AFC East – analiza salary cap

nfl-logo

Zapraszamy Was czytelników NFL24.pl oraz fanów futbolu amerykańskiego na serię tekstów związanych z przeglądem salary cap w poszczególnych dywizjach. Nasz przyjaciel zza oceanu Mariusz Chodubski poświęca swój osobisty czas na pisanie artykułów dla Was, abyście lepiej poznali salary cap oraz sytuacje poszczególnych drużyn przed nowym sezonem. Zapraszamy do artykułu!

Witajcie ponownie. Mam nadzieję, że po lekturze poprzedniego artykułu podstawowe zasady funkcjonowania salary cap macie już opanowane. Możemy więc przejść do analizy sytuacji poszczególnych zespołów. Wszystkim zainteresowanym zgłębieniem tematu polecam stronę overthecap.com, gdzie znajdziecie fantastycznie przygotowane zestawienia i analizy. Szczególnie polecam też wbudowany w stronę kalkulator, który pozwala wprowadzać zmiany w poszczególnych ekipach i sprawdzić jak to wpływa na ich sytuacje – fantastyczne narzędzie. Inną przydatną stroną jest spotrac.com, którą także gorąco polecam.

Ledwie kilka dni temu wróciłem z urlopu na Florydzie, więc z tęsknoty za słońcem Miami wezmę na warsztat jako pierwszą dywizję, w której właśnie grają Delfiny. Sportowo dywizja od lat zdominowana jest przez Patriots, więc sprawdźmy czy pozostałe zespoły mają finansowe możliwości by coś z tym stanem rzeczy zrobić.

by sports gambling podcast

NY Jets

Jets zanotowali słabiutki sezon, zakończony bilansem 4-12 i zwolnieniem trenera Bowlesa. Stołek, choć bardzo gorący, zachował za to General Manager Mike Maccagnan. Patrząc jednak realnie na ruchy wykonane przez Jets w ostatnich 2 latach, ciężko było oczekiwać sportowego sukcesu. Tornado jakie przeszło przez szatnię Jets wyczyściło zespół z mnóstwa złych kontraktów, ale tez odbiło się bardzo negatywnie na ich sportowym poziomie. Sezon 2018 Jets kończą mając wciąż około $18M wolnych środków, które, jak już wszyscy mam nadzieję wiemy, maja prawo przenieść na kolejny rok. Biorąc pod uwagę obecne prognozy, Jets mogą mieć do dyspozycji w marcu imponujące $106M. Skąd bierze się ten ogromny skok w dostępnym salary? To właśnie efekt czyszczenia szatni w poprzednich latach. Przypomnijcie sobie z poprzedniego artykułu, że zespół zwalniając lub przehandlowując gracza musi liczyć się z tzw. dead money, które wciąż wliczane jest do ich salary cap. W 2018 Jets z tego tytułu mieli “dołożone” ok $26M, a głównym brzemieniem było tu obcięcie Muhammada Wilkersona ledwie 2 lata po podpisaniu z nim sporego kontraktu, przez co wciąż w księgach zostało nierozliczone $9M bonusa.

Patrząc więc jedynie na liczby, Jets są w świetnej pozycji by zbudować całkowicie nowy zespół, który odpowiadać będzie wizji nowego trenera. Patrząc z kolei na listę ich graczy, którzy zostaną za 3 miesiące wolnymi agentami, próżno szukać graczy, którzy mogliby zostać liderami nowego zespołu. Ba, uważam wręcz, że Jets więcej ze swych obecnych graczy obetną niźli zdecydują się podpisać znów umowy ze swoimi wolnymi agentami. Gracze tacy jak CB Claiborne, CB Skrine czy RB Powell być może zostaną zatrzymani w zespole na krótkich i tanich umowach. W kolejce do obcięcia są za to LT Beachum, który będzie miał już 30 lat I Jets muszą bardzo zastanowić się czy warto zatrzymać go z cap hitem na poziomie $9.5M, gdy obcinając go można oszczędzić z tego aż $8M. Niemal pewniakiem do obcięcia jest za to jego kolego z linii, center Spencer Long. Słaba dyspozycja, połączona z faktem, że można obciąć go oszczędzając $6.5M i to bez żadnego dead money – w przyszłym roku raczej nie zobaczymy go w zielonej koszulce. Najwyżej opłacanym graczem będzie Leonard Williams, którego Jets mogą co prawda obciąć bez dead money i oszczędzić aż $14.2M. Myślę jednak, że to kaliber gracza, którego warto zatrzymać, zwłaszcza gdy ma się mnóstwo wolnego miejsca. Poza wspomnianymi graczami, Jets mają mnóstwo tańszego balastu, który będzie można spokojnie i tanio zrzucać, ale podyktowane będzie to za pewne ruchami podczas free agency. Mając do dyspozycji ogromne środki, Jets muszą być wymieniani jako potencjalni nowi pracodawcy każdego z topowych zawodników, może z wyjątkiem Qb. Zespół ma już Darnolda, który wciąż ma 3, a potencjalnie 4 lata na swoim rookie contract. To zawsze jest ogromna przewaga dla zespołu, jeśli ich młody Qb gra na świetnym poziomie, a kosztuje zespół pewnie z ćwierć jego rynkowej wartości. Patrząc na potrzeby Jets ciężko w zasadzie znaleźć pozycję, gdzie nie potrzebują wzmocnień – OL by chronić młodego Qb? Pewnie. Ofensywne bronie typu Bell? Jak najbardziej. Obrona? Jets od kilku lat inwestują bardzo wysokie picki w draftach w obronę, a mimo to formacja jest wciąż dziurawa. Podsumowując, Jets to na pewno zespół, o którym będzie głośno w marcu. Mają możliwości by zbudować ciekawy i całkowicie nowy zespół. Dodatkowo dysponować będą nr 3 w drafcie, więc mieć będą kolejną już szansę na zgarniecie topowego talentu. Sam osobiście nie cenię jednak wysoko ich GM-a i nie tu doszukiwałbym się zespołu, który może strącić Patriots z piedestału w dywizji.

Buffalo Bills

Tak, to tu moim zdaniem powstaje zespół, który będzie największym rywalem Pats. Sytuacja Bills jest bardzo zbliżona to Jets. Wielka przebudowa zespołu trwa od dłuższego czasu. W efekcie Bills, z ponad $70M utopionymi w dead money, przewodzili w tej niechlubnej statystyce w 2018 roku. Brandon Beane, młody GM zespołu, bardzo agresywnie podszedł do przebudowy i wywalił z drużyny M.Dareusa ($13.6M w dead money), C.Glenna ($9.6M), K.Benjamina ($8.5M), R.Raglanda ($1.2M). Dodatkowo przehandlował też do Browns T.Taylora ($7.7M), a karierę z powodu kontuzji zakończyć musiał center E.Wood ($10.4M). Mając tak wielki balast dead money, Bills nie mieli finansowej możliwości by zbudować w 2018 solidny zespół. Robili co mogli, ale mając 30% capu ulokowanego w graczach, których nie ma już w zespole nie mogło dać to dobrych rezultatów. Zrodziło to mnóstwo frustracji i po stronie kibiców, i po stronie graczy (pamiętacie zakończenie kariery przez V. Davisa w przerwie meczu? Tak na marginesie, to dodatkowe $2.4M w dead money). Pomimo, że zespół na początku sezonu prezentował się fatalnie, ostatecznie udało się wyciągnąć sezon na bilans 6-10, który choć słaby, totalnego obciachu nie przyniósł. Sporo w tym zasługi trenera McDermotta, w którego wciąż wierzy GM Beane. Już od marca zaczną oni solidne wzmacnianie zespołu, a mieć będą do dyspozycji aż ok. $88M (w tym niewykorzystane $7M przeniesione z obecnego sezonu) i pick nr 9 w draftcie 2019. Dodatkowo mają kilka picków, które otrzymali za swych graczy i mogą wykorzystać je na aktywne handlowanie podczas draftu lub wprost oddawać picki za weteranów. Obrona jest bardzo solidna i wcale nie jest jak na razie droga w utrzymaniu. Tu raczej osłabień nie będzie, a solidne wzmocnienie Bills mogą znaleźć w 1 rundzie draftu, bo jeden z wielkich talentów defensywnych pewnie spadnie aż do wyboru nr 9. Większość środków zainwestowana więc pewnie będzie w pomoc dla młodego Qb Allena. Wzmocnienie OL i ofensywny arsenał – tu na pewno Bills będą licytować się z Jets. Kto może wylecieć z Buffalo? Jeśli Bills podpiszą kontrakt z RB Bellem, kandydatem do obcięcia zostanie pewnie wiekowy Shady McCoy, co pozwoli zespołowi zaoszczędzić niemal $6.5M przy $2.6M w dead money.

W mojej ocenie Bills mają wszystkie klocki potrzebne do zbudowania bardzo silnego i młodego zespołu, który będzie na lata gościł w czołówce ligi. Co więcej, mają też coś, czego wg mnie brakuje Jets – ludzi, którzy mają plan jak te klocki odpowiednio poukładać. Ich GM Beane miał spory udział w budowaniu mocnego zespołu w Carolinie, także opartego na twardej obronie i silnym, mobilnym Qb. Bardzo jestem ciekaw co z tego wyniknie.

Miami Dolphins

Ach, Miami. Niesamowicie interesujące miasto i niesamowicie przeciętny zespół. Do podobnych wniosków musieli dojść właściciele klubu, który właśnie zwolnił trenera Gase’a, a wcale niewykluczone, że zaraz za nim na wylocie znajdzie się GM klubu Chris Grier. Gase kończy swoją 3-sezonową przygodę w Miami z bilansem 23-25 i pozostawia po sobie zespół z większą ilością pytań niż odpowiedzi. Połączone to z nieciekawą sytuacją finansową i w efekcie mamy wolną posadę, która wzbudza w lidze niewiele emocji wśród potencjalnych szkoleniowców. Dolphins kończą sezon 2018 z ok $7M, które mogą przenieść na kolejny rok. Łącznie da im to ok. $18M do dyspozycji. Biorąc pod uwagę, że trzeba podpisać kontrakty z rookies, sprowadzić z powrotem kilku FA i zostawić sobie co najmniej z $6-$7M na zakończenie Rule of 51 i  na różne niespodziewane wydatki w trakcie sezonu, można wręcz stwierdzić, że te $18M to absolutne minimum jakich potrzebuje zespół. W księgach też wciąż wisi $13M dead money utopione przy zakończeniu mega kontraktu z N.Suh. By dokonać potrzebnych wzmocnień należy dokonać bolesnych cięć, które dodatkowo powiększą sportową zapaść zespołu. Sytuacja ta w zasadzie jest standardem w Dolphins już od kilku lat. Tak właśnie funkcjonują ligowe średniaki, które co roku próbują załatać ile dziur się uda, jednocześnie tracąc swych najlepszych wolnych agentów, bo pod salary cap wciąż pełno. Omówiliśmy już Jets i Bills i znamy skalę ich bolesnej przebudowy. Dolphins wciąż nie są w stanie się na to zdecydować.

Wspomniałem już, że konieczne będą cięcia. Kto najpewniej znajdzie się na wylocie? Mocno wątpliwe by nowy trener, ktokolwiek by nim nie został, będzie chciał zatrzymać w klubie Qb Tannehilla z jego absurdalnym $26.6 cap hitem. Obcięcie go pozwoli oszczędzić $13M, reszta to kasa utopiona w dead money. Kolejny kandydat do wylotu to Robert Quinn, który w tym sezonie był co prawda liderem sacków w zespole. Oszczędność rzędu $12.9M przy zerowym dead money może być jednak zbyt kusząca. Inny solidny gracz obrony, który już niedługo może pożegnać się z zespołem to Andre Branch, którego można obciąć i  oszczędzić $7M przy $2M dead money. Pamiętajmy też, że wolnym agentem będzie też wiekowy już Cameron Wake, który może już nie wrócić do ekipy z Miami. Czy nowy trener będzie chciał skorzystać z opcji 5-tego roku dla DeVante Parkera? Koszt $9.4M, ale też taka sama oszczędność jeśli zespół się z nim pożegna. Obciąć bez dodatkowych kosztów można też D.Amendole ($6M oszczędności).

Jasno widać więc, że Dolphins mają możliwość ruchów by stworzyć sobie miejsce pod salary cap. Pytanie jednak czy obcinając wspomnianych wyżej graczy Dolphins będą w stanie skusić do siebie wolnych agentów. Są w lidze zespoły mające mnóstwo wolnych środków i będące bardziej kuszącymi opcjami – dwa przykładowe omówiliśmy powyżej. Ciężko mi osobiście uwierzyć, że zespół bez podstawowego Qb, solidnych WR, liderów obrony będzie w stanie przelicytować ekipy z Cleveland, San Francisco, Buffalo. Przed nowym trenerem Dolphins ciężkie zadanie. Zespół musi zacząć bardzo dobrze draftować i w końcu obrać jakiś konkretny, pewnie bolesny, kierunek.

New England Patriots

Dziesiąte z rzędu zwycięstwo w dywizji, czyli wygląda na to, że w New England wszystko po staremu. Pytanie jednak, czy ekipa Belichicka może wciąż konkurować z tworzącymi się za miedzą nowymi zespołami. Nie będę wchodził tu w przesadne rozważania ile jeszcze Brady będzie grał i co stanie się z zespołem po jego odejściu. Jego kontrakt wygasa po następnym sezonie i na ten moment chyba nikt nie wie jakie są jego dalsze plany. Jego salary hit rośnie w 2019 roku aż do $27M, czyli w końcu oscyluje w okolicach jego rynkowej wartości. Jest to poważny problem dla Patriots, którzy kilka solidnych lat jechali na tym, że Brady nie walczył o każdego dolara, a wręcz przeciwnie – szedł drużynie bardzo na rękę i godził się na przyjazne dla salary cap kontrakty. Chyba łatwiej odpuścić z $10M w swoim kontrakcie, gdy nie jest się najlepiej zarabiającą osobą w rodzinie, bo żona przynosi do domowego budżetu setki milionów $ 😉 Rok temu jego cap hit był 11 w lidze wśród Qb, dwa lata temu dopiero 20, a większy cap hit miał m.in asior pokroju Mike’a Glennona. Jeśli Brady zechce pograć dłużej, niż następny sezon, wcale nie zdziwi mnie extension, które będzie również bardzo korzystne dla drużyny i znacznie obniży jego hit w 2019 roku, o ile zajdzie taka potrzeba. Tu przechodzimy więc do sedan sprawy – czy Pats będą potrzebować pomocy Brady’ego? Wygląda na to, że tak. Do kolejnego roku przeniosą ok $5M. Łącznie da im to w przyszłym roku do dyspozycji ok. 26M. Rozważając sytuację Jets, czy Bills nie wchodziliśmy w detale, bo kilka milionów w skali ich wolnych środków nie zmieniałoby ogólnego obrazu. U Patriots, trzeba ich dostępny cap rozbić na mniejsze części. Po uzyskaniu dwóch bardzo prawdopodobnych compensatory picks w 3 rundzie, Pats mogą mieć aż 6 wyborów w pierwszych 3 rundach draftu. Łącznie będą mieć aż 11 wyborów, więc na pewno będą aktywnym graczem podczas draftu. To wszystko sprawia, że rookie class w tym roku może być stosunkowo drogi w utrzymaniu, więc myślę, że spokojnie pochłonie pomiędzy $7 a $9M. Biorąc pod uwagę, że rookies zastąpią graczy znajdujących się w top-51 liczonym do salary cap w czasie off-season, netto klasa nowych graczy będzie kosztować pewnie ok $6M. Nie znam szczegółów odnośnie adjustmentu wynikającego z incentives dla graczy, ale pamiętajmy, że może to działać w dwie strony. Z informacji, które przeszły do prasy usłyszeć można jedynie było, że Brady nie spełnił warunków określonych w swych incentives, więc jeśli były to Likely-to-be-earned, Pats mogą otrzymać trochę więcej gotówki w przyszłym roku. Na tendery dla RFA I ERFA oraz skompletowanie practice squadu spokojnie odłożyć należy co najmniej $3-4M. Skoro o free agents już mowa, to Patriots będą mieć ich w marcu aż 18, w tym naprawdę solidne nazwiska. Na nowe umowy czekają DE Trey Flowers, LT Trent Brown, CB McCourty, K Gostkowski, P Allen oraz kilku WR Patterson, Hogan i Dorsett. Jak wiemy Gordon zakończył karierę, ale on także byłby na tej liście jako RFA, na którego należałoby nałożyć wysoki tender. Ilu z tych graczy Belichick będzie chciał zatrzymać w zespole? Nie podejmuję się tej dyskusji, bo Bill zawsze potrafił mnie zaskoczyć. Z $26M dostępnych dla Pats w 2019 ostało się wiec już w mojej analizie ok $15-16M, a to zakładając, że żaden z UFA nie wróci. Zespoły starają się także wchodzić w sezon mając odłożone na boku ok. $5M zaskórniaków, które wykorzystują m.in w razie kontuzji swoich graczy czy szybkiego podebrania kogoś z waivers. Załóżmy, że Patriots też ten bezpieczny bufor będą chcieli zachować. Realnie patrzymy więc na ok. $11M, które mogą wykorzystać na zatrzymanie u siebie swoich wolnych agentów lub wzmocnienie nowymi graczami. Nie jest to imponująca kwota, zwłaszcza w kontekście worów kasy, którymi dysponować będą Jets i Bills. Dziur w zespole będzie zaś co najmniej kilka. Left tackle, praktycznie cały korpus WR, wzmocnienie pass rushu i secondary, special teams. Wygląda na to, że Pats będą aktywnie tworzyć dodatkowe miejsce w swoim salary cap i extension Brady’ego będzie jedną z najbezpieczniejszych furtek. Kogo mogą obciąć, jeśli zajdzie taka potrzeba? Tu sytuacja jest niezwykle ciekawa. Na pierwszy ogień pójść może Gronk, którego zwolnienie może dać zespołowi $10M oszczędności, a jedynie $2M w dead money. Gronk wciąż jest młody, ale ma paskudnie długą historię kontuzji. Przyszły sezon będzie jego ostatnim w ramach dotychczasowej umowy. Kto wie, czy Pats także nie spróbują zrobić tu też jakiegoś extension, który obniży cap hit w 2019. Zwolnienie drugiego z TE, Dwayne’a Allena może dać teamowi aż $7.4M oszczędności i to bez dead money. Raczej pożegna się on więc z zespołem. Wybiegając już w przyszłość, do końca sezonu 2019, wolnymi agentami poza wspomnianymi Bradym i Gronkowskim będą także Devin McCourty, Edelman, Kyle van Noy, Adrian Clayborn czyli gracze niezwykle istotni dla zespołu, których na pewno klub będzie próbował zatrzymać. Rodzi to więc przedziwna sytuację, gdzie Pats mogą próbować podpisywać z nimi rożnie skonstruowane extensions, które obniża ich cap hit w 2019 czy 2020, by dać zespołowi możliwość wzmocnienia się. Wszyscy są bowiem świadomi tego, że należy zrobić wszystko by wykorzystać ostatnie lata Brady’ego w lidze do granic możliwości. Belichick zdaje się jednak być tego w pełni świadomy i dlatego kumuluje picki w drafcie. Ten zespół potrzebuje świeżej krwi i tylko draft może im to w ich sytuacji zapewnić. Stara gwardia utrzymywana już jest tam ostatkami finansowych sił i Patriots czeka kilka trudnych decyzji już bardzo niedługo. Bardzo ciekawa teoria, którą jakiś czas temu czytałem zakłada, że zespoły mogą próbować pchać grube cap hity poza rok 2020 licząc, że negocjacje odnośnie nowego CBA utkną w martwym punkcie i liga znów będzie musiała wprowadzić rok przejściowy, gdzie salary cap nie obowiązuje. Taka furtka byłaby bardzo dla Patriots na rękę, bo akurat wtedy mogliby podpisać nowe umowy ze swoimi najlepszymi graczami, w które władowaliby gwarantowane base salary w tym nielimitowanym roku. Jest to bardzo ciekawy wątek, który poruszę też na pewno przy okazji rozważań nad tym co Redskins zrobić mogą z kontraktem A. Smitha. O tym i o innych dylematach w NFC East jednak w kolejnej części.

Mariusz Chodubski

NFL24

About NFL24

Największa polska strona fanowska poświęcona futbolowi amerykańskiemu. Od 2009 roku dostarczamy fanom w Polsce najświeższych newsów, analiz oraz podsumowań z aren amerykańskich (NFL, NCAA, AFL) i kanadyjskich (CFL). Za główny cel stawiamy sobie promocję futbolu w Polsce – dyscypliny którą z roku na rok interesuje się coraz więcej naszych rodaków.

Dodaj komentarz