NFL 2015: Podsumowanie Week 9

nfl logo

Grono niepokonanych ekip systematycznie się zawęża. Tydzień temu odpadli Packers, a wczoraj to zaszczytne grono opuścili Broncos. Natomiast Cowboys bez Tony’ego Romo w pocket notują kolejną porażkę, tym razem z rywalami z dywizji.

Powrót Peytona na stare śmieci

Przechodząc ulicami Indianapolis spotkałem wielu ludzi przywdzianych albo w jerseye albo koszulki Andrew Lucka, który w Indianie, mogłoby się wydawać, jest obecnie ważniejszą postacią niż gubernator. Biało-niebieska populacja Indianapolis jest jednak okraszona niczym „dobra kasza skwarkami” pomarańczowymi trykotami Peytona Manninga. Pomimo tego, że od jego odejścia minęły 4 lata, nadal ma w Indy sympatyków i każdy powrót do tego miasta, to dla niego powrót do domu.

Ostatnimi czasy Broncos co roku mierzą się z Colts, a to dlatego, że te drużyny nie spieszą się do zejścia ze szczytów swoich dywizji. Ostatnim razem trafili na siebie w Divisional Round rok temu, gdzie stawiani w roli faworytów Broncos nie mogli znaleźć sposobu na ekipę z „The Circle City”. Wczoraj ponownie faworytami byli Broncos, którzy do spotkania przystępowali jako jedna z czterech niepokonanych ekip i po raz kolejny Źrebaki udowodnił swoją wyższość.

Tak jak lubię Peytona, tak muszę z bólem przyznać, że przed 9 tygodniem rozgrywek o czempionat NFL to właśnie Broncos byli ekipą, która najmniej zasłużyła na miano niepokonanej. Miernie grającego Manniga i rozcarowującego CJ Andersona ratowali defensorzy, spisujący się w tym sezonie wyjątkowo dobrze. Jednakże i oni musieli skapitulować, kiedy przyszło im stanąć naprzeciw linii ofensywnej Colts. Czy to w akcjach biegowych, czy podaniowych zapewniali wysoki komfort pracy swoim kolegom:

Pomimo tego, że spotkanie było dość zacięte (Broncos utrzymywali kontakt z Colts dzięki świetnej postawie panów ze special teams), to pozostaje po nim lekki niesmak. Zawodnicy defensywy Broncos, tak przeze mnie chwaleni, zachowywali się (delikatnie mówiąc) jak bydło. Najpierw Aqib Talib wepchnał palca do oka Dwayne’owi Allenowi. Jeszcze podzczas konferencji prasowej po meczu Allen skarżył się na ból oka.

Chwilę potem Von Miller wstając po tacklu specjalnie poddusił swojego rywala kolanem. Zachowanie obu zawodników jest karygodne i gdybym był Rogerem Goodellem, dałbym Talibowi co najmniej 2 mecze zawieszenia. Panowie, nie jesteśmy w piaskownicy.

W Dallas już nie tęsknią za Murray’em

W tym tygodniu podczas Sunday Night Football naprzeciw siebie stanęły dwie drużyny, które rozczarowują, z czego jedna z powodu braków kadrowych, a druga przez słabą dyspozycję. Choć Tony Romo nadal przygląda się kolegom z linii bocznej, a Matt Cassel jest najbardziej krytykowanym rozgrywającym, to w tym meczu – o dziwo – nie zagrał katastrofalnie. Niestety, to defensywa zawiodła tym razem, która nie potrafiła zatrzymać ofensywy Eagles w kluczowym momencie. Dez Bryant zagrał poprawnie, choć w drugiej i trzeciej kwarcie gdzieś nam zniknął, ale wtedy Cole Beasley stanął na wysokości zadania. Gospodarze zagrali na tyle dobrze, aby doprowadzić do dogrywki i być może do przechylenia szali zwycięstwa na swoją korzyść, ale niestety „diabeł tkwił w defensywie”. Co wynieśliśmy z tego meczu?

1. Sam Bradford poprawny, ale nie nadzwyczajny

Jego statystyki po tym meczu wyglądają niczego sobie, bo: 25/36, 295 jardów i TD. Jednak ja bym się skłaniał do słów: zagrał na tyle dobrze, aby utrzymać Eagles w grze, ale nie próbując przejąć inicjatywy. Postawił na krótkie, pewne podania i małymi kroczkami przesuwał się po boisku. Linia ofensywna zagrała lepiej niż zwykle (choć zdarzały się okrutne błędy) i można powiedzieć, że takiego występu Bradforda chcieliśmy, ale według mnie jeszcze nie zasłużył na to, by być nazywanym w Filadelfii długoterminowym rozgrywającym.

2. Ryan Mathews > DeMarco Murray

Dzisiejszej nocy Murray wrócił do Dallas po raz pierwszy od czasu zmiany barw klubowych. Niestety, przez większość wieczoru grał dość sztywno i wolno, co pozwoliło mu wybiegać 83 jardy w 18 próbach. Mathews wybiegał mniej bo 67, ale w 11 próbach, ale jego biegi były bardziej dynamiczne i szybsze. Gdybyśmy mieli teraz powiedzieć, na czym polega różnica w grze patrząc na wysokość kontraktów biegaczy w Eagles, to chyba tylko taka, że Murray biega więcej z piłką… A w Dallas? Nie mają powodów do tęsknoty, bo Darren McFadden zarobił 117 jardów w 27 próbach!

darren-mcfadden

3. Czy Tony Romo będzie miał do czego wracać?

Powoli Cowboys staną w obliczu już kompletnej bezradności, bo z bilansem 2-6 o tytule w swojej dywizji mogą powoli zapominać, a i dzika karta staje się co raz bardziej odległa. Jeśli przed 22 listopada Romo nie będzie gotów w 90% do gry, to jego powrót na boisko może nie mieć już znaczenia. Właśnie wtedy czeka ich pojedynek z groźnymi Miami, którzy mogą pogrzebać ich marzenia o postseason. Chyba, że znowu zaczną dziać się nieprzewidziane rzeczy, ale chyba ten limit już wyczerpano.

4. Najbardziej zwariowana akcja meczu?

Czwarta kwarta i zagranie Cassela do end zone. Jedno zagranie, które zaczynało burzę wśród komentarzy: „Matt, co ty do cholery wyrabiasz?!”, aż po „O mój Boże! On to złapał!”. Coś pięknego 😀

 

Inne informacje:

  • Stało się, DE Giants Jason Pierre-Paul w końcu zdrowy. W swoim debiucie – w tym sezonie – przeciwko Tampa Bay zapisał na swoim koncie 2 tackles.
  • Panthers są ostatnią niepokonaną drużyną w NFC. Wygrali 12 mecz pod rząd w sezonie regularnym (wliczając rok 2014), dodatkowo zdobywając 27 pkt. w pierwszej połowie – najwięcej od Week 11 2011 r.
  • Antonio Brown!!! To był jego tydzień. Zdobył przy 17 piłkach 284 jardy i jest to jego osobisty rekord w lidze NFL.
  • Vikings pokonując Rams zanotowali najlepszy start po 8 kolejkach od 2009 roku. Dla przypomnienia, był to pierwszy sezon po dołączeniu do drużyny z Minnesoty legendarnego QB Bretta Favre.
  • Packers z drugą porażką pod rząd. To zdarzyło się pierwszy raz od sezonu 2013. Sam A. Rodgers był 5 razy sackowany – najwięcej w sezonie – dodatkowo zaliczając pod koniec meczu przechwyt.
  • Wciąż nie daje o sobie zapomnieć „Kraken”. Po tym jak wrócił z zawieszenia do składu Cowboys zaliczył w czterech spotkaniach 4 sacki.

Wyniki:

Miami Dolphins – Buffalo Bills: 17-33

Green Bay Packers – Carolina Panthers: 29-37

Washington Redskins – New England Patriots: 10-27

Tennessee Titans – New Orleans Saints: 34-28 (po dogrywce)

St. Louis Rams – Minnesota Vikings: 18-21 (po dogrywce)

Jacksonville Jaguars – NY Jets: 23-28

Oakland Raiders – Pittsburgh Steelers: 35-38

NY Giants – Tampa Bay Buccaneers: 32-18

Atlanta Falcons – San Francisco49ers: 16-17

Denver Broncos – Indianapolis Colts: 24-27

Philadelphia Eagles – Dallas Cowboys: 33-27 (po dogrywce)

 

NFL24

About NFL24

Największa polska strona fanowska poświęcona futbolowi amerykańskiemu. Od 2009 roku dostarczamy fanom w Polsce najświeższych newsów, analiz oraz podsumowań z aren amerykańskich (NFL, NCAA, AFL) i kanadyjskich (CFL). Za główny cel stawiamy sobie promocję futbolu w Polsce – dyscypliny którą z roku na rok interesuje się coraz więcej naszych rodaków.

3 Responses to NFL 2015: Podsumowanie Week 9

  1. chłopiec z trzepaka pisze:

    Nie wiem kto u was odpowiada za liczenie ale 27 prób z których jest 118 yardow to zdecydowanie gorzej niż 18 prób na 83 yardy wiec nie wiem w którym momencie statystyki Murray są o dużo gorsze od mcfadena bo napewno nie w średniej na próbę 😉

  2. Arti pisze:

    Wydaję mi się, że to Rogers zawalił mecz Packers bo w sytuacji gdy ma 2 min do końca 4 próbę i czystą pozycję Cobba… no cóż tak to jest. Cieszy ogromnie porażka słabiutkiego Manninga i wygrana mistrzów z Foxborough mimo poważnej kontuzji Lewisa (chyba zerwany achilles). Pats Nation Baby!!!!!!! Undefeated!!!!!

  3. Kowboj pisze:

    Nie rozumiem tekstu,że o dziwo Cassel nie zagrał katastrofalnie. Przecież z Giants zagrał dobry mecz, z Eagles też poprawnie. Jedynie z Seahawks można coś zarzucić ale przecież skrzydłowych kryły takie gwiazdy jak Sherman czy Thomas i musiał się nastawić na grę biegową.

Dodaj komentarz