„Stoi jedną nogą w grobie, a drugą na skórce od banana”

nfl-logo

Ten bokserski cytat Pana Andrzeja Kostyry świetnie opisuje sytuację Dallas Cowboys przed głównym daniem wczorajszego Thanksgiving Game. Czy Cowboys spadną w „przepaść”, a może uda im się przetrwać i pozostać w walce o fazę playoff?

Wielu ekspertów zastanawiało się nad przebiegiem tego spotkania. Wydawało się, że drużyna gospodarzy ma wiele argumentów, by poradzić sobie z niepokonaną w tym sezonie ekipą Caroliny Panthers. Przede wszystkim wiele nadziei fanom Cowboys dawał powrót Tony’ego Romo. Ten niewątpliwie utalentowany i charyzmatyczny rozgrywający jest w tym sezonie wyjątkowym symbolem drużyny. Gdy tylko jest zdrowy i obecny na boisku ekipa wygrywa wszystkie swoje spotkania. Jego brak oznacza zaś ogromny spadek jakości w ofensywie, co przekłada się na ostateczny wynik skutkujący porażką. Co do drużyny Panthers i linii ofensywnej, to znowu trzeba było liczyć na wiele gry biegowej i przynajmniej jedno takie przyłożenie Cama Newtona. Poza tym niejako symbolem staje się już doskonała linia defensywna, z którą do tej pory nikt nie mógł sobie poradzić. Tylko właśnie… nikt, ale przecież z drugiej strony był Romo – czytaj wygrana. Ktoś musiał z tej rywalizacji wyjść ze spuszczonymi głowami. Na kogo wypadło?

Bardzo szybko okazało się, że założenie Romo = zwycięstwo Cowboys może tym razem okazać się błędnym. Pierwsza seria ofensywna potrwała zaledwie trzy zagrania i zakończyła się 3&Pick Six. Czyli jednak obrona gości?

Kolejna seria to znowu 3&Punt, a następna – najdłuższa w pierwszej połowie – pozwoliła przemieścić się w ciągu 13 zagrań przez 77 jardy, zdobyć 3 pkt i wydawało się, że Romo nareszcie złapał swój rytm. Chwilę później okazało się, że to jednak złudzenie i kolejne serie ofensywne gospodarzy skończyły się kolejno puntem, pick six i przechwytem. Nie tak kibice Cowboys wyobrażali sobie Święto Dziękczynienia. Najbardziej trafnym podsumowaniem pierwszej połowy niech będzie fakt, że ulubieniec Romo Dez Bryant – chyba też z wzajemnością –  nie złapał w pierwszej połowie żadnej piłki. Za to przyjezdni, a w szczególności linia defensywna Panthers grała z wielką „gracją” i klasą. Nie pozwalali rozwinąć skrzydeł nie tylko rozgrywającemu (a co za tym idzie również odbierającym), ale także Darrenowi McFaddenowi. Szczególny prym wiódł tu MLB Luke Kuechly (m.in zapisał na swoim koncie przyłożenie) i CB Josh Norman z już swoją słynną „wyspą”. Chociaż tak jak wspominałem, można by tu wymienić całą linię defensywną gości. Co jeszcze udało się zauważyć w pierwszej połowie? Rozgrywający Panthers miał wiele czasu na zagrania. Mógł stosunkowo spokojnie wyczekać właściwej fazy podania i adresować je z dokładnością rzucanej rzutki w środek tarczy. Czy druga połowa przywitała nas lepszym obliczem drużyny z Dallas?

W pewnym sensie tak, choć jedna jaskółka (czyt. pierwsza piłka złapana przez Deza Bryanta) wiosny nie czyni. Co prawda statystycznie wyglądało to lepiej niż w pierwszych 30 minutach, ale i tak nie dawało zbyt wiele nadziei, tym bardziej, że na 18 sekund przed końcem trzeciej kwarty biegowe przyłożenie zdobył Cam Newton.

Ostatecznie nie to było najgorsze w tym co wydarzyło się w trzeciej części. Ostatnia akcja kwarty przyniosła prawdopodobnie odnowienie kontuzji rozgrywającego Cowboys. Czy można było oczekiwać gorszego święta? Myślę, że kibice gospodarzy nawet w najczarniejszych snach nie wyobrażali sobie takiego przebiegu spotkania. Po tym wydarzeniu cały stadion zamarł w ciszy, a „bluzę” pierwszego QB założył Matt Cassel. Udało mu się nawet podać na przyłożenie do filigranowego WR Cole Beasley’a, lecz to już był typowy Garbage Time. Po tym spotkaniu kibice z AT&T Stadium zostali obdarci z ostatnich złudzeń. Padł mit symbolu Romo i wraz z nim – wracając do cytatu w tytule – druga „noga” też spadła do grobu.

Na koniec chciałbym tylko dodać, że jesteśmy dumni z tego, że spotkanie transmitowane na żywo w stacji Eleven Sports komentowali Michał Rosiak – nasz stały felietonista w Magazynie NFL24 – i Piotr Bera – były redaktor naczelny portalu NFL24.pl. Świetna robota!

Karol Potaś

About Karol Potaś

Pasjonat futbolu amerykańskiego od 2009 roku i SB XLIII. Oddany Oakland Raiders. Zawodnicy których ceni szczególnie to K. Warner, L. Fitzgerald i C. Woodson. Lubi trudne tematy i wyzwania, a w życiu kieruje się się zasadą "odważni nie żyją wiecznie, ale ostrożni nie żyją wcale".

One Response to „Stoi jedną nogą w grobie, a drugą na skórce od banana”

  1. Dayday pisze:

    W końcu się doczekałem futbolu amerykańskiego regularnie w polskiej tv. Szkoda ze słabo z powtórkami. Nie każdy może oglądać powtórkę na drugi dzień o 17.

Dodaj komentarz