NCAAF 2017: Znamy mistrzów konferencji!

ucf_lead_photo.0

Podczas minionego weekendu byliśmy świadkami spotkań o tytuły najważniejszych konferencji. Nie zabrakło emocji, blowoutów, a także skandali na temat tego, kto powinien się znaleźć w playoffs.

#12 Stanford 28 – 31 #10 USC

Trojans zostali mistrzami Pac-12, a niemała w tym zasługa była Sama Darnolda. Drużyna USC przeważała całe spotkanie, mniej lub bardziej, wychodząc na prowadzenie jako pierwsza i nigdy go nie oddając. Darnold wyglądał świetnie i ustrzegł się strat. Okazało się to bardzo kluczowe, gdyż Cardinals stale dyszeli nad karkiem Trojans. Mieli oni swoją okazję na objęcie prowadzenia w czwartej kwarcie, ale Uchenna Nwosu zatrzymał Camerona Scarletta na pierwszym jardzie USC, przy stanie 21-24 dla Trojans. Podopieczni Briana Shawa nie byli wtedy w najgorszej sytuacji by odzyskać piłkę, ale sprawy w swoje ręce wziął Sam Darnold, prowadząc USC do triumfu. Ozdobą spotkania było także starcie Ronalda Jonesa z Brycem Love. Warto dodać, iż Love kilka dni po meczu został nominowany do nagrody Heismana.

#20 Memphis 45 – 52 2OT #14 UCF

Bez wątpienia najbardziej interesujące i pełne emocji spotkanie ze wszystkich, któremu nie zabrakło medialności z powodu przenosin trenera UCF – Scotta Frosta do Nebraski. Dość powiedzieć, iż fakt o przenosinach coacha Knights został podany w trakcie meczu. O samym spotkaniu nożna powiedzieć z kolei, iż była ucztą dla oczu. Oba zespoły są znane ze swoich potężnych unitów ofensywnych i było to widać. Riley Ferguson oraz McKenzie Milton wymienili się świetnymi spotkaniami. Dobrze zagrały również obie gry biegowe, czy Anthony Miller z Memphis, będący jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym, WR kraju. Jak na ironię jednak, mecz ten został wygrany przez obronę, kiedy w drugiej dogrywce Tre Neal przechwycił podanie Fergusona. Memphis było o 9 jardów od kolejnej dogrywki, ale i tak zasługują na wielkie brawa, gdyż przegrywając 34-48 w czwartej kwarcie udało im się doprowadzić do dogrywek. Nie tylko jednak Frost zmieni obóz, z bohaterów tego spotkania, gdyż Riley Ferguson oraz Anthony Miller po takich występach tylko polepszyli swoje pozycje w nadchodzącym drafcie.

#11 TCU 17 – 41 #3 Oklahoma

Absolutne show Bakera Mayfielda. Sooners szybko zbudowali sobie 17-puntktową przewagę, właśnie dzięki Mayfieldowi oraz obronie. Horned Frogs jednak nie dali się złamać i zniwelowali straty do 14-17, po cudownym chwycie Johna Diarse, ale ostatnie słowo, a raczej słowa należały do Bakera. Dorzucił TD jeszcze w drugiej połowie, a w trzeciej kwarcie kolejnymi dwoma dobił TCU. Oklahoma więc pewnie wygrała, a Mayfield tym występem tylko potwierdził dlaczego jest głównym faworytem do nagrody Heismana.

#6 Georgia 28 – 7 #2 Auburn

Miały być emocje, miała być walka, a zamiast tego były tylko trzy kwarty dominacji Bulldogs. Auburn tylko w pierwszej kwarcie wyglądało jak zespół, który rozbił Georgię wcześniej w tym sezonie, kiedy ta była jedynką oraz zespół który pokonał Alabamę. Gdy tylko dobiegła ona końca, do głosu doszli Bulldogs wygrywając resztę spotkania 28-0. Świetnie grała gra biegowa Georgii, nieomylny był Jake Fromm, a obronie, bez zaskoczenia, królował Roquan Smith. Mniej emocji było tylko w starciu o mistrzostwo konferencji ACC.

#25 Fresno State 14 – 17 Boise State

Piękna zemsta. Tydzień przed tym spotkaniem to Fresno State było górą w spotkaniu tych drużyn, lecz nie tym razem. Obie defensywy było w bardzo dobrej formie w tym spotkaniu i każde punkty były na wagę złota. Jak na ironię, to zespół FSU chybił field goal w posiadaniu otwierającym ten mecz. Żaden zespół nie był jednak w stanie się urwać. Ba, przez większość drugiej połowy nie byliśmy świadkami punktów. Aż w końcu obudził się QB Broncos – Brett Rypien, prowadząc 95 jardowy drive po TD, okraszony ponad 50-jardowym podaniem przy 1&15 z własnego 5 jarda. Bulldogs co prawda otrzymali jeszcze szansę na wyrównanie lub odzyskanie prowadzenia, ale obrona Broncos stanęła na wysokości zadania i przechwyciła piłkę.

#7 Miami (FL) 3 – 38 #1 Clemson

Absolutna dominacja. Hurricanes już w pierwszym posiadaniu zgubili piłkę, ale udało im się ją odzyskać. Tylko po to, aby spudłować field goal. Od tego momentu, aż do ostatniego posiadania w meczu Miami nie było w stanie nic wskórać – Malik Rosier rzucił dwa INT, a poza tym, zobaczyliśmy kolejne fumble oraz osiem puntów. Ach, i warto wspomnieć, iż Clemson przez cały ten czas dorzucało punkty na swoje konto?

#8 Ohio State 27 – 21 #4 Wisconsin

Wisconsin powalczyło, ale na własne życzenie przegrało playoffy w tym roku. Buckeyes fenomenalnie rozpoczęli spotkanie, a kluczowy w tym był JT Barrett, grający sześć dni po operacji na kolanie (!). Pierw celnie podał do Terry’ego McLaurina, który swoją szybkością rozbił obronę Badgers i wbiegł bez trudu po 84 jardowe przyłożenie. Warto dodać, iż nastąpiło to bezpośrednio po tym, jak Denzel Ward przechwycił podanie Alexa Hornibrooka w redzone Buckeyes, a to zaś nastąpiło po tym, jak Wisconsin zgubiło piłkę w swoim pierwszym posiadaniu. Tylko, że Barrett zapewnił nam wielki rollercoaster, rzucając pick six będąc blisko własnego endzone, doprowadzając do wyrównania. Jednak już w następnym posiadaniu OSU, Barrett podał do Parrisa Campbella, który zmienił screen pass w ponad 50-jardowe przyłożenie, pokazując tylko, jaką przewagę w atletyźmie miał zespół Buckeyes. Na początku drugiej kwarty na długi TD run urwał się JK Dobbins, tylko podkreślając, kto dyktuje warunki w tym spotkaniu. Buckeyes po tym jednak się zacięli i dali nawet sobie zablokować FG na koniec połowy, co pozwoliło Wisconsin na chwilę wrócić do życia w czwartej kwarcie, kiedy Alex Hornibrook poprowadził drive po TD, po tym, jak Barrett po raz drugi oddał piłkę. Obrona OSU jednak nie zawiodła, wymuszając punt oraz po raz drugi przechwytując podanie Hornibrooka. Urban Meyer po meczu był pewien, iż zespół załapie się do playoffów, jednak musiał przełknąć gorzką pigułkę, a w miejsce jego zespołu znalazła się Alabama.

Dlaczego? Cóż, Buckeyes w istocie ograli kilka czołowych zespołów, takich jak Wisconsin właśnie, czy wcześniej Penn State, co znacznie przechylało szalę na ich korzyść, nawet mimo porażki z Mayfieldem. Niemniej jednak dali się ośmieszyć Iowie, która zdobyła na nich aż 55 punktów, zupełnie dominując faworyzowany zespół Meyera. I to był kluczowy powód, dlaczego to Bama, a nie OSU jest w playoffach. Bama po prostu nie dała się ośmieszyć nienotowanemu zespołowi, przegrywając tylko z Auburn, które na swoim rozkładzie miało przecież #1 Georgię. Poza tym, zespół Sabana nie miał żadnej wpadki i w oczach komisji to wystarczyło.


Gorąco w ostatnim czasie było również na karuzeli trenerskiej:

  • Jimbo Fisher opuścił Florida State na rzecz Texas A&M. Jego następcą został Willie Taggart z Oregonu.
  • Do Pac-12 wrócił Chip Kelly, który objął UCLA.
  • Wspomniany już Scott Frost po bowl game przeniesie się do Nebraski, swojej alma mater.
  • Skończył się także cyrk w Tennessee, a ich HC został dotychczasowy koordynator defensywy Alabamy – Jeremy Pruitt.
  • Warto również wspomnieć o Arkansas, które podkradło Chada Morrisa z SMU.
Dominik Kędzierawski

About Dominik Kędzierawski

Największy miłośnik Saints, LSU oraz Leonarda Fournette. Na codzień zajmuje się również koszykówką. Przedstawi wam arkana ligi akademickiej oraz zawodników wchodzących do ligi.

8 Responses to NCAAF 2017: Znamy mistrzów konferencji!

  1. AD pisze:

    Komisja dala ciala z alabama. W 4 powinni byc mistrzowie konferencji.

  2. remix remix pisze:

    Uważam podobnie. Tak to już jest z tymi komisjami:) Coś tak czułem, że Alabama ma na tyle silne lobby, że wcisnęli ich do play off. Z drugiej strony Bama przegrała tylko jeden mecz. Ohio State przegrało 2.Raczej nikt nie wejdzie do play off z 2 porażkami. Owszem-Wisconsin też miało tylko jedną porażkę ale jasne, że jeśli nie wygrają finału konferencji, komisja wybierze Crimson Tide

  3. M pisze:

    Właśnie tego nie rozumiem. Jakby nie można było zrobić playoffs z wszystkimi mistrzami konferencji nawet jeśliby to wymagało dodatkowej rundy plus jakaś dzika karta.

    • remix remix pisze:

      noo…NCAA to jest dość konserwatywna organizacja. Wprowadzenie w ogóle play off to była rewolucja. Też uważam,że system rozgrywek można by jeszcze bardziej przeorganizować ale obawiam się, że na rozszerzenie play off poczekamy jeszcze z 50 lat jak dobrze pójdzie:) Z drugiej strony to też jest urok college-jeden mecz i po tobie. Tam gra się zawsze o życie nie to co w NFL gdzie tankowanie do draftu i niektóre mecze, że można porządnie się wyspać:)

    • Piotr Rożniata Piotr Rożniata pisze:

      Ta i ubiegłoroczna decyzja (o daniu miejsca OSU kosztem Penn St.) wywołały sporą dyskusję o zmianie systemu play-off (rozszerzeniu go do 8/16 zespołów), dalej będzie to jednak oparte o ranking. Wynika to z przynajmniej dwóch powodów, niektóre konferencje są wyraźnie słabsze od innych i takie mecze zwyczajnie byłyby mniej medialne. Po drugie są jeszcze bardzo silne i medialne zespoły nie należące do żadnej konferencji (np. Notre Dame), raczej nikt nie wyobraża sobie wyrzucenia ich z systemu. A trzeba wziąć uwagę jeszcze na samych zawodników, już rok temu zdarzały się przypadki rezygnacji zawodników z udziału w Bowl Game (z obawy przed kontuzją tuż przed draftem), rozszerzenie formuły może powiększyć ten problem, a same mecze jeszcze bardziej stracą na medialności.

  4. Piotr pisze:

    Czy jest jakaś drużyna w NCAAF która mogłaby wygrać np z Browns?

  5. remix remix pisze:

    Też sobie czasem zadaje to pytanie ale raczej nie ma to żadnego sensu. Pomijając inne schematy zagrywek, zawodowcy zbyt przeważają fizycznie i mogliby pozabijać tych chłopaków z college:) Bardziej sensowny byłby mecz NFL-CFL ale podobno jest niepisana umowa, że obie ligi nie będą wchodzić sobie w drogę i nigdy nie spotkają się w bezpośrednim starciu. Czasem oglądam ligę kanadyjską i poziom jest tam dość wysoki. Kto nie załapie się do NFL jedzie grać do Kanady przeważnie

Dodaj komentarz