[OCENY] DRAFT 2016: AFC West

2016NFLDraftlogo

Czas na podsumowanie dywizji, która leży najbliżej mojego serca. Czy poprzez Draft 2016 ktoś zbliżył się do przerwania hegemoni Denver Broncos? Jakie nastroje po draftowym weekendzie mają kibice w San Diego i Kansas City? Czy Reggie McKenzie kontynuował znakomitą passę offseason Oakland Raiders także w czasie tegorocznych naborów z NCAA? Zapraszam! 🙂

a

a

a

denver broncosDenver Broncos

Ekipa ze stadionu na wysokości mili po ostatnim spotkaniu w sezonie była w wyraźnym „klinczu”. Co rozumiem przez to wyrażenie? Po wywalczeniu Super Bowl, z jednej strony miała wiele pozytywnej energii, każdy im gratulował sukcesu.  Jednak z drugiej strony dobiegały sprzeczne informacje co do ich głównodowodzącego rozgrywającego Paytona Manninga, który nie określił jasno co będzie robić w przyszłym roku. Miało to wpływ na to, co począć z Brockiem Osweilerem – ten już nieźle rokował jako zmiennik weterana w minionym sezonie. Klincz ten trwał tak długo, że kiedy starszy z braci Manningów ogłosił uroczyście koniec kariery, to Osweiler stracił cierpliwość do ekipy z Denver i nie miał ochoty negocjować z nią długoletniej umowy. W tym momencie obrońca mistrzowskiego tytułu znalazł się bez zawodnika – nie licząc Marka Sancheza – na pozycji, którą śmiało można nazwać kluczową przy budowie ekipy na sezon 2016. Tyle słowem wstępu, czas przejść do samego draftu, a tam…

1 (26) (from Seattle) Paxton Lynch, QB, Memphis (po prawej)
2 (63) Adam Gotsis, DT, Georgia Tech
3 (98) Justin Simmons, CB, Boston College
4 (136) Devontae Booker, RB, Utah
5 (144) (from Baltimore) Connor McGovern, G, Missouri
6 (176) (from Cleveland) Andy Janovich, FB, Nebraska
6 (219) Will Parks, S, Arizona
7 (228) (from San Francisco) Riley Dixon, P, Syracuse

Wybór rozgrywającego Memphis to – moim zdaniem – jedna z najlepszych dostępnych opcji na tę chwilę i zdecydowanie lepsza od męczenia się z Samem Bradfordem, o którym zainteresowaniu głośno mówiło się ze strony ekipy z Denver. Co przemawia za tym, że wybór był słuszny? Za jego sprawą Memphis w poprzednim roku grało w ofensywie fantastyczny futbol. Bardzo dobrze się ich oglądało, a samego Paxtona chwalono przede wszystkim za silne ramię. Miał problem z celnością, ale broni go też to, że nie miał najlepszej linii ofensywnej. Przy zdecydowanie lepszej „ochronie” od OL i z o kilka klas lepszymi skrzydłowymi w Broncos, ma szansę zostać w ekipie na lata.

Co do kolejnych wyborów, to warto wspomnieć, że Adam Gotsis jest ciekawym DT, ale ma też za sobą poważną kontuzję. Na ile ograniczyła go jako zawodnika okaże się wkrótce, ale mnie ten wybór w tym momencie nie przekonał. Podobne wrażenie mam po wyborze CB/FS Justinie Simmonsie. Szczególnie wychowanek Boston College ma dużą szansę na to, że szybko o nim zapomnimy. Zdecydowanie lepsze nastroje mogą mieć kibice po wyborze w kolejnej rundzie. Devontae Booker powinien z miejsca walczyć o główny skład, a jego nietuzinkowość i inteligencja to atuty, które mogą przyczynić się do wielkiej kariery w NFL. Jeden z moich ulubionych zawodników w tegorocznym naborze. Kolejne wybory za wiele mi nie mówią – może z wyłączeniem Willa Parksa, który w 2014 roku był wyróżniającym się zawodnikiem w NCAA, ale od tego czasu mocno obniżył loty – a to znaczy, że ich główny cel to przetrwanie cięć i załapanie się do składu na sezon 2016. Kole za to w oczy brak wyboru kogoś na pozycję LB, a było wiele okazji do wyboru solidnego zawodnika, nawet w dalszej rundzie.


Kansas City Chiefs

Bardzo osłabiona w okresie offseason ekipa z Arrowhead Stadium oczekiwała draftu jak zbawienia. Czy udało im się uzupełnić braki? Oto nazwiska wybranków (w kolejności runda, wybór, nazwisko, pozycja i uczelnia):

2 (37) (from Jacksonville via Baltimore) Chris Jones, DT, Mississippi State
3 (74) (from Tampa Bay) Keivarae Russell, CB, Notre Dame
4 (105) (from San Francisco) Parker Ehinger, G, Cincinnati
4 (106) (from Chicago via Tampa Bay) Eric Murray, CB, Minnesota
4 (126) Demarcus Robinson, WR, Florida
5 (162) (from Seattle) Kevin Hogan, QB, Stanford
5 (165) Tyreek Hill, RB, West Alabama
6 (178) (from Dallas via San Francisco) D.J. White, CB, Georgia Tech
6 (203) Dadi Lhomme Nicolas, OLB, Virginia Tech

Pierwsze co rzuca się w oczy to brak wyboru w dniu pierwszym, ale celowo oddany pick San Francisco 49ers wcale nie rzutował na ogólną, dobrą ocenę naborów Chiefs. Drugiego dnia draftu Chiefs zaczęli od wyboru zawodnika na pozycji DT, Chrisa Jonesa. Gracz o wielkim potencjale – nawet na najlepszego na pozycji w całym naborze. Wciąż da się jednak zauważyć u niego braki w technice, które z pewnością są do nadrobienia. Na potwierdzenie tego faktu strona profootballfocus.com uznała go za trzeci, najlepszy wybór draftu 2016. Za to CB Keivarae Russell był z pewnością jednym z najlepszych zawodników na pozycji dostępnych w obecnym momencie naboru, lecz cieniem kładzie się na nim roczna przerwa od futbolu związana ze słabymi wynikami w nauce. Zawodnik niezwykle ciekawy, lecz czy ma potencjał zastąpić Seana Smitha, który przeszedł do rywala z dywizji? Czas pokaże. Warte podkreślenia są też wybory Demarcusa Robinsona i Kevina Hogana (4 – letni starter na swojej uczelni, z bardzo dobrymi statystykami). Obaj mają szansę utrzymać się na dobre w składzie meczowym, a jeśli przyjdzie odpowiednia pora, zagrać na wysokim poziomie w NFL. Szczególnie skrzydłowy z uczelni Florida ma warunki na startera i kto wie czy Chiefs nie trafiła się tutaj cicha gwiazda. Inni zawodnicy będą raczej tylko uzupełnieniem składu i wiele wody w Wiśle upłynie zanim staną się – jeśli w ogóle – znaczącą personą w NFL. Zabrakło mi natomiast wyboru zawodnika na pozycji safety, która w obecnej chwili nie ma odpowiedniej głębi przed preseason.

San Diego Chargers

San_Diego_Chargers_logo.svgZespół z San Diego poprzedni sezon może zdecydowanie zapisać na koncie bardzo nieudanych, a pierwsza kłoda wpadła im już nieoczekiwanie w pierwszym dniu draftu 2015 – osobą biegacza Melvina Gordona. Dla mnie już rok temu wybór ten był nieprzemyślany i przeszacowany, a wielu pisało wtedy, że bardzo się mylę. Jaka ostatecznie była tego ocena pokazał czas. Tegoroczne wybory ekipy z miasta, które mieni się jednym z najbardziej cierpiących przez pożary w USA, to:

1 (3) Joey Bosa, DE, Ohio State
2 (35) Hunter Henry, TE, Arkansas
3 (66) Max Tuerk, C, USC
4 (102) Joshua Perry, ILB, Ohio State
5 (175) Jatavis Brown, ILB, Akron
6 (179) Drew Kaser, P, Texas A&M
6 (198) (from Minnesota) Derek Watt, FB, Wisconsin
7 (224) Donavon Clark, G, Michigan State

Pierwszy dzień pokazał kontynuację pasji do hazardu ekipy Chargers, co rozumiem przez wybór w pierwszej rundzie Joey Bosy. Może on napędzić defensywę zespołu z San Diego lub być jej kotwicą. Jeżeli chodzi o aspekt czysto sportowy, to jest to z miejsca gwiazda NFL. Doskonały technicznie, silny i dynamiczny, ale druga strona medalu pokazuje obraz zawodnika, który nie potrafi panować nad swoimi emocjami, dodatkowo dokumentując to szczególnie w najważniejszym dla siebie ostatnim meczu w karierze NCAA. Czy tym razem ryzyko się opłaci? Za to kolejny wybór jest jednym z moich ulubionych w naborze. Nie będę porównywał tego TE do przechodzącego już ze stanu wielkiej gwiazdy ligi w status legendy Roba Gronkowskiego, ale z pewnością nie brakuje mu niczego by być z miejsca jednym z najlepszych zawodników na pozycji w lidze. Najważniejsze jest to, że wciąż wykazuje ogromny potencjał do rozwoju. Kolejny wybór, Max Tuerk to zawodnik o wielkiej klasie do momentu, kiedy w październiku odniósł kontuzję i teraz jest to wielka niewiadoma. Trzeci dzień Chargers zaczęli wyborem zawodnika, który jest mentalnym przeciwieństwem Bosy, ale o potencjale solidnego startera i po dobrze przepracowanym okresie przygotowawczym może walczyć o coś więcej niż skład w formacji specjalnej. Inni zawodnicy będą raczej tylko uzupełnieniem składu, chociaż warto zwrócić uwagę na młodszego brata gwiazdy Houston Texans J. J. Watta, Dereka Watta. Wyraźnie wyróżnia się wśród innych zawodników na swojej pozycji i przypomina mi stylem gry gwiazdę Oakland Raiders, Marcela Reece.

Oakland Raiders

1024px-Oakland_Raiders.svgNa deser czas na ekipę, która w przyszłym sezonie może walczyć o coś więcej niż awans do fazy playoff. Z jednej strony rok 2016 będzie trudnym rozdziałem, bo na emeryturę wybrał się kapitan i legenda organizacji Charles Woodson, a z drugiej może być przełomowym. Uzupełniono – a może nawet wzmocniono –  ten brak na pozycji safety doświadczonym Reggie Nelsonem. Poza tym, masa innych ruchów i wzmocnień, m.in CB Seanem Smithem, to znak, że Reggie McKenzie miał jeden z najlepszych okresów pracy w organizacji. Czy kontynuował go podczas draftu?

1 (14) Karl Joseph, S, West Virginia
2 (44) Jihad Ward, DE, Illinois
3 (75) Shilique Calhoun, DE, Michigan State
4 (100) (from Tennessee via Philadelphia) Connor Cook, QB, Michigan State
5 (143) (from Dallas) Deandre Washington, RB, Texas Tech
6 (194) (from Indianapolis) Cory James, OLB, Colorado State
7 (234) Vadal Alexander, G, LSU

Jeśli mam być szczery, to draft Raiders bardzo mi się nie podobał i to z różnych względów. Gdyby spojrzeć tylko na same nazwiska, to wszystko – albo przynajmniej w większości – da się obronić. Za to jeżeli chodzi o pozycje i potrzeby, już niekoniecznie. Zaczynając od pierwszej rundy, Karl Joseph to wybór zdecydowanie przeszacowany. Nie dość, że jest świeżo po ACL, to wciąż nie jest pewne w jakiej formie wróci do gry… w listopadzie – tak tak, to nie pomyłka, takie są prognozy lekarzy. Dodatkowo ma stosunkowo mało „centymetrów”. Zawodnik bardzo dobry, ale nie warty pierwszej rundy. Później mamy wybór duetu DE, czyli Jihad Ward (prawdopodobnie również będzie musiał przejść jeszcze operację przed debiutem w NFL) – Shilique Calhoun. Jihad jest silnym zawodnikiem, ma szansę być w dłuższej perspektywie starterem, ale przy konkurencji w osobach Khalila Macka, Bruce Irvina, Aldona Smitha i Mario Edwardsa Jr. nie widzę dla niego miejsca w składzie (wybór później Tennessee Titans zdecydowali się na Derricka Henry’ego, który z miejsca byłby w rotacji z Murray’em starterem w Raiders). Dodatkowo – jak wspominałem – w kolejnej rundzie Reggie zdecydował o wybraniu Shilique Calhouna. Zawodnika, który zjadł zęby w barwach Spartans, ale takiego, który musi jeszcze dużo pracować nad swoją siłą i masą, by być starterem w NFL. Następna runda… rozgrywający Connor Cook. Owszem, reprezentuje umiejętności by wybrać go w czwartej rundzie, ale czy taka „okazja” – przy znanych potrzebach – była przygotowana dla Raiders? Moim zdaniem nie. Za to na uwagę zasługuje wybranie w 7. rundzie Vadala Alexandra, którego spadek aż do 7 rundy jest wręcz szokujący. Z miejsca mógłby być starterem. Jest silnym, dużym guardem, który znakomicie blokuje i był jednym z głównych „pomocników” i autorów sukcesów Leonarda Fournette w rekordowych biegach w LSU.

Karol Potaś

About Karol Potaś

Pasjonat futbolu amerykańskiego od 2009 roku i SB XLIII. Oddany Oakland Raiders. Zawodnicy których ceni szczególnie to K. Warner, L. Fitzgerald i C. Woodson. Lubi trudne tematy i wyzwania, a w życiu kieruje się się zasadą "odważni nie żyją wiecznie, ale ostrożni nie żyją wcale".

Dodaj komentarz