmniej, na kilka dobrych tygodni (jak nie do końca sezonu). Tak o to mecz rozgrywany na stadionie, gdzie w lutym będziemy świadkami Super Bowl LII, stał się dla Serowych agoniczną ironią.

"Aaron, no co Ty, nie żartuj sobie. Co ja mam niby teraz zrobić?

„Aaron, no co Ty, nie żartuj sobie. Co ja mam niby teraz zrobić?

Patrząc jednak na przebieg tegorocznego sezonu, to niekoniecznie wszystko jest stracone. Być może Rodgers wróci niczym w 2013 roku podczas ostatniego meczu sezonu z Chicago Bears. Albo Brett Hundley, który przygotowywał się na ten moment przez dwa lata, przejmie moce swojego mentora i utrzyma szanse Serowych na play-offs. Nie sądźmy go zbyt szybko. Początek miał ciężki (rzucił trzy przechwyty), ale wykonał również kilka dobrych akcji, które nie pozwalają od razu go przekreślić. Łapiąc rytm znalazł miejsce, żeby wyjść z kieszeni i podać do kompletnie odkrytego Davante Adamsa na przyłożenie oraz rzucić do Jordy’ego Nelsona starając się kopiować swojego idola (i choć było dalekie od podobnej jakości, to jednak imponujące). O czwartej kwarcie nie wspominajmy. Czy będzie w stanie odnaleźć chemię ze swoimi skrzydłowymi i systemem zagrywek Mike’a McCarthy’ego, który będzie musiał teraz układać plan meczowy pod nowego rozgrywającego? Sam jestem ciekaw, nawet obłąkany straszliwymi odczuciami po kontuzji Rodgersa.

W tym tygodniu będzie dużo dyskusji na temat Tony’ego Romo czy Colina Kaepernicka lub (LOL) Bretta Favre’a, który wróci do zbawienia tego zespołu. Nie kupuję tego. Myślę, że to praca Hundleya, do której przygotowywał się przez solidny czas. Teraz też łatwiej zrozumieć dlaczego New England Patriots nie handlowali Jimmy’m Garoppolo. Jest zbyt cenną polisą ubezpieczeniową Toma Brady’ego. Identyczna sytuacja. Brett stoi przed podobnym wyzwaniem, co Jimmy przed rokiem na początku sezonu (tylko być może na dłużej).

Czy powinniśmy martwić się o Falcons?

Atlanta ma okresy w których dominuje, ale równie dobrze potrafi przegrywać mecz po meczu z tak nieoczywistymi drużynami jak Bills oraz Dolphins. Dla przypomnienia, Delfiny nie potrafiły w żaden sposób zapunktować w Londynie przeciwko Saints. Nie dokonały tego także przez całą pierwszą połowę przeciwko Sokołom, którzy na przerwę schodzili z prowadzeniem 17:0. Po powrocie gospodarze nie potrafili już zapunktować i oszołomili publikę ostatecznie przegrywając.

tevin-coleman-falcons

Jeszcze bardziej nie zrozumiały był fakt, że Freeman na spółkę z Colemanem mieli okazję pobiec z piłką tylko 18 razy. W momencie kiedy prowadzisz 17:0 nie ma powodu, żeby za wszelką cenę rzucać. Najlepszy duet biegaczy w lidze powinien być eksploatowany drugi raz tyle co w pierwszej połowie. Zamiast tego Falcons postanowili pozwolić Mattowi Ryanowi rzucać 35 razy. Aktualnie znajdują się na 12. miejscu w ilości zdobytych punktów i nadal nie znaleźli tego samego rytmu, jaki mieli z Kyle’em Shanahanem. To, czego oczekiwaliśmy od Steve’a Sarkisiana, ale warto zauważyć, że ten zespół mógłby mieć teraz bilans 1-4, przegrywając po drodze przeciwko Bears oraz Lions. Jeśli tak by było, rozmawialiśmy co tydzień o kacu spowodowanym Super Bowl LII. Następny mecz rozgrywany na Foxborough będzie niezwykle istotny z psychologicznego punktu widzenia.

Survival Patriots

Gdybym został kiedyś spytany: „Na czym polega magia Billa Belchicka?”, to moją odpowiedzią byłby właśnie mecz z Jets. Defensywnie w tej drużynie wciąż jest kompletny bałagan, która straciła dwóch podstawowych cornerbacków (Stephon Gilmore, Eric Rowe) zanim gra się do tego przyczyniła. To Malcolm Butler był najczęściej targetowanym zawodnikiem i niestety oddał zbyt wiele akcji przeciwnikowi. Pass rush również nadal nie istniał i dał o sobie znać dopiero pod koniec, kiedy nowojorczycy zaczęli częściej sięgać po zagrywki podaniowe.

Bill Belichick ma w swoim arsenale mnóstwo amunicji, która motywuje cały zespół. Mając odrobinę więcej czasu w przygotowaniach (ze względu na ostatni TNF) Patriots stali w lepszej pozycji od swoich przeciwników. A jednak, Jets weszli w tę rywalizację bardziej agresywnie. Mimo tego, jak źle weszli goście w to starcie, zrobili to, co potrafią najlepiej – podnieśli się. Radzili sobie z trudnościami i słabościami będąc z dala od swoich kibiców i zwyciężyli. Taki jest właśnie Belichick. Nie ważne jak, ważne by wygrać i krok po kroku notować jakiś progres. Pats nie przypominają zespołu sprzed ośmiu miesięcy, ale co roku muszą zmagać się z jakimiś problemami. Tym razem jest to defensywa, która potrzebuje czasu.

Nagły zwrot akcji w stolicy

Brian Hoyer od samego początku meczu był beznadziejny, notując tylko cztery skuteczne podania na 11 wykonanych, co dało marne 34 jardy. To doprowadziło do tego, że na ponad sześć minut przed zakończeniem pierwszej kwarty, na boisku pojawił się C.J. Beathard. Trzeciorundowy wybór w Drafcie, który przebojem stał się drugim rozgrywającym, depcząc Hoyerowi po piętach. Czy po tym meczu można stwierdzić, że to jakakolwiek przyszłość? Nawet 2,5 kwarty nie wydają jednoznacznego osądu. Grał odważnie i sprytnie, wykazując się może bardziej utalentowanym ramieniem oraz zdolnością do kreowania akcji niż kredytem zaufania, który ktoś mu powierzył.

Mimo wszystko, grał przeciwko defensywie bez Josha Normana, Jonathana Allena (stopa) i Bashauda Breelanda (kolano). Desperackie podania młodego zawodnika zostały przerwane przechwytem blisko zakończenia spotkania, kiedy starał się rzutem na taśmę poprowadzić zwycięską serię ofensywą. Nie można też powiedzieć, że Beathard nie grał zbyt dobrze, biorąc pod uwagę okoliczności. Kibice Niners mogą mieć jednak nadzieję, że to złe dobrego początki i wkrótce ponownie w pocket drużyny z San Francisco zagości spokój.

Wieści z innych aren:

  • Adrian Peterson wraca w wielkim stylu. Jego nowy klub, Cardinals, pokonał Bucs 38:33, a były MVP wybiegał 134 jardy i 2 przyłożenia. Drużyna z Phoenix tym samym poprawiła swoją, tragiczną do tej pory, grę biegową.
  • Strzeliły korki szampanów, którymi upijali się zawodnicy Miami Dolphins z sezonu 1972. Po porażce Chiefs rekord przez kolejny rok będzie należał do nich. Pomimo początkowych trudności, z presją poradził sobie Big Ben. Co prawda w przyłożeniu Browna było więcej szczęścia niż rozumu, ale to Steelers wracają do domu ze zwycięstwem.
  • Bears pokonali po dogrywce mających spore problemy z ofensywą Ravens. Trubisky co prawda też nie rozegrał dobrych zawodów, ale koniec końców to ekipa Johna Foxa znalazła się w „obrębie rażenia” swojego kickera, którego obowiązki sumiennie wypełnił Connor Barth.
  • Kanonada w Nowym Orleanie. Z reguły gdy grają Saints to możemy się spodziewać wysokich wyników, toteż ich zwycięstwo 52:38 nie dziwi. Dziwić może natomiast, że to niedoceniana defensywa miała duży udział w tym osiągnięciu, aż trzykrotnie meldując się w endzone.
  • Rams-Jags przed sezonem byłoby postrzegane jako „zapychacz”, jednak przed tym tygodniem to właśnie na Jacksonville były skierowane oczy wielu futbolowych fanów. Ekipa z LA wygrała swój 4 mecz i trzeba powiedzieć, że pod wodzą młodego Seana McVaya Rams przeżywają swój renesans
  • Chargers w końcu znaleźli się po drugiej stronie barykady w zaciętych spotkaniach i dla odmiany zwyciężyli. Raiders mogą bić na alarm – czwarta porażka z rzędu dla faworytów dywizji sprzed sezonu jest niedopuszczalna.
  • Deshaun Watson ma już tyle przyłożeń na koncie, ile Brock Osweiler przez cały poprzedni sezon. Wyjazdowe spotkanie w Cleveland nie mogło się skończyć inaczej niż wygraną gości. Browns wydają się być pogodzeni z losem najgorszej drużyny ligi.
  • Titans wygrali z Colts po zaskakująco wyrównanej grze. Jacoby Brissett pokazuje się z meczu na mecz lepiej i do powrotu Lucka powinien się tylko jeszcze bardziej rozwinąć.

Wyniki wszystkich spotkań 6 kolejki:

Eagles 28-23 Panthers (TNF)
Dolphins 20:17 Falcons
Bears 27:24 Ravens (OT)
Browns 17:33 Texans
Packers 10:23 Vikings
Lions 38:52 Saints
Patriots 24:17 Jets
49ers 24:26 Redskins
Buccaneers 33:38 Cardinals
Rams 27:17 Jaguars
Steelers 19:13 Chiefs
Chargers 17:16 Raiders
Giants 23:10 Broncos(SNF)
Colts 22:36 Titans (MNF)

 

Kuba Kaczmarek, Kuba Tłuczek

NFL24

About NFL24

Największa polska strona fanowska poświęcona futbolowi amerykańskiemu. Od 2009 roku dostarczamy fanom w Polsce najświeższych newsów, analiz oraz podsumowań z aren amerykańskich (NFL, NCAA, AFL) i kanadyjskich (CFL). Za główny cel stawiamy sobie promocję futbolu w Polsce – dyscypliny którą z roku na rok interesuje się coraz więcej naszych rodaków.

4 Responses to NFL 2017: Podsumowanie week 6

  1. sowa25 pisze:

    Spokojnie Aaron Rodgers wróci przed play offem. Słyszałem, że była opcja wzięcia Kaepernicka. Gość z Wisconsin grał by w domu, ciekawa opcja ale bez preseason nie widzę tego zresztą jego kariera to w tej chwili równia pochyła… w dół. Brett Hundley miał świetne momenty w preseason. W Green Bay był już jeden QB Brett …Favre legenda, może będzie kolejny?

  2. Krasyi7 pisze:

    Oby wrócił!!! Ale i tak jego OL to w tym sezonie dramat! Jak można takiemu gościowi dawać takie drewna do ochrony?Nie licząc 2 którzy i tak są kontuzjowani to, to jest…masakra.

  3. Michał pisze:

    Słyszałem, że Kaepernick idzie do sądu i będzie walczył ze zmową klubów. Podobno wszyscy się na niego uwzięli i nikt mu nie chce dać pracy 😀 Także wątpię, aby GBP chcieli się bawić z takim specjalnym specjalistą 😉

    Dla mnie jednak chyba najdziwniejsze spotkanie jakie widziałem to to Lions- Saints. Nie mam tak barwnego języka jak redaktorzy, brakuje mi wiedzy i doświadczenia ale to co się tam działo…

    • Jakub pisze:

      Witam.Falcons to ciule i tyle,Ja kibicuje od zawsze Steelers,Cowboys,Giants.Od kiedy jest Breas Saints.Nie przepadam zaPatriots(sa najlepsi od ponad 10 lat).Sehawks tez sa obojetni.Broncos moga byc.Packers to szacun ,bez Rogersa to koniec po play offs. To jest majlepsze w NFL ze jest zakakujaca i czesto nieprzewidywalna liga.17 kolejek tylko i p.o.,mecze o wszystko i Final w ktorym faworyt czesto zawodzi od poczatku lub przegrywa pod koniec meczu.Pozdrawiam.

Dodaj komentarz