NFL 2016: Z małej chmury… mały deszcz

colorrush-600-091216

Gdy do walki stają dwa kluby z niższej półki, które bez wątpienia aspirują do najlepszych, spodziewamy się ostrej walki z wykorzystaniem każdego, najmniejszego, błędu przeciwnika. Przynajmniej chcielibyśmy, żeby tak było… Jak było tym razem?

Co rok, podczas sezonu przygotowawczego, słyszymy, że Jakcksonville są w stanie nareszcie wejść na wyższy poziom i zaangażować się w walkę o wyższe cele, aniżeli tylko przetrwanie. Podobnie jest i z Tennessee, która z Marcusem Mariotą w składzie wzbudza jeszcze więcej emocji niż parę lat wstecz. Z tym też nastawieniem mogliśmy podejść do meczu, spodziewając się, że gdy do walki staną „outsiderzy” Ligi, to będzie to dla nich jeszcze większą motywacją do podreperowania bilansu, w wyniku czego możemy oglądać mocno emocjonujący mecz. Jednak, jak już życie nas przyzwyczaiło… wiara nie zawsze przekłada się na rzeczywistość.

Drużyna Gusa Bradley’a wyszła na to spotkanie jakby kompletnie nie przygotowana i w żaden sposób nie zainspirowana. Choć na początku, już w drugiej akcji, zdobyli pierwszą próbę, to potem nie potrafili tego dokonać przez kolejne 18 minut. Puntowali w kolejnych pięciu posiadaniach, do których zostali dopuszczeni w pierwszej połowie, co dało im zysk… uwaga… aż 60 jardów!

Jak nie trudno się domyślić po spojrzeniu na powyższe statystyki, goście nie potrafili stawić choćby najmniejszego oporu przeciwnikowi, po jednej, jak i po drugiej stronie piłki. Gospodarze wędrowali z piłką kiedy chcieli i dokąd chcieli. Nawet jeśli wiedzieli co się święci – jak chociażby przed zakończeniem pierwszej połowy, w sytuacji 3rd&13 na 3 jardy przed polem punktowym Titans – nie potrafili zatrzymać szarży ofensywy i pozwolili, by Ci przeszli kolejne 90 i zdobyć dodatkowe 3 punkty, co dawało gospodarzom imponujące prowadzenie 27:0. Jeszcze bardziej imponująco wyglądały statystyki, gdzie w liczbie zdobytych jardów liczba po stronie Jags „60” została zestawiona z „354” Tytanów.

Trener Mike Mularkey, w końcu, pokazał na boisku co miał na myśli mówiąc, że jego ofensywa będzie niczym „Exotic Smashmouth”. DeMarco Murray i Derrick Henry wyglądali jak głodne, rozwścieczone zwierzęta spuszczone ze smyczy. Pierwszy z nich w 21 próbach wybiegał 123 jardy (co daje mu aktualnie pierwsze miejsce w tej statystyce przed E. Elliottem) i zdobył jedno przyłożenie. Zaprezentował swoją elitarną wizję i możliwości, które pozwalają mu na fantastyczne biegi nie tylko na zaplanowanych ścieżkach, ale i tych, które czasem sam sobie musi stworzyć.

Henry natomiast to już zawodnik o innej specyfice gry, bardziej fizycznej, na które pozwalają mu jego warunki. Mimo to również wykazuje się nieprzeciętną inteligencją, co mogły zaprezentować nam jego pojedynki z J. Ramsey’em. Weźmy na przykład sytuację z drugiej kwarty, kiedy to LB Jags już myślał, że biegacz będzie wbijał się w lukę w linii ofensywnej, a ten jedynie zamarkował bieg i uciekł na zewnątrz, czym kompletnie zmylił defensorów.

W szesnastu biegach dołożył 60 jardów do zdobytych przez Murray’a i choć może jego średnia na bieg nie wygląda imponująco, to trzeba pamiętać, że był on desygnowany przede wszystkim do „brudnej roboty”,w głębi pola, do zbicia czasu, aniżeli zdobywania pierwszych prób. Mimo to nie odbiło się to na jego negatywnej ocenie, a wręcz przeciwnie!

Skoro już chwalimy biegaczy, to trzeba również docenić Mariotę. Wszak czwarty tydzień z rzędu zdobył więcej niż jedno przyłożenie, stając się pierwszym rozgrywającym Titans, który tego dokonał, od 2010 roku (wówczas był to Kerry Collins). Statystyki na poziomie: 18/22, 270 jardów, 2 TDs, 0 INT, 148.1 Passer Rating – mówią chyba same za siebie. Co więcej, wykonał to wszystko bez najmniejszego wysiłku. Oczywiście, rywale zbytnio nie przeszkadzali mu w pracy, ale trzeba docenić z jaką bezwzględnością to wykorzystywał i to nie tylko z jednym, upatrzonym sobie zawodnikiem, bo, chociażby, trzy ostatnie podania wykonywał do różnych skrzydłowych, co pozwoliło na big plays w wykonaniu Kendalla Wrighta (36 jardowa akcja) oraz Delanie Walkera (47 jardowa akcja).

Po drugiej stronie na tej samej pozycji wyglądało to zatrważająco… Blake Bortles już po pierwszej połowie wywołał pytania o zmianę rozgrywającego i nic w tym dziwnego. Wyglądał okropnie jeszcze w momencie, kiedy wynik nie był jeszcze tak oczywisty. Jego podania były albo kierowane w nogi skrzydłowych albo przelatywały kilka jardów przed lub za nimi. Był idealnym ucieleśnieniem jego słów, kiedy przed meczem mówił o swojej słabej dyspozycji: „Nie wiem skąd się ona bierze, ani dlaczego.” Skoro nawet on nie zna na to odpowiedzi, to kto ma ją poznać? Po jego zeszłorocznej kampanii, kiedy wydawało się, że będzie rozwijał się tylko do przodu, nagle notuje regres i aktualnie wygląda… źle. Czy były trzeci wybór Draftu jest jeszcze w stanie wrócić na właściwe tory? Co musi się stać, żeby znów uwierzył w siebie i wykorzystał swój potencjał, który niewątpliwie posiada?

JAX-vs--IND-Week-15-Blake-Bortles-Sam-Greenwood-Getty-Images-jpg

Receptą na tak jednostronne spotkanie była nie tylko słaba gra, ale i liczne przewinienia całej drużyny. Przyjezdni w pierwszej połowie cztery razy oglądali żółtą flagę na nie swoją korzyść, dwie za niesportowe zachowanie. Jedną zarobił Jalen Ramsey w drugim posiadaniu Titans, a drugą Dante Fowler Jr. za uderzenie jednego z liniowych ofensywnych. Tak niezdyscyplinowana gra musiała zostać ukarana wysoką porażką.

Wynik spotkania:

Jacksonville Jaguars vs. Tennessee Titans 22:36 (0:3; 0:24; 8:6; 14:3)

Kuba Kaczmarek

About Kuba Kaczmarek

Z futbolem amerykańskim związany od 2006 roku. Redaktor NFL24 od 2013 roku, a od 2014 redaktor naczelny portalu. Kibicuje New England Patriots, jak również ma sympatię do St. Louis Rams. Zawodnik poznańskiego klubu futbolu amerykańskiego - Patriotów Poznań oraz redaktor portalu PiłkarskaPrawda.pl. Miłośnik wszelakich sportów.

One Response to NFL 2016: Z małej chmury… mały deszcz

  1. ikon pisze:

    Też trzeba uczciwie powiedzieć że O-line nie jest absolutnie pomocą dla Bortlesa i to między innymi stąd bierze się jego słabsza postawa

Dodaj komentarz