5 życzeń na 5 dekad Dolphins

Dolphins_LogoK

Dla Delfinów z Miami ten sezon będzie pięćdziesiątym z kolei w najlepszej futbolowej lidze świata i siódmym z kolei bez awansu do postseason. Stąd presja na zawodnikach i sztabie trenerskim, od których fani oczekują godnego uczczenia jubileuszu.

Dlatego też jako ich kibic życzę im:

  1. Zdrowia

Delfiny straciły poprzedni sezon  głównie ze względu na kontuzje. Urazy leczyły takie filary drużyny jak Branden Albert, obiecujący Knowshon Moreno czy Louis Delmas, który ponownie doznał kontuzji i w tym sezonie już go nie zobaczymy. Oprócz tego nie grał Dannell Ellerbe, jedyny sensowny linebacker. Utrzymanie zdrowego składu to połowa sukcesu Dolphins w nadchodzącym roku.

Miami Dolphins tackle Branden Albert (71) exits the field after Dolphins win over Patriots at Sun Life Stadium in Miami Gardens, Florida on September 7, 2014. (Allen Eyestone / The Palm Beach Post)

  1. Rozsądku dla Joe Philbina

Bardzo szanuję Philbina, ale jedynie za pracę w Green Bay. Z Packers święcił sukcesy będąc OC (SB XLV) i powinien na tym  zaprzestać, gdyż jako Head Coach radzi sobie miernie. Po dwóch latach bez PO z takim składem jakim dysponował, ten może być dla niego ostatnim, nawet pomimo sympatii Stephena Rossa, właściciela klubu. Kiedy klubu nie pogrążały wspomniane kontuzje, pogrążał go trener, czego najbardziej transparentnym przykładem jest mecz z Packers z poprzedniego sezonu i sytuacja z końcówki czwartej kwarty, kiedy to wziął timeout, tak upragniony przez Packers grających no huddle. Poza tym nie widać w nim charyzmy, zacięcia. Jeżeli Philbinowi nadal marzy się opalanie na Miami Beach w przerwach od pracy, niezwłocznie musi zmienić podejście do zawodu. Futbol to nie tylko schematy na tablicy – to także emocje, a tych w szatni w Miami brakuje.

Joe-Philbin

  1. Pewności siebie

Ofensywa Dolphins jest przyzwoita: wręcz przeładowany talentem korpus skrzydłowych, w końcu solidna linia i nienajgorszy RB w postaci Lamara Millera. Całym zamieszaniem kieruje Ryan Tannehill – wciąż młody, wykręcający niezłe liczby absolwent Texas A&M. Jego największym problem jest jednak to, że w kluczowych momentach po prostu nie wytrzymuje psychicznie i wtedy znacznie pogarsza się jego mechanika rzutu i praca nóg. Być może przyzwyczaił się do tego, żeby nie ufać O-Line i po prostu rzucić piłkę na oślep bo inaczej może wydarzyć się to:

giphy

  1. Słońca

To ostatni sezon kiedy Dolphins będą grali na otwartym stadionie. Za rok na SunLife Stadium będzie wybudowany dach, co oczywiście jest dobrą informacją dla zgromadzonych na obiekcie kibiców. Wszak nikomu nie uśmiecha się siedzieć 3-4 godziny na słońcu w temperaturze sięgającej grubo ponad 30 stopni. To klimat był orężem Delfinów, szczególnie w początkowych kolejkach, kiedy to oni, ubrani w biel i przyzwyczajeni do zwrotnikowych warunków mieli oczywistą przewagę nad przywdzianymi w ciemne kolory przeciwnikami (np. zeszłoroczny pierwszy mecz z Pats). Na szczęście stadion nie będzie w pełni zakryty i płyta boiska podczas meczów o godz. 13 nadal będzie nasłoneczniona. Poza tym, pierwsze mecze na wyjeździe Dolphins zagrają w niedalekim Jacksonville i w Waszyngtonie, przeżywającym obecnie falę upałów.

Sun-Life-Stadium-New-Look-jpg

  1. Wytrwałości

To obecnie w Miami chyba największy problem, szczególnie jeśli chodzi o formację defensywną. W pierwszej połowie ubiegłego sezonu Delfiny były 2. w lidze jeżeli chodzi o ilość oddanych jardów. W drugiej połówce niby nic się nie zmieniło, także plasowali się na drugiej pozycji, tyle że… od końca. Na pewno nie pomagały kontuzje ani brak klasowego LB, ale aż taki spadek w rankingach i tak robi piorunujące wrażenie. Dlatego m.in. sprowadzony i słono opłacony został Ndamukong Suh, który jak można było zobaczyć w preseason, wprowadza  nową jakość w grze obronnej.

gBNQZnQ

Kuba Tłuczek

About Kuba Tłuczek

Zamościanin, fan futbolu od 9 lat, tyleż samo kibicuje Delfinom z Miami. Pisze o NFL i CFL. Z NFL24 związany od kwietnia 2013 roku.

Dodaj komentarz