NFL 2016: Noc pełna paradoksów

Za nami pierwszy mecz siódmej kolejki NFL! Na Lambeau Field zmierzyły się ze sobą drużyny Green Bay Packers oraz Chicago Bears. Czy Aaron Rodgers nareszcie powrócił? A może to ekipa z Chicago zaskoczyła niczym Miami Dolphins przed tygodniem? Przekonajcie się sami 😉

Wiele meczów obejrzałem w swoim życiu, ale bardziej bezradnej drużyny, niż Green Bay Packers z pierwszej połowy spotkania, naprawdę nie pamiętam. W przeciągu dwóch kwart udało im się zdobyć jedynie sześć punktów po kopnięciach na bramkę, pomimo, że: 40 razy sięgali po usługi swoich biegaczy, czym zdobyli 215 jardów; 21 z tych biegów odbyło się na połowie przeciwnika, z czego 10 w samym red zone. I pomyśleć, że to wszystko starczyło tylko na dwa skuteczne kopnięcia z pola (!). Aaron Rodgers w pierwszej połowie rzucał 33 razy, ale na tyle nieskutecznie, że dało to jedynie dodatkowe 139 jardy, co średnio daje marne 4.2 na próbę. Co więcej, przed zejściem do szatni, RB Don Jackson opuścił boisko z powodu kontuzji, przez co ofensywa została tylko ze skrzydłowymi i jednym fullbackiem. Powiecie: „ale przecież Knile Davis miał ratować sytuacje po kontuzji Lacy’ego”. Prawda, ale McCarthy prawdopodobnie uznał, że nowy biegacz jego drużyny nie jest jeszcze tak dobrze zaznajomiony z playbook’iem, żeby dać mu rozegrać cały mecz. Dlatego też na pozycji RB widzieliśmy aż 5 zawodników:

  • Montgomery: 9 biegów, 60 jardów; 10 złapanych podań, 66 jardów
  • Cobb: 5 biegów, 21 jardów; 11 złapanych podań, 95 jardów, przyłożenie
  • Ripkowski: 3 biegi, 8 jardów
  • Jackson: 2 biegi, 6 jardów
  • Davis: 2 biegi, 1 jard

Kiedy już wszyscy mogli pomyśleć, że gorzej być nie może i po przerwie gospodarze wyjdą nie tylko odmienieni, ale i bardziej skuteczni, a przyjezdni stworzą z nimi godne widowisko, szalę goryczy przelał… Aaron Rodgers.

Na szczęście dla zgromadzonych kibiców, ta sytuacja podziałała motywująco, bo nagle, wtem stało się coś, czego już niewielu się spodziewało, choć wszyscy tego pragnęli. Rodgers odpalił się niczym nowa rakieta z NASA i w trzech kolejnych drive’ach zdobył upragnione i zasłużone przyłożenia. Pierwszy: 13 akcji, 85 jardów, podanie do Davante Adamsa z 5 jarda. Drugi: 8 akcji, 88 jardów, podanie do Adamsa z 4 jarda. Trzeci: 13 akcji, 74 jardy, podanie do Randall Cobba z 2 jarda. W tych trzech seriach ofensywnych piłki rzucone przez Rodgersa zaledwie 4 razy nie znalazły adresata, co dało mu passer rating na poziomie 133,5! Aaron odżył i w tę jedną chwilę zamknął usta wszystkim krytykom, przy tym pobijając rekord legendarnego Bretta Favre z 1993 roku (zgadnijcie przeciwko jakiej drużynie).

Abstrahując jednak od rozgrywającego gospodarzy – o ile ten poprawił swoje notowania, tak Brian Hoyer kompletnie upadł. I nie chodzi tu o jego kontuzję ramienia, kiedy to został zmiażdżony jak kanapka przez Clay’a Matthewsa oraz Juliusa Peppersa, ale o to czego nie robił przez cały swój występ – tylko cztery celne podania z dziewięciu i 49 jardów… Żenada. Kiedy na jego miejsce wszedł Matt Barkley (6/15, 81 jardów, 2 INT) lepiej nie było, a więc ofensywnie Bears nie byli żadnym zagrożeniem dla defensywy „Serowych”. Ba, Rodgers zanotował więcej celniejszych piłek niż cała formacja ofensywa rywali serii ofensywnych.

Jay Cutler wciąż nie jest zdolny do gry, przez co „Niedźwiedzie” mogą chcieć udać się w tym tygodniu na małe polowanie, na nowego rozgrywającego…

i

Jednak, żeby napisać coś dobrego o drużynie z Chicago, warto wspomnieć dwóch zawodników z formacji defensywnej – Leonarda Floyda oraz Jerrella Freemana. Pierwszy z nich kompletnie zdominował mecz: zanotował 13 tackli, 2 sacki, wymusił fumble oraz zdobył przyłożenie. Drugi natomiast popisał się dokładnie taką samą ilością powaleń + raz udało mu się dojść do rozgrywającego. Warto też docenić Cre’von LeBlanca, który powstrzymał dwa dobre podania do Randalla Cobba, odwlekając „sąd ostateczny” Rodgersa.

To była przedziwna, ale i też pełna zwrotów akcji noc na Lambeau Field. Trudno powiedzieć, czy Rodgers wrócił na dobre. Tak jak pisałem we wczorajszej zapowiedzi, żeby móc powiedzieć o Packers, że „od teraz będą mocni” potrzebujemy przynajmniej dwóch równych spotkań z ich strony. Na pewno zwycięstwo mentalnie podbuduje drużynę, ale najważniejsze dla niej jest zdrowie, bo jak długo można grać w dwie strony?

KOŃCOWY WYNIK SPOTKANIA:

Chicago Bears 10:26 Green Bay Packers (0:3; 3:3; 7:7; 0:13)

Kuba Kaczmarek

About Kuba Kaczmarek

Z futbolem amerykańskim związany od 2006 roku. Redaktor NFL24 od 2013 roku, a od 2014 redaktor naczelny portalu. Kibicuje New England Patriots, jak również ma sympatię do St. Louis Rams. Zawodnik poznańskiego klubu futbolu amerykańskiego - Patriotów Poznań oraz redaktor portalu PiłkarskaPrawda.pl. Miłośnik wszelakich sportów.

One Response to NFL 2016: Noc pełna paradoksów

  1. Szarlatan pisze:

    Brawo Kuba! Dobre podsumowanie.

Dodaj komentarz