Na białym koniu do Kalifornii

playoffs-nfl24-brown

Finał Konferencji AFC zapowiadał się wyjątkowo ciekawie – smaczku dodawał fakt, że to mogła być ostatnia odsłona rywalizacji Brady-Manning. Gdyby nie pomyłka jednego z kluczowych zawodników, losy meczu mogły się potoczyć zupełnie inaczej…

 

Klasyk mówi, że to „(…) defensywa wygrywa mistrzostwa”. Jeżeli spojrzymy na Denver Broncos A.D. 2015, można śmiało przyznać rację tejże prawdzie objawionej. O skuteczności chłopaków z Miasta Na Wysokości Mili przekonał się wczoraj Tom Brady. Chodzą słuchy, że Boston College ma zamiar mu przyznać tytuł doktorski za wyczerpujące badania trawy na Mile High Stadium.

Oct 4, 2015; Denver, CO, USA; Denver Broncos quarterback Peyton Manning (18) in the first quarter against the Minnesota Vikings at Sports Authority Field at Mile High. Mandatory Credit: Ron Chenoy-USA TODAY Sports

A już zupełnie na poważnie – widzieliście z jaką łatwością linemani Broncos przedzierali się przez zasieki postawione przez ich vis-a-vis z Patriots? Przypominało to nieco pogoń watahy wilków za dorodnym jeleniem, z biernie przyglądającymi się drzewami w postaci linii ofensywnej z Foxboro. Mówcie co chcecie o Ryanie Wendellu, ale odkąd został wpisany na IR, kłopoty Patriots z pass protection zaczęły się nawarstwiać i apogeum osiągnęły wczoraj, przez co z pracą zdążył się pożegnać trener OL – David DeGuglielmo.

Co prawda w defensywie Pats nie mieli takich problemów, Malcolm Butler i spółka skutecznie utrudniali życie gospodarzom, co jednak nie przeszkodziło im w zdobyciu 2 przyłożeń (oba dzieła Owena Danielsa). Jak się jednak okazało, Pats przegrali przez… nietrafiony extra point!

Końcówka pierwszej kwarty. Steven Jackson zdobywa przyłożenie dla New England Patriots, niemalże zrównując ich punktowo z Denver Broncos. Formalności musi dopełnić Stephen Gostkowski, jeden z najlepszych kopaczy w lidze. 523 trafione PAT z rzędu, kolejny nie powinien być problemem. Jak jednak zdążyliśmy się nieraz w naszym życiu przekonać, każda seria kiedyś ma swój koniec. Pech chciał, że Gostkowski, którego przodkowie urodzili się w kraju nad Wisłą, musiał przestrzelić w Finale AFC. Jak brzemienna w skutkach to była pomyłka, Patriots dowiedzieli się dopiero 12 sekund przed końcem spotkania. Po przyłożeniu Gronka Pats musieli grać za 2 by doprowadzić do dogrywki. Piłka rzucona przez Toma Brady’ego została jednak przechwycona i o powtórzeniu sukcesu sprzed roku Patrioci mogli jedynie pomarzyć.

Kontrowersje może budzić rzekome DPI na Gronku w endzone, którego sędziowie nie odgwizdali pod koniec czwartej części gry. Na pierwszy rzut oka wydawało się, że Gronkowski był pociągany w dół, ale na powtórkach nie było widać żadnego niedozwolonego kontaktu. Jeszcze większe kontrowersje wzbudziła awaria tabletów Microsoft Surface należących do Patriots. Pojawiły się nawet spekulacje, jakoby było to celowe działanie Broncos, ale myślę że można włożyć to między bajki.

Oprócz wspomnianej przeze mnie defensywy, jednym z głównych architektów niedzielnego zwycięstwa jest Owen Daniels, zdobywca obu przyłożeń. Abstrahując od jego zdobyczy punktowych, potrafił koncertowo uwolnić się spod opieki obrońców Pats tak, że w promieniu 5 metrów od niego nie było żywej duszy. Weteran boisk zawodowych w tym sezonie zdobył zaledwie 3 przyłożenia, więc dublet w jego wykonaniu zasługuje na szczególną uwagę.

Daniels nie mógłby wiele zdziałać, gdyby nie „starszy” pan którego przywykliśmy oglądać jedynie w obrębie pocket. Do gry Manninga wrócił dobrze nam znany stoicki spokój. Podawał pewnie, nie ustrzegł się błędów, ale widać kolosalną poprawę w porównaniu z początkiem sezonu 2015. Ujawnił także nieznaną nam wcześniej naturę scramblera, chociaż nie spodziewajmy się tego typu zagrań w Super Bowl:

Wydaje mi się, że (nadal) aktualni mistrzowie NFL mogliby wygrać spotkanie, gdyby mieli w składzie rasowego RB. Być może LeGarrette Blount poradziłby sobie lepiej niż koledzy, którzy zdobyli łącznie 44 jardy dołem (z czego aż 13 to zasługa Brady’ego), ale przez kontuzję odniesioną miesiąc temu, bój o Super Bowl zmuszony był oglądać z boku.

Peyton Manning, po raz czwarty, zagra w Super Bowl i wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że będzie to ostatni akord jego wspaniałej kariery. Potwierdzają to słowa które wypowiedział do Billa Belichicka po meczu:

Przeciwnikiem Broncos będą Panthers, zespół z młodym, utalentowanym QB, czołową defensywą zmagający się z „problemem” sezonowców. Brzmi znajomo? Czyżby znowu szykował nam się blowout w najważniejszym spotkaniu sezonu? Szczerze wątpię, ekipa z Denver jest mądrzejsza o wydarzenia sprzed 2 lat i do takiej katastrofy nie dojdzie

A na koniec ciekawostki – Denver Broncos 7 razy awansowali do Super Bowl z QB, który był wybrany w Drafcie przez Indianapolis Colts. Natomiast drużynie z Circle City udało się to… zaledwie 2 razy! Ponadto Super Bowl 50 będzie pierwszym, gdzie dwóch QB wybranych z numerem 1 w Drafcie stanie naprzeciw siebie.

Kuba Tłuczek

About Kuba Tłuczek

Zamościanin, fan futbolu od 9 lat, tyleż samo kibicuje Delfinom z Miami. Pisze o NFL i CFL. Z NFL24 związany od kwietnia 2013 roku.

3 Responses to Na białym koniu do Kalifornii

  1. kristof46 pisze:

    Jeśli się nie mylę to nie piąty a czwarty raz Manning zagra w Super Bowl. Pierwszy wygrał potem przegrał z Saints a następnie z Seahawks w słynnym blowoucie.

  2. Jfzp pisze:

    Jeśli się nie mylę to będzie SB z największą różnicą wieku QB

Dodaj komentarz