Ostatnia prosta w drodze do Białegostoku

PLFA

Przed nami półfinały Topligi 2016, a to oznacza, że już w ten weekend poznamy drużyny, które zagrają 16 lipca podczas XI SuperFinału w Białymstoku!

Przed sezonem wszyscy stawialiśmy sobie utopijne pytania: czy będzie to sezon, który zapamiętamy na lata? Czy ktoś jest w stanie zepchnąć Seahawks Gdynia i Panthers Wrocław z piedestału? Pragnęliśmy niespodzianek, emocjonujących spotkań i nieprzewidywalnych wyników. Ostatecznie, przez kolejne tygodnie, żyliśmy w złudnych nadziejach, że nagle, jakimś cudem hierarchia zostanie złamana. Niestety… przynajmniej do półfinałów w rozgrywkach Topligi da się odczuć swoiste deja vu z poprzedniego roku. W walce o finał staną naprzeciwko dokładnie te same drużyny i dokładnie w tym samym rozstawieniu. Zatem, główne pytanie brzmi, czy tym razem ekipy, które zanotowały porażkę są gotowe do starcia z Goliatem?

Zeszłoroczne spotkanie pomiędzy Lowlanders a Seahawks było dla drużyny z Podlasia debiutem na tym szczeblu Topligi. Gdynianie skrzętnie wykorzystali brak doświadczenia rywala „rzucając się” na niego od pierwszej minuty. Spotkanie kapitalnie rozpoczął Jakub Mazan, a w drugiej połowie błyszczał ostateczny MVP spotkania, TE Paweł Fabich. Mistrz Polski pewnie wkroczył do finału broniąc tytułu, jednak serca kibiców skradli białostoczanie, którzy postawili ekipie Macieja Cetnerowskiego twarde warunki gry, takie jakie po nich oczekiwano.

-Przed sezonem obstawiałem, że zakończymy rozgrywki gdzieś w środku tabeli. A to że jesteśmy dzisiaj tutaj w Gdyni i gramy w  półfinale Topligi jest dla niesamowite. Trzecie miejsce w tabeli jako beniaminek? Rewelacja! – cieszył się po meczu prezes Primacol Lowlanders, Rafał Bierć.

Wydaje się, że w niedzielę przed mistrzami jeszcze trudniejsze spotkanie. W tym roku spotkali się dwukrotnie. Każde z ich starć nie miało prawa zanudzić żadnego kibica. Wpierw na inaugurację sezonu (40:28), a kolejne w rundzie rewanżowej (21:20) – oba wygrali aktualni mistrzowie kraju, lecz pozostawiając wiele zdrowia i nerwów. Wydaje się, że zespół z Podlasia jest o krok od uzyskania skutecznej recepty na swojego rywala i przed półfinałem wcale nie stoją na straconej pozycji, a już jako równorzędny przeciwnik.

Oba starcia nie były łatwe. Szczególnie to ostatnie, które pokazało, że Lowlanders zrobili spory postęp. W półfinale również można oczekiwać trudnego pojedynku, do którego jednak przygotowujemy się tak jak do każdego innego. Nie patrzymy wstecz ani nie wybiegamy za bardzo w przyszłość – liczy się tylko to starcie. W naszym obozie każdy zdaje sobie sprawę z rangi tego spotkania i wie o co walczymy. – zapowiedział w rozmowie z plfa.pl Michał Garbowski, kapitan i linebacker Seahawks Gdynia.

Co by nie mówić, to Seahawks są aktualnymi mistrzami Polski. Do spotkań z nimi podchodzimy w pełni skupieni. Myślę, że nie ma lepszego momentu na wydarcie zwycięstwa Jastrzębiom jak ten. Mógłby to być taki rewanż nie tylko za ten, ale i poprzedni sezon, gdzie przegraliśmy na właśnie w półfinale. Sposób jest bardzo prosty – robić swoje, a każdą pojedynczą akcję traktować jako małą wojnę między żółto-czarnymi wojownikami. – w podobnym tonie zapowiedział ostrą walkę również Łukasz Lewandowski, ofensywny liniowy Lowlanders.

Rozpoczyna się etap, w którym statystyki nie mają już żadnego znaczenia. Od wszystkiego zależy zazwyczaj dyspozycja dnia, ułożenie i dyscyplina taktyczna oraz koncentracja. Obie ekipy muszą liczyć się z tym, że ich najmniejszy błąd zostanie niemal natychmiast wykorzystany, a ten kto popełni ich najmniej zagra o mistrzostwo.

Jak ten mecz widzą inni dziennikarze?

Tegoroczne spotkania pomiędzy Seahawks i Lowlanders to prawdziwy horror dla kibiców z Podlasia. Pierwszy ich mecz i jego pierwsza połowa to prawdziwa uczta dla oka, natomiast drugi ważył się do ostatnich minut. Czy tym razem o wyniku zdecyduje dyspozycja dnia poszczególnych zawodników? Bo wydaje się, że białostoczanie taktycznie będą przygotowani na mistrzów Polski.

Krzysztof Krzemień (NFLBlog.pl): Seahawks to drużyna playoffów. Jakkolwiek nie graliby w sezonie zasadniczym, na najważniejsze mecze sezonu są perfekcyjnie przygotowanie. Lowlanders mogą być gotowi na mistrzów, ale jestem pewien że trener Cetnerowski rozpracował ekipę z Podlasia w najdrobniejszych szczegółach.

Radosław Gołąb (USSport.pl): Dla Lowlanders ten mecze będzie jak finał. Nie mają nic do stracenia. Nie są faworytem i ten brak presji może być dla nich bardzo korzystny. Dwa pierwsze spotkania pokazały, że są to drużyny na zbliżonym poziomie. Dużo będzie zależało od taktyki i reakcji trenerów na to co dzieje się na boisku już podczas meczu. O formę jednych i drugich jestem spokojny. Natomiast dyspozycja dnia – cóż wydaje mi się, że pojedynczy zawodnicy nie wygrają tego meczu. Cała drużyna musi zagrać na równym poziomie. Zarówno atak, obrona jak i formacje specjalne.

Mateusz Chrzanowski (NFL24.pl): Też mi się tak wydaję i mam wrażenie, że jeśli zawodnicy z Białegostoku będą mieli swój dzień to wreszcie przełamią złą passe w meczach z Seahawks.

Kto, przed tym meczem, jest pod większą presją? Lowlanders, bo walczą o grę w finale we własnym mieście, czy Seahawks, którzy bronią mistrzostwa? Komu może bardziej zaszkodzić?

Krzysztof Krzemień: Seahawks już pokazali, że mają nerwy ze stali. Lowlanders walczą o finał u siebie, ale z drugiej strony nikt nie widzi w nich faworytów. Myślę, że o wyniku przesądzi raczej dyspozycja fizyczna i taktyczna niż mentalna.

Radosław Gołąb: Tak jak już wspomniałem dla Lowlanders ten mecz jest jak finał, więc spodziewam się, że nie będą kalkulować i maksymalnie wykorzystają swoje możliwości. Większa presja moim zdaniem ciąży na Seahawks, dla których zakończenie sezonu na półfinale byłoby zwyczajnie porażką. Lowlanders są underdogiem, nie muszą awansować, aczkolwiek o wiele łatwiej będzie o niespodziankę w tym spotkaniu niż w pojedynku Panthers – Eagles.

Mateusz Chrzanowski: Wydaje mi się, że LB nie mają aż takiej presji. Jasne, każdy chce zagrać finał i to jeszcze u siebie, ale jeśli nie wygrają to wszyscy uznają to i tak za dobry wynik i nadal będziemy mówili, że ta ekipa za rok, max. 2, powalczy – na poważnie. Natomiast mistrz Polski – to mistrz i to dwukrotny, więc muszą wygrać i kolejny raz udowodnić swoją wyższość. Z tego względu wydaje mi się, że to na ekipie z nad morza będzie ciążyć większa presja.

 logo  logo_lowlanders
Krzysztof Krzemień  checkbox-303113_960_720
Radosław Gołąb
 checkbox-303113_960_720
Kuba Kaczmarek  checkbox-303113_960_720
Mateusz Chrzanowski
 checkbox-303113_960_720

nfl24pl-zapowiedz

Zanim jednak będziemy śledzić poczynania zawodników na Narodowym Stadionie Rugby w Gdyni, w sobotę poznamy pierwszego finalistę – Panthers Wrocław lub Warsaw Eagles. Wspomnienia z zeszłorocznego meczu warszawianie już raczej głęboko zakopali (Orły przegrali aż 47:9). Dziś, to kompletnie nowa drużyna. Trener Dan Levy wszczepił zawodnikom swoją, nową filozofię gry, która z każdym spotkaniem coraz bardziej wchodzi im w krew. Nie kalkulują, nie eksperymentują tylko pieczołowicie wykonują polecenia taktyczne nakreślone przez trenera (o tym rozmawiałem tydzień temu z Antonim Omondim, jednym z filarów warszawskiej defensywy, w Tour de PLFA). Jednak z perspektywy całego sezonu, nadal trudno im znaleźć receptę na wicemistrzów kraju (porażka 7 maja, 2:44), którzy wciąż są od nich o klasę lepsi.

– Z każdym meczem stajemy się coraz lepsi, oswajamy się z nowym playbookiem, a dodatkowo część kluczowych zawodników będzie wreszcie mogła wybiec na boisko, jak chociażby Daniel Tarnawski czy Piotr Kuźniarek. Mecz z Seahawks pokazał, że potrafimy grać na wysokim poziomie, ale należy pamiętać też, że jesteśmy w przebudowie – mamy bardzo wielu nowych futbolistów, dlatego potrzebujemy jeszcze trochę czasu. Panthers są naprawdę mocną i kompletną drużyną, co pokazują zarówno na naszym podwórku jak i w Europie,  ale play-offy rządzą się swoimi prawami i wszystko może się zdarzyć. – z rezerwą zapowiada Konrad Paszkiewicz, defensywny liniowy Eagles.

Pantery mają w tym sezonie przede wszystkim jeden cel, który wlecze się za nimi od dwóch lat: sięgnąć po upragniony tytuł i udokumentować fakt, że są najlepszą drużyną w kraju. Dodatkowo mogą podbić Europę wygrywając Ligę Mistrzów na własnym terenie już w kolejny weekend po finale, a jakże bardziej by smakował sukces na starym kontynencie będąc świeżo upieczonym mistrzem kraju. Choć poza boiskiem wrocławianie muszą zmagać się z problemami organizacji Final Four, to jednak nie powinno mieć żadnego wpływu na sobotni mecz. Co dzieje się poza boiskiem, zostaje poza boiskiem – tak działa każda profesjonalna drużyna, którą z pewnością są Panthers. Rozpędzeni i uskrzydleni wygraną z Seahawks Gdynia wydają się być bezkonkurencyjni, a większość kibiców z pewnością nie wyobraża sobie innego rezultatu niż wygrana faworytów.

Oni nie raz pokazali że są naprawdę groźną drużyną, bez większych problemów awansowali do fazy play-off wysoko pokonując Husarię. Widać, że wyciągają wnioski i do każdego spotkania przygotowują się coraz lepiej. Jednak forma naszego zespołu również rośnie. Mamy nadzieję, że spotkanie będzie zacięte – z respektem wypowiada się przed tym starciem menadżer wrocławskiego klubu, Jakub Głogowski.

Nie wiem, czy macie podobne odczucie, ale wciąż będę bronił swojego zdania, że Eagles z meczu na mecz grają coraz lepiej. Wyraźnie widać, że filozofia Dana Levy’ego została bardzo szybko przyswojona przez zawodników i każdy wie, co ma robić. Mimo wszystko w spotkaniach z elitą wciąż im czegoś brakuje. Czy Orły mają wystarczający potencjał, aby już znaleźć sposób na Pantery?

Krzysztof Krzemień: Myślę, że Orły są po prostu nierówne. Już od jakiegoś czasu mają największe wahania formy z czołówki. Ich wygrana w półfinale z Panthers byłaby większa sensacją niż porażka Panthers w X Superfinale.

Radosław Gołąb: Nie, to jeszcze nie jest ten czas kiedy Eagles mogliby powalczyć jak równy z równym w meczu z Panthers. Proces zmian w Warszawie przebiega bardzo boleśnie i z powikłaniami. Choć to prawda, że powoli widać progres. Jeśli obecni trenerzy pozostaną w klubie oraz skład wzmocni się kilkoma zawodnikami to być może w przyszłym roku Eagles znowu znajdą się w Top3.

Mateusz Chrzanowski: O ile nie zagrają meczu życia, to chyba jeszcze nie. Idą w dobrym kierunku, ale nadal potrzebują zgrania i klasowych zawodników, więc dla nich najważniejszy będzie kolejny, dobry offseason i wzmocnienia. A w sobotę niech, po prostu, dadzą z siebie tyle ile mogą.

 WP_Logo_Head_Color_White_RGB  WE_logo_pełne_kolor
Krzysztof Krzemień  checkbox-303113_960_720
Radosław Gołąb
 checkbox-303113_960_720
Kuba Kaczmarek  checkbox-303113_960_720
Mateusz Chrzanowski  checkbox-303113_960_720

Nikogo raczej nie dziwi obecność akurat tych czterech drużyn w półfinale Topligi, bowiem już przed sezonem to właśnie ich typowano do miana czterech najlepszych drużyn w Polsce. Jednak, mając na uwadze cały tegoroczny sezon, który zespół zrobił największy postęp?

Krzysztof Krzemień: Jeśli bierzemy pod uwagę tylko Topligę, to Lowlanders, którzy potwierdzili, że są numerem trzy w Polsce i byli o krok od pokonania Seahawks. Natomiast w przekroju całego sezonu to trudno o większy potęp niż Final Four IFAF Champions League w wykonaniu Panthers Wrocław.

Radosław Gołąb: Moim zdaniem Panthers. Startowali co prawda z wysokiego pułapu i podniesienie poziomu gry było niezwykle trudne ale im się to udało. Głównie chodzi mi o mentalne podejście do meczów. Na pewno duży wpływ na to miała ich porażka z Seahawks na początku sezonu. Oczywiście nic nie ujmuję Seahawks, Lowlanders i Eagles, ale dojrzałość i skuteczność gry Panter w drugiej części sezonu jest zdumiewająca.

Mateusz Chrzanowski: Primacol Lowlanders Białystok – nie dość, że utrzymali poziom z zeszłego roku, to zrobili kolejny krok do walki z czołówką.

Na koniec jeszcze jedna ciekawostka, czasy „najnowszych” Superfinałów – począwszy od kończącego rozgrywki Topligi spotkania na Stadionie Narodowym w Warszawie w 2012 roku – zawsze w składzie uczestników miały ekipę gospodarzy – dwukrotnie Warsaw Eagles oraz po razie Seahawks Gdynia i Panthers Wrocław. Czyżby po raz pierwszy nastąpił wyjątek od tej reguły?

Tak, więc nie pozostaje nam nic innego jak…

Kuba Kaczmarek

About Kuba Kaczmarek

Z futbolem amerykańskim związany od 2006 roku. Redaktor NFL24 od 2013 roku, a od 2014 redaktor naczelny portalu. Kibicuje New England Patriots, jak również ma sympatię do St. Louis Rams. Zawodnik poznańskiego klubu futbolu amerykańskiego - Patriotów Poznań oraz redaktor portalu PiłkarskaPrawda.pl. Miłośnik wszelakich sportów.

2 Responses to Ostatnia prosta w drodze do Białegostoku

  1. esta pisze:

    Do p. Mateusza -małe sprostowanie – Seahawks to trzykrotny, a dwukrotny – z rzędu mistrz Polski. Doświadczeni kibice to wiedzą, ale zakładam,że teks czytają również młodsi, dla których finał 2012 na Stadionie Narodowym to prehistoria 🙂

  2. […] O 16 we Wrocławiu, tamtejsi Panthers podejmą Warsaw Eagles. Zapowiedź tego spotkania znajdziecie TUTAJ, a link do transmisji poniżej […]

Dodaj komentarz