„Kto dogoni psa, kto dogoni psa…”

nfl-logo

Wczorajszej nocy czekała nas rywalizacja jednych z najbardziej „zabieganych” drużyn w NFL. Nawiązując do tytułowego cytatu z kawałka formacji Mleko, z jednej strony najlepszy – w jardach dołem – RB ligi, czyli „kieszonkowy” Doug Martin, a po drugiej wychowanek i wielka gwiazda Uniwersytetu Georgia – RB Todd Gurley. Kto z tej rywalizacji wyszedł zwycięsko?

Od momentu gdy zapisałem sobie w naszym redakcyjnym kalendarzu TNF jako punkt tygodnia, analizując rozpiskę czwartkowych spotkań z niecierpliwością oczekiwałem momentu – spodziewając się miernego widowiska – kiedy będę mieć to już za sobą. Z pozoru mało interesujące spotkanie dwóch drużyn, które muszą jeszcze dużo poświęcić na to, by zbudować sobie taką pozycję w lidze, żeby naturalnym przed spotkaniem efektem były „wypieki na twarzy”, a nie „obowiązki”. Przechodząc jednak do samego wydarzenia i zaczynając od personaliów drużyn, to mieliśmy w tym meczu kilka ciekawych „punktów” programu, na których analizę można by poświęcić zdecydowanie więcej czasu, niż oglądając spotkanie tych drużyn w popularnym niedzielnym Redzone. Z jednej strony wszyscy chwalą Jameisa Winstona, lecz pamiętam jego pierwsze „kroki” w NFL i jakoś nie wierzę w jego wielką przemianę. Dlatego też z chęcią przeanalizuję grę rozgrywającego Buccaneers. Z drugiej ściągnięty w roli wielkiej gwiazdy Nick Foles, który miał być nadzieją na… No właśnie sam nie wiem, może na to, że zmobilizuje swojego rywala ze składu Case’a Keenuma i ten rozegra „mecz życia”? Oczywiście zdecydowanie ciekawiej przedstawiała się konfrontacja dwóch czołowych biegaczy ligi, co mogło być intrygujące, szczególnie, że mam w swoim składzie Fantasy Football zawodnika gości. Chyba wystarczy zapowiedzi, a więc czas zająć się spotkaniem (czyt. wstawiamy wodę na kawę), rzut monetą i startujemy!

Kto będzie mógł sobie za trzy godziny dopisać kolejną wygraną do rekordu?

Który to już raz zabieram się za czwartkowe spotkanie, jeszcze dobrze oczu nie otworzę po krótkim śnie i nie rozłożę kartek do notowania, a już mamy przyłożenie dla gospodarzy. Dobre miłego początki i zaprzeczenie mojej zapowiedzi?

Nic z tych rzeczy. Ofensywa Rams cały czas trzymała poziom, zaczynając od Case’a Keenuma (po pierwszej połowie 10/13, 175 jardów, 2 TD i RTG 157,9), po Tavona Austina – który był niemal nieuchwytny dla defensywy gości – na przebudzonym po ostatnich gorszych tygodniach Toddzie Gurley’u kończąc. Prym w defensywie znów wiódł drugoroczniak z Pittsburgha DT Aaron Donald, któremu tym razem nie udało się jednak dopisać do swoich statystyk kolejnego sacka. Przechodząc do gości to nic im się nie kleiło, poza grą „kieszonkowca” Douga Martina, który bronił honoru linii ofensywnej zdobywając 68 jardów. A jak miewa się – podobno – „przebudzony” pierwszy wybór z tegorocznego draftu – Jameis Winston? Beznadziejnie, w każdym elemencie gry rozgrywającego. Zaczynając od skuteczności podań (6/12 celnych), liczbie jardów podaniowych (49 yds) na „znakomitym” RTG (60,8 pkt) kończąc. Ostatecznym potwierdzeniem jest wynik do przerwy 3-21. Czyżby pożegnanie gości z marzeniami o playoff miało nastąpić w tak fatalnym stylu?

Czy Lovie Smith będzie potrafił – w przerwie – nakreślić odpowiednie schematy, by gra Buccaneers w końcu nabrała jakości?

Kolejne 30 minut wyglądało zupełnie inaczej, zarówno w wykonaniu jednej, jak i drugiej strony. Widać było też zmianę priorytetu gry z Dougiem Martinem – którego biegi ograniczono – na potrzeby zwiększenia wykorzystania schematu WR Mike Evans – Jameis Winston, do którego jako odbierający bardzo aktywnie dołączył WR Adam Humphries – rookie z Clemson. Jaki dało to skutek? Niemal priorunujący. Evans – mimo, że nie zdobył przyłożenia – to łapał trudne, dalekie piłki, co dało mu w sumie 160 jardów, a pierwszoroczniak dodał kolejne 60. Przebieg meczu wyglądał zupełnie inaczej i pojawiła się nadzieja na powrót do spotkania… lecz do gry włączył się kolejny „młody”, lecz z obozu Rams – wspomniany wyżej RB Todd Gurley (w całym spotkaniu 79 jardów i TD). Ten w trudnych momentach spisywał się na miarę ogromnych możliwości. Keenum – któremu przed spotkaniem nie „wróżyłem” dobrego meczu – zagrał ostatecznie całkiem udane zawody. Miał cały wachlarz aktywnych i skutecznych odbierających (od Cooka, Britta po Austina) co przechyliło szalę zwycięstwa na stronę gospodarzy wynikiem 23-31.

Kto dogoni psa, kto dogoni psa…

W tej rywalizacji wynik był ostatecznie zbliżony, ale przewagą zawodnika Rams jest zdobyte przyłożenie, co daje punkt na korzyść Todda Gurleya. Za to Doug Martin zapisał na swoim koncie kolejne bardzo dobre spotkanie, lecz znowu zabrakło osobistych efektów punktowych, dodatkowo – do spółki z Winstonem – zaliczając w kluczowym momencie drugiej połowy fumble. Wynik Gurley>Martin.

Komu piłkę, komu?

W tym temacie zdecydowanie w drugiej połowie poprawił się Winston, lecz „mizeria” prezentowana w pierwszych 30-tu minutach nie pozwoliła odwrócić wyniku spotkania. Dodatkowo w ważnym momencie drugiej połowy zaadresował piłkę do gracza Rams, przez co ostateczna ocena, mimo dobrych statystyk, mocno spada. Za to rozgrywający gospodarzy Case Keenum zagrał bardzo dobre zawody. Nie stracił skuteczności z pierwszej połowy, na jego koncie próżno szukać przechwytu, a końcowy passer rating 158.0 ostatecznie potwierdza wzorowe wykonanie zadania wychowanka Houston. Keenum>Winston

Z tych zestawień widać, że wygrana Rams nie była zagrożona i gospodarze w pełni wykorzystali przewagę własnego boiska, choć trzeba podkreślić, że było to ostatecznie bardzo ciekawe widowisko.

Czas na garść statystyk:

  • Todd Gurley pobił po spotkaniu z Buccaneers granicę 1000 jardów w sezonie i jest trzecim po Jerome Bettisie (1993) i Ericu Dickersonie (1983) zawodnikiem w historii organizacji, który zrobił to jako rookie.
  • Tavon Austin zdobył pierwsze przyłożenie od czasu Week 8 i spotkania z 49ers, natomiast Kenny Britt zrobił to po raz pierwszy od Week 2 i spotkania z Redskins.
  • Jameis Winston wyrównał rekord organizacji i ma na swoim koncie już 19 podań w pole punktowe, dodatkowo zapisał na koncie podaniowym 363 jardy co jest jego historycznym rekordem w NFL.
  • Na koniec jeszcze jedna informacja dotycząca Douga Martina:

Karol Potaś

About Karol Potaś

Pasjonat futbolu amerykańskiego od 2009 roku i SB XLIII. Oddany Oakland Raiders. Zawodnicy których ceni szczególnie to K. Warner, L. Fitzgerald i C. Woodson. Lubi trudne tematy i wyzwania, a w życiu kieruje się się zasadą "odważni nie żyją wiecznie, ale ostrożni nie żyją wcale".

Dodaj komentarz