Trzy pytania o… Philadelphia Eagles, stadion St. Louis Rams i najlepszego rookie.

Trzy pytania o...

Trzeci piątek miesiąca przyniósł kolejne ciekawe tematy. Na dzisiejsze trzy pytania odpowiadają: Łukasz Kołodziejczyk (nasz nowy redaktor, który debiutuje dzisiejszymi odpowiedziami na stronie), Kamil Słonka i Kuba Kaczmarek. Zapraszamy!

Jak oceniacie szansę Philadelphia Eagles na awans do styczniowej fazy playoff i długoterminową przyszłość, opartą na QB Samie Bradfordzie? To dobre rozwiązanie?

Łukasz Kołodziejczyk: Eagles są sporym znakiem zapytania. Bilans 6-7 nie daje jeszcze miejsca w playoffs, więc zapowiada się zacięta walka w NFC East. Wiele wskazuje również na to, że waży się posada Chipa Kelly’ego. Myślę że rozmowa dotycząca oparcia przyszłości Eagles o Sama Bradfroda jest ściśle powiązana właśnie z trenerem Kelly’m. To w końcu on uwierzył i ciągle wierzy, w swojego rozgrywającego. Osobiście, byłem zaskoczony obecnością niezbyt mobilnego QB w składzie Eagles. Pytanie brzmi, czy trener (jeśli utrzyma posadę) będzie opierał przyszłość na zawodniku, który nigdy nie będzie dual threat? Według mnie – niekoniecznie. Raczej poszuka kogoś, kto zagrozi rywalom nie tylko grą górą ale również dołem. Na marginesie, warto zauważyć że Draft 2016 raczej nie obrodzi wyjątkowymi talentami na pozycji QB.

Jak wyglądają szansę Eagles na playoffs? Arizona, Washington, New York. Jakkolwiek Cardinals szokują dobrym bilansem w tym sezonie, to Redskins są chyba najbardziej nieprzewidywalną drużyną w lidze. Pamiętam tytuł pewnej analizy na nfl.com: “Czy ktokolwiek chce wygrać NFC East?” – i coś w tym jest. Ciężko przewidzieć zwycięzcę, a tym samym trudno ocenić szanse Eagles.

Kamil Słonka: Rozumienie tego co się dzieje w NFC East jest równie ciężkie, jak zrozumienie tego co chce powiedzieć milczeniem, raczej wygadana dziewczyna. No nie da się. Kontuzje zagryzły mojego faworyta – Dallas Cowboys. Reszta drużyn gra 6-7, ale moim zdaniem najgroźniejszym zespołem z tej trójki – Redskins, Eagles, Giants – są Giants. Chociaż nie mogę tego poprzeć jakąś specjalną statystyką. Redskins są nieprzewidywalni, Eagles są… dziwni, a Giants mają przynajmniej takiego tuza jak OBJ, który może zdziałać cuda. Raczej nie jestem zdania, że drużyną która będzie reprezentowała NFC East w playoffs będą Eagles. Cały czas obstawiam tutaj Giants. Eagles grają dla mnie bardzo jałowy futbol, a jedynym elementem, który zwraca moją uwagę są genialne powroty Sprolesa. DeMarco Murray w ogóle nie odnalazł się w ofensywie Kelly’ego i mówi się, że już chce wracać do Cowboys.
Giants, zdecydowanie Giants.

Co do drugiej części pytania o przyszłość Eagles i osobę Sama Bradforda. Mam wrażenie, że Bradford czuje się dobrze w Eagles, ale jest on bardzo jednowymiarowym zawodnikiem. Trzeba wziąć pod uwagę, że Sam jest w lidze pięć lat – powinien więc być doświadczonym zawodnikiem na tyle, na ile się da. Jego cyferki w tym sezonie to 14 przyłożeń i 11 przechwytów, więc ratio tych dwóch statystyk wychodzi bardzo miernie. Dodatkowo, jego nogi są tak ciężkie, że w razie potrzeby biegu, potrafi on „przeczłapać” ledwie 1,57 jarda. Czy drużyna, która w 2016-… roku chce myśleć o playoffs może mieć w drużynie takiego QB? Tak, jeżeli nazywa się on Tom Brady czy Aaron Rogders – ale nie Sam Bradford. Jak dla mnie Eagles powinni rozglądać się za nowym QB, póki Bradford jest jeszcze średnim zawodnikiem jak na warunki całej ligi.

Kuba Kaczmarek: Zostały nam trzy mecze do końca sezonu i patrząc na kolejnych przeciwników ekipy Chipa Kelly’ego (Arizona, Washington i New York Giants), to szczerze byłbym zaskoczony, jeśli wygraliby chociażby jedno spotkanie. Cardinals chcą załatwić sobie wolne w pierwszym tygodniu postseason, Redskins utrzeć wszystkim nosa („Do you like that?!”), a Giants są w tej samej pozycji co Eagles, więc zapowiada się najciekawszy pojedynek ze wszystkich wymienionych, choć pewnie „o pietruszkę”. Dla mnie – NIE MA SZANS na playoffs w Filadelfii.

Co do Sama Bradforda, to nie oceniałbym go po jednym sezonie. Kiedy miałem przyjemność rozmawiać z Jimem Crinerem (kim jest ta niezwykła osobistość możecie się dowiedzieć TUTAJ, jak również niedługo ukaże się z nim szeroki wywiad) ten otwarcie był przekonany: „Dajcie mu czas. W mojej opinii zasługuje nawet na franchise tag w Eagles”. Jak dla mnie istotą problemu jest sam Chip Kelly. Bradford to dobry rozgrywający, ale źle wykorzystywany. Dajmy mu jeszcze czas…

Stadion St. Louis Rams jest jednym z najniebezpieczniejszych dla zawodników w lidze. Czy mimo to uważacie, że warto by liga NFL pozostała w tym mieście?

Łukasz Kołodziejczyk: Nie jestem zwolennikiem rewolucyjnych rozwiązań. Wyprowadzenie futbolu do innego miasta jako “nowego” domu Rams, nie wydaje się być optymalnym wyjściem z sytuacji. Abstrahując od merytorycznej dyskusji związanej ze stadionem St. Louis, powinno się dążyć do rozwiązania pozwalającego rozgrywać mecze tej drużyny w rodzinnym mieście. Gra na wyjeździe zawsze jest trudniejsza. Zmiana stadionu może wpłynąć negatywnie (przynajmniej przez kilka pierwszy meczy) na Rams. To z kolei stworzy nierówną przewagę rywali, a to ostatnia rzecz której powinni chcieć kibice i działacze ligi. Historia teamu z Missouri pokazuje jednak, że da się przenosić siedziby klubu między tak odległymi miastami jak Los Angeles, Anaheim i St. Louis. Pytanie – czy obecna sytuacja tego wymaga?

Kamil Słonka: Powiem szczerze, że czekałem na podobne pytanie. Ile kontuzji w tym roku odbyło się poza boiskiem, kiedy zawodnicy poprzez poślizg zrywali więzadła czy skręcali kostki? Moim zdaniem NFL musi popracować nad tym, aby unormować całą powierzchnie płyty. Skoro na wszystkich stadionach są łapacze piłek za bramkami, to dlaczego nie może być normą to, że nie robimy nagle betonów, który wprowadza niemałe zamieszanie związane z przyczepnością obuwia? Dlaczego nie może być tam znany z naszych rodzimych Orlików materiał gumo-podobny, który na pewno nie jest ideałem przyczepności, ale nie jest też tak nieprzyczepny dla korków jak beton? NFL stawiane jest ciągle przed nowymi wyzwaniami, aczkolwiek, patrząc na to co się ostatnio dzieje, wychodzi na to, że przepisy NFL były spisywane na mega kacu. Dlaczego drużyna może mieć wystawiony beton dla wózków na płycie boiska, a Cam Newton nie może tańczyć(umówmy się, że gdyby nie jego obecny status, dostawałby kary za każdą próbę)? Dlaczego Dez Bryant nie może złapać piłki? No właśnie.

Unormować CAŁĄ powierzchnię płyty boiska, bez betonów, bez materiałów, które mogą wyrządzić szkodę dla zawodników. Czy futbol jest mało narażającym sportem, że trzeba jeszcze nękać ich poza elementami gry?

W takim „otoczeniu” Reggie Bush prawdopodobnie zakończył karierę NFL.

Kuba Kaczmarek: To chyba idealny pretekst do tego, aby przenieść się do Los Angeles. To właśnie tam rodziły się największe sukcesy w historii klubu, a w St. Louis… nic ich tu nie trzyma. Kwestia bezpieczeństwa na stadionie raczej nijak się ma do pozostania tego sportu w tym mieście, a raczej powinno się skarcić za to ekipę, która go tworzyła. Beton za linią boczną? To niemal tak bezmyślne, jak stadion żużlowy z ‚gołymi’ bandami. Tak, NFL powinna zadbać o bezpieczeństwo i karać za taki brak wyobraźni. Czy to się stanie? Sami widzimy, jak duże dziury są w samym regulaminie gry, więc na takie cuda trudno liczyć…

Kto jest dla was najlepszym rookie na obecnym etapie sezonu i dlaczego?

Łukasz Kołodziejczyk: Na tym etapie sezonu kilku zawodników może pretendować do miana Rookie Of The Year. Pozostańmy jednak w St. Louis, bowiem najbardziej przekonuje mnie Todd Gurley. Wskazując najlepszego debiutującego możemy kierować się różnymi czynnikami tak liczbowymi (ilościowymi), jak i opisowymi (jakościowymi). W tej analizie biorę pod uwagę cyfry oraz subiektywne opinie.

Argumenty za:

Todd Gurley – (1) wybiegane ponad 1000 yardów w 12 występach (a to jeszcze nie koniec sezonu). (2) St. Louis Rams – zespół przeciętny, bilans 6-8, a linia ofensywna z pewnością nie rozpieszcza. (3) Pamiętajmy, że Gurley przeszedł poważną kontuzję – zerwanie więzadeł w kolanie w roku 2014. Powrót do sportu po takim urazie zawsze jest ciężki i w wielu przypadkach przekreśla dalsze sukcesy (część analityków twierdzi, że “upadek” Trenta Richardsona jest mocno związany z podobną kontuzją z czasów uniwersyteckich).

Argumenty przeciw:

(1) Analizując statystyki Gurley’a uwagę zwraca nierówna forma. Średnia zdobytych jardów na mecz oscyluje między 1,5 – przeciwko Steelers (najsłabszy występ, ale tylko 6 biegów), a 8,8 – z Lions.
Gorsze występy debiutanta z Georgii pokrywają się z porażkami Rams. Na potrzeby krótkiej analizy ciężko stwierdzić co takie wahania oznaczają. Czy przegrane spotkania teamu z St. Louis są wynikiem gorszej gry RB #30? Jeśli tak, to dość dobry znak przemawiający na korzyść Gurley’a. Jeśli nie, to trudno mówić o wyraźnym wpływie analizowanego biegacza na drużynę, co może być minusem. Istotne jest, że nie tylko w futbolu amerykańskim cechą charakterystyczną młodych zawodników, może być nierówna forma. Wypatrujmy więc końca sezonu, bo bardzo prawdopodobne że Gurley’a wyprzedzą tacy zawodnicy jak Amari Cooper, czy Jameis Winston.

Kamil Słonka: No nie byłbym sobą,  gdybym nie wspomniał tutaj o Amarim Cooperze. Bo któż inny, dla kibica Raiders może dostać nagrodę Rookie Of The Year, jak nie AC? 4 pick draftu 2015 nie jest jeszcze wielką rewelacją, ale w Oakland dawno nie było zawodnika, który jednym tchem jest wymieniany jako następca Jerry’ego Rice’a. To jest na prawdę dużo. Sam Rice z kolei powiedział o nim: „Amari Cooper jest nowym Timem Brownem dla Raiders”. Nie wiem jak wyglądał mina Coopera po tym, jak to przeczytał ale na pewno był z siebie dumny. Cooper z pośród trzech wymienianych zawodników był wybrany najwyżej(Brown 6 pick, Rice 16). Ja bardzo liczę na to, że Cooper będzie dla mnie, jako kibica Raiders tym, kim dla starszych kibiców jest Tim Brown. Konkurencja jest ciężka, głównie w osobie opisywanego przez Łukasza Kołodziejczyka, Todda Gurleya, który w ostatnim spotkaniu przeciwko Buccaners wybiegał sezonowe 1000 jardów. Obie postacie są pewniakami, jeżeli chodzi o nagrodę ROTY, kwestia tylko, który będzie na najwyższym stopniu tego prestiżowego głosowania. Ja mam nadzieję, że będzie to Cooper, choć statystyki mówią – Gurley. Zobaczymy!

Kuba Kaczmarek: W tym sezonie nie możemy narzekać na brak ciekawych ‚świeżaków’. Amari Cooper i Todd Gurley to już marka sama w sobie, choć to dopiero „dzieciaki”! Jeśli tylko ominą ich jakieś kontuzje, to tę dwójkę stać na przyszłe członkostwo w Hall of Fame. Szczerze im tego życzę, bo już samo ich oglądanie to prawdziwa uczta dla oka. W mojej opinii tegoroczna nagroda na koniec sezonu powinna się rozmnożyć, bo wybranie tylko jednego najlepszego zawodnika jest wręcz niesprawiedliwe.

NFL24

About NFL24

Największa polska strona fanowska poświęcona futbolowi amerykańskiemu. Od 2009 roku dostarczamy fanom w Polsce najświeższych newsów, analiz oraz podsumowań z aren amerykańskich (NFL, NCAA, AFL) i kanadyjskich (CFL). Za główny cel stawiamy sobie promocję futbolu w Polsce – dyscypliny którą z roku na rok interesuje się coraz więcej naszych rodaków.

Dodaj komentarz